napisał(a) zawodowiec » 31.10.2008 12:27
Arek - szacun!

Może w odległej przyszłości sam coś uwarzę, na razie nie mam warunków przy tym cygańskim życiu, tylko chętnie próbuję od znajomych co się parają tym procederem. Ale wiem jaka to radocha, nic nie sprawia większej satysfakcji niż taka samodzielna alchemia, kiedyś trochę pędziłem śliwowicę na malutką skalę to znam to uczucie.
Tyskie (Żywiec, Warka, Żubr itd, ogólnie większość tych szeroko reklamowanych) nawet nie jest niedobre. Jest po prostu takie niekontrowersyjne, bez charakteru, wykastrowane, żeby smakowało po trochu każdemu. Nie może mieć konkretniejszej goryczki czy wyraźniejszego smaku bo wtedy jednym by smakowało a innym nie, a z założenia ma smakować wszystkim. Resztę robi odpowiednio często dawkowana reklama która sprawia że jesteśmy przekonani że to nasze najlepsze.
Ale jak się odrobinkę rozejrzeć po sklepach to coś ciekawszego też się znajdzie, i to niekoniecznie droższego
