Witam serdecznie kolejnych czytelników i dziękuję za komentarze.
wiola2012 napisał(a):Kilka takich lotów już odbyłam, ostatnio Turkish Airlines, wcześniej Qatar, KLM i Auatrian. Qatar to wyższa półka. Wszystko: posiłki, logistyka, obsługa, pomoc na lotnisku w razie potrzeby itp. było na najwyższym poziomie. Te dwie ostatnie linie to były właśnie loty do USA. Moje ochy i achy dla Austrian są porównywalne z Twoimi dla Finnair . Swoje doświadczenia z KLM opisałam w relacji Po drugiej stronie Atlantyku.. Też szukam połączeń na skyscanner i jeśli są do wyboru w podobnej cenie KLM i Austrian to wybiorę te drugie. LOT to inna bajka bo bez przesiadki. Mi się nigdy nie zdarzyły żadne turbulencje czasowe i odwołania, ale synowi odwołali bezpośredni z Miami. Dzieciaki latały też Swiss, Lufthansą, Tap Portugal z tego co pamiętam. Tap Portugal to logistyczna porażka, ale na pokładzie jedzenie i serwis super. Swiss i Lufthansa porównywalne, wszystko na dobrym poziomie. Przesiadka nie sprawia problemu, jeśli masz ok. 1,5 h czasu to zawsze zdążysz.
Co do bagażu to piszesz prawdę, rejestrowany na tych długich liniach to jakiś kosmos cenowy. Qatar i Turkish mają taki bagaż w cenie biletu. My jak lecimy to na minimum 2 tygodnie, przeważnie przy okazji mamy jakąś imprezę typu wesele, komunia, urodziny więc potrzebujemy swoich ubrań, ale masz rację, w niektórych sklepach można kupić naprawdę markowe rzeczy za małe pieniądze. Uważam, że to bardzo dobry pomysł z tym podręcznym.
Dziękuję za wyczerpujące opinie o liniach lotniczych – po Twoich relacjach wiem, że już ich sporo znasz. Najbardziej ucieszyła mnie Twoja opinia o Qatar Airways, bo na zimę planuję kilka dni w Dubaju i na Skyscanner właśnie Qatar ma ciekawy stosunek jakości i godzin lotów do ceny (z przesiadką w Doha). Turkish Airlines (tych akurat znam z powrotu ze Stambułu – super jakość!) też mają dobre oferty cenowo, ale już nie godzinowo (lądowanie w Dubaju w środku nocy). Zobaczymy, jeszcze trochę czasu jest…
stachan napisał(a):Jakie przyjęcie na lotnisku? Długa odprawa? Kontrola szczegółowa czy po łebkach?
Zaskakująco szybko. Jeszcze przed wylotem, idąc za radami z netu, pobrałem sobie aplikację MPC (Mobile Passport Control). Teoretycznie jest to tylko dla wjeżdżających do USA po raz kolejny, a nie pierwszy, jak my, ale internetowi znawcy radzili i tak to wypełnić, bo podobno przyspiesza procedurę. Wpisuje się tam swoje dane z numerem paszportu, lotniskiem i adresem docelowym, a po wylądowaniu klika się „I arrived”. Podobno staje się wtedy w specjalnej szybkiej kolejce, ale nie miałem okazji się o tym przekonać, bo…. Po naszym wylądowaniu kolejki w ogóle nie było – tak jakby nie było wtedy żadnych innych lotów. Kontrola w okienku praktycznie z marszu, 3 pytania celnika (cel, adres i czy wwozimy jedzenie) i pieczątki. Żadnych kontroli bagażu. Ale faktycznie, aplikacja działa, bo adres mojego zamieszkania już mi sam podał zanim go odnalazłem w telefonie. Przejście przez terminal zajęło nam może z 15 minut, i to z toaletą. Ale czytałem, że nie zawsze jest tam tak wesoło – czasem można utknąć nawet na 3 godziny.
Aglaia napisał(a):Do Stanów chwilowo mnie nie ciągnie - właśnie ze względu na rzeczonego pana. Jeśli w ogóle to raczej wybrałabym się na Zachodnie Wybrzeże, Wielki Kanion itp.
Szukając informacji o NYC, oglądałem różne blogi i przewodniki oraz fora i też mi zaczął już świtać pomysł wyjazdu na zachodnie wybrzeże: LA, San Francisco, Dolina Śmierci, Park Sekwoi, Las Vegas itp. Może za kilka lat…
piekara114 napisał(a):Też takim leciałam, kilka razy, a nawet mniejszym się kiedyś udało kiedyś (na ok. 60 os.). Leciałam też Bombardier, który ma silniki przy ognie i w środku jest bardzo głośno.
Nigdy jeszcze nie leciałem ATR-em, a bardzo bym chciał zobaczyć, jak to jest z klasycznymi śmigłami. Nasz LOT niedawno się już ich pozbył, wymieniając na odrzutowe Embraery, a mieli ich całkiem sporo (właśnie Bombardiery). Podobno w Grecji sporo tego lata na wyspy.