To zaczne od: DOJAZD.
Jechalismy dwoma autami w 8 osob, w tym 3 dzieci. Do pierwszego noclegu (Split), do wyboru mielismy dwie drogi, wegierska i austriacka. Idac za radami z forum i opiniami znajomych wybralismy droge austriacka. Wyruszylismy z Krakowa ok. 3 nad ranem. Mysle, ze to byl swietny pomysl, poniewaz wieczorem wszyscy poszlismy sie polozyc, wiec troche odpoczelismy (mimo, ze nie bardzo moglismy spac z emocji). Ale najwazniejsze, ze dzieci przenieslismy spiace do aut i nie bylo zadnego problemu, przespaly wieksza czesc czasu do rana - wyjawszy male wymioty, na szczescie na zewnatrz auta

.
Na granicy slowackiej (Chyzne-Trstena) kupilismy winiety: slowacka miesieczna za 30 zl i austriacka 10 dniowa za troche wiecej. Kierowca drugiego auta sie zagapil i kupil tylko slowacka, wiec druga austriacka winiete kupilismy na granicy austriackiej za 7,6 euro. Tam kobieta jak tylko mnie zobaczyla w drzwiach radosnie krzynela: "Winieten?", wiec nawet nie mialem okazji sie wykazac
Droga przez slowacje to koszmar. Na pierwszym odcinku za granica jest ruch wahadlowy po jednym pasie kierowany swiatlami. Minimum 4 takie odcinki. Zreszta robot drogowych jest duzo wszedzie, w kazdym kraju tranzytu. Jazda do Ziliny bardzo uciazliwa. Na Slowacji zatankowalismy i tutaj UWAGA: jesli tankujesz i placisz karta VISA musisz pamietac swoj PIN. W wielu miejscach z wyjatkiem Austrii wymagali PINU, lacznie z Chorwacja i Czarnogora, wiec lepiej go pamietac

Mysmy sie musieli ratowac telefonem do sasiadki, ktora mi mojego PiNU poszukala.
Od Zyliny jedzie sie latwo az do Bratyslawy. W Bratyslawie oznakowanie drog jest slabe, czesto jest tak ze sa dwa drogowskazy w rozne strony i oba kieruja na Wieden. Potem sie zorientowalem, ze prawdopodobnie oba sa dobre, bo mamy dwa przejscia graniczne, ale troche podzylem. Kierowalem sie na Petrzalke, ale dojechalismy do Kitsee. Na granicy totalnie pusto. W Austrii na stwierdzilismy, ze nie jedziemy na Wieden tylko polecielismy na Parndorf, dalej na Eisenstadt i Wiener Neustadt, a potem do autostrady na Graz. Oznakowanie drog w Austrii wysmienite.
Oszczedzilismy sporo czasu, bo nie przepychalismy sie przez Wieden, a przy okazji zobaczylismy kawalek czysciutkiej austriackiej wsi.
Kolejna generalna uwaga: ja sobie przygotowalem trase drukujac mape z viamichelin - to jest blad. Mapa wydaje sie niezla, ale mnie sie nie sprawdzila, po prostu nie ma czasu jej uzywac. Kto ja wydrukuje, ten wie o czym mowie. Ale warto sie nia wspomoc przy planowaniu podrozy. Natomiast w drodze trzeba miec dobra, aktualna mape i kierowac sie NUMERAMI DROG, bo z tymi miejscowosciami na drogowskazach to jest roznie. Czesto jest kierunek na miasteczko, ktorego nie mam na mapie, natomiat numer drogi jest prawie zawsze.
Ok. Potem Graz, potem na granica slowenska i do Mariboru bez przygod. Autostrada do Mariboru od granicy kosztuje 0,8 euro, ale to krotki odcinek. Przez Maribor przelatuje sie latwo, jesli nie ma znaku, ze trzeba skrecic to jedzie sie prosto

. Z tego co pamietam to zaraz tam sie pojawiaja tablice na Zagrzeb. Droga jest zwykla, ale da sie przezyc, zreszta Slowenia to krotki odcinek (niecale 80 km chyba).
Na granicy wymienilismy troche kun po ok 7,2 kun za euro. I to byl najlepszy kurs, na jaki trafilismy. Na ogol bylo miedzy 7 a 7,15 kun za eu w innych miejscach. Ale powiedzmy, ze to groszowe roznice sa.
Za granica chorwacka znowu uciazliwe roboty drogowe az do Krapiny. W Krapinie wjazd na autostrade. W Chorwacji wjazd jest zorganizowany tak, ze wjezdzajac wciska sie guziczek i wyskakuje bilecik, podnosi sie szlabanik i jedzie sie do przodu. A oplaty wnosi sie przy wyjezdzie z autostrady. Odcinek z Krapiny do Zagrzebia kosztuje 18 kun. (mowimy caly czas o cenie za jeden samochod osobowy bez przyczepy). Przed Zagrzebiem jest wyjazd z autostrady, potem kawalek jedzie sie bezplatnie, aby w licznych, ale swietnie oznakowanych rozjazdach, znalezc sobie wlasciwa droge i kolejny wjazd (guziczek, bilecik, szlabanik). Potem autostrada do Splitu (157 kun). Autostrady w Chorwacji sa najlepsze, nie spotkalem sie z zadnym tlokiem (moze dlatego, ze jechalismy w srodku tygodnia). Malo tego, dziesiatki kilometrow jechalismy tak, ze ani z przodu ani z tylu nie widzielismy zadnych aut, wtedy jadac bezpieczne w takich warunkach 160 km/h nadrobilismy mnostwo czasu.
I ostatnia uwaga, przed Splitem, juz po zjezdzie z autostrady jest rondo z robotami drogowymi. Jesli jedziesz w kierunku na Omis, Makarska czy gdzies na Dubrovnik (mysmy mieli nocleg w Podstranie, wiesz szukalem drogi na dubrovnik) to OLEJ, powtarzam OLEJ drogowskazy na tym rondzie kierujace na Dubrovnik, bo tak naprawde to prowadza one na SINJ. Kieruj sie na Split, jak zjedziesz z ronda to kawalek jedziesz w jakims kierunku zupelnie bez sensu, zupelnie jakbys wracal, ale koniec koncow wjezdzasz do Splitu. Tam sa bardzo dobrze oznakowane wyjazdy w kierunku na Dubrovnik. Mysmy w ten sposob dojechali do Podstrany.
Koszmarne 17 godzin. Wtedy pomyslalem, ze gdybym wiedzial, to bym zostal w domu. Ale mylilem sie

. I na marginesie, droge najlepiej zniosly dzieci. Uff, chyba skoncze pozniej, bo sie rozgadalem.