napisał(a) Franz » 11.01.2016 18:30
Tu może warto wspomnieć o pewnym złudzeniu optycznym - staw, nad którym zrobiłem małą sesję fotograficzną, leży po stronie austriackiej, wyraźnie po południowej stronie grzbietu, natomiast odprowadzający z niego wodę potok płynie przez granicę na północ, spadając po niemieckiej stronie do doliny Trettach. Czyli jak? Przeskakuje przez grzbiet, bo mu się Austria nie podoba? Zabawnie to wygląda, jednak prawda jest bardzo prozaiczna. Wyraźny grzbiet graniczny nie jest wododziałem, gdyż ten zatacza tutaj łagodny łuk, zagarniając sobą staw.