napisał(a) Kapitańska Baba » 30.03.2026 09:04
Poros – Kefalonia.
W Poros musieliśmy się zatrzymać.
Wracamy na Zakhyntos i już wiemy, że wody tam nie zatankujemy.
Trzeba więc koniecznie wypłynąć na wyspę z pełniutkimi zbiornikami.
I Poros daje nam właśnie taką możliwość.
Wiemy, że miejscowy master bardzo krzyczy przy podejściu na wszystkich którzy chcą zacumować po prawej stronie od wejścia.
My musimy właśnie tam bo po lewej stronie jest dla nas za płytko.
Większość jachtów żaglowych naszej wielkości nie ma tak dużego zanurzenia jak MaBe i spokojnie mieści się po lewej.
My ze swoim 2,23 głębokości przytrzemy kilem w dno więc musimy płynąc na prawo.
Oczywiście – zgodnie z ostrzeżeniami – już z daleka widzimy mastera krzyczącego i machającego do nas, że mamy skręcić w lewo.
Idę na dziób, mówię dwa słowa, odpuszcza.
Kapitan patrzy zszokowany jak ja to zrobiłam.
Ha, tajemnica.
Cumujemy, zagaduję mastera.
Już nie krzyczy – jest miły, uśmiechnięty.
Mówi nam gdzie zrobić zakupy, pokazuje słupek z wodą.
Jest woda – tradycyjnie czas gospodarczy.
MaBe znowu jest spłukana z soli, my wykąpani, umyte wszystkie naczynia, łazienka.
Zbiorniki pełne, zakupy zrobione – czas na nas.
Opuszczamy Poros i bardzo sympatycznego mastera.