Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Chorwacka przygoda po raz pierwszy...

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 13.10.2007 21:04

19.10.2006
No i stało sie - dziś wieczorem wyjeżdżamy z tego pięknego miejsca. Staraliśmy sie wyspać rano, co by na spokojnie jechać nocą. Potem trzeba było sie pakować, niestety... Jeszcze Michał zanurkował w morzu, ale nic nie było widać na dnie, bo morze dziś z falami. Fajnie szumiało - relaksująco...

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Potem oczywiście wspólny obiad - dziś Zuza zrobiła pyszne spaghetti, a potem była sjesta. Potem ja z Zuzą siedziałyśmy sobie na leżakach przed domem, Ania pakowała dobytek bo jutro dziewczyny wyjeżdżają, a Michał spał przed drogą. I każdy był zadowolony... no może prawie każdy. Fidżi też sobie odpoczywała, Medo ją zaczepiał i się z nią żegnał, potem jeszcze Bora przyleciała (miejscowy pies szalejący razem z naszą) i tak minął nam ostatni dzień.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Jak już Michał sie wyspał, to pomagał dziewczynom demontować betonowego grilla. Oczywiscie chciał być szybszy i sam przenieść największy kawałek. Jednak nawet nie zdołał go dobrze podnieść a już leżał jak długi z bólem w kregosłupie na chodniku. No i sie chłopak dorobił.
Po całkowitym zapakowaniu samochodu i smutnym żegnaniu się z dziewczynami ruszyliśmy w podróż powrotną do domu. Żal było wyjeżdżać, ale trzeba było. Podjeżdżając pod górkę w stronę magistrali coś nam szurało w aucie i byliśmy tym lekko zaniepokojeni. Jednak potem przestało, więcwłaczyliśmy muzykę. Na początek zaczęła grać nam Severina w aucie, co by smutno nie było. Zatrzymalismy sie jeszcze na chwilę na stacji benzynowej w Makarskiej, żeby znaleźć przyczyne naszego szurania. No i znalazła się. Auto było nieźle obciążone, bo chlapaczami szuralismy, hihihi. Ale to nie dziwne, skoro mój małżonek trzy worki żwirku chorwackiego do akwarium wiózł. Musimy po prostu łagodnie wchodzić w zakręty, bo inaczej po chlapaczach.
Jechaliśmy jadranką do Splitu a potem na autostradę i w stronę Zagrzebia. Potem Krapina i ostatnie tankowanie w Chorwacji. Granicę chorwacko - słoweńską przejechaliśmy około 1.50. Nie było sporego ruchu na trasie to i spokojnie sie jechało. Do Austrii dojechaliśmy jakąś godzinę później. Skierowaliśmy sie w stronę Graz, a potem na Wiedeń. Jakieś 100 km przed Wiedniem zjechaliśmy na spory parking z zajazdem i stacją benzynową, żeby przespać się przez chwilę. Było sporo samochodów, nawet obok nas stali młodzi ludzie z Krakowa. Ale najwięcej było Rumunów, buty przed samochodem, skarpetki na dachu, itp. My poszliśmy grzecznie spać, jedynie temperatura nas martwiła - całe 3oC. A w dzień w Zivogosce było 23oC. Czy widzicie jakąś różnicę???? Dobrze, że mieliśmy swoje koce, to przynajmniej ciepło było. Ale od czasu do czasu trzeba było ogrzać silnikiem powietrze.
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 13.10.2007 22:23

20.10.2006
Koło 7.00 rano pies już domagał sie wyjścia na zewnątrz, więc mnie było łatwiej się wygrzebać, niż połamanemu Michałowi. Jednak po powrocie stwierdziliśmy, że jeszcze możemy sobie pozwolić na chwilę odpoczynku, więc dalej poszliśmy spać. Ale już koło 8.30 było za głośnio w koło, więc i my uznaliśmy, że pora na śniadanie. Doprowadziliśmy sięwięc do ładu, ciepło się ubraliśmy na zwiedzanie Wiednia, śniadanko zjedzone, pies nakarmiony - ruszyliśmy więc do stolicy Austrii. W okolice pałacu Schönbrunn dojechaliśmy o 11.00. Psa zostawiliśmy w samochodzie, uchylone delikatnie okna obowiązkowo i udaliśmy sie w stronę pałacu i pięknego ogrodu. Ja w Wiedniu byłam w 1992 roku i tylko udało mi sie wjechać na wzgórze Kahlenberg, a miasto widziałam z okien autokaru. Natomiast Michał miał to szczęście, że zwiedził większość miasta, ale bez wzgórza. Więc najpierw Michał pokazywał mi to co on widział, a potem w planie był wjazd na wzgórze Kahlenberg.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Pogoda była nawet ładna, powoli wychodziło słonko, ale w cieniu odczuwało sie niestety zimowy chłód. Do pałacu nie wchodziliśmy, bo za długo by nam się zeszło, a pies czeka w aucie. Spacerowaliśmy sobie więc po parku, gdzie widać było jesienne kolory. Ładnie tu, mam nadzieje, że kiedyś jeszcze tu przyjedziemy - może wiosną jak wszystko bedzie kwitło?

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Nie doszliśmy na wzgórze parku gdzie mieści się Glorietta, ale doszliśmy do 1/3-ciej drogi tam prowadzącej. Zatrzymaliśmy się, żeby zobaczyć panoramę miasta z parku. Po sesji zdjęciowej (jak dobrze że mam mały statyw zawsze ze sobą) powoli wracaliśmy do auta. Przeszliśmy jeszcze raz obok wspaniałej Fontanny Neptuna i skierowaliśmy sie do starożytnych ruin. Na koniec wizyty w Schönbrunn kupilismy małe pamiątki i po dojściu do auta ruszyliśmy w stronę centrum.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Udało nam sie nawet w okolicy centrum znaleźć miejsce do parkowania, po uprzednim jeżdżeniu w kółko, bo się troszke pogubiliśmy. Ale w sumie do katedry nie było daleko. Fidżi przez ten czas co byliśmy w parku Schönbrunn spała, więc teraz chetnie nawet wyszła z auta. Doszliśmy do głównej ulicy i skierowaliśmy się w stronę Katedry Św. Szczepana. Tutaj musieliśmy sie podzielić ze zwiedzaniem i pierwszy Michał wszedł do katedry, a ja zostałam z Fidżi na zewnątrz, a potem ja wparowałam ze statywikiem do środka. Katedra piękna, naprawdę cudo. Potem jeszcze się przeszliśmy przez miasto, pamiątki i słodkości wiedeńskie zakupione i do McDonalda jeszcze wskoczyliśmy na szybką przekąskę. Potem powrót do auta i kierunek wzgórze Kahlenberg.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Mniej więcej pamiętałam z której to strony i nawet był jakiś znak, ale nie potrafiliśmy tam za żadne skarby świata dojechać. Po parunastu minutach krążenia w tą samą stronę zrezygnowaliśmy i jechaliśmy przed siebie. Na światłach Michał chciał zagadnąć jednego kierowcę co stał obok, ale zanim coś powiedział to już zielone się zapaliło i trzeba było ruszyć. On się zatrzymał na poboczu i mówię do chłopa - zatrzymaj się i ty. A mój małżonek na to, że nie wiadomo czy dla nas się tam zatrzymał. No więc pojechaliśmy dalej. W pewnym momencie kazałam mu się zatrzymać przy małym skwerku i udać się do starszej pani, co na ławeczce siedziała, bo jak tak dalej będziemy jeździć w kółko to nie wiadomo gdzie wyjedziemy. Pani chyba nie wiedziała dokładnie gdzie chcemy jechać, bo nam źle tłumaczyła. I oto nadjechał nasz wybawca ze świateł. Wysiadł z samochodu i do Michała" To gdzie w końcu chcesz dojechać?". Nie ma to jak rodacy!!! A mówiłam, żeby się zatrzymać to nie chciał. Ów rodak (mieszkający w Wiedniu juz parę lat) wytłumaczył dokładnie jak mamy jechać i wcale się nie zdziwił, że nie możemy trafić, bo oznaczenia nie są dobre. Podziękowaliśmy mu i udaliśmy się na wzgórze. Po paru minutach byliśmy już na szczycie, gdzie rozciągała się przepiękna panorama Wiednia. Dla samego widoku warto tu wjechać....

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Potem udaliśmy się do kościółka prowadzonego przez polskich księży i do izby upamiętniającej zwycięstwo polskie w Odsieczy Wiedeńskiej. Po paru minutach byliśmy przy samochodzie. Zapakowaliśmy się do auta i koło 17.00 ruszyliśmy w drogę powrotną do Polski. Dziś dojedziemy do Tych, gdzie znów u znajomych będziemy nocować. Nawet na weekend u nich zostaniemy. Przez Wiedeń przejechaliśmy sprawnie, autostrada nie była zakorkowana. Jedynie stanęliśmy w korku przed granicą słowacko-austriacką, bo ludzie wracali po pracy do domu. Ale potem już za Bratysławą też było w miarę pusto, wolno tylko jechało się potem jak już skończyła się autostrada, potem skręt na Zwardoń i droga w stronę Tych. Wtedy to okazało się, że powoli nam rezerwa puka i musieliśmy znaleźć stacje benzynową. Jak na złość oczywiście jej nie było. Dobrze, że większość drogi jechaliśmy z górki, to może się uda. W koło było ciemno, bo było już przed 22.00. W końcu naszym oczom ukazała się stacja czynna 24h! Jesteśmy uratowani!!! Zatankowaliśmy i już na spokojnie dojechaliśmy do Tych po 23.00. Znajomi czekali z ciepłym jedzonkiem, trochę opowieści wieczornych było i chyba koło 1.00 poszliśmy spać.
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 13.10.2007 22:28

21/22.10.2006 - prolog

Przez weekend u znajomych zaliczyliśmy Browary Tyskie (zawsze jak do nich jeździmy na dłużej, to chodzimy tam na wycieczki - polecam!!!), a wracając w niedziele do domu Olsztyn pod Częstochową.

I tak oto minęły dwa tygodnie naszego urlopu - pierwszej podróży do Chorwacji, ale nie ostatniej!!!! :lol: :lol:

KONIEC
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 13.10.2007 22:40

wojan napisał(a):Daj Ci Boże ,bo czasu juz mało zostało, a co nie zdążysz napisać to opowiesz na żywo :D :D :papa:


no i zdążyłam....... :oczko_usmiech: :oczko_usmiech: :oczko_usmiech:

co wcale nie przeszkadza w opowiadaniu za żywo na spotkaniu w Krakowie..... :roll:
Ostatnio edytowano 16.10.2007 16:47 przez witki, łącznie edytowano 1 raz
marsylia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 882
Dołączył(a): 19.07.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) marsylia » 15.10.2007 10:57

koniec? :(
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 15.10.2007 11:40

marsylia napisał(a):koniec? :(


no niestety :( tez żałuje, że tak szybko czas zleciał, :(

ale zaczełam drugie opowiadanie z tego roku: :lol: :lol:

https://www.cro.pl/forum/viewtopic.php?t=17626
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 31.10.2007 23:52

Mogę wstawić parę zdjęć z Browarów i z Olsztyna pod Częstochową, dla całkowitego zakończenia podróży - ktoś chętny :?:
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 04.11.2007 11:08

Fotki wstawiać! Wstawiać!!!

Witki!!! Najpierw przeprosiny, ze dopiero dziś tu dotarłam, ale w sumie to się cieszę, że mogłam palmy oglądać, kiedy paskudna jesień przyszła :lol:
I za wszystkie opowieści tez dziękuję!!!

Trzy worki żwirku mnie urzekły :lol: :lol: :lol:

Kiedyś na Sycylii usłyszałam, jak wycieczka myśliwych z Polski zwiedzała Etnę i potem każdy chciał przytargać do domu taki pokaźny głaz z lawy - do ogródka. A że były to dawne czasy i byli wtedy celnicy na granicach, to podobno niezła była przeprawa z autobusem pełnym kamieni :D

No to sie przenoszę do "Chorwacji po raz drugi" :lol: :lol: :lol:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 04.11.2007 11:23

shtriga napisał(a):Fotki wstawiać! Wstawiać!!!


ok, zaraz się tym zajmę...


shtriga napisał(a):Najpierw przeprosiny, ze dopiero dziś tu dotarłam, ale w sumie to się cieszę, że mogłam palmy oglądać, kiedy paskudna jesień przyszła :lol: :


wybaczam, oczekując na ciąg dalszy opowieści o Majce.... :evil: :evil:

shtriga napisał(a):Trzy worki żwirku mnie urzekły :lol: :lol: :lol: :


Już ich nie ma w akwarium - bo woda po nich była starsznie mętna. :(
Ale skorupy jeżowca są.

shtriga napisał(a):No to sie przenoszę do "Chorwacji po raz drugi" :lol: :lol: :lol:


Tam jeszcze się cały czas pisze, więc powolutku dojdziemy w końcu do końca. Ale muszę wyrobić się przed zlotem, więc czasu mało zostało, a tu jeszcze tyle do opowiadania!!! W sumie to dopiero 4 dni opisane, a jeszcze zostało 8...
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 04.11.2007 22:02

witki napisał(a):21/22.10.2006 - prolog

Przez weekend u znajomych zaliczyliśmy Browary Tyskie (zawsze jak do nich jeździmy na dłużej, to chodzimy tam na wycieczki - polecam!!!).....


Teraz małe wyjaśnienie - wstawiam poniżej zdjęcia z wycieczki po Browarach Tyskich, ale te fotki są z 2005 roku (wtedy więcej ich zrobiliśmy). Miejsce to samo, nic się nie zmieniło, ale więcej widać.... Potem na koniec dodam zdjęcia z 2006 - jak wracaliśmy z Cro.

ObrazekObrazekObrazekObrazek

Obrazek Obrazek Obrazek

Obrazek Obrazek Obrazek

A teraz fotki z 2006, 21 października 2006.

ObrazekObrazekObrazekObrazek
Ostatnio edytowano 04.11.2007 23:06 przez witki, łącznie edytowano 1 raz
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 04.11.2007 23:04

witki napisał(a):21/22.10.2006 - prolog

.... a wracając w niedziele do domu Olsztyn pod Częstochową.


No i ostatni dzień - powrót z Tych do domu, a po drodze Olsztyn pod Częstochową. Tutaj również pochwalę się zdjęciami z tego miejsca z 2006 roku, bo w październiku jakoś nie chciało mi się pstrykać. Z resztą Michała cały czas bolał kręgosłup (po dźwiganiu grila) i tylko ja się z psem przespacerowałam po górkach, to i nie fociłam.
A oto Olsztyn:

Obrazek Obrazek Obrazek
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Obrazek Obrazek Obrazek

I teraz to już KONIEC 8)
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 07.12.2007 17:00

Dlaczego ja dopiero teraz przeczytałem taką fajną relację :?: :!: :D

Super się oglądało Plitvice i morze z perspektywy Waszej psinki. Przypomniało mi się jak nasz Paco (mieszka z teściami w Łódce) wpadł do wody i... się dowiedział że umie pływać :lol: Ale też nie przekonało go to do polubienia tego pięknego sportu.

Plumkowy Medo rzeczywiście jest niezły misiek :)

Tak jak coniektórym innym, Wam też zazdroszczę tej widoczności na Św. Jurku, coś często mam szczęście do chmur na szczytach :)

Pora czytać 2 część!
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 07.12.2007 18:22

zawodowiec napisał(a):Dlaczego ja dopiero teraz przeczytałem taką fajną relację :?: :!: :D


A skąd ja mogę to wiedzieć?????
Ale fajnie, że wogóle tu dotarłeś.... :roll: :roll: :roll: :oczko_usmiech:
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 07.12.2007 18:23

zawodowiec napisał(a):Pora czytać 2 część!


Hmmmmmmm, a tam końca jeszcze brak..... :? :? :?
wojtek.
Odkrywca
Posty: 103
Dołączył(a): 10.04.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) wojtek. » 31.12.2007 08:37

witki mogę prosić was o kontakt na prv mam parę pytań o psinkę w cro
Ostatnio edytowano 31.12.2007 11:34 przez wojtek., łącznie edytowano 1 raz
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Chorwacka przygoda po raz pierwszy... - strona 5
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019