Platforma cro.pl© Chorwacja online™ - podróżuj z nami po całym świecie! Odkryj Chorwację i nie tylko na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków ツ

Moja pierwsza wyprawa do Chorwacji

W Chorwacji jest mnóstwo wartych zobaczenia miejsc. Zwiedzanie lub wypoczynek, albo i jedno, i drugie? Byłeś gdzieś lub chcesz się dowiedzieć czegoś od innych? To właśnie tutaj możesz to zrobić.
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
N-ord
Podróżnik
Posty: 24
Dołączył(a): 08.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) N-ord » 07.07.2006 08:36

Przepraszam za przerwe, ale wciagnela mnie szara powakacyjna rzeczywistosc.
A wiec: KOTOR. Tutaj byly kombinacje do potegi entej.
Planujac wakacje w Chorwacji bardzo chcialem odwiedzic rowniez Kotor w Czarnogorze. Widzialem wczesniej wiele zdjec i szkoda by bylo, zebym odwiedzajac Dubrovnik opuscil w sumie juz niedaleki Kotor.
Po roznych poszukiwaniach znalazlem strone polskiej Zeglugi Pomorskiej, ktora oferowala bardzo fajnie wygladajaca wycieczke Dubrovnik-Kotor. Reklamowano w niej wyprawe statkiem, muzyke na zywo, szwedzki stol, poczestunek (w drodze powrotnej) miejscowym winem. Jeszcze w marcu napisalem do nich maila z roznymi pytaniami dodatkowymi, ktore jednak pozostaly bez odpowiedzi. Wycieczka kosztowala 54 euro od osoby, jednak za to, ze wykupi sie ja 30 dni wczesniej oferowano 25 procent znizki, a za to ze sie ja wykupi przed koncem marca kolejne 25 procent. Dzieci mialy takze znizki. Koszt calodziennej wycieczki wynosil wiec 143 euro za 5 doroslych i 3 dzieci. Za wycieczke placi sie karta. W ostatni dzien marca usiadlem do wykupywania wycieczki i okazalo sie, ze blednie wyczytalem daty. Promocja na dodatkowe 25 procent konczyla sie 30 marca, czyli dzien wczesniej. Nie zrazony napisalem do firmy maila (oczywiscie pozostal bez odpowiedzi), a potem takze zadzwonilem. Mila pani poinformowala mnie, zebym sie nie stresowal, ze przedluzaja te promocje. Rzeczywiscie kilka dni pozniej zakupilem karta wycieczke w interesujacej mnie cenie.
Kilka dni przed wyjazdem, czyli juz w czerwcu, zagladnalem na ich strone aby sprawdzic jeszcze raz szczegoly. I co zobaczylem? Okazalo sie, ze teraz statkiem plynie sie tylko w jedna strone (powrot autobusem), zniknela muzyka na zywo (dzieki Bogu) i poczestunek winem. Jesli chodzi o to wino to takze sie nie zmartwilem, bo obawialem sie tlumu pijakow w drodze powrotnej. Jednak uwazam, ze Zegluga Pomorska powinna mnie zawiadomic mailowo o zmianach i podac jakies wyjasnienie, bo inaczej wiarygodnosc firmy spada na przyslowiowy pysk i tego wymagaja dobre relacje z klientem. Napisalem do nich maila z pytaniem, ktory jak zawsze, zostal bez odpowiedzi.
Ok, 15 czerwca, przeddzien wycieczki, Dubrovnik. Widzimy, ze nasz statek wycieczkowy stoi juz w porcie, co napawa nas otucha. Przed portem stoi duza reklama rejsu z cena 14 (18 z obiadem) euro. Czyli widzimy, ze bez zadnej laski mozna miec wycieczke na miejscu mniej wiecej w cenie po ktorej my mielismy ja w specjalnych promocjach. Teraz, gdy sprawdzilem ceny jeszcze raz na stronie Zeglugi okazalo sie, ze tyle kosztuje tylko przeplyniecie z jedna strone bez powrotu. Ale wtedy wydawalo mi sie, ze tyle wynosi koszt calej wycieczki. Poszukam pozniej reklamowki, ktora wzialem i skoryguje to. W kazdym razie wtedy bylismy zaniepokojeni i podenerwowani, co wplynelo na tzw. postrzeganie rzeczywistosci.
16 czerwca rano poszlismy do biura Guliwer, ktore od strony chorwackiej wspolpracuje przy rejscie. Pokazalem im maila z biletem, stwierdzili, ze oni zalatwiaja tylko autokar i skierowali mnie do portu. Poszlismy do portu, pokazalismy bilety celnikowi, ale cos tam pogadal, ale generalnie nic nie zrobil. Wyszlo na to, ze mamy wycieczke, tylko nie mozemy dostac sie na statek.
W tym momencie zjawila sie rezydentka, chwile pozniej przewodnik i sytuacja odwrocila sie zdecydowanie. Okazalo sie, ze dzien wczesniej dzwonili do nas caly dzien (na komorke, ktora zostawilem w domu), pisali maile (ktorych oczywiscie nie odebralem), w koncu doszli do wniosku, ze skoro zaplacilismy za wycieczke, to bedziemy rano w porcie. Generalnie problemy zniknely.
Co sie okazalo dalej? Ze to pierwszy rejs statku w tym roku, ze jedziemy w 9 osob (my plus angielski turysta) na statku zdolnym pomiescic ponad 100 osob, ze cala zaloga jest polska.
Po prostu zaczelo byc swietnie. Rejs minal bardzo, bardzo milo. Obiad byl pyszny, dzieci dostaly dodatkowo bezplatnie ogromne porcie lodow, my kawe lub wino. Trzeba przyznac, ze zaloga zajmowala sie nami troskliwie i uwaznie. Kto chcial zrobil alkoholowe zakupy w sklepie wolnoclowym. Widoki ze statku cudowne. Wysokie gory, przy nich przycupniete miasteczka, a dalej morze. Male wysepki, na niektorych domki lub kosciolki. Przyznam, ze ta wyprawa - mimo wczesniejszych nerwow - stanowila najpiekniejsza czesc naszych chorwackich wakacji. Moja 9 letnia coreczka probowala swojego angielskiego w pogawedkach z Anglikiem, ktory mowil do niej tak powoli i z taka dykcja, ze zazdroscilem. Bo jak rozmawial ze mna to zaczynal mowic szybko i belkotliwie :). Po 15 minutowym oczekiwaniu w porcie kotorskim (z celnikami z czarnogory nie ma zartow), po milym pozegnaniu z zaloga statku znalezlismy sie na terenie najmlodszego panstwa w Europie.
Kotor wspanialy, ma w sobie cos z kretych uliczek Splitu i majestatu Dubrovnika. Nie bede tego opisywal, po prostu trzeba tam byc. Z uwag praktycznych, placi sie w euro (i tak bedzie przez najblizsze pol roku, pozniej Czarnogora prawdopodobnie wprowadzi wlasna walute), ceny jedzenia w sklepie takie jak w Krakowie. I jeszcze jedno. Bardzo, ale to bardzo dobre wino. (po ok. 2 do 3 eu). Zaluje do dzisiaj, ze kupilismy tylko dwie butelki.
Po krotkim, bo zaledwie dwugodzinnym pobycie w Kotorze wsiedlismy w klimatyzowany autobus (dalsza czesc wycieczki) i z chorwacka (angielskojezyczna) przemila przewodnik udalismy sie ogladnac z gory wyspe sw. Stefana, a nastepnie do miasta Budva. To dodatkowe zwiedzanie bylo w zamian za powrot autobusem, a nie statkiem. Miasto tez ladniutkie, stare mury, krete uliczki, wspaniale mozaiki na murach domow. Przewodniczka opowiadala troche o historii czarnogory, po czym odczekiwala, za ci co znaja angielski przetlumacza to na polski pozostalym :). Nastepnie autobus pojechal do Dubrovnika, gdzie podrzucil nas niemal pod dom.
Podsumawujac wycieczke chce powiedziec, ze bylo warto i polecam ja wszystkim. Podsumowujac organizacje wycieczki powiem tak. Trzeba pamietac, ze wszystko jest dopiero w fazie organizacji i widze, ze poziom tej uslugi bedzie sie podnosil. Pracownicy, ktorzy sa w polskim biurze raczej dostaja moja mierna ocene, natomiast pracownicy w terenie zasluguja na najwyzsza pochwale.
Uff, nastepny na warsztacie Mljet.
billea
Odkrywca
Posty: 100
Dołączył(a): 27.07.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) billea » 07.07.2006 10:52

N-ord napisał(a):Jade najpierw do Splitu, tam nocuje. Potem do Dubrovnika, tam nocuje dwie noce, ale w drugi dzien mam wycieczke statkiem do Kotoru (ale powrot autobusem). Potem ok. 10 dni na wyspie Mljet. Potem do domu, z dwoma noclegami jeszcze w Plitvicach. Jade pierwszy raz i nie wiem czy nie za ambitny plan, bo nie lubie zwiedzania z wywieszonym jezykiem, a na Split i Dubrovnik mam tylko po niecalym dniu. Najwyzej do Dubrownika sobie przyplyne w ktorys dzien z Mljetu, jesli wczesniej nie starczy czasu. Wszystkie noclegi porezerwowane (na szczescie niemal bez przedplat, a jedyne pieniadze jakie wyslalem zginely, ale na szczescie sie odnalazly dzieki dzielnej interwencji Poczty Polskiej). Zobaczymy jak to bedzie, wyjezdzam jutro ok. 2 w nocy. Opisze wszystko po powrocie.



Witam, mam małe pytanko. Możesz zdradzic ile kosztuje statek z dubrownika do kotoru albo moze orientujesz sie czy do budvy pływaja z dubrovnika statki ??? w pierwszej wersji planowalismy autobus ale statkiem na pewno fajniej....
N-ord
Podróżnik
Posty: 24
Dołączył(a): 08.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) N-ord » 07.07.2006 11:14

Chetnie odpowiem. Otoz przechodzac przez stary port w Dubrovniku mozna natknac sie na oferty roznych lodek i malych statkow turystycznych oferujacych wszelkiego rodzaju wycieczki w rozne miejsca. Przygladnalem sie dokladniej, ale nie zauwazylem, zeby ktokolwiek oferowal wyjazdy do Kotoru. Byc moze ma to zwiazek z ogolnie znana niechecia chorwacko-czarnogorska. Przeciez w latach 90 to wlasnie czarnogorskie dywizje ostrzalem zrujnowaly Dubrovnik. Ale to tylko domniemania, bowiem powod moze byc zupelnie inny.
Wiem, ze na tej trasie na pewno plywaja duze jednostki wloskie i brytyjskie, ale nie interesowalem sie tym blizej, poniewaz na ogol sa to kilku- kilkunastodniowe rejsy wzdluz wybrzeza adriatyku nie na moja kieszen.
Jesli chodzi o cene, to koszt statkiem Renata (czyli moim wycieczkowym) przejazdu w jedna strone (z powrotem mozna chyba tez plynac, ale dopiero na drugi dzien, bo statek kursuje wahadlowo) wynosi 14 euro plus 4 euro wyzywienie. To sa wiesci ze strony internetowej, ale najlepiej zadzwonic do biura Zeglugi Pomorskiej. Nie wiem czy mozna podac numer. Jesli moderator wyrazi zgode to podam i numer i strone internetowa. Statek odplywa o 8.30 i plynie ok. 4 godzin.
Poza tym w nowym porcie dubrovnickim (w Gruz) stoi przy wejsciu duzy poster i tam mozna nabyc bilet.
Powiem tylko, ze droga ladowa tez jest interesujaca i widoki zapieraja dech w piersiach.
Jesli chodzi o Budve to pojecia nie mam.
Tomek O.
Croentuzjasta
Posty: 287
Dołączył(a): 12.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tomek O. » 07.07.2006 12:00

Super relacja. I nie gadaj kurczaki ze sie rozpisujesz za mocno, tylko pisz, pisz i jeszcze raz pisz. sie wręcz nie mogę doczekać dalszej części z opisem tej niemiłej sytuacji która Cie spotkała - wiadomo czlowiek ze mnie prosty sensacje lubiący :wink: :wink: :wink: :wink: Pozdro.
billea
Odkrywca
Posty: 100
Dołączył(a): 27.07.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) billea » 07.07.2006 12:36

DZIEKI ZA INFORMACJE, PRZYJRZYMY SIE BLIZEJ TYM WYCIECZKOM, TAK CZY SIAK DO KTORU I BUDVY SIE WYBIERAMY, MOZE FAJNIE BEDZIE ZAŁAPAC SIE NA JAKIS STATEK
POZDROWIENIA
smaja
Plażowicz
Posty: 8
Dołączył(a): 07.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) smaja » 07.07.2006 20:21

Witam,
Czytam WTwoje relacje z zapartym tchem i nie mogłam juz sie doczekac na relację z wycieczki do Kotoru
15 lipca lecę do Dubrovnika i po przeczytaniu wielu postów z tego forum :D postanowiłam zrobić wycieczkę do Kotoru. Miałam w planach jazdę autobusem (na forum znalazłam dokładne instrukcje jak się poruszać :D )
Muszę jednak przyznać, że rejs statkiem bardzo mnie pociąga.
Czy mogłabym prosić o namiary na stronkę Żeglugi Pomorskiej ?(nie mogłam odszukać przez wyszukiwarkę)
adres e-mail widoczny tylko dla zalogowanych na cro.pl
Dziękuję serdecznie,
Pozdrawiam
kaszubskiexpress
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 14590
Dołączył(a): 12.04.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) kaszubskiexpress » 08.07.2006 14:19

smaja napisał(a):Witam,
Czytam WTwoje relacje z zapartym tchem i nie mogłam juz sie doczekac na relację z wycieczki do Kotoru
15 lipca lecę do Dubrovnika i po przeczytaniu wielu postów z tego forum :D postanowiłam zrobić wycieczkę do Kotoru. Miałam w planach jazdę autobusem (na forum znalazłam dokładne instrukcje jak się poruszać :D )
Muszę jednak przyznać, że rejs statkiem bardzo mnie pociąga.
Czy mogłabym prosić o namiary na stronkę Żeglugi Pomorskiej ?(nie mogłam odszukać przez wyszukiwarkę)
adres e-mail widoczny tylko dla zalogowanych na cro.pl
Dziękuję serdecznie,
Pozdrawiam



zakladam ,ze lecisz z Warszawy,mozesz mi napisac jakimi liniami i ile zaplacilas?
ankas
Odkrywca
Posty: 62
Dołączył(a): 01.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) ankas » 08.07.2006 19:50

Cześć N-ord. Super relacja - my jedziemy początkiem sierpnia i to też w okolice Dubrovnika, więc śledzę wszystko, co piszesz. Mam jedno pytanie-możesz podać jakiś namiar na strony Polskiej Żeglugi-chodzi mi o rejs Dubrovnik-Kotor. Wpisałam w google, ale niczego nie znalazłam. Będę wdzięczna za namiar, gdzie można znaleźć szersze info. Z góry dzięki
N-ord
Podróżnik
Posty: 24
Dołączył(a): 08.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) N-ord » 08.07.2006 21:12

Niestety, reklama u nich lezy. Trzeba sie dobrze naszukac, zeby znalezc. Ja natomiast nie mam pojecia jak sie skontaktowac z moderatorem tego tematu, jesli mi ktos pomoze to zapytam, czy moge wpisac ten adres.
Wicie, rozumicie, regulamin taki. :)
smaja
Plażowicz
Posty: 8
Dołączył(a): 07.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) smaja » 08.07.2006 21:45

zakladam ,ze lecisz z Warszawy,mozesz mi napisac jakimi liniami i ile zaplacilas?[/quote]

Witam,
Lecę Skyeurope z Krakowa, z Warszawy do Krakowa muszę dojechać.
Za 2 bilety zapłaciłam na początku czerwca 337 zł (mogłam kupić za 257 ale się zgapiłam, zastanawiałam się 10 minut Split czy Dubrovnik i cena poszła w górę).
Śmieszne jest to, że za bilety powrotne PKP do Krakowa zapłaciłam już ze zniżką na przejazd rodzinny 262 zł. Gdybym sie nie zgapiła samolot byłby tańszy niz pociąg.
Pozdrawiam,
Asia
ankas
Odkrywca
Posty: 62
Dołączył(a): 01.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) ankas » 10.07.2006 11:41

Ok, 15 czerwca, przeddzien wycieczki, Dubrovnik. Widzimy, ze nasz statek wycieczkowy stoi juz w porcie, co napawa nas otucha. Przed portem stoi duza reklama rejsu z cena 14 (18 z obiadem) euro. Czyli widzimy, ze bez zadnej laski mozna miec wycieczke na miejscu mniej wiecej w cenie po ktorej my mielismy ja w specjalnych promocjach. Teraz, gdy sprawdzilem ceny jeszcze raz na stronie Zeglugi okazalo sie, ze tyle kosztuje tylko przeplyniecie z jedna strone bez powrotu. Ale wtedy wydawalo mi sie, ze tyle wynosi koszt calej wycieczki. Poszukam pozniej reklamowki, ktora wzialem i skoryguje to.

Hej N_ord. Mam jeszcze dwa pytanka. Udało mi się w googlach odnaleźć ofertę tej wycieczki Dubrovnik-Kotor (choć łatwo nie było znaleźć...). Za te 14 czy 18 euro wydaje mi się, że warto (po Twojej relacji). Ale mam kilka wątpliwości:
- czy ten autokar w druga stronę (Kotor-Dubrovnik) też jest w cenie? (raczej wybieralibysmy się na 1 dzień, a rejsy powrotne - z tego co wnioskuje płatne także 14 lub euro - są dnia nastepnego)
- czy myslisz, że wystarczy po prostu być danego dnia o 8 rano w porcie i bedą miejsca, czy też lepiej zarezerwować wcześniej?
- czy bardzo buja? (jedziemy z 4-letnim Maluchem i boję się trochę, że może nie zdzierżyć 4 godzin mocnego bujania...)

Będę wdzięczna za odpowiedź, pozdrawiam
N-ord
Podróżnik
Posty: 24
Dołączył(a): 08.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) N-ord » 10.07.2006 18:28

Hey, sprawa wyglada tak.
Cala wycieczka kosztuje 54 euro od osoby, dzieci taniej.
Wiec mozna kupic cala z powrotem z autokarem, lub kupic tylko transport za 14 euro, w Kotorze zanocowac (ale nie wiem gdzie) i wrocic na nastepny dzien. Bo cena transportu w obie strony wyniesie 28 (lub 36 z jedzeniem) euro, czyli jeszcze zostanie co nieco na nocleg. A prawde mowiac Budva sie ma nijak do Kotoru, przypomina troche maly Dubrovnik z zewnatrz i Kotor wewnatrz murow. Ladna, ale - w przeciwienstwie do Kotoru - nie koniecznie do ogladniecia. Cena wypadnie podobnie. Jak ja kupowalem wycieczke, to nie bylo mozliwosci samego transportu, wiec kupilem tylko wycieczke.
Nie wiem czy wystarczy isc dio portu i kupic, ale prawdopodobnie tak. Oni sie dosc slabo reklamowali i jesli sie nic nie zmienilo to pewnie statek plywa bardziej pusty niz pelny, ale glowy nie dam. Najlepiej po prostu do nich zadzwonic.
Wcale nie buja, bo stateczek jest spory. Morze spokojne i ani na chwile nie traci sie brzegu z oczu :). Zaloga statku mowila, ze latem Adriatyk jest raczej spokojny.
N-ord
Podróżnik
Posty: 24
Dołączył(a): 08.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) N-ord » 10.07.2006 19:01

Ok, pora na MLJET.
Przed wyjazdem na Mljet bardzo martwilismy sie, czy bedzie blisko jakis sklep, wiec postanowilismy uzupelnic zapasy. Przy nowym porcie dubrovnickim, czyli tam, skad odplywaja promy, jest duzy Konzum. To takie ichnie Tesco. Ceny nie odbiegaja bardzo od polskich. Wyjatkiem jest duzo drozsze mieso i troche drozsze sery (przy okazji powiem, ze najlepszy ser - z Hvaru - kupilem na targu w Splicie przy palacu Dioklecjana po 20 kun za kg) i znacznie drozsza oliwa. Minusem Konzumu sa kiepskiej jakosci owoce. Ale takie rzeczy jak wino, warzywa, soki, deserki dla dzieci, chleb, maslo, jogutry naturalne, mleko sa w cenach nie odbiegajacych od cen z mojego Tesco. Najwiecej klopotow nam sprawil wjazd na parking przy Konzumie, bo tam sie wjezdza tak jak na parking autobusowy, tylko sie nie placi i skreca troszke wczesniej na parking dla aut osobowych. W sumie za zakupy, ktore pozwolily nam zrobic m.in. 9 cieplych kolacji dla 5 doroslych i 3 dzieci zaplacilismy troche ponad 600 zl, a nie oszczedzalismy.
Ok, bilety na prom kupilismy dzien wczesniej w malym pawilonie w poblizu portu (caly czas mowimy o nowym porcie w Gruz), placi sie za auta, do tego za doroslych i za dzieci, ktore maja znizke. Wszystkie ceny sa na stronie Jadrolinii, ktorej adres jest w linkowni tutejszej strony. Zeby nie szukac kliknij wersje angielska http://www.jadrolinija.hr/default.aspx?lang=2
Obok cen jest tam rowniez oczywiscie rozklad. Chcialem zarezerwowac prom z Polski, ale sie nie dalo. Przedstawiciel Jadrolinii w Polce rezerwuje tylko bilety na linie miedzynarodowe, natomiast z Jadrolinii odpisano mi mailem, ze nie prowadza rezerwacji biletow polecajac mi, abym byl "odpowiednio wczesniej" w porcie. Popytalem miescowych i bylismy poltorej godziny wczesniej. I bylismy jednymi z pierwszych ustawionych na pasie "ferry". Wjechalismy bez trudu, zaloga nam pokazala, gdzie mamy zaparkowac. Prom plynal dwie i pol godziny, zawijajac po drodze jeszcze do malego portu. Oczywiscie w czasie plyniecia wychodzi sie na poklad pasazerski, bardzo mily i chlodny, lub na odkryty poklad gorny. W ten sposob doplynelismy do portu w Sobrze.
Niestety musze przerwac w tym momencie, ale postaram sie szybko skonczyc.
N-ord
Podróżnik
Posty: 24
Dołączył(a): 08.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) N-ord » 11.07.2006 10:32

Jak napisalem wczesniej doplynelismy do portu w SObrze na Mljecie. Przy czym slowo "port" to naduzycie. Kawalek nabrzeza, gdzie moga zmiescic sie dwa promy obok siebie kilkaset metrow od miasteczka. Przy porcie jest stacja benzynowa (nie tankowalem) i wypozyczalnia samochodow - glownie malych fiatow cabrio i skuterow (nie znam cen, nie korzystalem).
Nasza kwatera byla w miejscowosci Saplunara, 15 km od Sobry, dojechalismy tam zaskakujaco dobra, ale rowniez zaskakujaco stroma z wieloma ostrymi zakretami droga. Nie polecam jej dla rowerow.
Po dotarciu do kwatery odczulismy pewne rozczarowanie. Wszystko wygladalo tak jak w internecie, tylko zdjecia byly tam robione w odpowiedni sposob. Owszem, byl duzy taras i zapierajacy dech w piersiach widok na zatoke. Ale nie bylo widac, ze dom stoi frontem do
glownej drogi (potem sie okazalo, ze na szczescie ruch byl minimalny). Nie bylo widac, ze na tarasie nie ma plytek, tylko betonowa wylewka, nie bylo widac pretow zbrojeniowych wychodzacych na barierce tarasu, ani ogolnie budowlanego balaganu pobudowlanego wokol domu, ani nie bylo widac, ze 20 m od nas jest drugi plac budowy. W sumie dalo sie przezyc, ale troche rozczarowania bylo. W srodku natomiast kwatera byla bardzo ladna, w pelni wyposazona w reczniki, naczynia itp., z tv (niestety glownie niemieckie, wloskie i arabskie programy, wieczorami katowalem rodzine al jazzira), lazienka super, z prysznicem, bidetem itd. Natomiast to, co zaproponowali na druga kwatere to skandal. Oczywiscie w srodku rowniez
ekstra, ale: taras nie okazal sie tarasem, tylko zapergolonym garazem, tuz przy ulicy. Apartament byl na parterze i okna wychodzily wprost na ulice, nie mozna bylo otworzyc okien, itp. Gospodyni od razu sie zorientowala, ze nam sie nie podoba, dwoila sie i troila, dawala
nam kawe, wino, figi (okropnie niedobre), itp. W koncu postanowilismy zostac, przy czym zli bylismy glownie o te parterowa kwatere, ktora miala zajac jedna dorosla osoba z dzieckiem. Wyslalismy tez przedplate, co mialo wplyw na decyzje, pomyslelismy "nie uprzedzajmy sie, zobaczymy". Gospodyni obiecala spory upust cenowy za te kwatere. Pierwszego wieczoru okazalo sie, ze tuz przy tym apartamecie gospodarz prowadzi mini sklep, gdzie wieczorami sprzedaje piwo. Ludzie stoja tuz pod oknami i pija, gadaja, spiewaja, do dupy. Dziecko nie moglo spac.
W koncu po 3 nocy Monika, ktora tam mieszkala znalazla inne miejsce, niestety drozsze (20 eu od osoby), ale spokojne, z ogromnym tarasem, prywatna mala plaza i klimatyzacja. Mysmy niestety klimy nie mieli, co sie dawalo bolesnie odczuc w nocy. Przy zmianie kwatery mielismy bardzo nieprzyjemna sytuacje z gospodarzem, zona wyjechala, a on zaczal sie krzywic, zaczal pokazywac, ze on w ogole nie wie skad my jestemy, ze on nie ma zadnych maili od nas, byl zly, ze opuszczamy jeden apartament. Wtedy wlasnie przydaly sie wydrukowane maile, pokazalem co i jak, pokazalem cennik, pokazalem, ze mialbyc taras, itp. Zamknal sie i wiecej sie nie odezwal. Dwa dni pozniej zaczal sie przymilac. Ot, Mljet, prosci ludzie, na ktorych splynal boom turystyczny. Ale moze minie jeszcze kilka lat i sie wyrobia.
Wiec podsumowujac kwatere 5 osobowa (ktora wyszla nas po 35 zl/os), jedna ta z tarasem byla spoko, druga, ta na parterze 2 osobowa (po 50 zl/os) to bylo mocne naduzycie.
Teraz o samej wyspie. Bylismy tylko na jednym koncu, do parku narodowego nie pojechalismy, bo tam gdzie bylismy bylo slicznie. Slicznie, przepieknie. Plaza. W Saplunarze plaze sa trzy, jedna 200 metrowa najblizej nas. Tam sie kapalismy, najwiecej naliczylismy 16 osob, wliczajac w to nasza osemke. Piaseczek, zaden tam drobny zwirek. Piaseczek taki ze piaseczek. Szarawy, ale piasek. Jakies 20 metrow woda po kolana, cieplutka. Troche duzych glazow w wodzie, ale nie przy brzegu. Malo jezowcow, wszystkie na kamieniach od strony morza. W drugi dzien juz lazilismy na bosaka. Plaza otoczona sosnowym lasem, zreszta wszedzie tam jest sosnowy las. Zapachy takie, ze jak idziesz przez las to czujesz "oho, lawedna, a teraz rozmaryn". Rozgladasz sie i rzeczywiscie jest.
Druga plaza, troszke dalej malenka, ale tez piaszczysta.
Natomiast trzecia, jakies 30 minut spacerem to slynna Blace. Niemal kilometrowa piaszczysta plaza. Bylismy tam ze trzy razy na spacerku. Pierwszy raz poszedlem sam. Wychodze na te plaze i szok. Kilometr piasku i ja. Zupelnie sam. Spiew ptakow, szum morza. Ale sa tez minusy. Smieci, plaza jest okropnie zasmiecona roznymi rzeczami, ktore przyplynely przez zime. Bardzo to znaczy, ze jak sie dochodzi do wody to trzeba przejsc po smieciach. Na szczescie smieci leza daleko od brzegu, glownie przy lini drzew, widac ze wyniosla je duza fala. Pozostale plaze sa regularnie sprzatane. Ale powiem wam, ze mimo tego ciezko mi zapomniec ten widok. Potem nie spotkalismy tam nigdy wiecej niz 2 osob.
Wnetrze wyspy. Nie penetrowalismy go zanadto siedzac glownie w morzu. Ale krotkie spacery pokazaly nam sliczna, dzika przyrode, ziola, i spokoj. Badzo malo ludzi. To znaczy jak idziesz godzine to masz szanse spotkac moze dwie osoby. Chcialbym kiedys wrocic na Mljet, tylko w inne, upatrzone juz miejsce.
Sklep. Okazalo sie, ze najblizszy sklep spozywczy jest w Sobrze. Sobra to jedna dluga uliczka wzdluz morza i kilkadziesiac domow. Ze 4 restauracje i jeden sklep. Wyglada jak sklep GS (jedzenie, chemia gospodarcza, kosmetyki). Ale zaplacilismy karta visa w nim. Szok :). Sprzedawczyni bardzo mila. Kiedys spoznilismy sie na poranna dostawe chleba i czekalismy na poludniowa. Poniewaz czekanie przedluzalo sie pani odsprzedala nam swoj wlasny chleb. Drugie zaskoczenie to ceny takie same jak na kontynencie, niektore rzeczy (wino) tansze niz w dubrovnickim Konzumie.
Coz mozna powiedziec wiecej. Leniuchowalismy, umieralismy od upalu i bylo cudownie. Turystow niewielu, glownie z przyplywajacych codziennie i kotwiczacych w zatoce jachtow.
Z powrotem postanowilismy poplynac na Peljesac, do Prapartna. To korzystniejsze z naszego punktu widzenia niz powrot do Dubrovnika, bo jechalismy na polnoc, wiec oszczedzilismy i kilometry i pieniadze, bo prom do Prapartna jest polowe tanszy niz do Dubrovnika.
Wybralismy prom o 5.30. Kase otwieraja o 5 i wtedy dopiero zaczynaja gromadzic sie ludzie. Mimo,ze mozna placic VISA to sa tam ustawiczne klopoty z jakims polaczeniem, wiec lepiej miec gotowke. Aha, i nie spotkalismy w naszej czesci wyspy bankomatu. Poranne wstanie (trudne, bo zona gospodarza wyjechala i zaczal robic impreze, cwok) i tak wczesny wyjazd pozwolil nam obrerwowac cudowny wschod slonca i uniknac upalu w drodze. Widzielismy takze z oddali skaczace delfiny. Po niecalej godzinie wyladowalismy w Prapartnie. Aha, gdy prom przybija do brzegu nalezy byc juz w samochodzie. Wyjazd z promu jak zawsze odbyl sie gladko i bylismy w drodze na polnoc. Nastepny cel - Jeziora Plitvickie.
ankas
Odkrywca
Posty: 62
Dołączył(a): 01.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) ankas » 12.07.2006 08:48

Pisz, pisz, bo trasę objazdu planujemy bardzo podobną, więc każda informacja na wagę złota. PROSZĘ o obszerną relację z Plitvic (z opisem trasy zwiedznia i czasu, jaki trzeba sobie zarezerwowac, żeby zobaczyc w Plitvicach wszystko, co warte obejrzenia).

Czekam, czekam :)
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Regiony i miejscowości turystyczne



cron
Moja pierwsza wyprawa do Chorwacji - strona 3
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Platforma cro.pl© Chorwacja online™ wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja platformy cro.pl© Chorwacja online™ nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl© nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

Copyright: cro.pl© 1999-2026 Wszystkie prawa zastrzeżone