Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Na Greckie Wyspy i nie tylko 2008-20.

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
longtom
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11991
Dołączył(a): 17.02.2010
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) longtom » 16.08.2014 09:42

KOL napisał(a): To była prawdziwa uczta.


Pełen stół robi wrażenie :!:

Fajny taki dzień relaksu na koniec wakacji.

pzdr :wink:
FUX
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13005
Dołączył(a): 14.05.2005
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) FUX » 16.08.2014 10:16

Wy tylko o ciele.
Widoki dla ducha to jest to... :mrgreen:
kulka53
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12960
Dołączył(a): 31.05.2006
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) kulka53 » 16.08.2014 11:16

Ale fajne miejsce wyszukałeś :) , zresztą jak zwykle...
Hotel, tak trochę na końcu świata, do tego całkiem pusty :roll:
Nawet mi by się podobało :)
No i ta cena :roll:

Szkoda że zbliżamy się już do końca.

Pozdrawiam
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 17.08.2014 12:00

ajdadi napisał(a):Cały hotel tylko dla siebie...rewela
Pozdrawiam


longtom napisał(a):Pełen stół robi wrażenie :!:

Fajny taki dzień relaksu na koniec wakacji.

pzdr :wink:


Miejsce było na prawdę było na prawdę fajne, żałowałem nawet, że nie zaplanowałem tam jednej nocy więcej.

Pozdrawiam

FUX napisał(a):Wy tylko o ciele.
Widoki dla ducha to jest to... :mrgreen:


Na szczęście było coś i dla ciała i dla ducha.

Pozdrawiam


kulka53 napisał(a):Ale fajne miejsce wyszukałeś :) , zresztą jak zwykle...
Hotel, tak trochę na końcu świata, do tego całkiem pusty :roll:
Nawet mi by się podobało :)
No i ta cena :roll:



To znowu zaleta bycia gdzieś przed sezonem. Jak tak czasem oglądam zdjęcia Neli Resort z sezonu na Facebooku, to już tak fajnie nie jest, parking pełen autobusów, na plaży też sporo ludzi.
Ich zaletą jest to że znajdują się na końcu drogi. Droga do SH3 ma jakieś 1,5 kilometra i jest jeszcze przy niej jakiś hotel i chyba camping (dobrze nie pamiętam), dodatkowo buduje się jeszcze jakiś większy ośrodek, widziałem ciężki sprzęt, rozgarniali ziemię, sadzili palmy, ciekawe jak to kiedyś będzie wyglądało.
Co do ceny to było bardzo przyjemne zaskoczenie, ja, jak pisałem, od razu zgodziłem się na 50, bałem się, że cena będzie nawet wyższa. Zależało mi żeby tam pojechać, bo miejsce już ze zdjęć przypadło mi do gustu, a tu nawet bez negocjacji cena spadła. Nawet jeszcze się upewniałem czy te 30 jest ze śniadaniem. Dopłacić musieliśmy tylko za napoje przy śniadaniu, ale to akurat dosyć częsta praktyka.

kulka53 napisał(a):Szkoda że zbliżamy się już do końca.

Pozdrawiam


Został już tylko powrót, za to z nazwijmy to "przygodami".

Pozdrawiam
wawerek
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 201
Dołączył(a): 10.04.2010
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) wawerek » 17.08.2014 13:50

Pięknie położony hotel, piękne miejsce, wszystko cacy tylko ten uwieziony niedźwiedź spowodował, że posmutniałem...

Szkoda, że Wasza wycieczka jest już na końcowym etapie i jestem bardzo ciekawy co też węgierscy celnicy wymyślili na granicy.
Sol-Wagon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1797
Dołączył(a): 21.01.2012
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) Sol-Wagon » 17.08.2014 18:47

myślicie, że na przełomie września/października też są szanse na "pustki" w Neli Resort?:)
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 17.08.2014 19:10

wawerek napisał(a):Pięknie położony hotel, piękne miejsce, wszystko cacy tylko ten uwieziony niedźwiedź spowodował, że posmutniałem...

Szkoda, że Wasza wycieczka jest już na końcowym etapie i jestem bardzo ciekawy co też węgierscy celnicy wymyślili na granicy.


Fakt, misia spotkał smutny los, widać, że, delikatnie mówiąc, niezbyt mądrych ludzi nie brakuje nigdzie.
O celnikach, a w zasadzie celniku napiszę w następnym, ostatnim odcinku. Napsuł nam trochę krwi no i znacznie uszczuplił zrobione w Serbii zakupy.

Pozdrawiam


Sol-Wagon napisał(a):myślicie, że na przełomie września/października też są szanse na "pustki" w Neli Resort?:)


Myślę, że wtedy raczej na pewno nie spotkasz tłumów. No i może już będzie gotowa droga Lin-Pogradec.

Pozdrawiam
kmichal
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8270
Dołączył(a): 06.04.2006
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) kmichal » 18.08.2014 21:48

... szkoda, że to już prawie koniec tej wspaniałej przygody z Wami ... :( ...
... muszę przyznać, że po raz kolejny trafiliście w naprawdę fajne miejsce - przed sezonem o wiele łatwiej o takie miejsca ...
... czekam na cd ...
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 01.09.2014 13:00

23 Maj

Według wcześniejszych planów mieliśmy spędzić jeszcze jeden dzień w Kosowie, zrezygnowaliśmy jednak z tego dochodząc do wniosku, że trzeba dać nam wszystkim jeden dzień więcej na ochłonięcie przed pracą i szkołą. Nie śpiesząc się więc zbytnio po hotelowym śniadaniu wyruszyliśmy w drogę powrotną. Po krótkiej jeździe zameldowaliśmy się na albańsko-macedońskiej granicy.

Obrazek


Na trochę dłuższy postój, zakupy i tankowanie paliwa zatrzymaliśmy się w Strudze.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Podróż mijała dosyć szybko, jednak gdzieś tak za Skopje nasz niepokój zaczęły wzbudzać lekkie szarpnięcia silnika samochodu przy dodawaniu gazu. Nie było to na szczęście częste i jako zupełny laik tłumaczyłem to sobie jakimiś zanieczyszczeniami w paliwie, w każdym razie szczęśliwie dojechaliśmy do Surcina pod Belgradem gdzie tradycyjnie już, można napisać, zrobiliśmy dosyć duże zakupy alkoholowo-tytoniowe. Jak tu być w Serbii i nie kupić śliwowicy. Kupiliśmy jej więc sporą ilość dla siebie i przy okazji dla znajomych. Zawsze tak robimy i nigdy nie zastanawialiśmy się czy będziemy mieć kłopot z przewiezieniem jej przez granicę, bo też nigdy celnicy nie robili z tego tytułu problemów, do czasu jak się okazało.
Tak samo jak w drodze na wakacje pojechaliśmy na przejście graniczne Tompa/Kelebija, samochodów było tylko kilka, Serbowie przepuścili nas bardzo szybko, nic nie zapowiadało kłopotów. Podjechaliśmy do węgierskich celników i zaczęło się. Najpierw gwałtowne otwarcie drzwi po stronie mojej Żony i polecenie otwarcia bagażnika. Powiedziałem, że ja to zrobię, a na pytanie ile mamy litrów serbskiego alkoholu, odpowiedziałem, że trzy. No to będą kłopoty – odpowiedź celnika – proszę zjechać na bok, można tylko po litrze na osobę, dzieci się nie liczą. Oczywiście miałem dużo więcej niż trzy litry.
Musieliśmy wyjąć wszystkie torby, z bagażnika, które potem zostały wnikliwie przeszukane osobiście przez wyjątkowo chamskiego węgierskiego celnika. Po torbach przyszła kolej na boxa, a później wnętrze samochodu. Myślałem, że celnik opanuje się trochę gdy zobaczy śpiące dzieci, nic z tego, zaczął grzebać pod dziećmi, między dziećmi, kompletnie nie przejmując się tym, że śpią. Przeszukał też wnikliwie torebkę mojej Żony i obstukał bak od gazu. Takiego „trzepania” nie przeżyłem nawet za dawnych czasów i wyjazdów do Wiednia i Berlina Zachodniego.
Na koniec kazał musieliśmy wyrzucić do śmieci całą nadwyżkę alkoholu i papierosów, pozwolił nam wziąć tylko dwa litry śliwowicy i cztery paczki papierosów, nie przyczepił się też do wina i alkoholu tureckiego. Nawet przyniósł nam łaskawie siatki żebyśmy mieli w czym to wszystko zanieść do kontenera, do którego zresztą szedł za mną krok w krok. Śliwowicę starałem się wyrzucać tak żeby się potłukła, niestety nie pomyślałem żeby podrzeć papierosy. Uradowany celnik w końcu odszedł ode mnie, jego koleżanka po fachu z ironicznym uśmiechem oddała mi paszporty.

Wściekli odjechaliśmy w końcu z granicy, naszych rozmów z tamtego czasu i co wtedy myśleliśmy o Węgrach, oczywiście nie da się zacytować. Na pewno nie miało to nic wspólnego z przysłowiem o bratankach.
Kiedy zdążyliśmy się trochę już uspokoić, z koła samochodu zaczęło dobiegać jakieś stukanie, jak pech to pech, zatrzymaliśmy się i na szczęście okazało się, że w kole poluzowały się śruby. Myśleliśmy, że to już koniec przygód, ale nic z tych rzeczy. Dojechaliśmy do Székesfehérvár i samochód całkowicie odmówił nam posłuszeństwa, zaczął się trząść, coś tam zaczęło się dymić, o dalszej jeździe nie było mowy. Podłączyłem komputer, coś tam pisało o nie działającym wtryskiwaczu, ale to dla mnie czarna magia. Nie było innego wyjścia niż telefon do Assistance. Kilka godzin oczekiwania i po raz drugi z kolei wróciliśmy na lawecie do domu. Najlepsze jest w tym wszystkim to, że kiedy na drugi dzień odwiozłem samochód do mechanika, auto nagle „wyzdrowiało” i do tej pory, to już ponad trzy miesiące, spisuje się bez zarzutu. Może jest tak jak powiedział mój Przyjaciel, Passat po prostu nie chciał wracać do domu :).

No i w takich właśnie dosyć dramatycznych okolicznościach skończyły się te bardzo udane zresztą wakacje. Najważniejsze jednak, że, przekręcając cytat z kultowego filmu, minusy z powrotu, nie przesłoniły nam plusów tego wyjazdu.

Relację skończę takim oto optymistycznym akcentem.

Obrazek

KONIEC
Ostatnio edytowano 12.08.2018 14:08 przez KOL, łącznie edytowano 1 raz
kmichal
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 8270
Dołączył(a): 06.04.2006
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) kmichal » 01.09.2014 13:18

... współczuję tej przygody celnikowo - samochodowej ... :( ... całe szczęście, że nie zepsuło Wam to ogólnych wrażeń wakacyjnych ...
Jeszcze raz dzięki za możliwość podróżowania z Wami po tak fantastycznych miejscach ... :lol:
Pozdrawiam.
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 01.09.2014 13:21

kmichal napisał(a):... całe szczęście, że nie zepsuło Wam to ogólnych wrażeń wakacyjnych ...


Zaraz po powrocie byliśmy trochę przybici, ale teraz to już się zatarło, to były na prawdę super wakacje.

Pozdrawiam
Joan65
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 585
Dołączył(a): 24.11.2008
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) Joan65 » 01.09.2014 13:47

Jak zwykle świetna relacja...wielkie dzięki...
Ja rozpoczynam Tour de Cyklades 9 września :papa:



Pozdrawiam cieplutko
longtom
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 11991
Dołączył(a): 17.02.2010
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) longtom » 01.09.2014 14:08

KOL napisał(a):.... minusy z powrotu, nie przesłoniły nam plusów tego wyjazdu.


Wspaniałe wakacje, wspaniała relacja, a za rok powrót pójdzie bezproblemowo. :D

dzięki :wink:
KOL
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1502
Dołączył(a): 15.07.2003
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) KOL » 01.09.2014 14:51

Joan65 napisał(a):Jak zwykle świetna relacja...wielkie dzięki...
Ja rozpoczynam Tour de Cyklades 9 września :papa:

Pozdrawiam cieplutko


Dzięki, a my już czekamy na Twoje wspomnienia.

Pozdrawiam


longtom napisał(a):
Wspaniałe wakacje, wspaniała relacja, a za rok powrót pójdzie bezproblemowo. :D

dzięki :wink:



Dzięki. Co do przyszłego roku to na razie wyjazd stoi pod baaardzo dużym znakiem zapytania, no ale zobaczymy.

Muszę odrobić zaległości w Twojej relacji, coś ostatnio nie było czasu.

Pozdrawiam
Lidia K
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3503
Dołączył(a): 09.10.2007
Re: Grecja przez Albanię i nie tylko+Aż na koniec Europy 201

Nieprzeczytany postnapisał(a) Lidia K » 01.09.2014 20:17

KOL napisał(a):Podjechaliśmy do węgierskich celników i zaczęło się.
........
........
Wściekli odjechaliśmy w końcu z granicy, naszych rozmów z tamtego czasu i co wtedy myśleliśmy o Węgrach, oczywiście nie da się zacytować. Na pewno nie miało to nic wspólnego z przysłowiem o bratankach.

Parę lat temu przekraczaliśmy granicę serbsko-węgierską (2009 rok) i tak Paweł opisał przekraczanie granicy w relacji
kulka53 napisał(a):Mijamy pogrążone już we śnie miasteczka Wojvodiny, Srbobran, Vrbas, Kula, Sombor kierując się na mijane jakby dopiero co przejście Hercegszanto/Backi Breg. Gdy zbliżamy się do niego, jest już prawie północ, w każdym razie naszym marzeniem jest przekroczyć go szybko, podjechać jeszcze kawałek i ułożyć się do snu w miłym leśnym zaciszu. I co się okazuje? Że nic z tego, czeka nas bowiem szczegółowa kontrola bagaży :( . Już podjeżdżając widzieliśmy że ludzie z stojącego na przejściu samochodu wkładają do środka bagaże i różne inne przedmioty, nas czeka to samo. Zawartość bagażnika ląduje na specjalnej ławeczce, pan celnik dość skrupulatnie obmacuje każdą torbę i plecak. Szczególną ciekawość wzbudzają butelki "pety" wypełnione wodą wiezioną do mycia i gotowania w drodze, pan jest bardzo zaskoczony gdy wącha ich zawartość i okazuje się, że to naprawdę zwykła przegotowana woda a nie pokątnie kupiony alkohol :D . Nie omieszkał jeszcze poświecić latarką we wszelkie zakamarki samochodu, zwłaszcza pod maską silnika :D . i w końcu mogliśmy powkładać nasze rzeczy do środka i odjechać.

i następnego roku (2010)
kulka53 napisał(a):W końcu jest, Backi Breg i granica..... już pierwszy rzut oka na to co się na niej dzieje nie pozostawia nam złudzeń.... w tym roku czeka nas to samo :( :evil: . A tak cieszyłem się, że udało się nam w miarę szybko i sprawnie przejechać cały dzień i mieć w zapasie te 2 godzinki na jazdę przez Węgry...... Na granicy jest może ze 20 aut i 3 stanowiska do odprawy, jednak to co wyprawiają tam Węgrzy woła o pomstę do nieba. Smętnie czekamy półtorej godziny na swoją kolej i naprawdę wkurzeni i zniesmaczeni wyciągamy zupełnie wszystkie rzeczy z bagażnika na podstawioną ławkę. Tym razem pana celnika interesuje głównie czy na pewno wiozę koło zapasowe a nie parę kartonów papierosów czy kilka litrów wódki. Zaglądanie do toreb, pod siedzenia, wąchanie wiezionej wody jest naprawdę upokarzające :evil: . Jeżeli jeszcze kiedyś przyjdzie nam jechać tędy z powrotem do domu, w Bezdanie skręcę na chorwackie przejście w Batinie skąd do Udvaru jest naprawdę bardzo niedaleko.

W tamtych czasach nie przewoziliśmy żadnych papierosów ani zapasów alkoholu więc żadnych strat poza straconym czasem nie ponieśliśmy.
Może tych celników przenieśli z Backiego Bregu :wink:

Przeżyć z autem nie zazdroszczę, bo to kolejna strata czasu i kolejny stres. :(

KOL napisał(a):Najważniejsze, że, przekręcając cytat z kultowego filmu, minusy z powrotu, nie przesłoniły nam plusów tego wyjazdu.

I to jest najważniejsze. A ponieważ ludzki mózg ma tendencję do zamazywania w pamięci to co złe to w przyszłości pozostaną te przyjemniejsze wspomnienia.


Za relację ślicznie dziękujemy, towarzyszenie Wam było wielką przyjemnością, bo mogliśmy zobaczyć ciekawe miejsca i wyspy do których dotarłeś z rodziną.
Będzie w czym wybierać w następnych latach.
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Na Greckie Wyspy i nie tylko 2008-20. - strona 83
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019