Przechodzimy nieco na północ w kierunku dworca kolejowego.


Kolejny XVI wieczny budynek

.




Na skrzyżowaniu – typowe drogowskazy turystyczne…tzn. może nie do końca typowe bo po chińsku/japońsku

(nie rozróżniam „krzaczków”

). Musi tu przyjeżdżać sporo wycieczek z tych krajów skoro aż tak zostali dopieszczani… zresztą 2 czy 3 skośnookie wycieczki sami widzieliśmy podczas spaceru po Odense.

Kawałek dalej wznosi się Sankt Hans kirke czyli kościół św. Jana. Pierwotnie był to kościół romański należący do zakonu joannitów, obecny kształt i wystrój wnętrza uzyskał w końcu XIX wieku.



Ładny budynek na tyłach kościoła, to już część zabudowań zamku w Odense. Przyjrzymy się mu później.

Wchodzimy do kościoła. Za wiele mu się nie poprzyglądamy bo dochodzi godzina 10 i za chwilę zacznie się nabożeństwo…umiemy to już rozpoznać widząc elegancko ubraną osobę (może być to kobieta albo mężczyzna, może to być też więcej niż jedna osoba), która krząta się po kościele przygotowując poczęstunek dla uczestników mszy

, albo też stoi przy wejściu i wita przybyłych

. Nas też przywitała pani w średnim wieku, ubrana na czarno-biało

.
Póki co jeszcze tłumu nie ma, ale gęstniał z minuty na minutę aż kościół praktycznie cały się zapełnił.


Odkryliśmy nietypowy element architektury kościoła, była tam przy nim nawet tabliczka z informacją na ten temat – mianowicie coś w rodzaju ambony zewnętrznej. Przed wiekami kapłani przemawiali z niej do wiernych zgromadzonych na zewnątrz kościoła.

Widoczek z ambony


Chwilowo wcieliłem się w rolę kapłana

.

Wracamy do kościoła.

Obowiązkowy element wyposażenia każdego chyba duńskiego kościoła


W tym kościele jest nie tylko jeden


Ludzi coraz więcej.


Ok, musimy się już ewakuować. Wychodzimy bocznym wyjściem przystając w nim jeszcze przez chwilę z dwóch powodów. Ciekawi nas tutejsze nabożeństwo więc przyglądamy się chociaż jego początkowi… pastor zachowuje się zdecydowanie inaczej niż ksiądz w naszych kościołach, mniej oficjalnie

. Co mówi tego nie rozumiemy, ale ewidentnie atmosfera jest luźniejsza, pastor podchodzi do wiernych, wita się z nimi, także podaje rękę człowiekowi który przed chwilą wszedł przechodząc obok nas a wyglądał na bezdomnego

.
Drugim powodem który jeszcze bardziej nas zadziwił… zdecydowanie bardziej

był fakt umieszczenia we wnęce właśnie w bocznym wejściu do kościoła…. TOALETY

. Rzecz chyba nie do wyobrażenia u nas, przynajmniej tak mi się wydaje.

Jeszcze jedno zdjęcie kościoła od strony północnej…..
