Załóżmy taką sytuację ze znajomi proponują wspólny wyjazd żeby sobie pozwiedzać Budapeszt czy tam Paryż...
nie wiem jak Wy ale ja nie lubię dużych miast - drażnią mnie korki, tłumy ludzi, śmieci, klaksony, światła drogowe, graffiti na ścianach... po prostu do mnie to nuda - można tam pozwiedzać muzea czy iść do jakiegoś publicznego aquaparku, czy zobaczyć kilka zabytków, jednak dla mnie to żadna rozrywka a kasy się wyda tyle samo co za wczasy w Chorwacji - tak myślę.
Jedyne miasta które zrobiły na mnie jakieś większe wrażenie to Monaco i Wenecja. Głównie dzięki temu że miały urok, że nie byly to typowe miasta z blokowiskami, szpitalami, szkołami na kazdym rogu... Taka Barcelona - niby piękna ale poza Parkiem Gaudiego w sumie nic mnie tam nie urzekło - po prostu zwykłe miasto - tramwaje, osiedla, tłumy...
Dla mnie najważniejsza jest obecność morza - miasta/miasteczka nadmorskie są moim zdaniem o wiele piękniejsze.
Nie wiem może jestem w błędzie.
Jakie jest wasze zdanie i podejście do tego tematu?

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)