Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Lastovo - mundialowo 2018

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12641
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 22.11.2018 22:55

Marsallah napisał(a):12. ŻYCIE PODWODNE: bogate. Tutejsze wody są zasobne w żywe organizmy, a rybołówstwo wciąż nie osiągnęło rozmiarów przemysłowych. Także jest co złowić, pooglądać oraz ponurkować

Tego jakoś nie zauważyłam, chociaż oczywiście snurkowaliśmy. Tzn. nie odnotowałam, żeby się jakoś szczególnie różniło od innych dalmatyńskich wysp.

Marsallah napisał(a):Lastowo może być świetnym albo fatalnym wyborem na spędzenie urlopu.

Dobrze powiedziane :lol:
Abakus68
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1116
Dołączył(a): 19.09.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) Abakus68 » 23.11.2018 07:30

Podsumowanie bardzo obiektywne. Może to i dobrze, bo nikt się niczym nie zasugeruje. Co prawda nie wyczytałem nic "zadniego" dla samego Bartka. ale z drugiej strony określenie "gdybym miał, to miałbym"... jest dalekie od chętnie tam znów pojadę. Bartek. To jak. Ty, jako ty. Rekomendujesz (oczywiście z "kawiarką"), czy nie polecasz(no chyba, że z kawiarkami dwoma)? :lol:
Marsallah
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2056
Dołączył(a): 31.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Marsallah » 23.11.2018 08:08

maslinka napisał(a):
Marsallah napisał(a):12. ŻYCIE PODWODNE: bogate. Tutejsze wody są zasobne w żywe organizmy, a rybołówstwo wciąż nie osiągnęło rozmiarów przemysłowych. Także jest co złowić, pooglądać oraz ponurkować

Tego jakoś nie zauważyłam, chociaż oczywiście snurkowaliśmy. Tzn. nie odnotowałam, żeby się jakoś szczególnie różniło od innych dalmatyńskich wysp.


Jak dla mnie, różnica była spora, ale ja mam niewielkie doświadczenie w snurkowaniu, w porównaniu choćby do Ciebie, więc nie będę bronił tej opinii rękami i nogami. Ale, bazując na doświadczeniach z kąpieli w zatoczkach dostępnych z lądu, takiego bogactwa nie widziałem np. nigdzie na Visie. Publikacje nt. Lastowa, na jakie trafiłem, również podkreślają wyjątkowe bogactwo i różnorodność życia podwodnego w okalających je wodach na tle innych wysp.


Abakus68 napisał(a):Podsumowanie bardzo obiektywne. Może to i dobrze, bo nikt się niczym nie zasugeruje. Co prawda nie wyczytałem nic "zadniego" dla samego Bartka. ale z drugiej strony określenie "gdybym miał, to miałbym"... jest dalekie od chętnie tam znów pojadę. Bartek. To jak. Ty, jako ty. Rekomendujesz (oczywiście z "kawiarką"), czy nie polecasz(no chyba, że z kawiarkami dwoma)? :lol:


Ja jako ja? Rekomenduję i to jak jasna cholera! Oczywiście, trzeba się nastawić na życie na zadupiu (dla nas to żadna nowość - mieliśmy dotąd bazy m.in.: na Korčuli w Prigradicy, na Braču w Splitskiej, na Visie w Rukavcu :lol: ), na brak takiego prawdziwego miasta (zamiast tego masz pueblo z tysiącem schodków i bez dostępu do morza), ale samo ODDALENIE od tzw. cywilizacji, świadomość, że tzw. prawdziwe życie jest hen, hen, za korczulami, za hvarami, za braczami wynagradza wszystko. Może poza brakiem możliwości zakupu świeżych rybek i owoców morza...
Hercklekot
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1217
Dołączył(a): 23.10.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) Hercklekot » 23.11.2018 14:07

Marsallah napisał(a):Słuchajcie, w związku z tym, że okazało się, że BYĆ MOŻE istnieją jeszcze niewywołane zdjęcia z ostatnich dni naszego urlopu (z lustrzanki), wstrzymam się z odcinkiem "powrotnym", a zamiast tego podsumuję nasze wrażenia z Lastowa. Czyli odwrócenie kolejności. A być może uda się jeszcze dodać suplement w postaci zdjęć do odcinków już opublikowanych (hoba!).


I za to i za całą listę szacun wielki i tyle. Pojadę "na gotowe". Poza tym zdaje mi się, że tych miejsc, w których można "uciec od tego wszystkiego" za chwilę nam zabraknie, więc śpieszmy się kochać te puste dzikie plaże i knajpki bez tłumów, bo kto wie co będzie za lat parę...
Podczas poprzedniego wypadu do Chorwacji pogadałem trochę z przypadkowo poznanym Niemiaszkiem, który co roku od 20 lat jeździ na Cres i wschodnią Istrię (50/50) i najwyżej będę jeździł między sępy na północny Cres tak jak on. :twisted:

Oczywiście żartuję, zawsze się coś fajnego i mało "zaludzionego" znajdzie, życia nie starczy...

Pozdrowienia i czekamy na te zdjęcia z lustrzanki i hobę. Teraz najchętniej zapadłbym w sen zimowy, bo zimy pierońsko nie lubię. :papa:
Katerina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4271
Dołączył(a): 18.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Katerina » 23.11.2018 23:49

Marsallah
13. OGÓLNE WRAŻENIE/REKOMENDACJA: Lastowo może być świetnym albo fatalnym wyborem na spędzenie urlopu. Jest na pewno jednym z ostatnich na mapie Chorwacji miejsc, gdzie można "uciec od tego wszystkiego". Spotkamy tu ciszę, spokój, leniwie płynący czas, beztroskich tubylców, sporo opuszczonych budynków, ciemne niebo (tylu gwiazd nie widzieliście u siebie w mieście), dobre jedzenie (w knajpach) i wino. Ja się przez te 2 tygodnie nie nudziłem ani chwili i gdybym miał pojechać znów na Lastowo, też miałbym co robić (z tym, że byłby to już inny rodzaj aktywności - więcej wędrówek górskich, eksploracji terenu poza drogami generalnie, może ze dwie wycieczki rowerowe?). Nie jest to natomiast miejsce dla osób, które od wakacji oczekują gwarnych przestrzeni miejskich, nadmorskich promenad z licznymi restauracjami po jednej, a zacumowanymi łodziami po drugiej stronie,


Fajnie, że podsumowałeś w punktach , to bardzo praktyczne 8)

Rekomendacja przemawia do mnie w 100 procentach, ale rozważam opcję pobytu tygodniowego. Natomiast małżonka mego muszę wziąć na Lastowo przez zaskoczenie - brakowałoby mu tych łodzi i gwarnej promenady wieczorem , dlatego rekomendację przekażę mu selektywnie :wink: :oczko_usmiech:
Marsallah
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2056
Dołączył(a): 31.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Marsallah » 27.11.2018 14:47

Niestety, rewizja wykonanych i posiadanych fotek nie wykazała istnienia cennych znalezisk z ostatniego dnia na Lastovie. Także, niestety, pora się pożegnać. A że podróż również należy do urlopu, za chwilę parę słów o niej. Przy okazji, która podróż jest przyjemniejsza? Ta wte, prawda? To zrozumiałe - ekscytacja czekającymi nas (zasłużonymi!) wakacjami, do tego nowym miejscem (jeśli jedziemy gdzieś pierwszy raz) - one przeważają na korzyść podróży w kierunku południowym. Ale, moim zdaniem, i podróż wewte jest emocjonująca. Bo, po pierwsze, nie wiemy, jaki będzie ruch na A1, jak długa kolejka na granicy chorwackiej, jakie warunki pogodowe w austriackich/słowackich górach, jaka sytuacja w Polsce. A po drugie, przyjemnie wraca się do siebie, prawda? Ja przynajmniej dobrze czuję się u siebie, mam silne poczucie przywiązania do miejsca, domu, heimatu - jak zwał... No to co? Ruszamy?

ODCINEK 17 (ost.)
poniedziałek, 16 VII / wtorek 17 VII


Czas spać, pobudka o…

…wpół do czwartej w poniedziałek, żeby zdążyć na poranny prom do Splitu. Ten odpływa o 4:30. Musimy jeszcze kupić bilet, bo nie udało się wcelować w godziny otwarcia kasy w ostatnich dniach. Nie ma wielkiej kolejki samochodów, za to jest spora do kasy. Dobrze, że chociaż podjąłem zawczasu gotówkę, bo bankomat przy biurze Jadroliniji „se ne radi”. Ludzie, w większości miejscowi, kupują bilety na trajekt i stojący obok katamaran. Kupuję w końcu bilety za pięć wpół do (okazuje się, że drukarka także „se ne radi”, co dodatkowo wydłuża czas oczekiwania). Wjeżdżamy na prom w ostatniej chwili, kiedy obsługa chce już podnosić klapę. Uff…nauczka na przyszłość: zawsze kupuj bilety na poranny powrotny prom z wyprzedzeniem, stresu sobie oszczędzisz…
01 Solta.jpg
Mijamy Šoltę. To znaczy, że przed nami już...
02 marina.jpg
...Split.
03 Split.jpg

Na promie próbujemy drzemać na kanapach, co utrudniają nam nieco ludzie, którzy wsiadają na pokład w Velej Luce. Rejs mija szybko (mimo, że łapiemy opóźnienie i do Splitu przybijamy po 5 godzinach), a po wyjeździe z promu, zatrzymujemy się przy małym konzumie, obok którego mieści się pekara, gdzie zaopatrujemy się w małe co nieco na drogę. Ruch poranny w normie. Wracamy tą samą drogą - A1 do Zagrzebia i dalej A4 do Letenye, za jednym wyjątkiem: przed Lučko sprawdzamy ruch na mapach Google i decydujemy się (słuszna to była decyzja, oj słuszna!) objechać ten węzeł - zjeżdżamy na Donją Zdenčinę i przez Klinča Sela dojeżdżamy starą jedynką do Zagrzebia. Na granicy w Letenye tym razem czeka nas trochę dłuższe stanie (kilka minut), spowodowane niespieszną pracą pograniczników. Na Węgrzech natrafiamy na spory ruch na bocznych drogach (jedziemy tak samo jak 2 tygodnie wcześniej: z pominięciem autostrad, przez Lenti, Zalabaksa, Körmend, Szombathely, Köszeg), szczególnie ciężarowy, tak więc można zapomnieć o wyprzedzaniu, ale wszystko idzie płynnie. Zresztą za bardzo nie ma jak wyprzedzać, a gdzieś pod Zalabaksą odnotowujemy obecność patrolu policji, więc po co ryzykować mandatem od bratanków? O 19:30 meldujemy się w Wiedniu.
04 Hun.jpg
Gdzieś na drodze na Węgrzech.
05 pivko wien (1687 x 3000).jpg
Zasłużone piwko spożyłem około godziny 20 w Wiedniu.

Następnego dnia wyjeżdżamy o 5:30, a trasa znów przebiega (oby tak zawsze!) bezproblemowo. I znów mamy jedną małą zmianę w porównaniu z drogą wte - tym razem jedziemy prosto przez Czadcę, zamiast zjechać na Oszczadnicę. Co prawda przed tunelem i na wiadukcie przed przejazdem kolejowym trochę stoimy, ale łącznie notujemy max 10 minut opóźnienia. Za Czadcą już luzi wciąż pachnącą nowością ekspresówką D3 wjeżdżamy do Polski. Jest 10, więc zjemy dalej niż w okolicy Węgierskiej Górki. Na Slovnafcie wymieniamy zbędne jurki na zety, a na popas stajemy dopiero pod Siewierzem - Ania znajduje jakieś nowe chyba miejsce, polecane przez internautów. Pogoda nas (jak zwykle podczas powrotów z CRO) zaskakuje - jest tylko 17 stopni i leje jak z cebra! Padało już (tyle, że lżej) od granicznych (SK-PL) gór i jest to nasz pierwszy deszcz od 2 i pół tygodnia! Ania i dzieci zamawiają pierogi, a ja - jako jedyny niekluskożerca - wybieram tradycyjnego schaboszczaka z ziemniakami i zapiekaną kapustką. No i nie mówcie, że się za Ojczyzną nie stęskniłem :lol:
06 Siewierz.jpg
Tu zatrzymaliśmy się zjeść.
07 schabowy.jpg
Dania tradycyjne, porcje olbrzymie, ceny niewygórowane - nie dziwne, że przy sąsiednim stoliku posilali się Rosjanie.
08 pieseła odbiór.jpg
Koniec wakacji i dla pieseła.
09 w domu.jpg
Nareszcie w domu!

Przed nami odbiór psa z psiego hotelu, a w Warszawie meldujemy się koło 19. Po rozpakowaniu czas na spanie - jutro rano rodzice do pracy, dzieci na Lato W Mieście :( A w dodatku nie mamy pojęcia, dokąd wybrać się na crowakacje za rok? Po raz czwarty na Vis? Ania jest za, ale marudzi na wciąż rosnące ceny u naszych gospodarzy. Ja jestem przeciwny - Vis mi się już przejadł, przynajmniej w tym wydaniu. Co nam zostało z wysp? W Dalmacji oczywiście Hvar, bo Mljet odpuszczamy po jednodniowym tripie w 2016. Poza tym, rok po Lastowie nie mamy nic przeciwko pojechać w nieco bardziej "żywe" miejsce :wink: Šoltę odpuszczamy (przynajmniej na razie) jako położoną zbyt blisko lądu, zastanawiamy się trochę nad Dugim Otokiem. Ugljan i Pašman - vide Šolta. Pag i Kvarner raczej nie wchodzą w ogóle w rachubę, choć opcja połączonych 3 wysp: Cres, Veli i Mali Lošinj. A może w ogóle zdradzić Chorwację... 8O

________________________________________________________________________________________________________

Dziękuję za uwagę wszystkim, którzy poświęcili swój czas na zajrzenie do mojej relacji. Cieszę się, że się Wam "moje" Lastowo podobało (bo inaczej Was by tu nie było ;P), wiem także, że parę osób rozważa (albo już rozważyło ze skutkiem rezerwacyjnym) urlop na wyspie w 2019. A ja tymczasem mówię Wam - i Lastowu - doviđenja!
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 12641
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 27.11.2018 21:52

Bartku, dzięki za relację! Z przyjemnością poczytałam o Waszych wrażeniach z Lastova i Lastova :D

No no, ciekawe, którą wyspę wybierzecie w przyszłym roku 8) I czy chorwacką? 8O Dugi Otok powinien się Wam spodobać, chociaż raczej namawiałabym Was na Hvar. No bo jak to, na Hvarze nie być :?: :oczko_usmiech: Wy - pogromcy dalmatyńskich otoków :mrgreen:
Hercklekot
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1217
Dołączył(a): 23.10.2011

Nieprzeczytany postnapisał(a) Hercklekot » 27.11.2018 22:18

Mój rytuał po powrocie - gotuję bigos, dużo bigosu... Coś czuję, że uderzycie jednak na ten Hvar, w końcu jak to tak bez Hvaru, korona dalmatyńskich otoków byłaby niepełna.
m@rek
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 871
Dołączył(a): 15.07.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) m@rek » 27.11.2018 22:30

"do zobaczenia" w ID :papa:
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 15273
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 27.11.2018 23:24

Dziękuję za relację , jeszcze kilka miejsc takich "do oderwania się" chyba zostało , więc niezależnie od wybranego kierunku coś ciekawego sobie znajdziecie na następny raz . W Cro stawiałbym na Hvar


Pozdrawiam
Piotr
Katerina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4271
Dołączył(a): 18.08.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) Katerina » 28.11.2018 01:47

m@rek napisał(a):"do zobaczenia" w ID :papa:


:lol: :lol:

Chyba Bartek jednak się złamie.. i pojedzie na ten Hvar :wink: Ja też dołączam do rekomendujących :)
Dugi Otok, moim zdaniem, jeszcze przez jakiś czas pozostanie taki, jakim jest, a Hvar szybko się zmienia... :roll:

Bilety na prom..chyba od niedawna można kupić z wyprzedzeniem? Dwa lata temu nie było to możliwe... W tym roku kupiliśmy dzień wcześniej na obu wyspach, ale zawsze było ostrzeżenie od kasy - "Bilet nie zapewnia rezerwacji" .
:lol: No, przecież wiemy :D

Czy wiadomo coś o hotelach dla kanarków? Może w stolicy takie są, poszukuję namiętnie opieki na wrzesień 2019 :lol:

Marsallah
przyjemnie wraca się do siebie, prawda? Ja przynajmniej dobrze czuję się u siebie, mam silne poczucie przywiązania do miejsca, domu, heimatu - jak zwał...

Mam szczęście mieszkać w regionie, gdzie dobrze się czuję i mogę tu wracać...Jednak , przekroczenie (przejechanie) granicy nie kojarzy mi się obecnie z komfortem :oczko_usmiech:

wybieram tradycyjnego schaboszczaka z ziemniakami i zapiekaną kapustką. No i nie mówcie, że się za Ojczyzną nie stęskniłem :lol:

Napisałam wczoraj w innej relacji - rzucam się na żurek, albo barszcz zaraz po wjechaniu do kraju naszego :lol:

Hercklekot
Mój rytuał po powrocie - gotuję bigos, dużo bigosu...

Mój rytuał...to zakupienie grzybów na trasie (przez całą Polskę :roll: :oczko_usmiech: ) Wracamy pod koniec września i nie mogę się oprzeć grzybiarzom przy drodze :mrgreen: Potem jest, oczywiście chaos, bo rozpakowywanie , pranie, oczyszczanie i suszenie tych grzybów :lol: 8)

Dzięki, Bartku za relację, mam pożywkę do snucia planów na kolejne wakacje, zdrady Cro na razie nie ma na horyzoncie, więc...kto wie ? Te najdalej wysunięte przyczółki cywilizacji na Jadranie :wink: , które mi pozostały, to Lastowo i Palagruża, kusi bardzo :D :papa: Wiem, że jest jeszcze kilka miejsc, ale nie czepiajmy się :)
Marsallah
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2056
Dołączył(a): 31.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Marsallah » 28.11.2018 09:10

Katerina napisał(a):Bilety na prom..chyba od niedawna można kupić z wyprzedzeniem? Dwa lata temu nie było to możliwe... W tym roku kupiliśmy dzień wcześniej na obu wyspach, ale zawsze było ostrzeżenie od kasy - "Bilet nie zapewnia rezerwacji" .


Hmm, nie pamiętam, od kiedy można kupować z wyprzedzeniem, ale na pewno w tym roku wiedzieliśmy o tym, że można. Po prostu nie udało mi się w ostatnich dniach być w godzinach otwarcia kasy (czyli wtedy, kiedy przypływa/odpływa prom lub katamaran) w Ubli. Miałem przyszykowaną gotówkę na zakup biletów i woziłem ją ze sobą, co mnie uratowało w tamten poniedziałkowy poranek (noc?) - kolejka do kasy była taka około 20-osobowa (w końcu to poniedziałek - ludzie komutują do pracy). Stanowisko jedno, brak możliwości zapłaty kartą, obok bankomat, ale nieczynny (ten jeden raz akurat - zawsze czynny był, ten drugi zresztą też). Nie wiem, co by było, gdybym nie miał tej gotówy...

Kiedy płaciłem za bilety, wszyscy, którzy mieli już wjechać na pokład, wjechali. Nasz samochód był ostatni (inni nas wyminęli i wjechali na prom) i w pewnym momencie - kiedy byłem już przy "okienku", obsługa promu zaczęła zamykać właz. Ania im wtedy zamrugała światłami, żeby tego nie robili (było jeszcze jakieś 5 minut zapasu). Punkt zakupu biletów jest lekko oddalony od miejsca, gdzie wjeżdża się na prom i dodatkowo zasłania roślinność, więc ja niewiele widziałem. Tak więc, na koniec relaksującego pobytu mieliśmy sporo stresu, i to jeszcze o tej bezbożnej godzinie. Ale biorąc pod uwagę, że prom płynie 4,5 h, to zrozumiałe, że odpływa tak wcześnie - żeby ludzie zdążyli do pracy (mniej więcej). Katamaran, który odpływa mniej więcej o tej samej godzinie, dowozi pasażerów oczywiście szybciej (w sezonie: dzieci do szkół na Korčuli i w Splicie).

Hercklekot napisał(a):Mój rytuał po powrocie - gotuję bigos, dużo bigosu...


Ja nie mam siły ni czasu - zwykle wracamy we wtorek i w środę do pracy, po robocie aprowizacja, oddech dopiero łapiemy w łikent.

Katerina napisał(a):Napisałam wczoraj w innej relacji - rzucam się na żurek, albo barszcz zaraz po wjechaniu do kraju naszego :lol:


Ten szynk w Siewierzu pierogami stoi, wiele poza nimi w karcie nie ma. Ale, z tego co pamiętam, jakąś zupę (być może był to nawet żurek) też zaliczyłem :)

Katerina napisał(a):Mój rytuał...to zakupienie grzybów na trasie (przez całą Polskę :roll: :oczko_usmiech: ) Wracamy pod koniec września i nie mogę się oprzeć grzybiarzom przy drodze :mrgreen: Potem jest, oczywiście chaos, bo rozpakowywanie , pranie, oczyszczanie i suszenie tych grzybów


To w końcu wiem, kto te przydrożne grzyby kupuje... :lol: Nie rozumiem tego procederu ;), wyjaśnisz mi, dlaczego nie wolisz zebrać ich sama? Chyba mieszkasz w grzybnych okolicach, czy się mylę? Moja rodzina od strony Mamy mieszka w regionie Polski, w którym grzybów nie uświadczysz (lasów praktycznie tam nie ma, w każdym razie nie grzybnych), stąd wiem, że oni się na grzybach nie znają i pewnie kupują, kiedy potrzebują. Ja akurat - dzięki Tacie - jestem zapalonym grzybiarzem i staram się spędzić przynajmniej kilka dni w roku na grzybobraniach. To i tak mało, ale "swoje" lasy mam 2h godziny jazdy samochodem od domu. No, dobra, musiałem to powiedzieć. Grzybów nie kupujemy, zwłaszcza przy drodze (jak i owoców)!

Katerina napisał(a):przekroczenie (przejechanie) granicy nie kojarzy mi się obecnie z komfortem


Dlaczegóż :?: 8O

piotrf napisał(a):jeszcze kilka miejsc takich "do oderwania się" chyba zostało , więc niezależnie od wybranego kierunku coś ciekawego sobie znajdziecie na następny raz .


Kilka takich miejsc jest, ale...zawsze jest jakieś "ale"; a to nie wyspa, a to nie w Dalmacji, a to za blisko lądu (jeszcze nie daj boże połączona z nim mostem!), a to brak miasteczka, a to za małe, itp. A powtarzać się nie lubimy - mnie Vis trochę już po trzecim razie się opatrzył :oops:

Katerina napisał(a):Te najdalej wysunięte przyczółki cywilizacji na Jadranie :wink: , które mi pozostały, to Lastowo i Palagruża, kusi bardzo :D :papa: Wiem, że jest jeszcze kilka miejsc, ale nie czepiajmy się :)


Ja się z Palagružy wyleczyłem. Bez przesady :P Ale z wakacji na Lastowie jestem bardzo zadowolony. I wcale nie jest to miejsce tylko na tygodniowy urlop!

maslinka napisał(a):No no, ciekawe, którą wyspę wybierzecie w przyszłym roku 8) I czy chorwacką? 8O Dugi Otok powinien się Wam spodobać, chociaż raczej namawiałabym Was na Hvar. No bo jak to, na Hvarze nie być :?: :oczko_usmiech: Wy - pogromcy dalmatyńskich otoków :mrgreen:


Hercklekot napisał(a):Coś czuję, że uderzycie jednak na ten Hvar, w końcu jak to tak bez Hvaru, korona dalmatyńskich otoków byłaby niepełna.


piotrf napisał(a):W Cro stawiałbym na Hvar


Katerina napisał(a):Chyba Bartek jednak się złamie.. i pojedzie na ten Hvar :wink: Ja też dołączam do rekomendujących :)
Dugi Otok, moim zdaniem, jeszcze przez jakiś czas pozostanie taki, jakim jest, a Hvar szybko się zmienia... :roll:


m@rek napisał(a):"do zobaczenia" w ID :papa:


Niektórzy już wiedzieli, inni podejrzewali... Tak, złamaliśmy się i w 2019 urlopować będziemy - w podobnych terminach co na Lastowie - na Hvarze, który do tej pory postrzegam jako najpopularniejszą, najbardziej obleganą przez turystów wyspę Dalmacji. Z zainteresowaniem czytałem jedną czy drugą relację, ale jakoś nie czułem tego klimatu, żeby tam pojechać samemu. Bo za głośno, za gęsto, zbyt komercyjnie, za dużo hałaśliwych rodaków (forumowicze niech tego do siebie nie biorą, a już na pewno czytający tę relację - nie sądzę, żeby ktoś zainteresowany Lastowem robił porutę na Hvarze :P )... Poza tym, z roku na rok robimy się coraz bardziej wybredni i nie chcemy już mieszkać nie tylko na kupie, ale w ogóle w domu, który mielibyśmy choćby z jedną rodziną dzielić - tak się ułożyły nasze ostatnie 3 crowakacje, że mieliśmy cały dom dla siebie i jakoś przywykliśmy do tego komfortu (a odwykliśmy od burzących spokój "odgłosów sąsiedzkich" w godzinach 22-10).

Poza tym, dokąd na Hvar? Tu jest tego (kwater, miejsc/-owości) od groma i trochę! Bardzo się miotaliśmy pomiędzy wyborem miasta a zadupia na kwaterę. Oglądaliśmy kilka domów w zatoczkach na północnym wybrzeżu, ale z drugiej strony spoglądaliśmy też w kierunku miast, szczególnie Vrboski i Starigradu (tam znaleźliśmy zjawiskowe lokum, ale bez balkonu/tarasu, więc odpadło). Baliśmy się, że do "naszej" zatoczki codziennie zjeżdżać będą tabuny ludzi z miasteczek, a z kolei w miejskiej lokalizacji przeszkadzał nam brak grilla (tam gdzie był grill, było też więcej apartmanów na kupie). I tak wkoło Macieju... W końcu padło na Ivan Dolac, gdzie zabukowaliśmy sobie starą kućę - bez wielkich wygód i umeblowaną pod mieszkanie dla siebie, a nie dla turystów, czyli tak jak lubimy. Mimo wszystko, przynajmniej ja jestem sceptycznie nastawiony do przyszłorocznego urlopu - nie robię pod siebie z ekscytacji, Hvar nie wywołuje we mnie efektu "wow". Może to i dobrze, wolę się pozytywnie rozczarować...

Jeszcze raz dziękuję Wam wszystkim za odwiedziny, lekturę i współprzeżywanie. Do następnej relacji :papa:
pomorzanka zachodnia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 860
Dołączył(a): 18.08.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) pomorzanka zachodnia » 28.11.2018 17:08

Dzięki za relację. Już mówiłam, to na razie miejsce nie dla mnie, ale rozumiem Twoje motywy. Spokój, brak przymusu, poczucie przestrzeni... :D Jednego bym chyba nie potrafiła: wrócić z podróży i od razu następnego dnia rano iść do pracy (a w moim przypadku może być też na popołudnie-to jeszcze gorzej). :roll:
Marsallah
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2056
Dołączył(a): 31.08.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Marsallah » 29.11.2018 07:59

pomorzanka zachodnia napisał(a): Jednego bym chyba nie potrafiła: wrócić z podróży i od razu następnego dnia rano iść do pracy (a w
moim przypadku może być też na popołudnie-to jeszcze gorzej). :roll:


Heh, dawniej brałem jeszcze jeden dzień urlopu "na rozruch", teraz mi go po prostu szkoda, bo przecież urlop z gumy nie jest - zawsze jestem z nim na styk. 12 dni idzie na Chorwację - prawie połowa puli, a musi zostać choć tydzień na leśne wędrówki z dziećmi, no i parę dni na zagospodarowanie długich weekendów z dala od miejskiego zgiełku. No i najchętniej parę kolejnych, żeby nie wyrywać się od rodzinnej atmosfery między świętami a nowym rokiem. Ech, mało tego urlopu mamy... :cry:
Magda O.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1488
Dołączył(a): 20.07.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) Magda O. » 29.11.2018 08:55

Myślałam, że już zdecydowaliście, że to będzie Hvar :wink: moje następne wakacje w Cro chcę spędzić właśnie tam, ale chyba nie w przyszłym roku 8O bo na przyszły rok planujemy zdradę, chociaż mam wciąż cichą nadzieję na wrześniowy wypad chociażby na Istrię :wink:
Dotychczas nie lubiłam drogi wewte, w tym roku to się zmieniło: wracaliśmy do nowego mieszkania, za którym już się stęskniłam :D w takim mieszkaniu każdy dzień to wakacje, szczególnie że w sypialni mamy widok na Sveti Ilija (fototapeta :wink: ).
Podsumowując: jak zwykle fajna relacja, jak zwykle wiele się dowiedziałam o miejscu, którego nie znam i pomimo, że na razie nie planuję wakacji na Laštovie, dobrze jest wiedzieć co i jak :wink:
Ps. fajny pieseł :oczko_usmiech:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Lastovo - mundialowo 2018 - strona 21
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019