Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

PAG‘S NOT DEAD, czyli Chorwacja...tak, poproszę!

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
MRK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3733
Dołączył(a): 01.08.2011
PAG‘S NOT DEAD, czyli Chorwacja...tak, poproszę!

Nieprzeczytany postnapisał(a) MRK » 27.08.2013 16:55

PAG‘S NOT DEAD, czyli Chorwacja...tak, poproszę!*

Jak tu zacząć „popełniać” kolejną relację z Cro? Może tak... miało nie być w tym roku Chorwacji. Wydawało się, że w końcu pojadę do tej wyczekiwanej Norwegii. Wszystko zmierzało w tym kierunku. Nawet na tym forum są tego oznaki. Nawet, cholera, data już była, połączenia promowe sprawdzone. Miał to być czerwiec...miały być fiordy :evil: .
W zeszłym roku też miała być Norwegia...potem się zmieniło na Słowenię...ale do Vodic jeszcze Słowenia nie sięga...jej Alpy też nie... była Chorwacja.

Nie pamiętam, z jakich względów odpadła Norwegia. Odpadła i tyle. Jestem po pobycie w Cro, więc z pełną świadomością mogę napisać, że za rok jadę do Norwegii...jak co roku...a z pełną nieświadomością mogę napisać, że wyląduję w Chorwacji...jak co roku :mrgreen: .

Jak już Norge odpadło, to pojawił się nowy mega-plan. Osobiście uważam, że jeden urlop w roku jest o kant czterech liter potłuc. Pewnego dnia zjawił się u mnie klient, który właśnie wrócił z kraju, który z turystyką w ogóle nie jest kojarzony i...zaraził mnie. Przemodelowałem wszystko. Bierzemy tydzień urlopu w czerwcu i ciśniemy do Cro, a w październiku jedziemy na dwa tygodnie do tego mało turystycznego kraju. Plan więc jest! Szukam miejsca na ten tygodniowy wypad. Dalmacja odpadła od razu, rok temu była, dwa lata temu była... Od Vodic do Dubrovnika „jadranka” przejechana (poza Dubrovnikiem, ale jeszcze mnie tam nie ciągnie). Peljesac też odpadł, bo na tydzień, to trochę za daleko, a i Orebic zaliczony, króciutko, ale zaliczony (łącznie z Korculą). Pag był oczywistym wyborem. Szybkie przewertowanie forum i wsio jasne. Istria przez nanosekundę była brana pod uwagę...ale odpadła w przebiegach. No...to Pag, teraz jeszcze mieścina. Szybko padło na „znienawidzoną” Metajnę. Jedziemy w czerwcu, więc nie było bólu z kwaterą. Zorientowałem się, co tam w okolicy i już byłem gotowy odpalać silnik. Urlop klepnięty przez szefostwo, więc wszystko załatwione.

Czyżby????????





Zapraszam na relację. Najpierw będzie małe „słowo na niedzielę”, a potem już w większości fotki, które będą krzywe, niedoświetlone, prześwietlone, marnej jakości, nieobrobione niczym, byle jakie ogólnie rzecz biorąc, bo fotograf ze mnie żaden. A słowo też będzie mniej istotne, bo nagadałem się już w innych relacjach...no, we wstępie będzie więcej pisanego niż oglądanego.

Z racji wielu słów, które padają w pewnym technicznym wątku odnośnie formy relacji, ta przyjmie formę taką, że będę sobie rezerwował część postów na dalsze części (chyba, że weldonowi uda się "wciąć", jak to pisał w pewnym wątku :lol: ), coby później więcej było w kupie...bo wiadomo...”w kupie raźniej”, tudzież "trzymajmy się kupy, kupy nikt nie ruszy"....chyba, że zainteresowanie będzie na poziomie położenia kraju tulipanów względem poziomu morza, to wtedy sobie nie będę rezerwował.

* tytuł relacji w żaden sposób nie ma za zadanie polemikę z innym tytułem i treściami tam zawartymi...zwyczajnie, na nic mądrzejszego nie potrafiłem wpaść, a tamten wątek tylko podsunął mi pomysł :). Tak więc, nie bijcie po oczach i się nie czepiajcie:)
MRK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3733
Dołączył(a): 01.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) MRK » 27.08.2013 16:56

Człowiek sie rodzi (ale wiekopomna myśl, prawda?)...potem się dobrze bawi...dziewczynki lalkami, chłopcy żołnierzykami...choć podobno ostatnio to nie do końca tak jest...potem dzieci idą do szkoły, potem szkoła średnia ich wita, której to zadaniem jest częściowe ukierunkowanie młodego człowieka...potem studia, jeżeli oczywiście człowiek chce...i koniec laby! 25 lat i zaczynamy „życie”. Drogi w sumie są dwie: albo działalność gospodarcza, albo korporacja... W większości przypadków przynajmniej tak to wygląda. Strach, lenistwo powodują, że człowiek jednak wybiera korporację. Pewna wypłata w zamian wyrzeczenia się pewnych ideałów...albo i nie...w zależności od człowieka. Korporacje są złem i zawsze tak będzie............i tutaj miał być długi esej odnośnie tego, dlaczego tak uważam, ale chyba pozostawię to w moim notatniku... Trochę już lat w tych korporacjach spędziłem...no ale...jedźmy dalej.

Dwa dni przed planowanym urlopem, korporacja cofa go. Na słowa buntu odpowiada „Podaj mnie do sądu pracy”. Można? Można! Mam się bujać po sądach??? Eeeee....można inaczej zrobić.
Dogaduję się z korporacją, że wezmę urlop w innym terminie. Ta łaskawie wyraża zgodę na pierwszą połowę sierpnia, lub jakiś termin wrześniowy. Niestety, min. z takiej oto przyczyny, to mało turystyczne państwo, odpada z planów na ten rok. Trudno, może kiedyś...

Klamka zapadła. Pierwsze dwa tygodnie sierpnia spędzimy w Cro. Płaczu nie ma, no bo skąd? :lol: Miejsce się nie zmienia, bo już tyle wiadomo na temat Pagu, że pojechać nań trzeba. Pozostaje tylko spokojnie poczekać na urlop i... wdrażać inny plan, coby pokazać korporacji, gdzie jej miejsce.

Czas przed urlopem mija szybko... Człowiek mało skupia się na pracy. Więcej czasu schodzi na cro.pl i poczytywaniu relacji. Jeśli kiedyś znowu będę miał firmę, to pracownik dostanie przed swoim urlopem kilka dni wolnego, bo i tak, w tym czasie, jest on w pracy mało efektywny:). Sumienia jakoś też się nie odezwało... Jak Bóg Kubie, tak Fidel Bogu.

Mały strach był, bo jedziemy w sezonie, a zawsze jednak był to wrzesień, więc poleciało kilka maili odnośnie kwatery...wsio zajęte...no ale...się udało, dzięki pewnemu osobnikowi z tego forum (pokłony i podziękowania). Mamy klepniętą kwaterę w Metajnie od 08/08...przy czym wyjeżdżamy 02/08. Padło hasło żony: RAB, padła moja odpowiedź: SIĘ ZOBACZY... Rab był, jednakże tylko jako kilkugodzinna wycieczka. Stwierdziliśmy, że jedziemy w ciemno na te pierwsze dni i zobaczymy, czy Nam się uda.

Wyjazd się zbliżał...jeszcze małe sprawdzenie samochodu, wymiana oleju, filtrów, płynu hamulcowego, szybki podjazd na serwis...wsio ok. W tym roku moja Avka powiezie nas po raz kolejny do Cro! Cud maszyna :mrgreen: .

Nadszedł piątek, drugiego sierpnia...żona do pracy, ja leżę...żona w pracy, ja dalej leżę...wypocząć trzeba przed podróżą...małe zakupy...szybkie dopakowanie...planowany start godz.17.00. Pierwszy raz na noc. Nie chciałem się nadziać na graniczne i autostradowe korki, przecież to już miała być sobota.

Wystartowaliśmy dokładnie o 17.59! Czy kiedykolwiek wyjadę o czasie????!!!





Zanim konkretnie ruszę, chcę podziękować wszystkim, którzy napisali relację z tego okropnego miejsca, jakim jest ta wyspa. Spisałem wszystko, zobaczyć chciałem wiele....ale za często mnie tam łapał leń, więc nie widziałem wszystkiego, co chciałem :mrgreen: . Tak więc przede wszystkim, podziękować należy Anakinowi i Beacie, bo od nich dowidziałem się najwięcej poza relacjami. A ponadto helen, nero-wie, kaja, stasiek, maslinki i...wieczorem ewentualnie zedytuję, bo było tego więcej, a teraz z głowy lecę :mrgreen: .
Ostatnio edytowano 27.08.2013 17:58 przez MRK, łącznie edytowano 1 raz
MRK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3733
Dołączył(a): 01.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) MRK » 27.08.2013 16:56

DZIEŃ.1.
To tak na szybko dla forumowych statystyków, mierników, mierzalników, malkontentów, tych wiecznie pytających i wątpiących, wszystkich „ów”:

17.59 – start z Katowic, kierunek Żory, potem A1, droga się niemiłosiernie wlokła, non stop coś...
19.06 – Shell pod Ostravą (73km od domu), tutaj zakup winietki...daję dupy, bo dostałem jakiegoś zaćmienia i kupuję 10-dniową, zamiast miesięcznej. Dużo ludzi, więc schodzi Nam 15 minut...
20.49 – Brno (247km o.d.)
21.29 – granica w Mikulovie (294km o.d.)

Tutaj mały wkręt... Wiadomo, że po przejechaniu granicy, trzeba kupić winietkę. Stwierdziłem, że standardowo kupię ją w Wilfersdorf...przejechałem sobie spokojnie Poysdorf itd...sobie jadę...sobie cisnę...sobie wjechałem jakimś sposobem na A5!!! WTF? A gdzie stacja? Nie wiem, jak to się stało, ale się stało. Przecież nie zawrócę. Już widziałem w myślach mandacik... Na nieszczęście dla austriackiej policji, udaje mi się dojechać do pierwszej stacji w Hochleithen i zakupić winietkę. Nie wiem, czy tam coś pozmieniali, czy ja coś popieprzyłem. Rok temu kupowałem w Poysdorf, więc nie interesowało mnie, jak to wyglądało, ale pamiętam, że dwa lata temu sytuacja na bank wyglądała tam trochę inaczej.

22.35 – Wiedeń (367km o.d.)
00.44 – Gralla (588km o.d.)

Nie wiem, o co chodzi, ale ludu na ostatniej stacji w Austrii od groma. Wręcz wylewają się na chodniki, dystrybutory etc... chciałem ciutkę dotankować, aby spokojnie objechać Słowenię...no zeszło mi:/

02.05 – Ptuj (650km o.d)

Ech... Ja nie mogę jeździć przez to miasto. Znowu coś popieprzyłem. Nagle znalazłem się w jakiejś czarnej d. Nie wziąłem sobie żadnego opisu przejazdu, no bo po co? Przecież nie jadę pierwszy raz, tak? Jedno rondo, krzyżówka, znowu rondo, most, pod rondem, nad rondem, przed krzyżówką, za krzyżowką....eeeeee....kątem oka dostrzegam, że jakiś kombiak na zielonogórskich blachach jedzie śmiało przed siebie. Podpiąłem się pod niego. Liczyłem tylko na to, że nie wraca przypadkiem do Polski:). Wyjeżdżamy na jakieś pola cholera... kątem drugiego oka widzę, że cosik zakorkowane mam po prawej stronie... A może Ci zielonogórzanie jadą w jakieś inne miejsce, gdzieś na Słowenii? Ech...nagle pojawia się miejscowość Trzec... Dzięki trzymaniu się tego kombiaka udaje Nam się objechać spory kawałek korka, który, mimo iż noc ciemna, jak najbardziej się pojawił. Postaliśmy trochę i już o...

02.57 – granica SLO/CRO (672km o.d.), pięć minut później mijamy celników chorwackich
03.51 – Lucko (739km o.d.)

Spanie bierze, Morfi czyha...byle do wschodu Słońca...żona już tuli się z Morfim...wybaczam...w pracy była, niech sobie dychnie...byle do wschodu Słońca...

Przetrwałem....

05.21 Janjce (898 km o.d.), muszę pochodzić, przewietrzyć się, zaraz przecież przeprawa przez Velebit

Świadomie wybrałem drogę przez Gospic. Po pierwsze, dlatego, że świetna widokowo, po drugie, Paski Most zostawiłem sobie na wycieczkę późniejszą, po trzecie, wiedziałem, że będę lekko padnięty i droga przez Senj byłaby zbyt niebezpieczna...co okazało się strzałem w 10!

No to odbijamy na Gospic, żona już odesłała Morfiego do siebie...

Na początku płasko...miasteczka, w których jeszcze widać ślady wojny... My już totalnie orzeźwieni i gotowi na cały dzień.... powolutku pniemy się ku górze... genialne widoki... malyna... Już na górze...w pewnym momencie wyjeżdżamy z pewnego tunelu i...

Obrazek

Obrazek

...zaparcie...zatrzymanie akcji serca....klekot jajników...bezdech...szok termiczny...ajajajajajajajjjjj! Jest bardzo dobrze....zjeżdżamy do Prizny...już trzeźwi, już się nie chce spać...zaczynamy urlop!

06.50 Prizna (980km o.d.)...czekamy na prom, ludzi nie ma zbyt dużo, więc jestem spokojny o miejsce...pakujemy się na niego i już lecim na Szczecin....znaczy na Pag...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zbliżamy się...
Obrazek

Pierwszą część pobytu zaplanowaliśmy w Mandre...jeśli uda się znaleźć kwaterę. I tak chcieliśmy zobaczyć pewne miejsca po tej właśnie części wyspy, więc Mandre wydawało się najlepszym rozwiązaniem... No to jedziemy do tego Mandre...

Obrazek

Obrazek

Poniżej uroczo krzywe zdjęcie...ale mi się podoba:). Droga niesamowita, Pag niesamowity...Dalmacjo! Odejdź! Co tam Biokovo?! Co tam Baśki, Makarskie, Tucepi, Igrane?!

Obrazek

I już jesteśmy na, obfotografowanej na milion sposobów, drodze Kolan-Mandre. Fakt, no ładna...

Obrazek

08.00 – Mandre (1000km o.d.), parkujemy przy Kozumie i ruszamy na poszukiwania kwater.

Bite 1000km, prawie równiutkie 14h jazdy (powrót był szybszy o 2h) i jesteśmy na miejscu. Teraz tylko poszukać kwatery...


...cdn...
:papa:
Ostatnio edytowano 28.08.2013 12:11 przez MRK, łącznie edytowano 1 raz
MRK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3733
Dołączył(a): 01.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) MRK » 27.08.2013 16:57

Łazimy, szukamy, pytamy...mijamy sławetne Bistro Porat... nie ma...brak...echo...patrzą na Nas ni to z politowaniem, ni to, jak na wariatów...

Obrazek

Idziemy do agencji...zamknięta. Otwierają o 09.00. Ok. Poczekamy... Jakoś kole 09.15 zjawia się zmęczona blondyna, patrzy na Nas z mega wyrzutem, jakby chciała Nas zabić. Nie zdąży niestety się oporządzić. Zaczyna dzwonić, szukać...My przeglądamy cennik. Są tylko dwa wolne apartamenty na samej górze Mandre, 50 euro...nie chcemy, mówimy, że za drogo. Pyta się, czy byliśmy wcześniej na Pagu...My, że nie...Ona na to, że Pag jest najdroższym miejscem w Chorwacji...My wiemy, że nie i grzecznie dziękujemy. Wracamy do samochodu i jedziemy zerknać na zaportową część Mandre...wszędzie Niemcy i ich potomstwo.

Obrazek

Obrazek

Wjeżdżamy w przeróżne szutrowe uliczki i pytamy wszędzie, gdzie człek jakowyś się pojawia na horyzoncie. Szuter, kamienie...jak coś nagle nie pie..... gdzieś z tyłu samochodu! Myślę sobie „powalczyliśmy”...wychodzę z samochodu, oglądam....zero śladu, nic...a taki był huk...zderzak cały...hm...Myślę sobie „zaczynają działać te wszystkie złe moce, o których się człowiek tyle naczytał”...co będzie dalej???

Zakładam, ze przywaliłem wydechem w coś wystającego z podłoża:)

Wracamy w okolice centrum...o ile tak mogę napisać... Pada hasło Simuni...no ok...ale wyjeżdżając z Mandre, stwierdziłem, że jeszcze odbiję w ostatnią ulicę w prawo i się nią przejedziemy. Wyżej już nic nie ma, więc może się uda. Pierwsza osoba nie ma wolnych apartamentów, kolejne też nie mają. Pytam kolejnej osoby, nie ma...ale może ma sąsiad....leci do niego...nie ma...ale chwila...może sąsiadka...sięga za telefon...JEST! ale jeszcze troszkę wyżej...mimo, iż wyżej już nie ma drogi:)... Idziemy obejrzeć. Płynną angielszczyzną wita Nas Jadranka...hm....a może by tak, jak będę miał córkę, nazwać ją Gierkówka...taka myśl mnie naszła:)... Apartament nowy, czyściutki, pokój, kuchnia (bez czajnika elektrycznego), łazienka z prysznicem. Ile? 40 euro, nie ma klimy, ale apartament cały zacieniony...Bieremy! O godz. 10.30 mamy lokum.

Jadranka na stałe mieszka w Zagrzebiu. Tutaj przyjeżdża z mężem na kilka miesięcy w roku. Działkę wykupiła już 17 lat temu, miała być droga, miało wszystko pięknie wyglądać, a nie zmieniło się nic od tych 17 lat. Apartament mieści się jeszcze wyżej niż ul. Velebitska. Odbija się z niej w lewo do góry, po szutrze. Myśleliśmy, że będzie makabra z powrotami z nad morza, ale okazało się, że nie było tak źle. Przynajmniej była mega cisza.

Taki widoczek był, jak się wychyliło z tarasu:)
Obrazek

Wnosimy nasze graty... Koźlak i Raciborskie w ruch:). Som My doma. Teraz dopiero czujemy zmęczenie po podróży, ale na chwilę tylko... Raciborskie ożywiło...znaczy nie jedno, ale ważne, że ożywiło. Kierunek morze...wegetujemy... jakoś popołudniu bierze nas krótki sen... a wieczorkiem trzeba w konću spróbować kalmarów!:) Wybór pada na Bistro Porat, co jest świetnym rozwiązaniem, bo lignije były prze-ge-nial-ne!!!!!!!

Udaje Nam się dotrwać do 22.00... Tak właśnie dobiegł końca nasz dwudniowy dzień.

Obrazek
Ostatnio edytowano 28.08.2013 13:52 przez MRK, łącznie edytowano 2 razy
MRK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3733
Dołączył(a): 01.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) MRK » 27.08.2013 16:58

DZIEŃ.2.
Nie będzie tekstu za wiele...fotek też nie... Lenistwo tego dnia było przeokrutne.

Wyspani ruszyliśmy na plaże w kierunku Simuni. Nie było żadnych wielkich poszukiwań. Ot, jakieś w miarę fajne miejsce było potrzebne. Względnie bez ludzi.

Na betonie nie zamierzałem leżeć...

Obrazek

Obrazek

Odnajdujemy takowe. Z obu stron duże kamienie zasłaniające Nam obie części plaży, a po środku My, czyli jest ok. Jeszcze tylko lodówkę należało zainstalować i skarby w niej się znajdujące...

Obrazek

...i już leżymy...i nic nie robimy...i co 15 minut wchodzimy do wody, bo ciepło jak diabli.

Obrazek

Potem kolacja, knajpka itd....nic szczególnego...

Baaaaaardzo leniwy dzień...

Obrazek
Ostatnio edytowano 28.08.2013 14:16 przez MRK, łącznie edytowano 3 razy
MRK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3733
Dołączył(a): 01.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) MRK » 27.08.2013 16:59

DZIEŃ.3.

Ten dzień początek miał standardowy....czyli kawka i plaża...jeszcze tylko wcześniej mieliśmy gościa...pierwszy z innego świata, tego złego świata, wysłannik złych mocy, szpieg Złego...

Obrazek

Nie zabiliśmy... Wysłaliśmy go na zieloną trawkę.

Obrazek

Obrazek

Popołudnie postanowiliśmy spędzić na pierwszym w tym roku wypadzie...jedziemy do Pagu. Grzało niemiłosiernie, więc wypad klimatyzowanym samochodem w zacienione mury miasta był jak najbardziej wskazany... o tej porze jeszcze taka temperatura.

Obrazek

Jedziemy...najpierw jednak zahaczamy o tą sławną i wielbioną Girenicę, coby zobaczyć, czy cokolwiek jest warta:).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Tutaj też Zły nas odnalazł...miałem wrażenie, że Metajna robi research Nam, coby zobaczyć, czy aby się nadamy na pobyt w niej, czy nie...

Obrazek



Z Girenicy spodobała mi się tylko...droga na nią. Nie rozumiem zachwytu nad nią. Wg mnie jest wręcz "żadna":). Dłużej zajęło Nam parkowanie przy niej, niż samo jej oglądanie. No ale....o gustach...a że to moja relacja, więc i moje zdanie :mrgreen: .


Wracamy, jedziemy dalej...czasem stajemy...takie tam różne widoczki na drogę Kolan-Mandre, Simuni i nie tylko...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 29.08.2013 11:48 przez MRK, łącznie edytowano 1 raz
MRK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3733
Dołączył(a): 01.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) MRK » 27.08.2013 16:59

Docieramy do tego miejsca, gdzie każdy się zatrzyma i nafooooci do woli:). To My też. Przewińcie sobie te zdjęcie, bo już pewno nie możecie na to patrzeć:).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Kurcze...programem dla manualnych debili zrobiłem panoramę i już byłem w ogródku i witałem się z gąską...a IS stwierdził, że plik jest za duży (niecałe 8MB) i nie wrzuci :evil: . Może później odnajdę jakieś miejsce...albo ktoś z forumowiczów pomoże :D .

Zjeżdżamy na dół, jesteśmy na miejscu.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Parkujemy na parkingu koło mostu. Szukam jakichś oznaczeń, czy aby nie płatny...spoko...darmowy. Idziemy na most...i tutaj... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: ...głupi to ma zawsze szczęście....coś niebieskiego, leżącego na moście, przykuwa naszą uwagę. Schylam się, a tam...50 kun:). Noooo! To mi się podoba:). Piwko w Pagu mamy gratis. Dobrze się zaczyna:).

Zaczynamy spacer po Pagu...

Obrazek

Obrazek
Ostatnio edytowano 29.08.2013 12:21 przez MRK, łącznie edytowano 2 razy
MRK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3733
Dołączył(a): 01.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) MRK » 27.08.2013 17:00

Obrazek

Obrazek

Siadamy w knajpce o nazwie Ankora i wydajemy te "znalezione - nie kradzione" kuny :D .

Jak Pag, to i cipki...

Obrazek

Obrazek

Zbliża się wieczór, więc stwierdzamy, że trzeba jeszcze małe zakupy zrobić i można wracać do Mandre.

Obrazek

Obrazek

Zawsze podobają mi się "Hajduki" w Cro:). W Polsce jakoś to inaczej wygląda...a jak pojawi się jakiś fajny mural, to zaraz jakiś debil dorysuje szubienicę, tudzież dopiszę jakieś "ładne" słówko.

Obrazek

Obrazek

Niestety, święto jakieś czy cuś (05.08)...Konzum otwarty tylko do 20.00. Stwierdziliśmy, że zrobimy zakupy w Koznumie w Mandre. Idziemy do samochodu...a tam...kolejna niespodzianka do miasta... :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: ... Mandat na 180 kun za nieopłacenie parkingu:). No to pięknie - sobie myślę. Nadplanowy koszt wypadu do Pagu - 130kn. Nie widziałem żadnego parkometru, nie widziałem żadnych karteczek za szybami innych samochodów... No nic. Przecież się nie rozpłaczę:). Następnym razem, jak przyjdzie mi się schylić po jakieś znaleźne piniondze, to się najpierw głęboko zastanowię:)...chociaż...czy ja wiem?...sprawa mandatu nie zakończyła się w ten dzień ...jeszcze będzie o nim mowa pod koniec pobytu :D .

W Mandre też Konzum zamknięty, też do 20.00. Jednak chyba jakieś święto. Na szczęście otwarty był jeszcze Market, więc udało się zrobić zakupy. Czy ciepłota odpuściła...?

Obrazek
Ostatnio edytowano 29.08.2013 12:19 przez MRK, łącznie edytowano 1 raz
MRK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3733
Dołączył(a): 01.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) MRK » 27.08.2013 17:00

DZIEŃ.4.

Tej nocy poznaliśmy smak braku klimy w apartamencie. Oj, dobrze to pamiętam. Cały czas w apartamencie było znośnie, nie było większych problemów, bo, jak pisałem wcześniej, jest cały czas zacieniony, z uwagi na całkowicie przykryty duży taras. Dzisiaj jednak...łóżko wodne. Na nogach byłem chyba o 06.00. Plan na dziś: Sv. Vid...ale ma żonka się budzi z totalnie zawalonym gardłem i nosem...Czad. Skoki temperatur swoje zrobiły. Też nie czułem się świetnie, ale było ok. Odpuszczamy dzisiaj wycieczkę na Sv. Vida. Stwierdzamy, że dzisiaj robimy kolejny wypad. Koło 11.00 siedzimy w samochodzie i ruszamy... Na początek kierunek Pag, droga taka sama jak wczoraj. Mijamy Pag. Na początek zatrzymujemy się w takim miejscu...

Obrazek

...może ktoś pozna, bo z boku stało kilka samochodów na polskich blachach. Cyknęliśmy parę fotek i jedziemy dalej. Kolejny punk, w którym się zatrzymujemy.

Obrazek

I kawałek dalej już jesteśmy w kolejnym miejscu, które spokojnie możecie przewinąć, bo wszyscy byli i widzieli...a mi szczena opadła.

Obrazek

Kolejne krzywe

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Jedziemy dalej....mijamy zjazd na Zadar, bo...jedziemy dalej. Dojeżdżamy do autostrady, ale nie wjeżdżamy na nią, bo....jedziemy dalej. Przejeżdżam most...skręcam w prawo...popełniłem błąd, a nawet wielbłąd. Dojechaliśmy do Maslenicy. Kluczymy, pytamy ludzi jak dalej, jakieś roboty, jakieś objazdy, nie wiem, gdzie jestem...a ja tylko szukam drogi, aby dostać się tutaj...

Obrazek

Jakoś mój wewnętrzny gps załapał otoczenie i po solidnym kluczeniu, odnajduję odpowiednią drogę. Dupa ze mnie, wystarczyło za czerwonym mostem (zaraz go pokazę) nie odbijać w prawo, a mnie zwiódł drogowskaz Maslenice...a tam robili prawdopodobnie rondo i zrobił się młyn. Nevermind... Teraz tylko trzeba znaleźć powyższą tabliczkę po prawej stronie drogi...nie pamiętam, z czyjej relacji to wziąłem....chyba helen... Tabliczkę dostrzegłem za pierwszym razem, ale kątem oka, bo....nie stoi przy drodze, ale kilka metrów od drogi. Przejechałem dalej, ale kąt oka spowodował, że spokojnie zawróciłem. I już jestem na właściwej ścieżce...dosłownie...

Obrazek

Strach o wóz, ale wolniutko pchałem się do przodu, a było warto, oj było!!! To właśnie takie miejsce, którego widoku, zdjęcia nie oddadzą. Nie ostatnie na tym urlopie. Voila!

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zdjęć mam od groma, łącznie z przygotowanymi pod panoramę. Jak złożę, to wrzucę.

Obieramy kierunek powrotny...

Obrazek
Za tym mostem należy spokojnie jechać prosto.

Obrazek


....
Ostatnio edytowano 29.08.2013 18:14 przez MRK, łącznie edytowano 1 raz
MRK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3733
Dołączył(a): 01.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) MRK » 27.08.2013 17:01

Ok. 14.30 lądujemy w Zadarze. Co tu pisać? Fotki wystarczą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Skoro jeszcze mamy czas, to stwierdziliśmy, że odwiedzimy w takim razie Nin...

Co to?
Obrazek

Statki, stateczki, jachciki....lubię je oglądać:). W Zadarze szybciutko, ale w innym mieście miałem więcej czasu, ale to później:).

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Zadar przelecieliśmy... Jakiś postój na piwko, znowu spacerek i jedziemy dalej... Tak wiem, nie widziałem organów i innych atrakcji. Następnym razem.

Skoro już tu jesteśmy....no to jedziemy do Nin....
Ostatnio edytowano 29.08.2013 18:40 przez MRK, łącznie edytowano 2 razy
MRK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3733
Dołączył(a): 01.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) MRK » 27.08.2013 17:01

No to Nin...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

I wiecie co? Trzeba było zostać dłużej w Zadarze. Nin Nas nie ruszył. Nie załapaliśmy chyba klimatu tego miejsca. Najlepsze, co nas tam spotkało to lody. Te były najlepsze...a tak, to...no jakoś nie bałdzo. Mogliśmy w Zadarze więcej zobaczyć.

Wracamy przez Vrsic. Fajna droga, polecam.

Obrazek

Obrazek

Przed Pagiem, obok solanek, policja czesze niemiłosiernie. W porę ostrzeżeni migającymi światłami, zwalniamy. Ha, a Ci trzymają chyba 6 czy 7 samochodów naraz:). Ciekawie to wyglądało.

Po powrocie do apartamentu, niemiła niespodzianka. Nie ma bieżącej wody. Nie tylko u nas...w całym Mandre...chyba Metajna wolniutko wzywa....:)
Ostatnio edytowano 29.08.2013 18:33 przez MRK, łącznie edytowano 1 raz
MRK
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3733
Dołączył(a): 01.08.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) MRK » 27.08.2013 17:02

DZIEŃ.5.

Wczorajszy dzień zakończyliśmy w równie zachwalanej Bonace. Zaleta: dobry zasięg wifi. Wada: nie smakowało Nam... Lignije z Poratu w porównaniu z lignijami z Bonaci to frykas.

A dzisiaj....ostatni pełny dzień w Mandre. Wody nadal brak. Gospodarze donoszą wodę "toaletową" z Jadranu, przynoszą wodę pitną w 5l baniakach. Muszę przyznać, że zatroszczyli się o wszystko. Wiadomo, gdyby Jadran nie był słonym morzem, bo byłoby prościej, no ale...:).
Co robić... skwar nadal niemiłosierny...kierunek morze... Jakoś przed wyjściem nawinął się temat z gospodynią odnośnie wiatrów... Opowiada Nam o Burze****...pokazuje szkody na elewacji domu, które ten wiatr potrafi "wyrzeźbić"...to niesamowite. Siła Bury to 200km/h. Zimą podobnież nie jest do wytrzymania przez człowieka...latem trochę lepiej. Opowiada o ciepłym Yugo, ciepłym, ale zawsze z deszczem. Opowiada o...i tutaj mam zgryz...Montanie, czy jakoś tak, kolejny wiatr. Dlaczego o tym piszę? A bo niebawem przyjdzie Nam poznać siłę jednego z tych wiatrów.

Kolejny spokojny dzień.

Wieczorem spacerek, z nadzieją, że po powrocie woda w Mandre się pojawi.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Płonne nadzieje...wody nadal brak. Podobno "moooooooooże rano będzie..."

Obrazek

A na tarasie....no tak...proszę bardzo...przecież jutro Metajna...wpadł Nasz przewodnik...

Obrazek

Jakby chciał powiedzieć "Zapraszam buahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha"

Obrazek

No to zobaczymy, co to tam jutro się wydarzy.....


***** tak wiem...Bora...ale Jadranka, właścicielka apartamentu, non stop mówiła Bura, właściciele apartamentów w Metajnie to samo....




Kolejny blok z relacją, zaczyna się na stronie nr 6, a dokładniej w tym miejscu ----> pag-s-not-dead-czyli-chorwacja-tak-poprosze-t43523-75.html#p1262241 .... tak więc, jeżeli ktoś chciałby sobie dalej samą relację poczytać - tam zapraszam :lol:
Ostatnio edytowano 30.08.2013 11:07 przez MRK, łącznie edytowano 4 razy
PabloX
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1632
Dołączył(a): 20.05.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) PabloX » 27.08.2013 17:02

Nie czytam działu technicznego, więc nie wiem, czy mogę się wciąć za rezerwacjami? :lol:

Zdaje się, że jestem pierwszy :mrgreen:
weldon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 39917
Dołączył(a): 08.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) weldon » 27.08.2013 17:03

Skończyłeś te rezerwacje? Bo jak nie, to skasuję :D

MRK napisał(a):PAG‘S NOT DEAD, czyli Chorwacja...tak, poproszę!*

Wódki, pacierza i Chorwacji ... nie odmawiam ;)
evil
Croentuzjasta
Posty: 317
Dołączył(a): 18.05.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) evil » 27.08.2013 17:04

Melduję się po tych kilku rezerwujących :lol:
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
PAG‘S NOT DEAD, czyli Chorwacja...tak, poproszę!
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019