Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Środkowa Dalmacja oczami MMMSów - wrzesień 2013

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Igłą pinii
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 714
Dołączył(a): 28.03.2013
Środkowa Dalmacja oczami MMMSów - wrzesień 2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Igłą pinii » 11.12.2013 23:16

Swoją stopę na chorwackiej ziemi postawiłam mniej więcej 10 lat temu. Ani wcześniej ani potem żaden z wielu krajów, które zwiedziłam nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia. Te widoki, te zapachy, te smaki, te dźwięki… ach.
Forum cro.pl odkryłam rok temu i od tej chwili moja chorwacka fascynacja zyskała na intensywności. Po przeczytaniu wielu fantastycznych relacji z podróży chciałabym dołożyć też swoją „cegiełkę”. Sama po sobie wiem, że wakacyjne opowieści najlepiej smakują zimową porą, kiedy człowieka dopada mega cro-tęsknota. Niestety nie potrafię pisać skrótowo, stąd moja relacja momentami może wydawać się nieco przydługa. Wybaczcie, jeśli będę przynudzać.
Zatem czas by opisać nasz rodzinny wypad. W rolach głównych – Miś (syn - 2 lata, 3 mies.), Mąż i Ja.
Od naszego ostatniego pobytu w Chorwacji minęły 4 lata. W tym roku nie było innej opcji, jak tylko pojechać tam znów. Synek wystarczająco odchowany, mąż odpowiednio zapoznany z autem – zatem ruszamy!
Przygotowania do wyprawy rozpoczynamy kilka miesięcy wcześniej, oczywiście posiłkując się poradami z cro.pl. Mąż skupia się na stronie technicznej podróży i przygotowaniu samochodu i trasy przejazdu, moja rola to opracowanie tras zwiedzania i przygotowanie naszego Synka na pierwszą tak daleką podróż – i tu nieocenione są fantastyczne relacje tu przeczytane. Na początek musimy jednak wybrać miejsce docelowe. Dla mnie będzie to 7 cro-wyprawa. Chcę, żebyśmy mieli w miarę blisko do moich ukochanych miejsc. Wybór pada na Środkową Dalmację i miasteczko Primošten. Jest to nasza pierwsza wyprawa własnym środkiem transportu. Wykupujemy zatem wszystkie potrzebne ubezpieczenia, dokonujemy generalnego przeglądu samochodu, napełniamy klimę. Wybieramy wrzesień – bo nieco chłodniej, bo ciut taniej, bo chcemy być w trakcie urlopu, kiedy inni w strugach deszczu pędzą do pracy ;) Nie rezerwujemy w Chorwacji noclegów, licząc, że na miejscu wybierzemy z kilku propozycji. Jedyny zarezerwowany nocleg to ten na trasie przejazdu (w Słowenii, a w drodze powrotnej we Wiedniu)
Czekam na ten wyjazd z niecierpliwością, ale kilka dni przed, dopadają mnie strachy i wszelkie wątpliwości. Wreszcie po mordędze pakowania, planowania i kombinowania, co by tu jeszcze zabrać, jesteśmy gotowi. Postanawiamy jechać nocą, licząc, ze Syn prześpi najnudniejszą część wyjazdu.
Igłą pinii
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 714
Dołączył(a): 28.03.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Igłą pinii » 11.12.2013 23:22

1.09.2013 r., godz. 21:40, niedziela
Wreszcie udaje nam się znieść do samochodu ostatni tobołek. Zebrało się tego tyle, że sami nie możemy uwierzyć. Jeszcze ostatnie westchnienia i porady babć, obietnice, że będziemy jechać ostrożnie, papatki i całuski i uffff ruszyliśmy! Wyjeżdżamy z Mazowsza Północnego więc przed nami długa i monotonna trasa. Mamy dobre humory, choć wyczuć można drobne napięcie. Paręnaście kilometrów dalej coś mi nie pasuje – w samochodzie jest zbyt cicho. Mąż udaje, że nic się nie dzieje… Chwilę potem wiem – nasz gps zaniemówił. Na szczęście parę kliknięć wystarczyło, by gadająca maszyna ożyła.
Paweł BB
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 94
Dołączył(a): 15.04.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) Paweł BB » 11.12.2013 23:26

Zasiadam w pierwszym rzędzie :D czekając na dalszy ciąg relacji ....
Jozzy22
Croentuzjasta
Posty: 398
Dołączył(a): 11.04.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jozzy22 » 12.12.2013 00:24

Zajmuje kolejną wolną miejscówke :D
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45309
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 12.12.2013 09:25

Cześć.

A co ze zdjęciami?

Pozdrawiam
Vesna
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 180
Dołączył(a): 19.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vesna » 12.12.2013 10:01

Dosiadam się :)

Moje dwie córki są dokładnie w wieku Twojego synka i Cro we wrześniu tego roku to również była ich pierwsza tak daleka podróż (i też jechaliśmy w ciemno) :)

Myślę już o kolejnych wakacjach, gdzie uderzyć, tylko wrzesień odpada, bo przedszkole się zacznie ;)
ARTUR_KOLNICA
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 741
Dołączył(a): 19.05.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) ARTUR_KOLNICA » 12.12.2013 11:06

Ja również we wrześniu byłem w HR, a że nie mam talentu do pisania będę śledził twoją relację.

:papa:
Igłą pinii
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 714
Dołączył(a): 28.03.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Igłą pinii » 12.12.2013 20:15

Dzień 1 - 2.09.2013 r., poniedziałek
No i dojechaliśmy do... jabłkowego Ptuja


Jedzie nam się dobrze. Ruch niewielki. Syn, który z założenia miał spać, nie przejawia żadnej ku temu chęci. Wreszcie odpływa, by po 3 godzinach zbudzić się i być najbardziej rześkim uczestnikiem naszej eskapady. Jednak bardzo pozytywnie nas zaskoczył – cichutko siedział i obserwował trasę przejazdu, co pewien czas komentując w swoim języku mijane auta lub miejsca. Mijamy Częstochowę, dalej autostrada A1 i jej dziwne objazdy w okolicach Mszany, a o 4:20 przekraczamy granicę Gorzyczki-Ostrava. Winietę kupujemy na pierwszej stacji. I tu okazuje się, że wrześniowa pora sprzyja Polakom w wakacyjnych wyprawach. Rozglądamy się za polskimi rejestracjami – jest tego sporo, zatem w trasie nie będzie nudno – jedna z moich „rozrywek” w czasie drogi to informowanie moich współpasażerów o zmierzających do Cro Polakach.
Miałam silne postanowienie, że w czasie podróży nie zasnę – solidaryzując się tym samym z kierowcą. Naprawdę nie wiem jak to się stało, że jak kolejny raz otworzyłam oczy – było już widno.

Robimy krótki przystanek w Czechach.
Obrazek

Przed 8 mijamy granicę z Austrią. Pora na zakup winiety i pierwszy posiłek Syna na obcej ziemi. Jest pięknie – świeci ciepłe słońce, za naszymi plecami pyszni się na wzgórzu zamek w Mikulowie. Wstępuje w nas nowa energia.

Obrazek

Kierujemy się w stronę Brna, dalej na Wiedeń, Graz.

Obrazek

Obrazek

Za Wiedniem mamy mały kryzys. Monotonna jazda autostradą sprawia, że marzymy o choćby 15 minutach drzemki. W ruch idą wszelkie kawowe cukierki, chrupki i inne „dopalacze”. Przed Grazem postanawiamy zatrzymać się i chwilę pokimać. Jest okazja, bo Syn drzemie. Stajemy w Loipersdorfie przy jednej z typowo austriackich sieciowych, przydrożnych restauracji. Uchylamy lekko szybę i próbujemy zasnąć. Niestety – do samochodu jedna za drugą wpadają osy – chyba jakaś plaga. Zamykamy szyby, ale duchota zupełnie uniemożliwia sen. Pozostaje zatem espresso. Kupujemy mocną i aromatyczną kawę. Pomaga. Jedziemy dalej. Około 14 jesteśmy w Słowenii. Lubię klimaty słoweńskich miasteczek – te zadbane domki, przystrzyżone trawniki, brak płotów przy domach. Mijamy Mureck – urocze miasteczko. Kiedyś tu może wrócimy. Jeszcze chwila i osiągniemy pierwszy punkt trasy – miejsce naszego noclegu, czyli Ptuj. Docieramy do niego ok. 16. Jeszcze tylko musimy dojechać do naszego pensjonatu – i tu gps kompletnie głupieje. Po jakimś 4 kółku mam dość. Korek w mieście ogromny, pełno samochodów, ludzie przechodzący między autami, do tego każdy z koszami i torbami jabłek – o co chodzi? – wydawało nam się, że wybraliśmy senne miasteczko, a tu ruch jak na Marszałkowskiej. Jakaś promocja w Lidlu czy co?! Intuicja podpowiada nam, żeby skręcić w boczną dróżkę – niestety obstawioną mnóstwem samochodów. I tu zaczyna się koszmar – bo żebyśmy mogli wjechać, inni muszą cofać lub zjeżdżać w bok – a to niekoniecznie im się podoba – bo w dole przepaść. W końcu udaje się – wybraliśmy właściwą drogę i po szutrowej wspinaczce docieramy do pensjonatu.
Ostatnio edytowano 18.12.2013 22:50 przez Igłą pinii, łącznie edytowano 1 raz
Igłą pinii
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 714
Dołączył(a): 28.03.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Igłą pinii » 12.12.2013 20:35

Jestem oczarowana. Dom znajduje się na wzgórzu, z którego roztacza się widok na zamek, na wzgórza, na winnice i pola uprawne. Jest zielono, kwitnąco i pachnąco.

Obrazek

Obrazek

Wita się z nami właścicielka – poliglotka. Nawija mieszanką polskiego, słoweńskiego, angielskiego i włoskiego i tłumaczy nam, skąd w miasteczku korek. Właśnie dziś władze miasta otworzyły miejskie sady do dyspozycji mieszkańców i gości miasteczka. Każdy może zerwać tyle jabłek ile jest w stanie udźwignąć. A że sady ulokowane akurat na trasie dojazdu – stąd korek. Wyciągamy z samochodu najpotrzebniejsze rzeczy i idziemy się odświeżyć. Postanawiamy posilić się na świeżym powietrzu – wśród przepięknej zieleni – wokół posesji są miejsca piknikowe, stoliki, fotele, zabawki dla dzieci, poletka uprawne, krzewy owocowe, winorośle. Wszystko do naszej dyspozycji. Zapowiada się pięknie. Szkoda tylko, że wieje dosyć silny wiatr, który sprawia, że mimo słońca jest chłodno. Mimo tego wychodzimy z koszem piknikowym. Syn zaprzyjaźnia się z poszczególnymi zwierzakami. Szczególnie do gustu przypada mu kotka Sisi i pies Rex.

Obrazek

Podoba mu się też duże łóżko do skakania. Rekompensuje sobie w ten sposób wiele godzin jazdy w samochodowym foteliku.

Obrazek

Po rekonesansie okolicy okazuje się, że są tu jeszcze kury i mnóstwo atrakcji dla spragnionego ruchu 2-latka – dla dziecka po prostu raj. Mąż nieruchomieje na jednym z leżaków, a my spacerujemy po pięknym terenie i jemy świeżo zerwane winogrona. Niestety robi się zimno, a my obawiając się przeziębienia, musimy schować się w pokoju.

Obrazek

Obrazek

Po mniej więcej godzinie nie dajemy za wygraną i skoro tyle tutaj jechaliśmy, musimy choć przez chwilę pospacerować po miasteczku. Ku naszemu zaskoczeniu wiatr zelżał. Idziemy zatem na wieczorny spacer.
Najpierw musimy zejść ze wzgórza – przed nami roztacza się widok na zamek.

Obrazek

Po obydwu stronach ścieżki rozpościerają się sady. Jest przyjemny wieczór, ciepło, pachnie ziemią i jabłkami. Przy zamku skręcamy ulicą w prawo - naszym oczom ukazują się pierwsze zabytki.

Obrazek

Dalej idziemy tam, gdzie poniosą nas nogi. Centrum miasteczka ciche, niemal puste. Gdzieniegdzie w knajpkach siedzi kilka osób. Co jakiś czas widać parę elegancko ubranych mieszkańców, zmierzającą do jednej z restauracji. Mnie zachwyca to, że w miasteczku jest dużo kwiatów. Niemal każda kamienica przystrojona jest pelargoniami lub petuniami.

Obrazek

Obrazek

Miasteczko jest czyste, zadbane, przytulne i senne. Czuć, że jest to już posezonowy czas. Jest już ciemno, ale udaje nam się zobaczyć m.in. Ratusz, kościół i klasztor Dominikanów, miejską wieżę ze znajdującymi się przed nią pozostałościami antycznej budowli, okoliczne kościoły.

Ratusz w Ptuju
Obrazek

Fragment miejskiej wieży z pozostałościami antycznej budowli, która przed wiekami się tu znajdowała.
Obrazek

Po drodze odkryliśmy też galerię sztuki, w której głównym i jedynym eksponatem było dzieło z kolorowych gąbek do mycia naczyń :)
Obrazek

Na zakończenie spaceru i pożegnanie miasteczka jemy pyszne lody. Jesteśmy zmęczeni, ale żal opuszczać tak klimatyczne miejsce. Przed nami całkiem spory kawałek drogi do pensjonatu. Na ulicach jest już zupełnie pusto. Wszędzie unosi się zapach jabłek. Znów mijamy sady – nadal kręci się tam kilku amatorów słodkich owoców. Wspinając się pod górę rozmawiamy o jutrzejszym dniu. W pokoju jest niestety zimno. Wyciągamy polary i dodatkowe koce. Liczymy, że następny dzień powita nas pięknym słońcem.
labusm
Mistrz Ligi Mistrzów
Avatar użytkownika
Posty: 2525
Dołączył(a): 11.12.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) labusm » 12.12.2013 21:15

Siadam, będzie ciekawie
sikorka
Turysta
Posty: 8
Dołączył(a): 13.10.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) sikorka » 12.12.2013 22:51

Dołączam i ja :)
Natko_
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 422
Dołączył(a): 23.02.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Natko_ » 13.12.2013 00:37

O - tu też przycupnę i poczytam, pooglądam, rozmarzę się zimową porą rozmyślając o wakacjach 2014.

W tym roku byliśmy z całą trójcą naszych własnych MMMsów ;) mających 10, 8 i 0,9 lat - w kolejne wakacje najmłodsza eMka będzie miała ok. 20 miesięcy na wyjeździe, ale z doświadczenia wiem, że te młodsze są znacznie bardziej "ogarnialne" na trasie i na obcej ziemi - kolejny wyjazd może już nie być tak bardzo wypoczynkowy jak ostatni - i tak gdzieś kolejne 3 - 4 lata ;) Potem znów będzie normalniej ;)


P.S. Miś ma cudne loczki - uwielbiam takie "kudłate" dzieci :D
razpol
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3536
Dołączył(a): 24.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) razpol » 13.12.2013 09:09

Ja również z przyjemnością poczytam. :)
Igłą pinii
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 714
Dołączył(a): 28.03.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Igłą pinii » 13.12.2013 11:17

Dziękuję wszystkim za miłe słowa. Motywujecie mnie do dalszego pisania. Kolejny dzień - już chorwacki - dziś wieczorem.

napisał(a) Natko_ » 13.12.2013 00:37

P.S. Miś ma cudne loczki - uwielbiam takie "kudłate" dzieci

Oj, to prawda, a pod wpływem chorwackiej aury zrobiły mu się prawdziwe sprężynki.
walp
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12793
Dołączył(a): 22.12.2008
Re:

Nieprzeczytany postnapisał(a) walp » 13.12.2013 11:31

Igłą pinii napisał(a): Lubię klimaty słoweńskich miasteczek – te zadbane domki, przystrzyżone trawniki, brak płotów przy domach. Mijamy Mureck – urocze miasteczko. Kiedyś tu może wrócimy. Jeszcze chwila i osiągniemy pierwszy punkt trasy – miejsce naszego noclegu, czyli Ptuj.

Przyznaję rację, jeżeli chodzi o klimat słoweńskich miasteczek. W ubiegłym roku, chyba pierwszy raz nie pędziliśmy przez Słowenię i nie potraktowaliśmy tego kraju wyłącznie jako tranzyt.
Ptuj - jedno z najstarszych miast Słowenii - rzeczywiście warte dłuższego postoju.

W ogóle, Słowenia urzeka mnie różnorodnością, przy swojej maleńkości jednocześnie. Na tak małym obszarze stykają się trzy klimaty: alpejski w górach, w części centralnej umiarkowany, a nad morzem - śródziemnomorski.
O bogactwie atrakcji turystycznych nie wspominając.

Dołączam do Waszej wycieczki i czekam na ciąg dalszy. :wink:
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Środkowa Dalmacja oczami MMMSów - wrzesień 2013
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019