napisał(a) Franz » 14.11.2015 16:24
Opis do wielu, zamieszczonych wcześniej odcinków z samymi fotkami:
Wtaczam się na drogę równo z maszyną - w sam raz, by uciąć sobie pogawędkę z panem koparkowym. Tłumaczy mi, że to co robię, jest bardzo nierozsądne, że teraz wprawdzie mam kawał drogi bezpiecznej, ale pod samą przełęczą prowadzą roboty i lecą kamienie średnicy - tu rozstawia ręce na jakiś metr.
Cieszy mnie ten kawał bezpiecznej drogi, a kiedy zbliżam się do ostatniego już miejsca robót, za to naszpikowanego sprzętem drogowym, zakładam kask. Przed wielkimi głazami mnie nie uchroni, ale lepsze to, niż nic. A skoro właśnie pracują, to chyba niczego na razie odpalać nie będą. Bez przeszkód docieram na wysokość ostatniej koparki, tu jednak operator wyłącza silnik i zaczyna wylewać na mnie swoje żale. Że zakazy, że niebezpieczeństwa, zagrożenie życia, że wszyscy wędrowcy tak robią - tu poczułem ulgę, że nie jestem jedyny. Wyszedłem z założenia, że nie znam niemieckiego; jego angielski jest jednak tak słaby, że coś tam muszę kumać po niemiecku, żeby nie popadł we frustrację. Udaje mi się wydobyć z niego informację, że pracują do ósmej wieczorem i że owszem - może się zdarzyć, że będzie "bum!".
Teraz już bez przeszkód - tzn. muszę jeszcze przekroczyć taśmę, zamykającą drogę - wydostaję się na dozwolony teren. Właśnie dojeżdża pierwszy wagon kolejki z dołu i po chwili wyrusza z budynku stacji pierwszy wagonik na szczyt Nebelhorn. Ja konsekwentnie podążam pieszo i kiedy docieram na szczyt, znajduje się tam już spora grupka ludzi. Śniadanie więc przyrządzam sobie na grani, poniżej wierzchołka.