napisał(a) weldon » 22.02.2010 22:26
Na dowód osobisty, ze staruszkami oczywiście, przechodziłem przez granicę do Aalbeck
(zdaje się, że to taka nazwa miejscowości była) ze Świnoujścia, w czasie wczasów.
FWP ma się rozumieć. To była"zagranica".
Pamiętam, że ojciec "nielegalnie", wsiadł w pociąg i pojechał gdzieś dalej
(tak mi się Berlin jakoś kojarzy, ale chyba jednak nie)
i przywiózł jakieś niesamowite urządzenie do samochodu o tajemniczej nazwie "bendix".
Podróży z Warszawy do Świnoujścia nie pamiętam, ale, jak wracaliśmy, zahaczyliśmy o rodzinę w Maszewie,
pod Szczecinem, gdzie stanowiliśmy atrakcję odbywającego się wówczas wesela.
Dodatkową atrakcje stanowił nowoczesny wówczas Trabant, chyba 600, którym się poruszaliśmy,
a którym zakasowaliśmy tutejszą Warszawę Garbusa.
Taką Warszawą wówczas jechałem pierwszy raz w życiu i było to dla mnie takie same przeżycie,
jak dla reszty rodziny przejechanie się naszym Trabantem.