Dzień3 -2 lipca 2026 r. (czwartek)WaszyngtonCzyli jak powszechnie wiadomo, stolica USA, miasto wydzielone na specjalnych prawach (głównie zastosowanie ma tu prawo federalne) i chociaż formalnie nie jest stanem, to Amerykanie zwykli nazywać go „51st State”. Oficjalna nazwa to „District of Columbia” i Amerykanie najczęściej nazywają miasto właśnie D.C., aby uniknąć pomylenia ze stanem Waszyngton, który znajduje się zupełnie po przeciwnej stronie kraju (tam gdzie Seattle, Microsoft i zakłady Boeinga).
Oddalony jest ok. 360 km na południe od Nowego Jorku. Mamy 4 możliwości, aby tam dotrzeć:
1. Wynajęty samochód – w przypadku wyjazdu na 1 dzień opcja zupełnie bez sensu, bo autostrada między tymi miastami jest zatłoczona, oba miasta jeszcze bardziej, a parkingi w DC masakrycznie drogie i trudno dostępne. Aczkolwiek gdybyśmy mieli jeszcze 1-2 dni w USA, to rozważyłbym wynajęcie auta i zwiedzanie Gettysburga (ogromne muzeum największej bitwy Wojny Secesyjnej) i Shanksville (gdzie rozbił się 4 porwany samolot z 11 września).
2. Samolot – leci ok. 1,5 godziny – najczęściej z La Guardii lub JFK (czyli trzeba doliczyć minimum 1h dojazdu) optymalnie na lotnisko Reagana (obok Pentagonu, blisko metrem do miasta). Kiedy szukałem lotów, ceny były takie sobie – ok. 900 - 1200 zł za 2 osoby.
3. Autobus Flixbus – tej opcji nie sprawdzałem.
4. Pociąg Amtrack – szybki pociąg łączący Pennsylvania Station z union_ Station (oba dworce w ścisłych centrach miast, a wiec zaoszczędza się czas na dojazd). Pociąg jedzie 3h 15 minut i kosztuje ok. 25-30 dolarów, jeśli kupi się odpowiednio wcześniej (dużo zależy też od godziny).
Po dłuższym namyśle wybieram ostatnią opcję. Za 2 bilety w obie strony zapłaciłem 100 dolarów, czyli bardzo dobra cena (kupowałem w kwietniu, czym później, tym drożej). Odjazd mieliśmy o 5.45, powrót o 19.15. – w sumie ponad 9 godzin w Waszyngtonie.
W 15 minut dojeżdżamy metrem na 34 Ulicę, gdzie znajduje się
Pennsylvania Station – dokładnie naprzeciwko słynnej hali
Madison Square Garden.
Pociągi dalekobieżne odjeżdżają z zabytkowej części dworca zwanej
Moynihan Hall.
Kiedy wsiadamy do pociągu, utwierdzam się w przekonaniu, że wybór był idealny. Siedzenia ogromne z mnóstwem miejsca na nogi (o wiele większe nawet niż w samolotach szerokokadłubowych), rozkładane oparcia, dużo miejsca na bagaż, fajne widoki za oknem, ładowarki. Mały minus to nisko ustawiona klimatyzacja – pod koniec podróży było nam trochę zimno.
Równo o 9.00. dojeżdżamy do
union__ Station w Waszyngtonie.