napisał(a) ninaa » 02.10.2008 11:30
j23 napisał(a):ninaa napisał(a):Mam córcię z rocznika 2003. Pomysły z sześciolatkami do szkoły uważam za beznadziejne, bo nie wierzę:
- w merytoryczne przygotowanie nauczycieli
.
tu obrażasz nauczycieli, tak jak pracują nauczyciele w klasach 1-3 to nikt nigdy już później nie pracuje, b. rzadko się zdarzają dzieci, które nie lubią swoich"pań", jest to naprawdę ciężka harówka, moja żona jest nauczycielem, i widzę jak po pracy wraca zmęczona, a materiał ludzki jest bardzo różny, dzieci z różnymi problemami i b. roszczeniowi rodzice.
Nie obrażam. W sensie - nie chcę nikogo obrazić, znam nauczycieli z pasją !
Ale mam świadomość "przeładowań" programowych, organizacji pracy w ogóle, a największe moje zastrzeżenia budzi ogarnięcie "indywidualności" każdego dziecka. Tym dzieciaczkom małym trzeba dać więcej czasu, więcej swobody, więcej ciepła itd. Nie jestem wcale zwolenniczką chowania "ciepłych klusek", ale jednak wolę dać im start "łatwiejszy", niż "trudniejszy". Co jest złego w obecnej zerówce...?
Krew mnie zalewa, kiedy widzę tą odgórna decyzyjność..., od formalności opiekuńczych nad dzieckiem, po mądre decyzje dotyczące szkolnych mundurków ! Decyzje, które ktoś sobie podejmuje a później kierowane są prosto o śmietnika.., bo "w praniu" się nie sprawdzają. To po diabła te decyzje..? Czy szkoły mają kasę na remonty sal...? Znam rodziców, którzy przyprowadziwszy swoje dzieci do I klasy na początek biorą się za malowanie ścian w sali, zakup krzesełek i ławek ! I wcale sami się do tego nie rwą, ale szkoła delikatnie proponuje, ze można.. Te ogromniaste rządowe pieniążki niech lepiej dofinansują szkoły w ramach potrzeb biezących, a nie skupiają się na organizacji nowości !
A ja niestety nie wierzę w reformę przygotowaną z głową. Niestety nie ufam...
Najlepiej jest porządkować rzeczywistość wymyślaniem nowości. Taak...
