Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Pudelkowe wędrówki po górach

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 22.04.2016 09:26

Zmieniamy pasmo - też Beskidy, ale te najbardziej zachodnie, czyli czeski Beskid Śląsko-Morawski :)

Na zakończenie sezonu górskiego, wybrałem się tam z tatą. Mimo końca grudnia aura była niezbyt zimowa - w powietrzu co prawda było czuć lekki mróz, ale śnieg nadal gdzieś schowano.

Samochód parkujemy niedaleko sklepu w wiosce Horní Lomná (Łomna Górna, Ober Lomna). Obieram swoje czerwone, mocno już przetarte spodnie i czuję, że popełniłem poważny błąd nie biorąc kalesonów. I tak dobrze, że na termometrze było -3 a nie -13 :)
Obrazek

Szlak początkowo prowadzi asfaltem wzdłuż potoku Přelač przez osadę o tej samej nazwie. Jest tutaj trochę drewnianych domów.
Obrazek
Obrazek

Niewielki ośrodek zimowy z dwoma orczykami czeka na śnieg... na razie widzę tam tylko jakieś dzieciaki gramolące się na górę.
Obrazek
Obrazek

Następnie z drogi wchodzimy do lasu ostro pod górę - całe szczęście, że ziemia zamarzła, bo mielibyśmy pełno błota, jakie występowało w Beskidach jeszcze kilka dni wcześniej. A tak w miarę czysto idziemy w górę, w kierunku grani.
Obrazek

Przed czasem docieramy do przełęczy pod szczytem Muřinkový vrch. Jest tutaj kapliczka z 1910 roku, miejsce na ognisko, węzeł szlaków i granica czesko-słowacka.
Obrazek
Obrazek

Som i my :)
Obrazek
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48226
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 22.04.2016 15:03

Pudelek napisał(a):Na zakończenie sezonu górskiego

Kolorystycznie mógłby to równie dobrze być początek sezonu...

Pozdrawiam,
Wojtek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 22.04.2016 18:24

fakt, kolory nijak nie pasowały do końca grudnia ;)
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 29.04.2016 09:58

Zmieniamy kolor szlaku z żółtego na czerwony - przez pewien odcinek będzie on prowadził granicą. Dość szybko serwuje nam ostre podejście pod skałki, pod które ścigamy się z grupą Czechów, którzy nadeszli od zachodu.
Obrazek
Obrazek

Wyścig jednak jest krótki, bo Czesi co chwilę stają i usiłują ustalić co widzą na horyzoncie. Pytają się mnie, czy wysoka góra to Łysa Góra. Wygląda na to, że tak, ale powinno być widać nadajnik, tymczasem jest ona w chmurze. Robię zdjęcie na zoomie - widać zarys nadajnika :D
Obrazek
Obrazek

Za podejściem są skałki i resztki śniegu. Tak nędzne, że nawet nie wrzucę tutaj zdjęcia. Podejście staje się bardzo łagodne, właściwie idziemy niemal po płaskim. Na Słowacji się chmurzy, co nie wróży dobrze na przyszłość.
Obrazek

Po czeskiej stronie znaki rezerwatu, który obejmuje jednak obszar w obydwu krajach - chroni się tutaj m.in. las świerkowo-bukowy oraz spotkać można głuszca. Wkrótce potem docieramy do najwyższego punktu dzisiejszej wyprawy - Wielkiego Połomu (czes. Velký Polom, słow. Veľký Polom).
Obrazek

Na płaskim i zalesionym szczycie stoi skrzynka z księgą wpisów, tabliczki z obu krajów oraz czeskie tablice ostrzegające o granicy. Co ciekawe - stoją zazwyczaj w takich miejscach, że nie bardzo można do nich podejść od czeskiej strony albo są odwrócone w stronę słowacką.

Za Połomem mijamy martwy las - smutny widok. Ciekawe czy to wina zanieczyszczeń czy raczej silnych wiatrów? Obstawiam to drugie z racji niewielkiego obszaru padłych drzew.
Obrazek
Obrazek

Na szlaku zaczynają pojawiać się ludzie - to znak, że przed nami musi być jakaś cywilizacja. Wkrótce słowacki szlak i granica odbijają w prawo, a niebo zaczyna zasuwać się chmurami :(

Jednym z ostatnich widoków przy jasności jest widok na Ostrý i Kozubovą, gdzieś z lewej czai się też Javorovy.
Obrazek

Wkrótce po wybiciu południa docieramy do schroniska Kamenná chata. No, takiego schroniska w czeskim stylu. To budynek pomocniczy dawnego schroniska Tetřev (czyli Głuszec), postawiony przez Klub Czechosłowackich Turystów w 1929 roku.
Obrazek

Sam budynek główny Tetřeva nie przetrwał, choć istniał jeszcze w 2008 roku, kiedy byłem tutaj pierwszy raz.
Obrazek

Rozebrano go rok później, zmieniła się zresztą cała okolica - wieża widokowa, którą postawiono w 1924 roku, służąca wówczas jako budynek gospodarczy, przeszła "rekonstrukcję". Inne obiekty - stare chaty - także mają swoje nowocześniejsze wersje.
Obrazek

Ale to później. Na razie wchodzimy do środka. Wewnątrz sporo ludzi, ale dość chłodno. Menu krótkie, w dodatku mimo wczesnej godziny części nie ma. Zamiast czosnkowej bierzemy "frankfurcką" - to jakby fasolowa z ostrą kiełbaską. Niezła. Do tego piwo z regionalnego browaru, a tata tradycyjnie herbatę z czymś mocniejszym ;)
Obrazek

Koło schroniska pełno psów. Ciekawe świata :)
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 18.05.2016 18:22

Idziemy teraz do wieży. Mi to nie wygląda na żadną rekonstrukcję, tylko zupełnie nowy obiekt nieco podobny do oryginału. Warto porównać:
- kiedyś (za infoczesko.cz):
Obrazek

- i dziś:
Obrazek

Plusem jest bezpłatny wstęp przez cały rok. Minusem - brudne i pomazane szyby, których nie idzie otworzyć. Dodatkowo panorama częściowo przysłonięta drzewami. Wsadźcie se w rzyć taką wieżę widokową :|

Między pierwszym schroniskiem a drugim jest przecinka, z której widać lepiej niż z wieży.
Obrazek

Zastanawiałem się co to za dolina, bo nijak nie pasowała - podczas drogi pomieszały mi się kierunki i wymyśliłem, że to w kierunku Frydka-Mistka. A okazało się, że to po prostu dolina Olzy, Jabłonków i Beskid Śląski :)

Schronisko numer dwa - Severka. Budynek o wątpliwej urodzie. Pamiętam, że swojego czasu mieli tutaj zlot znajomi z górskiego forum i nie byli zachwyceni moją krytyczną oceną obiektu ;) Kiedyś chociaż z tarasu mieli ładny widok, obecnie drzewa urosły.
Obrazek

Zaglądamy na chwilę, przybijam pieczątkę i spadamy dalej. Schronisko trzecie jest po kilkunastu minutach - Chata Skalka.
Obrazek

Wolałem jej zimową wersję z 2008 roku.
Obrazek

Schronisko wybudowało Beskidenverein w 1928. W 1998 tuż przed końcem remontu strawił je pożar - na fundamentach stanął nowy budynek, praktycznie identyczny ze starym. To jest "rekonstrukcja"!

Okolica pełna ludzi, wycieczek i psów. Dawno nie widziałem tyle psów w górach - małe, duże i pstrokate. Na szczęście nie zauważyłem żadnych agresywnych wobec człowieka.

W Skalce ciepło i mają czosnkową :) W takiej sytuacji nie mogę nie odbić karty obecności :D
Obrazek

Z ciekawostek - w środku jest plastyczna mapa Beskidu Cieszyńskiego sprzed wojny. Czesi do tej pory czasem używają nazwy Těšínské Beskydy dla tej części wokół Olzy, choć współcześnie oficjalnie są to dwa różne pasma.
Obrazek

Został nam jeszcze odcinek żółtym szlakiem w kierunku doliny Łomnej. W większości prowadzi lasem, choć w niektórych miejscach pojawia się widok na Girovą, a za nią Tyniok i Ochodzitą.
Obrazek
Obrazek

Momentami wyłania się też Żywiecki. Widać, że tam dalej jest słońce.
Obrazek

W lesie zaczyna robić się mroczno...
Obrazek

Wychodzimy w Dolní Lomnej obok przejazdu kolejowego, przez który wkrótce przemknie pociąg. Jeszcze kawałek i jesteśmy przy wiadukcie, gdzie znajduje się nasz przystanek autobusowy.
Obrazek

Próbujemy złapać stopa, lecz nikt się nie zatrzymuje... na szczęście bus przyjeżdża na czas i docieramy bez przeszkód pod zaparkowany samochód :)
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48226
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 18.05.2016 20:12

Pudelek napisał(a):Idziemy teraz do wieży. Mnie to nie wygląda na żadną rekonstrukcję, tylko zupełnie nowy obiekt nieco podobny do oryginału.

Ta pierwotna ładniejsza.

Pozdrawiam,
Wojtek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 18.05.2016 20:38

zdecydowanie. Tyle, że chyba nie szło już na nią wchodzić. A ta nowa... to tak jak niektóre "stare-nowe" zamki...
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 31.05.2016 16:05

Wiosenny powrót w Bieszczady - na dziko i na półdziko ;)

Po mojej listopadowej pierwszej wizycie w polskich Bieszczadach postanowiłem rychło tam powrócić, najlepiej w terminie gwarantującym względny spokój. Początkowo z Eco planowaliśmy marzec, lecz ostatecznie stanęło na połowie kwietnia. Jak się okazało, nie mogliśmy lepiej tracić z datą.

Autobusem z Górnego Śląska tym razem dojeżdżamy do Polańczyka, który o tej porze sprawia wrażenie miejsca opuszczonego przez Boga i większość ludzi. Z przystanku ewakuujemy się na drogę wojewódzką, licząc na złapanie stopa, gdyż najbliższy PKS mamy dopiero za prawie 2 godziny. Ruch uliczny nie wróży nic dobrego...
Obrazek

Najpierw wszystkie auta jadą w przeciwną stronę - chyba wszyscy chcieli uciec z głębi Bieszczadów. Później kierowcy nie przeważają większej ochoty na zabranie nas, niezmiennie pokazując najgłupszy gest, jaki można pokazać autostopowiczom - "jadę tylko kawałek". A my przecież nie wybieramy się do Pekinu, tylko też kawałek!

W końcu po ponad pół godzinie zatrzymuje się terenówka i podwozi nas do Bukowca (Буковець). Nasz punkt startowy jest w innym miejscu, lecz nie narzekamy, tylko od razu ruszamy w trasę. Autobusem dojechalibyśmy ciut dalej, ale też przecież dużo później.
Obrazek

Pogoda na razie ciężkawa - chmury, nad wzgórzami mgiełki, lecz widać iż w tle są już pierwsze przejaśnienia.
Obrazek

Drogą przez górę dochodzimy do Terki (Терка).
Obrazek

Miejscowość przeżyła kilka tragicznych zwrotów akcji w latach 40. ubiegłego wieku. Konflikt narodowościowy istniał już tu przed wojną, podsycany przez unickiego księdza - z tego powodu wybudowano dla równowagi rzymsko-katolicki kościół, choć jego wyznawcy stanowili oni znikomy procent mieszkańców. Istnieje do dzisiaj jako jedyny sprzed 1945 w całej gminie - obok jego młodsza wersja, nawet nie tak znowu brzydka.
Obrazek

Podczas wysiedlania wsi przez wojsko w 1946 roku zginął nastoletni chłopiec. W odwecie UPA uprowadziła kilku Polaków i Ukraińców, którzy przeszli na rzymską wiarę, po czym część zabiła. Kolejnego odwetu dokonało Ludowe Wojsko Polskie, wzięło 30 cywilnych zakładników spośród miejscowych Ukraińców i rozstrzelało (lub według innej wersji - spaliło żywcem, obrzuciwszy uprzednio granatami w zamkniętym budynku). Ostatnim akordem był w ramach zemsty atak UPA na Wołkowyję, gdzie stacjonowali żołnierze i śmierć 30 osób, w większości Polaków. Makabra...

Patrząc na to spokojne miejsce trudno sobie wyobrazić wydarzenia, dziejące się przed dekadami.
Obrazek

Cerkiew z Terki rozebrano w 1957 roku. Pozostała dawna dzwonnica, obok której jest grób zamordowanych Ukraińców.
Obrazek

Przy skrzyżowaniu stoi sklep - podobno dla niektórych kultowy.
Obrazek

Sklep jak sklep - normalny, jak to na wsi, nic w nim kultowego. Ponieważ jednak w autobusie usłyszeliśmy, że dziś Międzynarodowy Dzień Trzeźwości to siadamy na Leżajska i jakieś skromne śniadanie ;)

Po ponownym założeniu plecaków idziemy krótki odcinek zielonym szlakiem, oglądając kilka zachowanych starych budynków.
Obrazek
Obrazek

Szlak odbija na prawo, natomiast my podążamy prosto błotnistą, mokrą ścieżką, która powoli wyprowadza nas w górę. Niestety, pogoda się psuje, robi się ciemnawo i zimno.
Obrazek
Obrazek

Podejście nie trwa długo i wkrótce mijamy zdziczałe sady, przysmak bieszczadzkich niedźwiedzi - to pozostałość po wsi Studenne.
Obrazek

Cerkwisko to właściwie tylko łąka, na którym stoi jeden krzyż. Brak opisywanych w necie śladów mogił i kamiennego murku.
Obrazek

Zaczyna padać, więc nie zwlekamy i schodzimy w dół ścieżką - na wyczucie, licząc, że doprowadzi nas do celu. Eco wsuwa na siebie pelerynę i w tym momencie lać przestaje - niezły patent :D
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48226
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 31.05.2016 23:13

Pudelek napisał(a):Autobusem z Górnego Śląska tym razem dojeżdżamy do Polańczyka, który o tej porze sprawia wrażenie miejsca opuszczonego przez Boga i większość ludzi.

Przed laty dojeżdżałem pociągiem do Sanoka Zagórza (trzeba było pilnować, w której części składu się jechało, żeby w Stróżach nie wysłali do Krynicy), a potem przesiadka na Łupków.
Nawet nie wiem, czy teraz jeszcze taki pociąg kursuje, ale pewnie nie...

Pozdrawiam,
Wojtek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 01.06.2016 15:18

pociągi w tych regionach pocięli masakrycznie. Jeszcze 10 lat temu na zlot jednego z forów do Sanoka przyjeżdżałem nocnym pociągiem z Krakowa, ale potem przestało się to kompletnie opłacać. Do Sanoka coś jeździ, do Zagórza również, ale jest to kilka składów w ciągu dnia i wyłącznie IC/TLK. Do Łupkowa już nic (nawet chyba towarowe na Słowację wycofali), aczkolwiek od jakiegoś czasu gadają, że mają przywracać ruch sezonowy dla turystów. Póki co JEDEN dziennie jeździ chyba z Jasła do Komańczy, lecz z tego co patrzyłem to w wakacje znów go nie widzę!
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 29.06.2016 19:56

W dole przy miejscu określanym jako Stary Plac dochodzimy do Sanu i mostu - gdybyśmy tu przyszli ponad pół wieku temu to stalibyśmy na granicy: w latach 1939-41 niemiecko-radzieckiej, a od 1945 do 1951 polsko-radzieckiej.
Obrazek

W zamian za bogate w surowce tereny wokół Sokalu Polska otrzymała ziemie na północ od Sanu z Ustrzykami Dolnymi. I dobrze - dzięki temu zamiast zniszczonych regionów górniczych w okolicach Bugu są większe polskie Bieszczady.

Od tego miejscu nasza trasa przez dłuższy czas będzie biegła wzdłuż rzeki, po "polskim" brzegu. Gdyby nie wymiana terenów w 1951 roku to po drugiej stronie byłaby dziś Ukraina.
Obrazek

Ścieżka jest średnio wydeptana, choć widoczna. I mokra. Właściwie cały czas idziemy po grząskim gruncie.
Obrazek

Na szczęście nad nami pojawia się nieśmiało słońce, więc możemy przestać myśleć o deszczu.
Obrazek

Mijamy dawną wieś Obłazy, rozłożoną po dwóch stronach Sanu. Pozostałością po niej są resztki drewnianej zagrody oraz zarośniętej alei.
Obrazek

Następnie oddalamy się trochę od rzeki i w pewnym miejscu skręcamy w złą dróżkę leśną, w porę jednak orientujemy się w pomyłce, bo inaczej cały plan szlag by trafił!

Na jakiejś polance spotykamy lisa. Wypatruje czegoś usilnie przed sobą i zauważa nas dopiero, gdy podchodzimy bliżej :)
Obrazek

Naszą trasę co jakiś czas przecinają strumienie. Początkowe udaje się je przejść suchą stopą, ale potem konieczna staję się krioterapia.
Obrazek

(fot. Eco).

Wychodzimy na szeroką polanę, gdzie niegdyś rozciągało się Tworylne (Творильне, 1977-1981 Słoneczna). To ostatnia nazwa to efekt idiotycznej akcji polonizacyjnej nazw bieszczadzkich z okresu późnego Gierka, którą za kolejnej ekipy w niemal całości cofnięto.
Obrazek

Była to duża wieś, licząca w okresie międzywojennym ponad 700 mieszkańców. Już po wojnie "zaglądała" tu UPA, mordując polską i ukraińską rodzinę. Ta ostatnia pewnie była za mało ukraińska. Potem wkroczyło tu LWP, kazało spakować się ludziom w ciągu godziny i na ich oczach spaliło wszystkie zabudowania. Tworylczyków wywieziono na Warmię.

Na środku łąki widać wyraźnie dawną aleję dworską oraz ruiny zabudowań gospodarczych.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Kiedyś stała tutaj rozpadająca się chałupa, wokół której w 1991 roku odbył się zlot hippisów z ruchu Rainbow Family - cała dolina zmieniła się wówczas w jedną wielką indiańską wioskę. Według okolicznych mieszkańców była to sodoma i gomora po której zostało mnóstwo śmieci. Z kolei według innych wersji konserwatywni lokatorzy okolicznych wsi po prostu nie zaakceptowali ludzi z różnych stron świata, którzy ciągle chodzili uśmiechnięci, nikt się nie tłukł po mordzie, nie leżał nawalony pod sklepem, mówił w różnych językach i wierzył w co chciał. A do kolorowych nagusów kąpiących się w Sanie schodziły się wycieczki "obserwatorów", co w oczywisty sposób nie podobało się bieszczadzkim małżonkom, wzywającym do bezwstydników policję ;)

W Tworylnym w słoneczku wypijamy pszeniczne piwo od Łukaszenki i próbujemy iść dalej, co nie jest takie proste, gdyż przed nami duże bagniste rozlewisko.
Obrazek

W końcu udaje się je obejść dalekim bokiem i wrócić do naszej ścieżki, przy której stoją resztki dzwonnicy, a Eco fotografuje również podmurówkę dawnej cerkwi.
Obrazek

Kawałek dalej kolejne ruiny - tym razem niemieckiej strażnicy granicznej, strzegącej nieodległego Sanu, za którym już był tylko Kraj Rad...
Obrazek
Obrazek

Jeszcze wyżej ostatnia pozostałość po dawnej osadzie - dwa cmentarze po dwu stronach zarośniętej starej drogi.
Obrazek
słoma79
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2166
Dołączył(a): 29.11.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) słoma79 » 29.06.2016 20:24

magiczne i tajemnicze...piękne...moje ukochane...Biesy :hearts:
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 48226
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 29.06.2016 22:58

Ja tego typu klimaty najlepiej pamiętam z kilku wędrówek po Beskidzie Niskim.

Pozdrawiam,
Wojtek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 29.06.2016 23:01

Niski jest jedynym Beskidem w którym jeszcze nie byłem, choć wybieram się tego lata ;) Ale na pewno wyludnione czy właściwie nieistniejące są charakterystyczne dla tych dwóch pasm...
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1606
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 04.07.2016 10:56

Ścieżka prowadzi w górę - to dość męcząca cecha tej trasy, że co chwilę musimy gramolić się do góry, po czym dokładnie tyle samo trzeba zaraz zejść.
Obrazek

Bardziej namacalną przeszkodą są wspomniane strumienie - po wersji na boso próbujemy je przeskakiwać...
Obrazek

...lub przebiegać sprintem :D
Obrazek

Andrzejowi zazwyczaj się udaje, a mnie połowicznie, tzn. moczę tylko jednego buta :P

Przechodzimy miejsce, gdzie kiedyś istniał przysiółek Tworylczyk - ponoć widać jeszcze jakieś piwnice, lecz my nie potrafimy ich dojrzeć wśród krzaków.
Obrazek

I po raz kolejny jesteśmy przy Sanie z widokiem na "ukraińską" stronę.
Obrazek

Po ostatniej zdradliwej przeszkodzie wodnej mijamy resztki pałacu spalonego przez banderowców w 1945 roku - to granica wsi Krywe (Криве, do 2005 oficjalnie Krzywe).
Obrazek

Trafiamy na dawno nie widziane oznaki cywilizacji - przewróconą tablicę informacyjną oraz znaki ścieżki dydaktycznej, która prowadzi piękną trasą przez wzgórze z widokami na okolice.
Obrazek
Obrazek

Krywe też podzielono po wojnie granicą, a mieszkańców usiłowano wywieźć do ZSRR. Ponieważ jednak ukrywali się w lesie, to zdołano złapać jedynie 16 rodzin. Polacy byli skuteczniejsi - rok później ponad 300 osób wywieźli w okolice Szczecinka, a domy spalili.
Obrazek

Za PRL-u prowadzono tu wypas bydła, powstał też Ośrodek Pracy Więźniów, którzy zajmowali się pasaniem zwierząt. W 1971 roku zamieszkało tutaj dwóch jedynych oficjalnych mieszkańców - państwo Majsterek, którzy prowadzili m. in. agroturystykę. Niestety, w ubiegłym roku pani Majsterek zginęła w wypadku samochodowym i Krywe ma dziś tylko jednego stałego mieszkańca, co czyni je być może najmniejszą zamieszkałą wsią Polski.
Obrazek

Przez jakiś czas funkcjonowało w Krywem schronisko Akademii Medycznej z Lublina, które... nie było schroniskiem i nie udzielało noclegów :D
Obrazek

(fot. Eco)

Na środku wzgórza stoją mury cerkwi św. Paraskiewy z 1842 roku. Nie zniszczyło jej LWP, za to zniszczyli mieszkańcy Wołkowyji, którzy po rabunku podłożyli ogień w celu zatarcia śladów. Mimo wszystko są to najlepiej zachowane ruiny cerkwi w Bieszczadach, w ostatnich latach zabezpieczone dodatkowo przez gminę.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Pamiętając jakie dziś święto i to, że przy cerkwi działało kiedyś bractwo trzeźwości, robimy sobie popołudniowy postój :)
Obrazek

Widoki na ciszę bezcenne...
Obrazek

Znowu musimy zejść, a potem wejść wzdłuż łąk i dawnej, zarośniętej dziś drogi.
Obrazek

Zostawiamy szlak edukacyjny i kolejne zejście wykonujemy po krótszej, słabo widocznej ścieżce przez las. W dole nie bardzo wiemy którędy dalej, widzimy zaś dziwną, drewnianą konstrukcję mieszkalną - ni to barak, ni to domek. Obchodzimy ją i wtedy pojawia się pierwszy człowiek od opuszczenia Terki, będący jednym z wcieleń Jędrka Połoniny, który kieruje nas do dość mało stabilnego mostku ;).
Obrazek

Hulskie (Гільське, 1977-1981 Stanisławów) też już nie istnieje. Dawnych mieszkańców przeważnie eksportowano do Sowietów, a potem wieś spaliła UPA w ramach "akcji żniwnej", by nie mogli tutaj się osiedlić polscy koloniści. Zostały ruiny cerkwi św. Paraskiewy, ledwo stojąca dzwonnica i resztki cmentarza.
Obrazek
Obrazek

Został nam jeszcze ostatni odcinek do przejścia - bardzo już męcząca droga gruntowa z resztkami asfaltu kręcąca się w kierunku Zatwarnicy. Tradycyjnie już musimy dawać czadu pod górę, aby od połowy mocno schodzić w kierunku poziomu morza...
Obrazek

Zatwarnicę znam z listopadowego wyjazdu, lecz tym razem wkraczamy do niej z innej strony. Cel jednak pozostaje ten sam - żółty sklepik w centrum.
Obrazek

Zamknięto go ponad godzinę temu, lecz nasi znajomi kupili wcześniej napoje turysty z pianką i schowali za tablicą ;)
Obrazek

Z ulgą zrzucamy plecaki i ściągamy buty... odcinek był ciężki - dużo wchodzenia i schodzenia, wieczne błoto, wszystko mokre, liczne strumienie, czasem szukanie właściwej drogi. Warto jednak było :) Dzikie Bieszczady istnieją nadal, trzeba ich tylko poszukać ;)

Według pierwotnych planów mieliśmy łapać stopa na Wetlinę i dalej na Cisną - na szczęście jednak nie musimy tego robić, bo aut tyle co kot napłakał: przyjadą po nas znajomi od Leżajska :) Na ich spotkanie ruszamy do Sękowca, przekraczamy więc dawną granicę na Sanie...
Obrazek

...i tylko zostaje poczekać.
Obrazek

Na koniec zaś serwujemy sobie mały przysmak :)
Obrazek
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Pudelkowe wędrówki po górach - strona 3
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019