Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Nasza Czarnogóra + Krk (i nie tylko) - 2014

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 851
Dołączył(a): 27.02.2011
Nasza Czarnogóra + Krk (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 20.08.2014 16:18

Dwutygodniowe wakacje, to czas na który czekam cały rok, planuję, zmieniam plany, znowu planuję, w międzyczasie coś tam wypadnie, coś się wydarzy, więc program ułożony z takim mozołem trzeba po raz kolejny korygować, do tego dojdzie jakiś krótki wypad i scenariusz znowu się zmienia, i tak w kółko, chociaż szkielet jakiś tam jest – najczęściej jest nim kraj docelowy. Też tak macie? Do tego, od początku roku zajmowałem się w pracy tematem, którego z każdym kolejnym dniem zaczynałem mieć z wielu względów po dziurki w nosie i odpoczynku od roboty potrzebowałem jak tlenu do życia .
Pomysł na tegoroczny wyjazd, w sumie jak każdy z dotychczasowych, powstał jeszcze przed końcem ubiegłorocznych wakacji i chociaż początkowo miała być Chorwacja i to w szerszym rodzinnym gronie, to jednak nie ona była główną atrakcją. Ostatecznie po długich negocjacjach stanęło na miejscowości Ulcinj w Czarnogórze. Mały, ale uroczy fragment tego kraju mieliśmy okazję zobaczyć w 2009 roku – Kotor i Perast a do tego przejazd wybrzeżem Boki Kotorskiej. Żeby nie było, że przynudzam, to kilka zdjęć z tamtego pobytu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wspomnienia mamy jak najlepsze. Podobnie jak podczas poprzednich podróży wybraliśmy hotel. Chociaż przez te 2 tygodnie chcemy odpocząć od przygotowywania posiłków, a ponieważ jedziemy z naszymi maluchami, to nie możemy sobie pozwolić na to żeby zrezygnować z w miarę normalnego jedzenia. Na postawienie w 100 procentach na knajpy póki co nas nie stać.
O ile część współwczasowiczów miała podróżować na miejsce autokarem , to my (ja, moje Kochanie i dwójka naszych małych urwisów) tradycyjnie już zdecydowaliśmy się na samochód. Pozostawało pytanie jaką obrać trasę, bo to że ją podzielimy na etapy, to było pewne. Opcji było wiele, nie będę się na ten temat rozwodził bo to nie ma sensu, ale ostatecznie zdecydowaliśmy, że pojedziemy na Czechy, Austrię a później odbijemy na wschód i pomkniemy przez Węgry słynną route 86 - generalnie niema tragedii, ale jak się później okazało to był w sumie najgorszy odcinek drogi jakim przyszło nam podróżować. Zdarzały się koleiny, w trzech czy czterech miejscach ruch wahadłowy, który wynikał z tego, że droga była naprawiana, więc jest szansa, że będzie lepiej. Nie wiem czy jeszcze w tym roku, ale być może na przyszłe wakacje.
Ostatnio edytowano 05.09.2014 20:47 przez _Piotrek_, łącznie edytowano 1 raz
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 851
Dołączył(a): 27.02.2011
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 20.08.2014 22:11

Dalej wpadliśmy na autostradę w Chorwacji i kierowaliśmy się na przejście graniczne w Gradiska. O ile do tej pory podróż przebiegała dosyć płynnie, to właśnie na granicy i w tym mieście straciliśmy najwięcej czasu. Niby nie było tak dużo aut, a jednak staliśmy kilkanaście minut najpierw po chorwackiej stronie Sawy, a później trochę dłużej na moście granicznym, zanim zostaliśmy wpuszczeni do Republiki Serbskiej w Bośni. Kolejne kilkadziesiąt minut straciliśmy w korku w samej Gradiskiej. Miasto nie wyglądało na duże ale główna ulica mocno była zatłoczona. Nagle po tych kilkudziesięciu minutach auta gdzieś poznikały i mogliśmy kontynuować podróż. Niedaleko za Gradiską zaczyna się autostrada (darmowa, chociaż bramki już stoją więc pobór opłaty to chyba tylko kwestia czasu) i prowadzi do Banja Luki, samochodów na niej jak na lekarstwo, więc droga mija szybko i sprawnie. Przejazd przez Banja Lukę bezproblemowy, z trasy ( główna droga prowadzi przez środek miasta) miasto nie wygląda szczególnie interesująco więc przemykamy przez nie bez zatrzymywania. Na południu miasta główna droga dochodzi do rzeki Vrbas i biegnie wzdłuż jej zachodniego brzegu i tu zaczyna się nasza pierwsza piękna widokowa trasa.

Obrazek

Trochę sobie w internecie pooglądałem jak to wygląda (między innymi Franz pokazywał te miejsca), jednak zobaczenie tego na własne oczy jest bezcenne.  Było już dosyć późno, więc zatrzymaliśmy się tylko w jednym miejscu na zrobienie kilku zdjęć. Wzrok często zamiast na drogę biegnie w lewą stronę, chętnie zamieniłbym się z żoną, tak aby ona była za kierownicą, żeby jeszcze więcej zobaczyć. Niestety, wtedy musielibyśmy podróżować szerszymi i mniej krętymi, a tym samym mniej atrakcyjnymi widokowo trasami J. Po drodze mijamy kilka pensjonatów, więc gdyby się okazało że nie uda nam się znaleźć noclegu w Jajce to najwyżej wrócimy kilka czy kilkanaście kilometrów i z pewnością gdzieś nas zakwaterują. Do Jajce dojeżdżamy już praktycznie przy zachodzącym słońcu. Rzut oka na miasto położone u brzegów Plivy i Vrbasu.

Obrazek

 Później podjeżdżamy pod wodospad, następnego dnia tu też będziemy.    

Obrazek

Jest tam również tablica z planem miasta, szybko lokalizujemy hotel w centrum, blisko murów starówki. Na miejscu okazuje się, że w hotelu odbywa się wesele ( w końcu jest sobota) i sympatyczna pani w recepcji odradza nam tu nocleg. Mnie by to aż tak bardzo nie przeszkadzało, a może nawet bym się na imprezę wkręcił (nie miałem co prawda ze sobą zestawu wyjściowego, ale myślę że około północy wzięliby mnie za jakiegoś przebierańca) , ale ze względu na dzieci jednak nie podejmuję się ją przekonywać, że to nie jest dla nas problem. Poprosiłem za to o namiary na inne miejsce, dziewczyna zadzwoniła do hotelu na starym mieście, okazało się że jest wolny apartament dwupokojowy za niecałe 60 E ze śniadaniem, bierzemy. Warunki  bardzo dobre, pokoje przestronne z klimatyzacją, wentylatorami, jest super. Jeszcze tylko musiałem podskoczyć „z buta” na miejsce żeby odebrać przepustkę uprawniającą do wjazdu autem na teren starego miasta. Po ulokowaniu się w hotelu poszliśmy do jednej z pobliskich knajpek na kolację. Zajrzeliśmy do kilku lokali, ale oferta była raczej mało wyszukana, przeważały fast foody i pizzerie. Zamówiliśmy pizzę (przyzwoita), półmisek mięs (też niezłe) i do tego grillowany kawałek kurczaka z dodatkami, do tego soki i dwa piwa, za całość zapłaciliśmy ok. 20 Euro. Dzieciaki w międzyczasie męczą miejscowego kota i harcują pomiędzy stolikami, w końcu w samochodzie trochę pospały i miały całkiem sporo energii mimo późnej (jak na nie) pory. Było jeszcze mokro po padającym chwilę wcześniej deszczu, jednak miasto tętniło życiem, a zdecydowaną większość stanowili miejscowi mieszkańcy (przynajmniej tak mi się wydawało), zarówno starsi jak i młodsi. Zmęczeni podróżą odpuściliśmy sobie zwiedzanie miasta o zmroku. Rzut oka na meczet tuż obok hotelu

Obrazek

Po powrocie do hotelu szybko „odpłynęliśmy”. Około 5 ramo z sąsiadującego meczetu dobiegło do moich uszu „mmmmuuuaaaaaaa, mmmmmmmmuuuaaaaaaaaaaaa, mmuuuuuuuaaa …” czy jakoś tak i już nie udało mi się usnąć, chociaż czułem się całkiem wypoczęty. Po wczesnym (niezbyt okazałym) śniadaniu poszliśmy zwiedzać Stari Grad Jajce. Ma on orientalny charakter, wiele zabudowań jest zniszczonych (również podczas wojny bałkańskiej), na kilku widoczne ślady po kulach, na okolicznych zboczach gór można dostrzec cmentarze muzułmańskie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ruiny koscioła sv Luke

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Meczet Esma Sultana z połowy XVIII wieku, kompletnie zniszczony w 1993, obecnie odbudowany

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dotarliśmy do twierdzy na wzgórzu, ale niestety była zamknięta, a na bramie nie było żadnej informacji w jakich dniach i godzinach można wejść do środka.

Obrazek

Obrazek

Po spacerze pojechaliśmy nad jezioro Plivsko zobaczyć młyny. Z centrum to 5 km więc nie trzeba było długo jechać. Z tego co pamiętam to chyba nie bardzo jest oznakowany dojazd do tego miejsca, ale warto się tam udać będąc w okolicy. Wydaje się, że to zaledwie kilkanaście drewnianych budek ustawionych na słupkach, trochę większych od karmników, a jednak mi się podobało. Urokliwe miejsce, w ładnej scenerii i zamiast krótkiego postoju na kilka fotek byliśmy tam z pół godziny. Do każdego młyna można dojść po drewnianych podestach, do większości z nich zajrzeć, nie działają co prawda, ale i tak jest ładnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Na koniec wizyty w Jajce pojechaliśmy jeszcze raz rzucić okiem na wodospad i miasto

Obrazek

Obrazek

Obrazek
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 851
Dołączył(a): 27.02.2011
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 21.08.2014 09:00

Kolejnym naszym celem pośrednim był Żabljak w Czarnogórze. Jechaliśmy przez Travnik i Sarajevo (odpuszczamy zwiedzanie, może kiedyś będziemy mieli więcej czasu to pospacerujemy po starym mieście), a następnie malowniczym kanionem Bistricy w kierunku przejścia granicznego w Scepan Polje. W pewnym miejscu ograniczenie do 20 km/h, a wyjeżdżające zza zakrętu auto włączyło awaryjne, jak się okazało na drodze było osuwisko i głazy, na szczęście było na tyle szeroko, że dało się ominąć przeszkodę, kilkaset metrów wcześniej pewnie nie byłoby takiej możliwości. Za Focą do przejścia granicznego droga staje się wąska i kręta, ale to nie przeszkadza kierowcom ciągnąć np. przyczepy kempingowe, których kilku z trudem minęliśmy. Chyba w trzech miejscach, na kilkudziesięciu metrach, nie ma asfaltu, ale droga jest utwardzona i nie ma problemu z jazdą. Na granicy stoimy po kilka minut, przejeżdżamy przez most nad Tarą w Scepan Polje i ruszamy w drogę najpierw kanionem Pivy i w pewnym momencie odbijamy na Trsę i Żabljak. W necie widziałem wiele zdjęć i filmików tej drogi, ale to co zobaczyłem na własne oczy było niesamowite. Piękna trasa z tunelami wydrążonymi w litej skale, widokami na kanion, sztuczne jezioro a później góry. Pomimo tego że było pochmurno i w oddali widać było ciężkie, czarne chmury to udawało nam się uciekać przed deszczem. W kilku miejscach zatrzymaliśmy się na focenie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Mżawka dopadła nas dopiero na miejscu w Żabljaku. Chwilę czasu nam zajęło zanim znaleźliśmy nocleg, w kilku mniejszych trzygwiazdkowych hotelach nie było miejsc. Zajrzałem do czterogwiazdkowego hotelu Ski, ale jak usłyszałem cenę 120 Euro za noc to odpuściliśmy sobie pobyt w hotelach tej kategorii. Po przeciwnej stronie był hotel Planinka 3* - komunistyczny moloch aż miło, był nawet wolny pokój za blisko 70 E ale uznałem, że wrócimy tu dopiero jak nic lepszego nie będzie. Na szczęście trafiliśmy na pensjonat Javorovaca zapłaciliśmy 73 E ale z kolacją i śniadaniem, przy kiepskiej pogodzie i ciemnościach i tak byśmy już nic nie zobaczyli, a tak mogłem sobie ugasić pragnienie popijając zimne Niksicko.
agata26061
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3485
Dołączył(a): 04.07.2012
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) agata26061 » 21.08.2014 09:18

Z chęcią potowarzyszę Wam w podróży do Czarnogóry :D
Czekam zatem na ciąg dalszy :)
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 851
Dołączył(a): 27.02.2011
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 22.08.2014 09:34

agata26061 napisał(a):Z chęcią potowarzyszę Wam w podróży do Czarnogóry :D
Czekam zatem na ciąg dalszy :)

Witaj, dzięki za zainteresowanie.

przechodzę więc do dalszego ciągu.
Następnego dnia po śniadaniu nasi milusińscy chwilę pobaraszkowali na przyległym placu zabaw i mogliśmy ruszyć w dalszą drogę. Na początek podjechaliśmy nad Crne Jezero. Parking oraz wstęp za dwie osoby dorosłe zapłaciliśmy 8E (2+3+3). Po kilkunastominutowym spacerze byliśmy na miejscu. Spędziliśmy tam chwilę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W planie był jeszcze wjazd kolejką krzesełkową na Savin Kuk, ale jak podjechaliśmy na miejsce, to niestety okazało się, że wszystko w koło jest pozamykane, więc ruszyliśmy w drogę do Ulcinja. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze przy moście w Durdevica Tarze i w kilku innych mejscach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Później malowniczą trasą wzdłuż rzeki Moracy, mijając monastyr bez zatrzymywania (dzieci nam zasnęły) docieramy późnym popołudniem na miejsce.
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 851
Dołączył(a): 27.02.2011
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 22.08.2014 10:52

Hotel w którym stacjonowaliśmy na początku wielkiej plaży to taka enklawa. Na miejscu czysto ładnie, okolica w miarę uporządkowana, tymczasem tuż za ogrodzeniem zupełnie inny świat. Cała masa straganów głównie z chińszczyzną i podróbkami, lunapark, jaki pamiętam z dziecięcych (jeszcze komunistycznych) czasów, na moście żebrzące kobiety i niestety dzieci , nie stać mnie było na robienie zdjęć.
Kolejny dzień to odpoczynek po trzech dniach podróży, a pogoda sprzyjała temu wybitnie, było słonecznie i upalnie, od samego siedzenia pod parasolem można było się spocić. Dzieciaki od rana do wieczora siedziały w wodzie i tak upłynął nam dzień na błogim lenistwie.
Następnego dnia przed południem pogoda była trochę niepewna, jest gorąco ale pochmurno, nad morzem widać błyskawice i czasami grzmi, co nie przeszkadza nam w kąpieli w przyhotelowym basenie, jednak już przed południem pogoda poprawia się i znowu zaczyna świecić i grzać słońce. Nasi autokarowi współtowarzysze pojechali na wycieczkę wzdłuż Czarnogórskiego wybrzeża więc i my postanowiliśmy, że po szybkim obiedzie pojedziemy na wycieczkę. Naszym celem jest przejazd wzdłuż zachodniego brzegu jeziora Szkoderskiego. Początkowo jedziemy trasą na Albanię, jest całkiem ok., po drodze spotykamy osiołki, podpinamy się pod kolumnę aut weselników udającą się chyba na ślub.

Obrazek

Od miejscowości Vladimir droga staje się coraz bardziej kręta i wąska. Najpierw jedziemy po zboczach gór oddzielających jezioro od morza, ich wysokość przekracza nawet 1500 mnpm. Następnie dosyć długo jedziemy przez las i trochę zaczęliśmy wątpić czy aby nie zboczyliśmy gdzieś z głównej drogi. Jednak po jakimś czasie okazało się, że jedziemy dobrze i naszym oczom ukazuje się jezioro.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Piękna trasa widokowa, ale wąsko bardzo, dwa samochody osobowe z trudem mieszczą się tylko w niewielu szerszych miejscach, a ruch wbrew pozorom jest całkiem spory. Obok aut z czarnogórskimi rejestracjami najczęściej mijaliśmy samochody na tablicach … amerykańskich (najprawdopodobniej związane to jest z ich bazami wojskowymi w Kosowie), włoskich i polskich, a także te bez żadnych tablic. Pomimo tego, że odległość nie jest duża, to ze względu na trudną i malowniczą trasę jedziemy dosyć długo. Cały czas uciekaliśmy przed burzą. W Virpazar - takiej małej sennej miejscowości - zatrzymujemy się na chwilę żeby pospacerować kilka minut

Obrazek

Obrazek

Obrazek

i kupić coś do picia, ale w najbliższej okolicy mostu nawet nie znalazłem sklepu. Knajpki są i owszem i to w jednej z nich kupujemy dzieciom jakieś soczki. miejscowi proponują nam różne warianty rejsu po jeziorze, ale ponieważ sensowna trasa to minimum 2 godziny, więc uznaliśmy, że sobie odpuścimy i resztę czasu poświęcimy na dalsze zwiedzanie okolicy.
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 851
Dołączył(a): 27.02.2011
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 23.08.2014 00:51

Z Virpazar wyjeżdżamy na główną drogę Bar-Podgorica i za chwilę skręcamy w lewo zgodnie z drogowskazem kierujemy się do Rijeki Crnojevicy. Droga równie wąska i kręta jak ta wzdłuż jeziora, co skutkuje tym, że przejazd ok. 20 km odcinka trwa kilkadziesiąt minut. Oczywiście trzeba w tym czasie uwzględnić kilka postojów w miejscach, gdzie rozpościera się widok na północną część jeziora Szkoderskiego.  

Obrazek

Obrazek

Dojeżdzamy do pierwszego z punktów widokowych na meandrującą rzekę.

Obrazek

Tam chwilę rozmawiamy ze sprzedawcami (ojciec chwali się, że był kiedyś w hotelu Silesia w Katowicach, co w dzisiejszych czasach powodem do chluby by nie byłoJ), kupujemy ichniejszego Vranaca i  jedziemy do wioski, gdzie spędzamy ledwie kilkanaście minut.  

Obrazek

Obrazek

Na koniec jeszcze jeden punkt widokowy

Obrazek

Obrazek

i jedziemy do hotelu.   Tym razem w kierunku Podgoricy, droga szersza i o wiele szybsza, musimy cisnąć ( w Montenegro to nie jest proste bo maksymalna dopuszczalna prędkość to 80km/h), żeby zdążyć jeszcze na kolację. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie miejscowość Sutomore, przejazd przez nią to prawdziwa tragedia. Cała masa wczasowiczów krąży w tą i z powrotem, do tego znajduje się tam jakaś zajezdnia autobusowa i bardzo często tworzą się tam korki w których lekko stracicie kilkadziesiąt minut. My swoje odstaliśmy, na szczęście rzutem na taśmę udało nam się wpaść na stołówkę i wyszarpać resztki kolacji.
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 851
Dołączył(a): 27.02.2011
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 23.08.2014 20:51

Czwarty dzień naszego pobytu w "Ulcinj" (tak naprawdę do centrum mamy kilka km) to leżenie plackiem. Grzeje tak bardzo, że byle ruch ręką sprawia że człowiek zalewa się potem. Z rana zrobiłem trochę zdjęć na plaży, poniżej kilka z nich

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wieczorem krótki spacer na most nad kanałem Milena. Oglądamy zjawiskowe kalimery, jednak niezbyt przyjemny zapach nie pozwala nam tam być zbyt długo. Podobno ma zasilać soliny, ale odnoszę wrażenie że robi za ściek, chociaż pływają w nim ryby i woda wygląda na przejrzystą

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 851
Dołączył(a): 27.02.2011
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 24.08.2014 23:29

  Po dniu odpoczynku „nasi autokarowi towarzysze” pojechali na wycieczkę po kanionach Czarnogóry, my w drodze na wakacje mieliśmy okazję zobaczyć co nieco. Słońce grzeje co najmniej tak samo mocno jak dzień wcześniej – jest gorąco. Przed południem pluskamy się w wodzie, a po wczesnym obiedzie chcemy jechać do  Budwy. Na podstawie tego co widać z drogi to wydaje mi się, że fajnym miejscem na zakwaterowanie może być okolica Buliaricy i Pertovaca.  

Obrazek

Obrazek

Po drodze, przed Sveti Stefan zatrzymujemy się przy klasztorze w Rezevici. Nie dane nam było podczas tego pobytu zwiedzić tych bardziej znanych czyli Moracy i Ostroga, więc tak trochę na pocieszenie zatrzymaliśmy się w tym miejscu. W skład otoczonego murem kompleksu wchodzą między innymi trzy cerkwie. Największa z nich została całkowicie  odrestaurowana. W dwóch pozostałych nadal trwają prace konserwatorskie. Monastyr jest usytuowany prawie przy drodze, ale  zupełnie tam tego nie słychać, inna atmosfera, spokój i cisza. Całkiem przyjemne miejsce.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

 Pospacerowaliśmy tam chwilę zajrzeliśmy tu i ówdzie i ruszyliśmy w dalszą drogę
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 851
Dołączył(a): 27.02.2011
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 25.08.2014 16:12

Po zwiedzeniu monastyru postanowiliśmy zjechać do Sv. Stefana. Dojechaliśmy drogą do samego końca koniec,tam znajduje się budka, szlaban a za nimi park. Godzina postoju to z tego co pamiętam 1,5 E, więc nie jakaś kosmiczna kwota. Gorzej z wolnymi miejscami, jak dojechaliśmy to musieliśmy kilkanaście minut zaczekać, aż inny kierowca zwolni nam miejsce. Z parkingu na plażę przy wysepce (półwysepce) jest tylko kilkadziesiąt metrów.

Obrazek

Przechodzimy po plaży, wejścia już na groble strzegą strażnicy. Chyba jest możliwość wejścia na wysepkę do tamtejszej restauracji, ale nie próbujemy. Po obu stronach grobli są plaże, ta po lewej (patrząc na wysepkę) jest ogólnodostępna, natomiast żeby wejść na tą po prawej trzeba mieć przepustkę bądź zapłacić drobne 50E.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wejścia strzeże oczywiście ochroniarz, a z pobliskiej knajpki kelnerzy wręcz biegają na plaże z drinkami, żeby zadowolić klientów. My również weszliśmy na tą plażę, ale tylko dlatego że skorzystaliśmy z przejażdżki motorówką wokół wysepki. Zanim pojawił się nasz „kapitan” to ja przeszedłem się parę metrów wzdłuż wybrzeża. Ze względu na niespokojne morze (prawie w ogóle nie było tego widać) chwilę trwało nim udało nam się zapakować do łódki. Krótki rejs po wzburzonym morzu przyniósł sporo radości głównie Małej, chciałaby tak pływać o wiele dłużej. Informacyjnie (to co powiedział nasz kapitan:) ) - podobno doba na wyspie to koszt 2000 $/noc od osoby, a z informacji zahaczających o magiel towarzyski, to (też podobno)Djokovic za swój ślub na Sv. Stefanie zapłacił 2mln $, jak się bawić to na calego.
Tak jak wsiadanie, wysiadanie też nie było proste, żadnych słupków do cumowania liny ale jakoś daliśmy radę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W Sv Stefanie spędziliśmy niecałe dwie godziny i muszę powiedzieć, że mnie się wysepka z zewnątrz podobała.

Obrazek

na koniec pobytu w Czarnogórze zatrzymałem się jeszcze raz w jedym z punktów widokowych, żeby zrobić zdjęcie wysepce przed południem, kiedy słońce nie wali po obiektywie tylko oświetla zabudowania wysepki, ale to będzie w późniejszym czasie.
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 851
Dołączył(a): 27.02.2011
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 25.08.2014 21:24

Do Budwy dojechaliśmy przed 18, nie mogliśmy sobie pozwolić na dłuższy pobyt,

Obrazek

Obrazek

więc zwiedzanie ograniczyliśmy do starego, otoczonego murami miasta. Mury w blasku zachodzącego słońca wyglądały rewelacyjnie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Uwielbiam takie miejsca z kawiarniami, restauracyjkami, sklepikami (to nic, że często z tandetnymi wyrobami i droższymi niż gdziekolwiek indziej), wąskimi uliczkami i zakamarkami. Mógłbym się po nich włóczyć całymi dniami, przysiadając tu i ówdzie na chwilę.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Mikeee
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2377
Dołączył(a): 06.08.2013
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Mikeee » 25.08.2014 22:04

Hej,
wróciłem z MNE 20-go sierpnia, więc jeszcze wciąż żyję wspomnieniami. Niektóre Twoje zdjęcia wydają się bliźniacze z moimi :-). Byłem w MNE 2 razy i starałem się jak najwięcej zobaczyć na miejscu i po drodze. Z takich relacji jak Twoja można dowiedzieć się o kolejnych jeszcze nie odkrytych przeze mnie: Jajce wydaje się ciekawym miejscem, tak jak i trasa z Banja Luki.
Ja w tamtą stronę jechałem przez Doboj, z noclegiem w Sarajevie i dalej Foca, w MNE w lewo na Zablijak, Mojkovac, Kolasin, Podgorica, Cetinje, Kotor, a z powrotem na Vilusi, Bileca obok Bilecko Jezero, Gacko, Foca, Gorazde, Visegrad, Dobrun i przez Cacak na Belgrad na nocleg. Bośniacka część tej trasy, wzdłuż Driny również bardzo ładna widokowo - polecam.
Czekam zatem na dalszy ciąg relacji - być może zainspirujesz mnie nieznanymi dotąd mi miejscami, gdy znów się będę wybierał w tamte rejony J
pozdrawiam,
andeo
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2113
Dołączył(a): 31.01.2014
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) andeo » 25.08.2014 22:24

zaznaczam swoją obecność,wrócę poczytać.Odwiedziłam Czarnogórę w tym i poprzednim roku ,kocham ten kraj :)
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 851
Dołączył(a): 27.02.2011
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 26.08.2014 08:35

andeo napisał(a):zaznaczam swoją obecność,wrócę poczytać.Odwiedziłam Czarnogórę w tym i poprzednim roku ,kocham ten kraj :)


Mikeee napisał(a):Hej,
wróciłem z MNE 20-go sierpnia, więc jeszcze wciąż żyję wspomnieniami. Niektóre Twoje zdjęcia wydają się bliźniacze z moimi :-). Byłem w MNE 2 razy i starałem się jak najwięcej zobaczyć na miejscu i po drodze. Z takich relacji jak Twoja można dowiedzieć się o kolejnych jeszcze nie odkrytych przeze mnie: Jajce wydaje się ciekawym miejscem, tak jak i trasa z Banja Luki.
Ja w tamtą stronę jechałem przez Doboj, z noclegiem w Sarajevie i dalej Foca, w MNE w lewo na Zablijak, Mojkovac, Kolasin, Podgorica, Cetinje, Kotor, a z powrotem na Vilusi, Bileca obok Bilecko Jezero, Gacko, Foca, Gorazde, Visegrad, Dobrun i przez Cacak na Belgrad na nocleg. Bośniacka część tej trasy, wzdłuż Driny również bardzo ładna widokowo - polecam.
Czekam zatem na dalszy ciąg relacji - być może zainspirujesz mnie nieznanymi dotąd mi miejscami, gdy znów się będę wybierał w tamte rejony J
pozdrawiam,

Witam Was serdecznie
Zdjęcia trochę w stylu "pocztówkowym" więc pewnie wielu turystów dysponuje takimi samymi. Polecam trasę wzdłuż Vrbasu, w kilku miejscach widoki przednie. Powrót mieliśmy przez Chorwację i kilkudniowy pobyt na jednej z wysp, ale o tym będie później.
_Piotrek_
Cromaniak
Posty: 851
Dołączył(a): 27.02.2011
Re: Nasza Czarnogóra (i nie tylko) - 2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) _Piotrek_ » 26.08.2014 08:55

Kontynujemy więc spacer po Budvie.
Nadal jesteśmy w okolicach cerkwi Św Trójcy, sama świątynia bardzo klimatyczna wewnątrz, panuje półmrok na ścianach malowidła, mnie się podobało, zdjęć nie można robić:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

gdzieś w jednym z podwórek można znaleźć minibazar, z różnymi starymi przedmiotami, jednak ceny (przynajmniej niektórych rzeczy) adekwatne do miejsca - znaczy bardzo wysokie. Na koniec jeszcze tylko zakup pamiątkowej akwarelki przed wejściem do miasta.

Niestety tym razem po ok. 2 godzinach musieliśmy wracać na kolację. Wyjazd z Budvy bezproblemowy, natomiast w kierunku starego miasta całkiem spory korek, nasza radość z tego że udało nam się go uniknąć trwała tylko do dojazdu do Sutomore. W korku utknęliśmy na ponad godzinę, byłem okropnie zły, tyle przekleństw pod adresem tej dziury (o nawet teraz nie wypowiadam się o tym miejscu pozytywnie)ile poleciało w powietrze ( w myślach było ich jeszcze więcej) chyba nigdy nie użyłem. Czuję się jednak usprawiedliwiony, bo nie udało nam się zdążyć na kolację. Gdybym wiedział, że tak będzie, to w Budwie byśmy sobie zostali na kolację, a tak nie pozostało nam nic innego jak iść na przyhotelowy „bangladesz” – jak nazywałem to targowisko z knajpami za ogrodzeniem hotelu. Prawdę mówiąc, ta kilkudniowa „dieta” na którą składały się trzy posiłki dziennie w postaci szwedzkiego bufetu, sprawiła, że nawet nie byłem głodny więc w trójkę (Mały odpłynął w czasie jazdy i spał do rana) pojedliśmy sobie średniej wielkości pizzą. Przy okazji jej zamawiania miała miejsce ciekawa sytuacja. W karcie były wymienione pizze z nazwy, a składniki były po albańsku (zupełnie obcy dla mnie język). Pytam więc kelnera co jest w środku, ale ten nie wie o co chodzi i przyprowadza kumpla „tłumacza”. „Tłumacz” podchodzi i pyta czy znam Serbski, no jasne, prawdziwy Serb ze mnie, pewnie że nie znam, więc zabrał się i poszedł. Ostatecznie dogadaliśmy się co do składników. Było nawet smacznie, pochodziliśmy jeszcze chwilę po kramikach, ale ostatecznie nic nie kupiliśmy. Wróciliśmy do hotelu przed północą.
Następna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Nasza Czarnogóra + Krk (i nie tylko) - 2014
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019