Re: Dlaczego wracam do Chorwacji?
napisał(a) Emily » 18.04.2013 22:21
Przepraszam za wszelkie dygresje ale trudno oprzeć się pokusie opowiedzenia czegoś, co akurat domaga się przelania na ten elektroniczny papier...Ale wracając do relacji:) Zelena Laguna, Porec: baza. I codzienne wypady w głąb Istrii. Najbliżej nas Vrsar, tuz za nim nasza ulubiona konoba, do której często wracaliśmy na suto zaprawiany obiad podlewany rakiją...Pózniej Zalew Limski i obowiązkowa wieżyczka widokowa. I już za horyzontem wyłania się najcudowniejsze miasteczko na Istrii - Rovinji. Nie zapomnę pysznego espresso wypitego o poranku w jednej z kawiarenek. I ogromnych mew, które przerażały swym rozmiarem...I wspinaczki na górę do katedry św. Euefemii wąskimi uliczkami pełnymi artystów sprzedających swe dzieła...Te wytarte kamienie , budynki zanurzone w wodzie, czerwona istryjska ziemia, wietrzyk na górze i wielkie korzenie drzewa na szczycie...niezatarte wspomnienia..
Następnie Pula z doskonale zachowanym amfiteatrem z przeokropnymi niebieskimi krzesełkami....Godzi to w klimat tego miejsca. Niepojęte! Z amfitetaru rozciąga się rozkoszny widok na morze. Moja pierwsza wizyta w tym miejscu była z domieszką niedowierzania, że ten amfiteatr jest tak mało znany w porównaniu z tym rzymskim... Choć ten rzymski był mi wówczas bliski tylko z książek...Może zabrzmi to prozaicznie ale to w Puli po raz pierwszy zostałam zaznajomiona z miejskimi kranikami, z kórych można napić się wody
Z Puli ruszyliśmy do przeuroczej miejscowości Labin, w której zobaczyłam największą palmę z tych dotychczasowych. Do dzisiaj fotka palmy i mnie podpierającej ją widnieje w albumie. Chociaż miejscowość nie znajduje się bezpośrednio nad morzem, potrafi czarować! Wspaniałe widoki z góry, mury, tchnienie starych czasów, zero pośpiechu....Zupełnie jak w pewnej miejscowości na Istrii , której nazwy nie jestem pewna. Wymarłe miasteczko. Cisza, spokój, tylko staruszek o lasce kroczący powolnym krokiem i uderzający laską o kamienie i zagadujący w j.włoskim... Ciekawe, gdzie ci młodzi? Ani śmiechu dzieci, ani muzyki dochodzącej z okien czy dźwięków telewizora. Żadnych donośnych głosów sprzeczającej się pary czy odgłosów pracującej pralki. Kamienne miasteczko uśpione na wieki? c.d.n.