16 sierpień 2018, czwartekPo ostatnim bardzo intensywnym dniu przyszedł czas na leniuchowanie.
Nie zrywamy się wcześnie z łóżek, potem śniadanie ze świeżym pieczywem z pobliskiej pekary (mamy ją pod samą kwaterą). Pekara chyba sezonowa ale czynna codziennie od 6 do 23 i ciągle dowożone świeże produkty.
A później plaża - ale jaka? - ciężki wybór. Nie chce nam się daleko chodzić więc potrzebny jest łatwy dojazd.
Decydujemy się na plaże Čista, przejeżdżając wielokrotnie widzieliśmy drogowskazy wskazujące na dojazd do niej.
Plaża leży w miejscowości Kolan usytuowana jest nad paskim zalewem.
Po wczorajszym dniu zostało jeszcze trochę wiatru i paski zalew cieszy widok pięknym falowaniem

Przeważnie jest płaski jak stół do snookera a dzisiaj miła odmiana.
Negatywnym tego efektem jest trochę wyrzuconych śmieci (ale naturalnych) na plaży.
Plaża jest kamienista ale w wodzie po kilku metrach jest już piasek, da się wchodzić bez butów.
Kolor wody powala na kolana, no i te widoki na księżycową stronę Pagu i dalej na Velebit
Dzieci cieszą się z dodatkowej atrakcji jaką przyniósł wiatr.
Na plaży jest trochę ludzi, to w końcu szczyt sezonu ale nie ma problemu ze znalezieniem miejsca.
W dali widać bar plażowy, tuż przy nim jest wejście na plaże i wcześniej parking dla samochodów. Płatność przy wjeździe 20 kun.
Zostajemy tu do wczesnego popołudnia a wieczorem tradycyjny wypad w miasto.
Romański kościół Św.Marii z XII w. - bardzo ładny.
O tej porze miasto tętni ruchem, wszędzie tłumy.
Ale duża ilość knajpek, barów i restauracji powoduje, że nie ma problemów z wolnymi stolikami a ceny jak na Chorwację są bardzo przyzwoite. Przekonamy się o tym naocznie przenosząc się za kilka dni kilkaset kilometrów na południe

. Będziemy tęsknić do tych cen.
Zdjęcie słabej jakości (komórka i noc) ale uzmysłowiło mi jak starsza latorośl nam wyrosła. Tu dogania mamę a dzisiaj już powoli dogania tatę. A jeszcze tak niedawno trzeba go było wózkiem wozić
Jutro ostatni dzień na Pagu, a w sobotę rano wyruszamy dalej.