napisał(a) agata26061 » 25.01.2020 13:41
khml napisał(a):Chętnie poczytam i popatrzę

Twoje relacje są dla nas trochę jak pewien "wakacyjny przewodnik"
Miło mi to czytać
khml napisał(a): Ps. Jak czytam, że samochód odebraliście dopiero w czerwcu i tyle trwała naprawa to mogę sobie tylko wyobrazić jak bardzo był rozbity

Ogromne szczęście, że nic poważnego nie stało się uczestnikom.
Sporo było roboty, ale też trzeba długo czekać na termin u blacharzy czy lakierników. Części też trzeba było zamówić, więc niestety na wszystko trzeba czekac
Kapitańska Baba napisał(a): Niesamowicie Ci one porosły - niby rok a wydoroślały mocno
To prawda. Dla Dzieci w tym wieku rok to bardzo dużo. Sama się dziwię, jak te dzieciaki szybko rosną. Twoje dziewczyny to samo, już pannice takie że szok.
Kapitańska Baba napisał(a): Też zawsze mam wielki uśmiech na twarzy gdy ktoś wraca szczęśliwy z wyjazdu z nami - więc rozumiem doskonale Twoją nieukrywaną radość z zakochania znajomych

Było to bardzo miłe uczucie. Przyjemnie było patrzeć na ich zachwyt. Jeszcze dobrze urlop nam się wtedy nie skończył a oni już zapowiadali, że jada z nami za rok. Zaliczka już poleciała, tym razem na Pag, więc zobaczymy co my tam na tym księżycu zdziałamy
Kapitańska Baba napisał(a): Podziwiam Cię ze zostawiłaś swój samochód po naprawie - powiem Ci że ja nie chciałam do swojego wsiadać i sprzedaliśmy go mimo że tak naprawdę uratował mi przynajmniej zdrowie jak nie życie

(była szkoda całkowita ale spotkałam go kiedyś jadącego

)
Nie miałam wyjścia, bo nie było mowy wtedy o zmianie auta i też nie chcieliśmy go sprzedawać w takim stanie. Początkowo trochę czułam się w nim nieswojo, ale teraz się już przyzwyczaiłam. Tym bardziej że wszystko teraz z nim jest ok. Pod maską nic nie ucierpiało, jedynie blacharsko był do naprawy. Mąż mówi, że chyba będzie go powoli wystawiał na sprzedaż, ale boję się, że zanim to uczyni minie jakieś pół roku, a wtedy znów wyjazd do Cro i znów szukanie auta

Chyba że to szybko ogarnie, to może się uda przed wyjazdem