Rozdział Siódmy część druga (dzień 5, Środa 14.06)
"Środa w Świętej Niedzieli"Docieramy do zatoczki Vele Lučišće
Chwilę zastanawiamy się gdzie zostawić rowery. Przy drodze jest sporo miejsca, ale mocno grzeje. Widoczną przy drzewie dróżką schodzimy nieco w dół. Jednoślady zostawiamy w zaroślach, łączymy je razem linką zabezpieczającą. Możemy teraz przyjrzeć się temu co nas otacza.
Vele Lučišće widoczna jest wyraźnie w dole. Szmaragdowy kolor wody, niemal pusta plaża, chłodny cień zaprasza nas coraz mocniej. Skały otaczające zatoczkę, osiągają tutaj od 300 - 400 metrów wysokości ponad morzem, to wyjątkowej urody skalny amfiteatr.



Nim dotrzemy nad wodę, spotykamy miłego człowieka, krzątającego się przy niewielkim domku - swojskim bistro - mini konobie. Informuje nas o dużych zapasach winka, które leżakuje w jego piwniczce.

"Niewzruszeni"

namowami ruszamy dalej. Potem żałowałem

- Chorwata już nie było, a to mogły być przednie trunki. Pokonując ostatnie skałki i strome zejście, widzimy że do zatoczki wpływa katamaran i "parkuje" w rytm "disco music"

Nawet niezłego mieli DJ-ja, więc my również, w rytm muzyki, parkujemy ręcznikami koło skałki.

Naszymi plażowymi sąsiadami byli Włosi (z psami) i Bośniacy. Współplażowanie układało się nad wyraz życzliwie, co sprzyjało zasłużonemu odpoczynkowi.


My na zmianę cieszyliśmy się kąpielami słonecznymi i tymi w Jadranie.

Był mały spacerek z aparatem wokół uvali.



Dyskoteka w miarę szybko nacieszyła się Vele Lučišće i odpłynęła w prawo - kierunek Hvar City.

Domek pana od wina.


Zejście i wyjście z zatoczki.

Pomidorki rosną w baaardzo przepuszczalnym

podłożu.

Sosny, hen wysoko, również żyznej gleby nie uświadczą...

Otoczenie jest bajeczne.

Ostatnie spojrzenie...

i ostatnie podejście.

Wracamy do Svetej...

Podsumowując:
Vele Lučišće
należy odwiedzić. To wspaniałe miejsce do wypoczynku. Można nacieszyć oko i duszę. W ramach wyjazdu do Sv. Nedjelji zwiedzamy (rano) np. miasteczko i jaskinie powyżej, a potem udajemy się do Vele Lučišće i plażujemy.