Student do studenta
- Wiesz jeden koleś włożył sobie żarówkę do buzi i nie mógł jej potem wyjąć.
- A tam opowiadasz głupstwa, niemożliwe.
Włożył więc żarówkę do buzi i ... niestety nie mógł jej wyjąć.
Pojechali więc taksówką na pogotowie. Lekarz dał zastrzyk rozluźniający, żarówka została wydalona z jamy ustnej i wrócili do akademika.
Po powrocie opowiadają tę historyjkę trzeciemu kolesiowi. Ten również nie dowierza i postanawia sprawdzić to na sobie. Wkłada żarówkę do ust i ..., ups mają już przećwiczone. Zamawiają taksówkę i jadą na pogotowie.
A tam na poczekalni siedzi sobie z żarówką w ustach, aż trudno uwierzyć - pan taksówkarz pierwszej taksówki.
Ciekawe czy są większe idiotyzmy

.png)
.png)
.png)
.png)
