Najgorsze jest to ,że nie widać jest ,co się leje do zbiornika .
Paliwo musi mieć jakiś kolor bo jeśli jest białe ,to podejrzane .Opałówkę bielą kwasem ,kolor osadza się na dnie zbiornika i pozostaje reszta -czyli paliwo -kryształ z resztą kwasu ,który nie został zobojętniony .Taka mikstura później robi spustoszenie w układzie paliwowym .
Widziałem takie rzeczy osobiście ;pomagałem czasami koledze ,który ma warsztat naprawiający diesle ,czasami musiałem zmywać resztki takiego paliwa z rąk bo nie dało się wytrzymać -tak szczypało.
Nie uogólniam ale warto tankować na dużych stacjach o znanych markach i brać paragony w razie draki
Teraz z przyzwyczajenia wącham paliwo

nie w celu odlotu ale jakiś czas temu pracowałem w magazynie i przy wydawaniu paliwa ,toteż mam jako takie pojęcie o jego zapachu .
Ja teraz od kilku lat jestem użytkownikiem i coraz bardziej miłośnikiem francuskiej myśli technicznej

czyli dwa citroeny : Evasion i Saxo- ten ostatni diesel , także mam co wąchać tankując paliwo.
Na ostatku powiem , że czas podziału samochodów na dobre-niemieckie i te na "F" już jest od kilku lat nieaktualne .
Potrzebny jest jednakowoż mechanik- artysta , który używa najpierw głowy i dopiero decyduje się ,czy użyć nieśmiertelnego zestawu serwisowego ( młotek i przecinak ).
Kolega-mechanik gdy dowiedział się ,że zamierzam kupić citroena próbował mnie zawrócić z tej drogi (miłośnik i użytkownik niemieckich klekotów) ;ale jak zwróciłem mu uwagę ,kiedy stał u niego "francuz" w naprawie to powiedział , że jeden ,dwa egzemplarze w miesiącu .
Żyje on tak naprawdę z naprawy opli wszelkich maści -diesli oczywiście.