Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Pudelkowe wędrówki po górach

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
słoma79
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2166
Dołączył(a): 29.11.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) słoma79 » 22.10.2017 12:57

nadrobiłem zaległości po krótkiej przewie na październikowe Bieszczady :hearts:

P.S. koszulka z Bazy świetna :mrgreen:
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1278
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 25.10.2017 10:45

ja, niestety, w październiku w Biesy nie zdążyłem :(
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1278
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 25.10.2017 10:46

Po pewnym czasie dochodzimy do resztek cmentarza grekokatolickiego. W przeszłości był to teren wsi Wołtuszowa (Волтушова). W 1945 roku Łemków, podobnie jak w przypadku Wólki, wywieziono na Ukrainę, w rejon Tarnopola. Rok później zabudowania spaliła UPA, aby uniemożliwić polskie osadnictwo.
Obrazek

Cerkiew rozebrano dopiero w 1953 roku. Pozostało z niej kilka kamieni oraz chrzcielnica, położona obok krzyża. Cerkwisko jest dzisiaj zwykłą leśną polanką.
Obrazek

Przed nami znowu widokowe łąki, tym razem bezludne (widzimy jedynie kilka osób schodzących gdzieś na przełaj) oraz w promieniach coraz bardziej zmęczonego słońca.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W górnej części postawiono ławeczkę, z której obserwujmy spektakl kończący dzień.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Neska strzela tyle zdjęć, że opuszczenie łąki zajmuje nam baaardzo dużo czasu ;). Przed nami jeszcze tylko przejście przez las i do doliny z drugiej strony; tempo nam siada, gdyż między drzewami jest sporo błota.
Obrazek

Końcówka szlaku to już w ogóle masakra, bowiem jest on tak zarośnięty, iż nie można nim przejść! Naprawdę - bez maczety ani rusz! Musimy się cofnąć do drogi wyjeżdżonej przez ciężki sprzęt i dopiero nią dochodzimy do asfaltówki, skąd już tylko kilka minut do bazy namiotowej w Wisłoczku.

Na bazie kilkanaście osób, choć z racji dużej przestrzeni wydaje się, iż jest pusto. Po wieczornej ablucji siadamy przy ognisku, gawędząc z bazowym i jego rodziną oraz ich znajomymi.
Obrazek

Środa wita nas upałem, w namiotach nie można zbyt długo wysiedzieć.
Obrazek

Na standardowe wyposażenie bazy składa się wiata z piecem...
Obrazek

...i dwubiegunowy wychodek.
Obrazek

Mniej standardowa jest prawdziwa... sauna!
Obrazek

Po skorzystaniu należy wskoczyć do przepływającego obok potoku - też Wisłoczka. Akurat na tej bazie nie ma prysznica, do mycia służy kilkumetrowy wodospad :D.
Obrazek

Ponieważ ja do sauny nie wlazłem, więc woda była bardzo rześka ;).
Obrazek

Po śniadaniu wracamy na szlak. Wisłoczek (Віслочок) był wsią zamieszkałą przez ponad siedemset osób. W kwietniu 1946 roku miejscowość otoczyło polskie wojsko i załadowało całą ludność na wozy. Zabudowania spalono. Założony PGR okazał się nietrwały. Dziś mogę napisać, iż zaludniają go rodacy - pod koniec lat 60. sprowadzili się tutaj zielonoświątkowcy ze Śląska Cieszyńskiego. Ale to w górnej części osady, w okolicach bazy został tylko las i asfaltowa droga.
Obrazek

Ponieważ łażenie szosą jest dość monotonne postanawiam spróbować złapać stopa. Zatrzymuje się już pierwszy wóz na brytyjskich blachach i podwozi do skrzyżowania. Potem skręcają w odwrotnym kierunku niż my idziemy, ale zawsze to półtora kilometra do przodu.

Kąpaliśmy się w Wisłoczku, pora na Wisłok. Na razie widzimy go z mostu.
Obrazek

Przed nami kolejna wioska - Puławy (Пулави). Po Łemkach w Puławach Górnych pozostał cmentarz, nadal używany. Podobnie jak w Wisłoczku w okresie PRL-u wyludniony teren stał się schronieniem dla zielonoświątkowców, prześladowanych w czechosłowackim Zaolziu. Można powiedzieć, że jesteśmy w ich polskim centrum, bo na sześć zborów dwa znajdują się właśnie tutaj. Prowadzą też ponoć bar, ale bez alkoholu, jak ostrzeżono nas w bazie :P.

Na zakręcie w Puławach Dolnych żegnamy Główny Szlak Beskidzki. Jedna z par z namiotu ruszała dziś nim dalej, aż do Komańczy - to jakieś 12 godzin wędrówki, a zbierali się dość późno, więc ciekawe gdzie dotarli...

Cywilizacja pojawiła się i tu - widzimy Punkt Pielęgniarski Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Krośnie.
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1278
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 03.11.2017 08:58

Mija nas sporo aut kierujących się w kierunku dziczy. Po co? Okazuje się, że pasażerowie korzystają z chłodu Wisłoka - schodzą do rzeki w wybranych miejscach, inni opalają się w legalnym miejscu do biwakowania.
Obrazek

Tym razem nikt już nas nie chciał podwieźć, a z nieba leje się żar...

Asfalt dawno się skończył, mijamy otwartą bramkę z zakazem wjazdu (umieszczonym po lewej stronie, więc mogą z nim naskoczyć...).
Obrazek

Podchodzimy pod górę, a z drugiej strony okazuje się, że poszliśmy za daleko; gdzieś w tym miejscu miał być bród, jednak właśnie przed górką. Musimy się cofnąć.

Przejście przez Wisłok faktycznie jest, kilka rodzin tutaj wypoczywa.
Obrazek

Inez ma sandały, więc ciśnie szybko do przodu, ja klnę ocierając stopy o kamienie. Po wyjściu na drugi brzeg okazuje się, że znów musimy pewien odcinek pokonać wodą. Kur...a.
Obrazek

Na plaży robimy popas. Ładna okolica, a ściany na pewno zainteresowałyby geologów.
Obrazek
Obrazek

Trzeci bród jest kilkaset metrów dalej na krańcach nieistniejącej wsi Wernejówka (Вернеївка).
Obrazek

Z bliskiej odległości dochodzi muzyka - ktoś wjechał sobie terenówką na kamienną wysepkę i urządził ognisko. Podejrzewam, że do sklepu też wjeżdża wozem, bo po co nogi?

Rzeka się od nas oddala, podobnie jak las. Wędrujemy błotnistą drogą wzdłuż łąk pełnych kwiatów.
Obrazek

Na mapie zaznaczone są kolejne cieki wodne, które mieliśmy przekraczać, lecz te można było przebyć bez zdejmowania butów.

Okaleczona kapliczka (krzyż?) to samotna pamiątka po dawnych mieszkańcach.
Obrazek

Spotykamy kilkunastoosobową grupę turystów idących z naprzeciwka - jedynych tego dnia. Wkrótce potem dochodzimy do rozwidlenia, gdzie kiedyś stykały się granice wsi Surowica (Суровиця) i Polan Surowicznych (Поляни Суровичні). To druga była ludną wsią z ponad tysiącem mieszkańców, niemal wyłącznie Łemków.
Obrazek

Miałem napisać, że od 1946 roku słychać tu tylko wiatr, ale bym skłamał - dziś zagłuszają go hałasy pił i ciężkiego sprzętu. Ciężko się już gdziekolwiek ruszyć w Polsce, aby nie trafić na masowe wycinki; co krok widać piramidy z drzew, stoją ciężarówki i traktory, rozjeżdżone drogi zamienione w bagniska... do tego jeszcze jakiś kretyn jeździ z dzieckiem tam i z powrotem na crossie.
Obrazek

Polany wyróżniają się od większości opuszczonych wsi, gdyż coś po Rusinach przetrwało - w tym przypadku jest to dwukondygnacyjna kamienna dzwonnica z 1730 lub 1820 roku. Do niedawna ruina, od kilku lat społecznie remontowana, planowane jest nakrycie jej cebulastym dachem, jaki kiedyś posiadała.
Obrazek
Obrazek

Przy dzwonnicy znajduje się zarośnięte cerkwisko oraz częściowo wykoszony cmentarz parafialny z kilkoma nagrobkami.
Obrazek

Innym znanym obiektem jest Chałupa Elektryków prowadzona pierwotnie przez Politechnikę Warszawską. Początkowo chciałem w niej spać, ale przekonano mnie, że są fajniejsze miejsca.

Chatka rok temu przeszła remont elewacji i dziś wygląda jak nowa, a ściany świecą się jak psu jajca.
Obrazek

Gdybym nie znał jej historii, to pomyślałbym, że to świeżo postawiony budynek.
Obrazek

W środku pusto, jest tylko chatkowa, którą Inez poznała rok temu. Podobno w ogóle tłumów turystów w lipcu nie widziano, ale wcale się nie dziwię przy ich urzędowej abstynencji ;).

Trochę czasu spędzamy w chłodnych wnętrzach na pogaduszkach, a ja fotografuję okolice okupowane przez różne groźne stworzenia.
Obrazek

Innym sposobem dotarcia do Polan (zamiast wzdłuż Wisłoka) jest tzw. szlak kurierski, który prowadzi od Rymanowa, nad południowymi krańcami Wisłoczka. Tam jednak trzeba się wspiąć na dwa szczyty, w dodatku prawie cały czas biegnie lasem.

Chatkowa sugeruje, abyśmy szli dalej drogą (nawet nie szlakiem) konną. Kręci ona przez pastwiska, bywa dość zarośnięta i błotnista, ale ponoć jest przyjemnie. Nie daję się skusić i obieramy trasę asfaltem: nudną, monotonną, ale w miarę szybką.
Obrazek

Dochodzimy nią do drogi wojewódzkiej Komańcza - Tylawa. Ustalono tutaj jedno z wielu w okolicy "miejsc postoju"- są ławeczki, czasem wiata, miejsce na ognisko. Brak wychodka, a potem się dziwią, iż lasy zasyfione...

Pogoda trochę się psuje.
Obrazek

Liczymy na to, iż na wojewódzkiej złapiemy jakiegoś stopa. Początkowo nic nie jedzie, potem nikt nie wyraża ochoty na podwózkę, więc osiągamy Wolę Niżną (Воля Нижня). W oddali widzimy, że właśnie uciekł nam ostatni busik...

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło: mogę sfotografować pomnik WOPistów.
Obrazek

Następnie kaplica unicka z początku XX wieku, która nie została przejęta przez rzymskich katolików, więc niszczeje i dawno jej się nie używa.
Obrazek

Zaraz potem przy przystanku autobusowym udaje się złapać stopa, który podwozi nas do Jaślisk :).
słoma79
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2166
Dołączył(a): 29.11.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) słoma79 » 04.11.2017 16:16

na tej ławeczce mógłbym siedzieć godzinami...szczególnie z takim światłem 8O
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1278
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 25.11.2017 11:44

Jaśliska są niezwykłą miejscowością na terenie Beskidu Niskiego, ponieważ zawsze dominowała tutaj ludność polska. Taka polska wyspa wśród rusińskiego morza. Turystów przyciąga do nich specyficzny, małomiasteczkowy klimat oraz dość dużo zachowanych starych budynków.

Centrum stanowi rynek, co dobitnie świadczy, iż było to kiedyś miasto. Lokował je Kazimierz Wielki, a prawa miejskie przepadły dopiero w 1934, kiedy zupełnie straciło na znaczeniu; przed otwarciem drogi przez przełęcz Dukielską było bowiem ważną osadą handlową na Trakcie Węgierskim.

W samym środku rynku stoi spory, piętrowy budynek któremu ciężko wyznaczyć datę powstania, bo poza drzwiami wygląda bardzo świeżo.
Obrazek

Po sąsiedzku chyba szkoła, która zaprasza na wystawę etnograficzną. Przynajmniej tak wynika z wywieszonej na ścianie plandeki.
Obrazek

Największą atrakcją miały być drewniane domy małomiasteczkowe z XIX wieku, zwrócone szczytem do placu. No i są. Całe pięć sztuk, w tym jedna w stanie prawie agonalnym.
Obrazek

Hmm, muszę przyznać, że spodziewałem się czegoś innego, może ciut bardziej spektakularnego??

Domy to dawna pierzeja rynku, kiedyś tak wyglądała cała zabudowa, ale uległa zniszczeniu w czasie kolejnych wojen oraz modernizacji czasów późniejszych.

Obok nich kościół św. Katarzyny wybudowany w XVIII wieku z inicjatywy Aleksandra Fredry (biskupa, nie komediopisarza). Wnętrze standardowe - barokowe.
Obrazek
Obrazek

Rynek po wyburzeniach i dobudówkach jest dzisiaj kompletnie rozlazły, tzn. nie bardzo wiadomo co jeszcze do niego należy, a co nie. W południowej części szereg domów z trwalszych materiałów.
Obrazek

Pierzeja wschodnia.
Obrazek

Na rynku znajduje się jeszcze jeden budynek godny uwagi - wybudowano go w stylu a'la modernizm i jest połączony z obiektem gospodarczym (piekarnią, o której jeszcze wspomnę), a od niedawna mieszczący w środku knajpę! Podobno po likwidacji poprzedniej przez długi czas mieszkańcy Jaślisk musieli gasić pragnienie tylko pod sklepami (większość robi tak nadal :P).
Obrazek

W środku kręcono ujęcia do filmu "Wino truskawkowe". Nie miałem okazji go jeszcze obejrzeć, ale z rozmów z miejscowymi wynika, że było to dla wsi duże przeżycie (i utrudnienia). W każdym razie wnętrza są bardzo klimatyczne, stare PRL-owskie meble, setki książek i map. Aż chce się usiąść i napić... niestety tylko sikacza.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Chadzają tu nie tylko ludzie...
Obrazek

Zgromadzony sprzęt działa. Lampa świeci jak za dawnych lat...
Obrazek

...radio Śnieżnik z lat 70. trochę trzaska i szumi, ale można zrozumieć co gadają. Z polskich łapie jedynie reżimową jedynkę, więc zaczynam bawić się pokrętłami: znalazłem Słowaków, dwie stacje ukraińskie, Węgrów i Rumunów :).
Obrazek
Pudelek
Cromaniak
Posty: 1278
Dołączył(a): 06.03.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Pudelek » 11.04.2018 12:04

W Karkonoszach nie byłem prawie od dekady! Jakoś tak ciągle wychodziło, że były mi nie po drodze. Co prawda poprzedniego lata miałem je w całości jak na dłoni ze skałek Rudaw Janowickich, ale to jednak nie to samo... Kiedy więc nadarzyła się okazja dołączyć do wyjazdu i wrócić, to trzeba było wykorzystać tą okazję. Była połowa lutego.

Pobudka o wściekłej godzinie jaką jest 4.30. Kolejne środki transportu i przesiadki... W Kolejach Dolnośląskich dostaję informację od Neski, że jej pociąg złapał opóźnienie z powodu jakiegoś zdarzenia na torach. A to właśnie ona postanowiła odwiedzić Góry Olbrzymie, ja tylko wcisnąłem się jako towarzystwo do szlaku... No i plany zaczęły się sypać.

Busikiem docieram do Kowar (Schmiedeberg). Miasteczko wita mnie smrodem z kominów i zachmurzonymi lasami w tle. Zimy brak.
Obrazek

Okolica dworca kolejowego sprawia przygnębiające wrażenie. Ostatni pociąg osobowy odjechał stąd bodajże w 2000 roku, są niby jakieś plany reaktywacji, lecz na razie to raczej pobożne życzenia...
Obrazek
Obrazek

Dawne kino wygląda jak po przejściu frontu...
Obrazek

Budynki gazowni miejskiej z 1872 roku także mogłyby grać w jakimś wojennym filmie.
Obrazek

Do centrum dreptam wzdłuż Jedlicy (Iselbach), wypływając w pobliżu przełęczy Okraj, która to jest moim dzisiejszym celem.
Obrazek

Kościół Najświętszej Maryi Panny jest zamknięty, ale można pokręcić się dookoła niego, a tam znaleźć kilka ciekawych rzeczy.
Obrazek

W barokowych kaplicach pochowano miejscowych notabli z XVIII wieku, łącznie z burmistrzem. Z kolei nagrobek z krzyżem kryje ofiary wojny prusko-austriackiej z 1866 roku: dwóch poddanych Hohenzollernów i jednego z państwa Habsburgów.
Obrazek
Obrazek

Kamienna płyta to jedyna pozostałość po Pomniku Poległych, stojącym niegdyś za ratuszem. Synom Kowar, którzy zginęli za Ojczyznę, ku pamięci.
Obrazek

Ulica 1 Maja (ex-Friedrichstrasse) to kowarski rynek. Opisywany jako ładne miejsce mnie jakoś nie zachwycił. Część budynków wyremontowano, z innych wszystko odpada.
Obrazek

Ma to swoje plusy, bowiem spod tynku wychodzi sporo starych napisów.
Obrazek

Dzisiaj na olimpiadzie polscy skoczkowie mieli zdobyć worek medali, więc nawet zastanawiałem się, czy nie obejrzeć tego wiekopomnego wydarzenia gdzieś na mieście. Pora była jednak jeszcze za wczesna, w dodatku nie znalazłem żadnego odpowiedniego lokalu, zatem bez zwłoki opuściłem jądro Kowar.
Obrazek

Na osiedlu domków jednorodzinnych w trawie leży kilka kamieni, które z bliższa okazują się resztkami nagrobków. Czyżby kiedyś tu był cmentarz, czy raczej przytargano je z innego miejsca? Dziwne.
Obrazek

Na polach wznosi się kopiec z żółtawą kaplicą św. Anny.
Obrazek

Wdrapuję się do góry i robię krótki postój. Szkoda, że pogoda tak marna, ale prognozy pogody to przewidziały.
Obrazek
Obrazek

W dole Kowary Średnie (Mittel Schmiedeberg). Zabudowa niemal w całości autorstwa Niemców.
Obrazek

Zachodzę do niewielkiego sklepiku spożywczego: drogo, a wybór niewiele lepszy niż za komuny. Kawałek dalej ozdoba dzielnicy - wysokie wiadukty na zamkniętej linii do Kamiennej Góry. Tory poprowadzono nie tylko nad drogą, ale też nad Jedlicą, obok której w przeszłości szło przejść mostkiem.
Obrazek
Obrazek

Za wiaduktem znajdowała się fabryka filców technicznych, początkowo także dywanów (Akteingesellschaft C. G. Güttler Filztuchfabrik Schmiedeberg). Zbudowana w 1863 roku eksportowała swe towary do Europy, Ameryki i Azji. Teraz to pusty zarośnięty plac.
Obrazek

Niebieski szlak prowadzi do Kowar Górnych. Co rusz mijam ślady dawnego przemysłu i mniej lub bardziej zniszczone domostwa.
Obrazek
Obrazek

Za potokiem pozostałości po Zakładzie Przemysłowym R-1, czyli kopalni rud żelaza i uranu. Ten ostatni odkryli jeszcze Niemcy i rozpoczęli wydobycie, ale na szerszą skalę kopano dopiero w okresie PRL-u, kiedy to tajny obiekt wspomagał radziecki program nuklearny.
Obrazek

Wreszcie zaczyna pojawiać się śnieg. Końcowym akcentem cywilizacji są parkingi dla turystów zwiedzających kowarskie sztolnie.
Obrazek

Czarny szlak wbija w las. Robi się cicho i zimowo :). No i górsko.
Obrazek
Poprzednia strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



Pudelkowe wędrówki po górach - strona 10
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018