Mało kto wie, że sekcja piłkarska Marymontu, jest najstarszą w Warszawie.
Tyle, że powstała zanim Marymont został przyłączony do Warszawy, dlatego za najstarszy klub piłkarski uznaje się Polonię.
Światowid urządzili w starej sali gimnastycznej.
Jedyne kino, w jakim siedziało się na zwykłych krzesełkach (coś mi się kojarzy, że jeszcze Lotnik dawał jakieś niesamowite przeżycia, typu koza w kącie, czy jakoś tak, ale dokładnie nie pamiętam).
W każdym razie Światowid to coś niepowtarzalnego i nigdzie więcej nie do spotkania.
Tęczę urządzili w kotłowni jednego z osiedli Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Zresztą tam też miało miejsce drugie, chronologicznie, z wydarzeń poprzedzających ogólny wybuch Powstania.
Żołnierze z PPS zostali nakryci przez Niemców, poszukujących AK-owców, którzy wcześniej, na Krasińskiego, mieli z nimi potyczkę.
Kawiarnia w Merkurym to była nad Delikatesami, z wejściem od Mickiewicza.
W EMPiKu można było wypić kawę zdaje się no i była cukiernia koło Wisły.
Potem tam się Blikle otworzył ...
Z jedzeniem, to trzeba było bardziej w stronę Bielan się udać.
Na przeciwko straży, w alei Zjednoczenia, była knajpa, której nazwy nie pamiętam, ale można tam było Manna spotkać.
Na Kasprowicz był kultowy Hutnik.
Tak samo na Kasprowicza, teraz tam jest pizzeria, też był jakiś znany bar.
No i nie można, w tym kierunku, zapomnieć o Wrzosie w Burakowie, gdzie Urban przesiadywał, no i o słynnym jakiś czas temu, a w czasach komuny jeszcze bardziej - Witaszku w Czosnowie.
Kilka mordowni w Łomiankach było ... Oj, to prawdziwe mordownie były, w przeciwieństwie do knajpy w Młocinach, tak mniej więcej vis a vis McDonalds'a, w kamienicy, na dole była.
To był klimat z Cafe pod Minogą.
Gówniarzem będąc takie flaki tam jadłem, że wszystkim życzę zdrowia takiego, jak one smakowały ...
Maniust, jak samochodem będzie, to, nie ma bata, przez Żoliborz będzie jechał
Pozdrawiam