Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Morze Śródziemne na gigancie - czerwiec 2018

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
Katerina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4258
Dołączył(a): 18.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Katerina » 13.03.2019 22:38

gusia-s
Trzeba przyznać, że amfiteatr w Puli jest bardzo podobny, choć nieco mniejszy ale za to starszy i nie aż tak oblegany :)

To prawda.
Zaskoczyło mnie na zdjęciach, że oprócz tych spektakularnych, "prehistorycznych" pinii na ulicach Rzymu jest tak mało drzew, czy innej zieleni...Ale może to tylko wycinek miasta, albo moje wrażenie.
Fajnie poobcować z takimi artefaktami, nawet przez chwilę, chociaż marzeniem byłoby poczuć się jak Audrey Hepburn na ...gigancie :oczko_usmiech: w "Rzymskich wakacjach". :D

e463f953d4a1bfdbfe11cad838992a62.jpeg
Kapitańska Baba
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7733
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 14.03.2019 09:19

Katerina napisał(a):gusia-s
Trzeba przyznać, że amfiteatr w Puli jest bardzo podobny, choć nieco mniejszy ale za to starszy i nie aż tak oblegany :)

To prawda.
Zaskoczyło mnie na zdjęciach, że oprócz tych spektakularnych, "prehistorycznych" pinii na ulicach Rzymu jest tak mało drzew, czy innej zieleni...Ale może to tylko wycinek miasta, albo moje wrażenie.


Rzeczywiście nie było tam zbyt zielono. Choć na podstawie tej naszej mega krótkiej obecności to zbyt pochopnych wniosków nie będę wyciągać :wink: Może kiedyś wrócę do tego miasta na dłuzej i wtedy zaskoczy nas zielenią? :oczko_usmiech:
Trajgul
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1602
Dołączył(a): 26.08.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Trajgul » 14.03.2019 09:44

Katerina napisał(a):chociaż marzeniem byłoby poczuć się jak Audrey Hepburn na ...gigancie :oczko_usmiech: w "Rzymskich wakacjach". :D


Ania z Leszkiem też miała spoko.

5cfeb9b6443f06d2fdd26b30bcb8.1000.jpg
agata26061
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3528
Dołączył(a): 04.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) agata26061 » 14.03.2019 10:14

beatabm napisał(a):Trzeba się bardzo pilnować aby nie zostać z daleka od grupy i dbać o swoje rzeczy osobiste – kieszonkowcy grasują.

Niestety to jest odwieczny problem bardzo popularnych miejsc. Czy to Polska, czy inny kraj kieszonkowcy grasują wszędzie. Moi rodzice byli w zeszłym roku na objazdówce po Włoszech i przewodniczka bardzo często powtarzała im, żeby pilnować plecaków i torebek, bo kradną wszystko. Wrażenia z tego były kiepskie, bo zamiast wsłuchiwać się w przewodnika pilnowali toreb! Trochę pewnie z tym przesadzali, ale jak to moja mama, wszystko wyolbrzymia ;) :smo:
krakusowa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6442
Dołączył(a): 08.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakusowa » 14.03.2019 10:45

agata26061 napisał(a):
beatabm napisał(a):Trzeba się bardzo pilnować aby nie zostać z daleka od grupy i dbać o swoje rzeczy osobiste – kieszonkowcy grasują.

Niestety to jest odwieczny problem bardzo popularnych miejsc. Czy to Polska, czy inny kraj kieszonkowcy grasują wszędzie. Moi rodzice byli w zeszłym roku na objazdówce po Włoszech i przewodniczka bardzo często powtarzała im, żeby pilnować plecaków i torebek, bo kradną wszystko. Wrażenia z tego były kiepskie, bo zamiast wsłuchiwać się w przewodnika pilnowali toreb! Trochę pewnie z tym przesadzali, ale jak to moja mama, wszystko wyolbrzymia ;) :smo:


Nie przesadzali :evil:
Mnie tak obrobili w Atenach, całą torebkę z dokumentami, kasą, telefonem, okularami....
Nawet nie wiedziałam w jaki sposób. 8O
A pilnowałam się bardzo, bo widziałam na Akropolu Włocha, który latał jak oszalały, bo zwinęli mu całą saszetkę zapiętą na brzuchu.
Kapitańska Baba
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7733
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 14.03.2019 11:20

Trajgul napisał(a):
Ania z Leszkiem też miała spoko.


Wyglądają na bardzo zadowolonych :oczko_usmiech:
Kapitańska Baba
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7733
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 14.03.2019 11:25

krakusowa napisał(a):
agata26061 napisał(a):
beatabm napisał(a):Trzeba się bardzo pilnować aby nie zostać z daleka od grupy i dbać o swoje rzeczy osobiste – kieszonkowcy grasują.

Niestety to jest odwieczny problem bardzo popularnych miejsc. Czy to Polska, czy inny kraj kieszonkowcy grasują wszędzie. Moi rodzice byli w zeszłym roku na objazdówce po Włoszech i przewodniczka bardzo często powtarzała im, żeby pilnować plecaków i torebek, bo kradną wszystko. Wrażenia z tego były kiepskie, bo zamiast wsłuchiwać się w przewodnika pilnowali toreb! Trochę pewnie z tym przesadzali, ale jak to moja mama, wszystko wyolbrzymia ;) :smo:


Nie przesadzali :evil:
Mnie tak obrobili w Atenach, całą torebkę z dokumentami, kasą, telefonem, okularami....
Nawet nie wiedziałam w jaki sposób. 8O
A pilnowałam się bardzo, bo widziałam na Akropolu Włocha, który latał jak oszalały, bo zwinęli mu całą saszetkę zapiętą na brzuchu.


Agatko, Twoja Mama nie wyolbrzymia - to co mówi Ania - nie wiadomo kto, kiedy i gdzie :roll: Jedna kobieta z naszej grupy opowiadała jak podeszłą do jej męża jakaś baba, wpięła mu we włosy kwiatek i tyle widzieli portfel 8O 8O 8O To bylo na innym wyjeżdzie ale nauczka została. Kieszonkowcy są bardzo sprawni.
My nic nie braliśmy ze sobą z wyjątkiem torby z aparatem i ona zawsze była noszona z przodu. Nie jest przyjemne chodzic po mieście i zamiast na zabytki patrzeć czy Cie nie okradają :roll: Niestety na Zachodzie w dużych miastach inaczej sie nie da :cry:
Kapitańska Baba
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7733
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 14.03.2019 11:38

I kolejny przystanek – idziemy do słynnej Fontanny Di Trevi.

DSC_3440.JPG


DSC_3443.JPG


DSC_3441.JPG


Pod fontanną ciężko przejść – tłum jest jeszcze większy niż pod Coloseum 8O .

Czujemy się okrutnie przytłoczeni.

Jedziemy dalej.

Przewodnicy rozdają nam prowiant na drogę – jakieś kanapki, słodycze i coś do picia.

DSC_3445.JPG


DSC_3454.JPG


DSC_3455.JPG


DSC_3458.JPG


DSC_3459.JPG


Opuszczamy miasto – to było ekspresowe zwiedzanie – jednak lepsze takie niż żadne.

Rzym nas przytłoczył.

Chętnie obejrzałabym wszystko powoli i dokładniej ale nie w takim tłumie.

Kiedyś pewnie tu wrócimy – ale zdecydowanie nie w szczycie sezonu.

Ostatnia prosta wiedzie nas na lotnisko.

Zaczynamy mieć czarne myśli w głowie – czy nie będzie żadnego strajku czy innych tego typu atrakcji???

Na szczęście nic złego się nie dzieje – widać limit pecha już wykorzystaliśmy.

Albo nie strajkują bo boją się porywaczy :oczko_usmiech: .

Sprawna odprawa i siedzimy w samolocie.

DSC_3469.JPG


Jeszcze z góry zerkamy na włoskie wybrzeże Adriatyku.

DSC_3473.JPG


DSC_3476.JPG


DSC_3482.JPG


DSC_3486.JPG


DSC_3495.JPG


DSC_3503.JPG


Białe obłoczki wyglądają jak puszek – aż chciałoby się w nie wskoczyć, wydają się być takie mięciutkie.

DSC_3507.JPG


DSC_3510.JPG


Po chwili za oknem widzimy......

No właśnie?

Co to???

DSC_3522.JPG


DSC_3525.JPG


DSC_3530.JPG


Oczywiście, chorwackie wyspy, Pag i Starigradzki Zalew :hearts: .

DSC_3532.JPG


DSC_3533.JPG


DSC_3535.JPG


DSC_3536.JPG


Nad Velebitem wiszą chmury, na wodzie widać było borowe podmuchy.

DSC_3539.JPG


Lądowanie na Okęciu gładkie, odbieramy bagaże, wskakujemy do auta i pokonujemy ostatni odcinek naszej bardzo długiej wycieczki..

Po drodze wstępujemy do sklepu gdzie stęskniony Kapitan kupuje polskie owoce morza – koreczki śledziowe po giżycku.
agata26061
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3528
Dołączył(a): 04.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) agata26061 » 14.03.2019 17:47

beatabm napisał(a):Agatko, Twoja Mama nie wyolbrzymia - to co mówi Ania - nie wiadomo kto, kiedy i gdzie :roll: Jedna kobieta z naszej grupy opowiadała jak podeszłą do jej męża jakaś baba, wpięła mu we włosy kwiatek i tyle widzieli portfel 8O 8O 8O To bylo na innym wyjeżdzie ale nauczka została. Kieszonkowcy są bardzo sprawni.
My nic nie braliśmy ze sobą z wyjątkiem torby z aparatem i ona zawsze była noszona z przodu. Nie jest przyjemne chodzic po mieście i zamiast na zabytki patrzeć czy Cie nie okradają :roll: Niestety na Zachodzie w dużych miastach inaczej sie nie da :cry:

Na szczęście w tym roku rodzice jadą na objazdówkę po Cro i Bośni 8O 8O więc może pod tym względem będzie trochę lepiej ;)

Oczywiście dzięki Beatko za piękną podróż na gigancie! Mimo, że jachtu nie było i Cro, to i tak było cudnie! Zacieram ręce na kolejną relację ;)
gusia-s
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5768
Dołączył(a): 15.01.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) gusia-s » 14.03.2019 19:20

Nigdy się nie pilnuje, jakoś wogole o tym nie myślę, pewnie do czasu aż mnie oskubią tfu tfu. Jestem idealnym do tego obiektem :mrgreen:

Fontanna niedawno chyba była remontowana, pamiętam z czyjejś relacji ze nie było w niej wody, teraz jej kolor kusi żeby wskoczyć ;)

Zwiedzanie miasta klimatyzowanym autobusem nie jest takie złe, nogi nie bolą, pot po tyłku nie cieknie i brak kieszonkowców, same zalety ;)
Wolałabym jednak krążyć tym samolocikiem nad wysepkami :)
IMG_20190314_185154.jpg
IMG_20190314_185308.jpg


No i do tego Pag :hearts:

Ciesze się, że bezpiecznie wylądowaliśmy a za koreczki śledziowe podziękuję :mrgreen:

To co? Przepakowujemy się i zaraz znów w drogę?
:mrgreen:
Kapitańska Baba
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7733
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 14.03.2019 20:07

agata26061 napisał(a):Na szczęście w tym roku rodzice jadą na objazdówkę po Cro i Bośni 8O 8O więc może pod tym względem będzie trochę lepiej ;)

Oczywiście dzięki Beatko za piękną podróż na gigancie! Mimo, że jachtu nie było i Cro, to i tak było cudnie! Zacieram ręce na kolejną relację ;)


W Cro zdecydowanie powinno być spokojniej :wink:

Nie było jachtu ale było morze :mrgreen: Jachtem jeszcze popływamy nie raz, obiecuję :wink: Dzięki za obecność Agatko. Zapraszam jeszcze jutro na małe podsumowanie i wnioski :D
Kapitańska Baba
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7733
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 14.03.2019 20:12

"gusia-s"]Nigdy się nie pilnuje, jakoś wogole o tym nie myślę, pewnie do czasu aż mnie oskubią tfu tfu. Jestem idealnym do tego obiektem :mrgreen:


Na szczęscie w Cro nie ma tyle tego tałatajstwa :mrgreen:
Fontanna niedawno chyba była remontowana, pamiętam z czyjejś relacji ze nie było w niej wody, teraz jej kolor kusi żeby wskoczyć ;)


Kolor kusi ale ten chlor czy insze uzdatniacze 8O

Zwiedzanie miasta klimatyzowanym autobusem nie jest takie złe, nogi nie bolą, pot po tyłku nie cieknie i brak kieszonkowców, same zalety ;)


Prawda? I w tłumie człowiek się nie przeciska :mrgreen:

Wolałabym jednak krążyć tym samolocikiem nad wysepkami :)
No i do tego Pag :hearts:


Zdecydowanie. Kto wie, może kiedys będzie nam dane tam polatać? :wink:

Ciesze się, że bezpiecznie wylądowaliśmy a za koreczki śledziowe podziękuję :mrgreen:


Na zdrowie :mrgreen:

To co? Przepakowujemy się i zaraz znów w drogę?


Jak nie jak tak? :mrgreen: Powinnaś nawet wiedzieć dokąd :smo:
Wpadnij jutro na podsumowanie :mrgreen:
Katerina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4258
Dołączył(a): 18.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Katerina » 14.03.2019 21:11

gusia-s
a za koreczki śledziowe podziękuję :mrgreen:

8O :roll: A mnie tak zassało jak to przeczytałam, że cierpiałam w pracy do wieczora..A potem pobiegłam do lodówki po śledzie w sosie musztardowym :lol: Śledź to must - have u mnie w domu - rozumiem Kapitana, ja też tęsknię po dłuższym urlopie w kraju , gdzie występuje tylko wersja mikro tej ryby - inčun (anchois) :wink:
Fajne te zdjęcia z samolotu 8)
Kapitańska Baba
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7733
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 15.03.2019 09:43

Katerina napisał(a):gusia-s
a za koreczki śledziowe podziękuję :mrgreen:

8O :roll: A mnie tak zassało jak to przeczytałam, że cierpiałam w pracy do wieczora..A potem pobiegłam do lodówki po śledzie w sosie musztardowym :lol: Śledź to must - have u mnie w domu - rozumiem Kapitana, ja też tęsknię po dłuższym urlopie w kraju , gdzie występuje tylko wersja mikro tej ryby - inčun (anchois) :wink:
Fajne te zdjęcia z samolotu 8)


Dobry śledzik nie jest zły - po gizycku uwielbiam :hearts: Musztardowymi również absolutnie nie pogardzę :wink:

Cro widziana z góry jest piękna :hearts:
Kapitańska Baba
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 7733
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 15.03.2019 09:45

Jest już po zachodzie słońca gdy wita nas nasz dom.

Tak, to już koniec tego rejsu.

To znaczy czas na podsumowanie.

Przepłynęliśmy łącznie 1104 Mm.

Jaki to był wyjazd?

Zupełnie inny niż wszystkie nasze dotychczasowe przygody – w końcu all inclusive.

I nie da się go jednoznacznie ocenić.

Miał zarówno wady jak i zalety.

Może zacznę jednak od plusów.

W krótkim czasie odwiedziliśmy ogrom miejsc w różnych krajach.

Zwiedziliśmy piękne wielkie miasta jak i małe miasteczka, czasem oddalone trochę od wybrzeża.

Każda wycieczka była z rezydentem przewodnikiem – co pozwoliło nam usłyszeć wiele ciekawostek i informacji o każdym odwiedzanym zakątku.

Moje topy z odwiedzin to licząc od najsłabszego miejsca:

Miejsce czwarte – katedra w Palma de Mallorca

Miejsce trzecie – Valldemossa

Miejsce drugie – Nora i plaża na Sardynii

Miejsce pierwsze – najpiękniejsza z najpiękniejszych Sagrada Familia.

W przeciwieństwie do męczących wycieczek objazdowych – podróżowaliśmy w nocy jedząc kolacje, przebywając na zebraniach w Country Rock Club lub śpiąc w komfortowych warunkach.

Na pewno na uwagę zasługuje również kuchnia – w trakcie uroczystych kolacji mieliśmy okazję pokosztować najróżniejszych dań – raz lepszych, raz gorszych ale zawsze pięknie podanych i wymyślnie nazwanych.

I choć jedzenie jest dla nas chyba najmniej istotnym elementem wypoczynku – ot potrzebne by żyć i do niczego więcej – nie sposób nie docenić elegancji i wyglądu naszych potraw spożywanych w przesympatycznym towarzystwie przy stole.

Wreszcie cudowne wieczory - zebrania w Country Rock Club z genialnym zespołem coverowym Royal Alligators – tej uczty zmysłów nie da się zapomnieć.

Gitarzyści byli niesamowici, z doskonałymi głosami, muzyka grana przez nich miała najwyższy poziom.

Zresztą, pochwalę się, a co – od czasu zakończenia rejsu utrzymuję z liderem grupy regularny kontakt i uparcie liczę na to, że kiedyś jeszcze będę miała okazję potańczyć do ich muzyki.

Tym co totalnie zaskoczyło nas w trakcie pobytu na statku były.......pustki.

Nie wiem gdzie podziewali się wszyscy ludzie.

O ile na śniadaniu i lunchu był tłok – o tyle później wszyscy gdzieś znikali.

Bary były puste, korytarze puste.

W czasie wędrówek po burtach zdarzało nam się często nie spotkać nikogo.

Na dziobie mogliśmy siedzieć godzinami sami – tam nikt nie zaglądał.

Obawiałam się tłumów a zastałam....pustkę i ciszę.

Na plus też nasza osobista obsługa – steward, kelnerzy, barmani – starali się, byli zawsze uśmiechnięci i pomocni.

Ale...

No właśnie, zawsze musi być jakieś ale.....

To co mi przeszkadzało:

Był to wyjazd grupowy – a to oznacza konieczność podporządkowania się.

Przeszkadzał mi narzucony program – zbiórki o ustalonych godzinach, posiłki o ustalonych porach.

W czasie zwiedzania – jak to w grupie – o wszystkim decydował przewodnik.

Nie mogłam spędzić w miejscach które mnie urzekły odpowiedniej ilości czasu, natomiast dostawałam go aż nad to w miejscach nie wzbudzających we mnie żadnych emocji.

Ciągłe ociąganie się niektórych w grupie, wieczne ponaglanie, brak możliwości pobycia sam na sam chociażby z Sagradą powodowały we mnie silną frustrację.

Konieczność podporządkowania się nawet w temacie stroju – dziś ma być biały, jutro uroczysty – skutecznie odbierało mi moją swobodę.

No i sam statek – niby to płynie, niby jest na wodzie, nawet czuć jak się buja i skrzypi na falach – ale byłam na nim tylko pasażerem.

Nie miałam możliwości stać na mostku – względy bezpieczeństwa, nie mogłam sterować, nie mogłam uczestniczyć w żaden sposób w planowaniu trasy.

Osobie tak związanej z wiatrem i wodą jak ja bardzo ciężko przychodziło być na morzu ale tak jakby za szybą.

Czułam się jak dziki ptak zamknięty w małej luksusowej klatce.

Ogólnie wyjazd był na plus ale....za własne pieniądze bym go raczej nie powtórzyła.

Kiedyś sobie żartowałam że na taki rejs chętnie bym się wybrała gdyby ktoś za to zapłacił.

I sobie wykrakałam.

Ktoś zapłacił.

Więc pojechałam.

I już wiem.

All inclusive to nie jest zdecydowanie to czego oczekujemy z Kapitanem od wypoczynku.

Nam potrzeba wolności, samodzielności w podejmowaniu decyzji, bliskości morza – nie dla nas siedzenie w restauracjach i ekscytowanie się jedzeniem.

Jednak jeśli ktoś znowu zaprosi mnie na taki rejs – oczywiście jadę z radością!!!!!

Dziękuję wszystkim Czytelnikom za obecność, komentarze, uśmiech i do usłyszenia w kolejnej relacji już po weekendzie :papa: .
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Morze Śródziemne na gigancie - czerwiec 2018 - strona 56
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019