Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Dziwne, śmieszne i niebezpieczne przygody na trasie do Hr

Którędy jechać? Ile zajmuje pokonanie trasy? Na jakich odcinkach drogi są płatne? Gdzie przekraczać granice? Nocować po drodze czy nie? A jeśli tak, to gdzie? Co zabrać w podróż, na co uważać, jak się zachowywać, jak radzić sobie w sytuacjach kryzysowych. Gdzie nie warto tankować i co z LPG.
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
pasażer
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3391
Dołączył(a): 07.07.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) pasażer » 09.02.2009 02:18

Dziewicza podróż do Chorwacji.
Jeszcze w Polsce padła stacyjka. Z awarią dość szybko sami się uporaliśmy, jednak auto musiało mieć włączony silnik aż do miejsca docelowego podróży.
Jedno tankowanie przy włączonym silniku i dalej w drogę. Jedziemy przez Węgry. Na mapie most. Po dojechaniu okazuje się, że niestety otwarty od 6.00. Mamy do rana jeszcze kilka godzin, więc jedziemy inną drogą. Z daleka widzimy, że coś się pali, więc postój i silnik nie może zgasnąć, bo jest pod górkę, za nami zatrzymują się kolejne auta, a nasze dodatkowo dość pokaźnych rozmiarów. W końcu zjawia się straż i gasi to co zostało z 206.
Na miejscu robimy tak, by auto odpalać bez kluczyka. Stacyjka naprawiana dopiero w Polsce. :wink:
W te niezapomniane wakacje zrobiliśmy po samej Cro dodatkowe 600km poświęcone na zwiedzanie.
Miłosz_S
Cromaniak
Posty: 919
Dołączył(a): 01.07.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Miłosz_S » 09.02.2009 09:30

Jestem pod wrażeniem niektórych opowieści. Ja nie mam takich nerwów żeby niesprawnym autem jechać na wakacje. Tym bardziej z dwoma dzieciakami na pokładzie.
Zawsze mam w pamięci słowa mechanika z mojego serwisu po tym jak samochód został przywieziony na lawecie.
Koszt naprawy: optymistycznie kilkaset złotych, jak mam pecha to dziesięć tysięcy złotych (takie mogą być koszty naprawy Focusa z silnikiem diesla).
Termin naprawy od trzech dni do dwóch tygodni. Na szczęście skończyło się na tej pierwszej wersji.
Dlatego jadąc do Cro na wszelki wypadek zapisałem sobie noclegi po drodze i telefon do właściciela lawety który bierze złotówkę za kilometr na trasach międzynarodowych. Mam nadzieję że nigdy się nie przyda.

Dodam jeszcze że w Chorwacji widziałem Mercedesa z Polski jadącego na lawecie. Jego przód był mocno rozbity.
JAREKPIOTROWICZ
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 215
Dołączył(a): 17.06.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) JAREKPIOTROWICZ » 30.06.2009 11:30

Pierwsza Chorwacja (2005). Z opowieści wiem, że pogoda gwarantowana. Kupiłem namiot w Tesco za 70 zł (trójka). Po kilku dniach na Krku nadeszła nawałnica od Rijeki. Takiej burzy nie widziałem nigdy. Pioruny waliły co sekundę, ściana wody, środek nocy. Namiot szczelny idealnie od strony podłogi. Od sufitu mamy przeciek :) Pod namiotem płynie rzeka :D
Wewnątrz na materacach pływaliśmy. Jedyny ratunek - wziąłem nóż i rozkroiłem podłogę namiotu aby woda wypłynęła. Raniutko odjazd, namiot został na campingu na pamiątkę :)
Pocieszeniem był fakt, że odjazd nie był nie planowany - to była nasza ostatnia nocka.
Nauczka pierwsza: teraz kupiłem naprawdę dobry i bardzo drogi namiot :)

Trzecia Chorwacja (2007). Powrót z Peljesaca przez Belgrad, Szeged do Tarnowa. Planowanie pierwsze spanie w Belgradzie. Zero kasy w kieszeni, ale sporo zostało na koncie (karta VISA). Po przejechaniu 600 kilometrów wreszcie zmęczeni jesteśmy w Belgradzie (autko bez klimy, 42 stopnie w cieniu). Znaleźliśmy hotel - brak akceptacji karty VISA. Próbujemy inny hotel - to samo. Przestawiłem nawigację w tryb pieszego celem znalezienia bankomatu - może tak się uda? Niestety, w całym Belgradzie moja Visa nie działa. Nie ma wyjścia, ruszamy na Węgry, do Szegedu. Przed nami ponad 200 km bez pewności czy karta zadziała. Oczywiście, z tego wszystkiego zapomniałem nawigację ustawić na tryb samochodu i włóczyliśmy się po lasach (tryb pieszego) :)
Po wjechaniu na Węgry popędziłem do bankomatu - kiedy wyskoczyły forinty całowałem je z radości :)
Nauczka druga: teraz mam zawsze dwie karty: Visa i MasterCard :)
pablo2222
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 849
Dołączył(a): 05.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) pablo2222 » 30.06.2009 11:55

Również posiadam dwie karty: visa i mastercard, ale i tak się obawiam bo są wystawione przez jeden bank.
Aldonka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4177
Dołączył(a): 07.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aldonka » 30.06.2009 12:26

2004 rok - jedziemy do Chorwacji z naszymi znajomymi, chcemy przygód więc jedziemy Trabantem z boxem na dachu :) odpicowanym, fioletowym, z silnikiem Polo. Robi wrażenie :) Wyjazd z Poznania, pierwszy raz Trabi strajkuje koło Kościana 8O Jacek naprawia go w 5 minut, jakieś kabelki czy coś. Prawdę mówiąc przygód już mam dość :) Droga bez przeszkód, nawet niektórych na autostradzie wyprzedzamy. W pewnym momencie zabrakło nam licznika, jechaliśmy ponad 160 8O (mam filmik, może się kiedyś doproszę męża coby mi zgrał).
Chorwacja - autostrada - korek. Trabi znów strajkuje. Chłopakom udaje się go naprawić w czasie stania w korku :) Nikt nas nawet nie minął.

Granica z Cro, z sznurku samochodów widzimy na końcu, że coś się dzieje, pan z kamerą, pani z mikrofonem, ale już się zwijają. Nagle dojrzeli fioletowe "coś" lecą do nas. Podlatują i pytają po angielsku skąd jedziemy, kolega kierowca dzielnie odpowiada że z Polski, pytają jak długo stoimy w korku a mój wspaniały kolega odpowiada two weeks Musielibyście widzieć ich miny, myślałam że padnę ze śmiechu i z wstydu. Przez dwa tygodnie nie miałam odwagi włączyć w Cro TV :) Dobrze, że trabi miał tylne szyby zaciemnione, nie było nas widać.
zawodowiec
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3457
Dołączył(a): 17.01.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) zawodowiec » 30.06.2009 12:32

:lol: Yskyerka, szkoda że Was nie spytali po chorwacku. Jakby kolega odpowiedział "dwie godziny" to Chorwaci by zrozumieli "dwa lata" (godina to rok) :lol:

Ale to się zdarza. Na lektoracie z francuskiego na zadane pytanie miałem odpowiedzieć twierdząco. Nic prostszego. Ale dostałem kompletnej zaćmy, chwilę myślałem czy odpowiedzieć "yes", może "ja", aż w końcu wykrztusiłem "da" :lol:
Heterka
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 461
Dołączył(a): 21.05.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Heterka » 30.06.2009 13:29

Nasza przygoda miała miejsce w Vodicach w 2002 roku. Mieszkaliśmy w Trybunj i podjechaliśmy do Vodic na targ . Nie było za bardzo gdzie zaparkować i mąż z synem( parę dni przed wyjazdem synowi ściągnęli gips z nogi i musiał chodzić o kulach ) zostali w samochodzie. Gdy już wracałam z powrotem zobaczyłam jak mąż z kuśtykającym synem idą w moją stronę, oczywiście zawróciliśmy do samochodu. Pozostawienie samochodu samego na poboczu trwało niecałe 10 minut. Jakież było nasze zdziwienie jak zobaczyliśmy nasze autko wciągane na lawetę i policjanta z aparatem fotograficznym. Zaproponowano nam 500 kun mandatu + koszt lawety.
Mój mąż jako pokrewny zawodowo z policjantem ubił mandat do 100 kun + 180 kun laweta. Anulować się niestety nie dało bo zdjęcie było już zrobione jako dowód wykroczenia. Nasz Pan policjant okazał się zresztą naszym sąsiadem i ciągle jeździł na skuterku - zawsze wesoło do nas machając.
piotr62
Croentuzjasta
Posty: 375
Dołączył(a): 13.07.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotr62 » 01.07.2009 12:30

Witam,

Żeby nie zaczynać nowego wątku: czy ktoś naprawiał w Cro lub po drodze samochód, który był jeszcze na gwarancji i jak to przebiegało?
Nie ukrywam, że chodzi mi glównie o Opla i "Opel Assistance" ale inne marki tez mile widziane.

P.
pioszczep
Croentuzjasta
Posty: 127
Dołączył(a): 20.06.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) pioszczep » 01.07.2009 12:50

[quote="zawodowiec"]:lol: Yskyerka, szkoda że Was nie spytali po chorwacku. Jakby kolega odpowiedział "dwie godziny" to Chorwaci by zrozumieli "dwa lata" (godina to rok) :lol:

Hmmm... Mnie osobiście takie coś się przytrafiło. Mam zasadę, że samochód staram się parkować przy instytucji pokrewnej mojej branży. W jednej z chorwackich miejscowości udałem się do osoby zawiadującej taką firmą zapytać czy mogę postawić u nich samochód. Na pytanie na jak długo odpowiedziałem po polsku, że na chwilę, godzina góra dwie - co spotkało się z wytrzeszczem oczu. Na szczęście siedząca obok kobieta zanosząc się ze śmiechu, wyprostowała nieporozumienie.
KRIS_WLKP
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 111
Dołączył(a): 14.03.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) KRIS_WLKP » 01.07.2009 14:50

Mibi napisał(a):Dlatego jadąc do Cro na wszelki wypadek zapisałem sobie noclegi po drodze i telefon do właściciela lawety który bierze złotówkę za kilometr na trasach międzynarodowych. Mam nadzieję że nigdy się nie przyda.

.



Możesz podać namiary na tego gościa? Tak na wszelki wypadek...
:wink:
ufokking
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 558
Dołączył(a): 21.07.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) ufokking » 02.07.2009 13:12

yskyerka napisał(a):Granica z Cro, z sznurku samochodów widzimy na końcu, że coś się dzieje, pan z kamerą, pani z mikrofonem, ale już się zwijają. Nagle dojrzeli fioletowe "coś" lecą do nas. Podlatują i pytają po angielsku skąd jedziemy, kolega kierowca dzielnie odpowiada że z Polski, pytają jak długo stoimy w korku a mój wspaniały kolega odpowiada two weeks Musielibyście widzieć ich miny, myślałam że padnę ze śmiechu i z wstydu. Przez dwa tygodnie nie miałam odwagi włączyć w Cro TV :) Dobrze, że trabi miał tylne szyby zaciemnione, nie było nas widać.


Dawno sie tak nie uśmiałem :lool: rewelacja

My z żona tez mieliśmy przygodę z cykadami jechaliśmy na Hvar przez cala noc nad ranem ok 9 dotarliśmy na prom do Drevnika byliśmy pierwszy raz w Chorwacji jak wiadomo droga na Hvarze jest ciekawa wiec powoli sie jedzie to wyłączyliśmy klimę i otwieramy okna chcąc napawać sie zapachem wyspy. Po otwarciu okien co to za hałas!! :x co sie dzieje coś z autem? mowie do zony ona trochę trzeźwiejsza (ja po całej nocy prowadzenia auta) mówi odrazu ze to na drzewach ptaki strasznie hałasują to ja na to ze tu nic nie lata gdzie takie chmary ptaków w takich krzakach sie pomieszcza 8O Tak sobie dedukujemy co tam siedzi i myślimy sobie czy ten hałas będzie na campingu gdzie jedziemy. Jak dotarliśmy wjechaliśmy na camp byli 3 x głośniej jak było słychać w aucie to sobie myślę ja z tymi ptakami zrobię tu porządek 8) szukałem skubańców przez cały dzień :oops: dopiero na drugi dzień zlokalizowałem. Jak doszliśmy do tego to ze one tak hałasują tośmy sie śmiali jakie to wielkie ptaki siedzą na Chorwackich drzewach wtedy widzieliśmy i słyszeliśmy pierwszy raz cykady na koniec w ostatni dzień znalazłem jedna uschniętą w namiocie mam ja na pamiątkę ze skarbami w domu. A ze one sie cykady nazywają to dopiero w Polsce po powrocie sie dowiedzieliśmy :oops: ale za to dla nas to było odkrywanie czegoś nowego i nieznanego :wink:

Powrót z wyspy tez był ciekawy jak jechałem na camping to denerwowała mnie powolna jazda. Te zakręty na początku robią wrażenie ale po trzecim już sie przyzwyczaiłem u nas na górkach podobne ale z barierkami :lol: ale o co chodzi z powrotem szybko rano sie pakować bo prom ucieknie wiec spakowani oglądając wspaniale widoki przejeżdżam przez tunel Pitve i sobie myślę to sie zacznie jazda 40km/h a tu niespodzianka star jedzie przede mną sobie myślę to teraz to już pięknie jego to na pewno nie wyprzedzę :twisted: jadę za nim a tu paczę na licznik 60km/h za chwile 80km/h gościu jak sie rozbujał to na każdym zakręcie siwy dym z pod kul mu leciał nawet na zwężeniach nie zwalniał to ja z uśmiecham na twarzy siedzę mu na ogonie i myślę sobie - na prom sie spieszy - eeee to już na pewno zdążę. Jazda była mega ekstremalna jak gościu jechał wszyscy mu sie odsuwali zjeżdżały nawet auta co miał przed sobą. Na promie bylem w chwile w porównaniu z jazdą na Hvar. Dojeżdżamy na prom a tu zong kolejka taka ze początku nie widać sobie myślę z skąd oni tu sie wzięli jest przed 8 rano do promu jedna droga a my śmigali, co nocowali tu? :roll: myślę sobie to już zabraliśmy sie na prom :x ale udało sie wjechaliśmy ostatni :wink:
Aldonka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4177
Dołączył(a): 07.07.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Aldonka » 09.07.2009 14:31

Właśnie koleżance czytałam jak jacek77 prowadził auto na lawecie i spłakałam się ze śmiechu. Przepraszam Jacku, ja wiem, że Ci do śmiechu nie było ale to świetna historia :) :) Zresztą pewnie teraz sam się z tego śmiejesz :)
nowalijka
Croentuzjasta
Posty: 200
Dołączył(a): 20.05.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) nowalijka » 10.07.2009 15:16

Przeczytałam cały wątek... I czyta się śmiesznie, ale jak pomyślę, że mnie mogą takie atrakcje spotkać to zgroza mnie ogarnia... :( Przyszło mi do głowy pytanie... Czy wszystkie te przygody zdarzyły się dorosłym podróżnym, czy może podróżowały także dzieci? Jak zniosły te opóźnienia, korki, nieplanowane postoje, oczekiwanie na lawetę/ naprawę...
Bocian
zbanowany
Posty: 24103
Dołączył(a): 21.03.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Bocian » 10.07.2009 15:28

Mnie syn bardzo dopingował... :):)
who
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 419
Dołączył(a): 23.02.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) who » 10.07.2009 15:52

Parę lat temu, jadąc z Cro do Rzymu, nad miejscowością Narni (k.Terni) w tunelu długości ok. 1100m, mniej więcej ze 130m przed wylotem, wszyscy czworo słyszymy straszny huk. W zasadzie jak eksplozja. Masakrycznie głośny huk. Pierwsze sekundy, to serce w gardle i niezła panika, ale skoro "jadę" dalej i zasadniczo jakoś mną nie szarpie, to mam wrażenie, że jakoś z tego wyjdziemy. Czuje jednak wyraźnie, że samochód ma spory i coraz większy kłopot z uciągiem przyczepy - już przy małej prędkości patrzę we wsteczne i widzę, że jest ona pochylona na prawą stronę. Pewnie złapałem gumę. Spanikowany tym razem nadjeżdżającymi z tyłu i trąbiącymi ostrzegawczo tirami, musiałem się zatrzymać, a nie było zatoczki(!!!). Po potwierdzeniu, że to guma, dociągnąłem przyczepę do zatoczki już za wylotem.... Katastrofy w tunelach to koszmar.....
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Samochodem - trasy, noclegi, przepisy, uwagi



cron
Dziwne, śmieszne i niebezpieczne przygody na trasie do Hr - strona 11
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019