Platforma cro.pl© Chorwacja online™ - podróżuj z nami po całym świecie! Odkryj Chorwację i nie tylko na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków ツ

Gdy spełniamy swoje marzenia – lato 2025

Do Grecji przynależy około 2500 wysp, ale tylko nieco ponad 150 jest zamieszkana przez ludzi. Grecja słynie z produkcji marmuru, który jest eksportowany do innych państw. Grecja posiada aż 45 lotnisk. Językiem greckim posługiwano się już cztery tysiące lat temu - to jeden z najstarszych języków w Europie.
Kapitańska Baba
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 14071
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 11.06.2026 14:14

Vonitsa – ląd

Zostawiamy MaBe na kotwicy a sami pontonem desantujemy się na brzeg.

Idziemy coś zjeść.

Ponton zostaje na wysepce połączonej mostem z lądem.

IMG_20250829_080426.jpg


IMG_20250829_081139.jpg


IMG_20250829_081607.jpg


IMG_20250829_081704.jpg


IMG_20250829_081843.jpg


IMG_20250829_081904.jpg


IMG_20250829_081944.jpg


IMG_20250829_082118.jpg


IMG_20250829_083125.jpg


Ciężko z niego wysiąść bo na kamieniach jest mnóstwo maleńkich jeżowców.

Nigdzie ich tyle nie widziałam w Grecji co tutaj.

Idziemy spacerem w stronę centrum.

Po drodze spotykamy klub żeglarski – no wypisz wymaluj jak u naszej Ewy nad zalewem!

20250829_171053.jpg


Optimist na emeryturze – piękny jest!

20250829_171102.jpg


20250829_171108.jpg


Szukamy tawerny żeby zjeść jakiś obiad.

IMG_20250829_183027.jpg


I tu trochę wtopa bo w żadnej nie ma tego co chcielibyśmy.

Jak jest dla mnie gemista to nie ma mousaki dla córek.

W końcu siadamy, zjadamy ale nie jesteśmy zadowoleni.

Było średnio smacznie, małe porcje i cenowo też kiepsko.

Jak dotąd na wiele wizyt w tawernach to jedyna gdzie było bardzo średnio.

20250829_182105.jpg


Siedzimy, jemy i patrzymy na pirs.

Stoi kilka jachtów ale jedno miejsce wolne jeszcze jest.

Idziemy na pirs dowiedzieć się o głębokość.

Pytam jednych ludzi z łodzi – jest 2,3 pod ich kilem, czyli jak najbardziej ok.

To co, przestawiamy się?

Tak!!!

IMG_20250829_091110.jpg


IMG_20250829_091225.jpg


IMG_20250829_092025.jpg


IMG_20250829_092043.jpg


Dziewczyny zostają na pomoście a my we dwoje biegniemy do pontonu i wracamy na MaBe zabrać ją z kotwicy.

W czasie jak płyniemy do łodzi widzimy dwie jednostki wchodzące do portu.

Na szczęście obie zrezygnowały z cumowania w porcie, popłynęły gdzieś dalej.

Uff…

Podnosimy kotwicę, przepływamy tę niewielką odległość na silniku.

Rzucamy kotwicę, dziewczyny odbierają nasze cumy.

Pierwszy raz stoimy w Vonitsie przy nabrzeżu.

IMG_20250829_194438.jpg


IMG_20250829_194521.jpg


Przy Anglikach.

To małżeństwo.

Na swoim jachcie.

W sekundę znajdujemy nic porozumienia.

Dużo rozmawiamy.

A potem Kapitan gra na gitarze a ja śpiewam.

Rankiem słyszymy dużo dobrych ciepłych słów i podziękowanie za koncert.

To bardzo miłe.

Lubię śpiewać.

Od kilku lat to mój zawód ale wiele wiele lat temu śpiewanie stało się moją pasją.

Wciąż się uczę, biorę lekcje, ćwiczę.

Śpiewanie daje mi ogrom satysfakcji.

IMG_20250829_201035.jpg


Nasze córy w czasie gdy na nas czekały wypatrzyły w porcie żółwia.

A nawet dwa!!!

One tu żyją, pływają.

Tu widać jednego pod wodą.

20250830_191256.jpg


Nawet główkę wystawił.

20250830_191301.jpg


20250830_191333.jpg


Kapitan tradycyjnie zwiedza z powietrza.

DJI_0363.JPG


Jak widać w mieście nie ma tłumów.

DJI_0364.JPG


DJI_0365.JPG


Nad portem góruje twierdza.

DJI_0366.JPG


DJI_0368.JPG


DJI_0369.JPG


DJI_0370.JPG


DJI_0371.JPG


DJI_0373.JPG


W Vonistsie mamy bardzo klimatyczny zachód słońca.

20250830_193358.jpg


Niemo zaczyna wyglądać groźnie.

Widać już, że idzie zmiana pogody.

20250830_193403.jpg


20250830_193854.jpg


A żółwie dalej pływają po zatoce co raz wystawiając główkę.

20250830_194220.jpg


20250830_194221.jpg


20250830_194714.jpg


Już po ciemku nasz dron jeszcze raz wznosi się w górę.

DJI_0374.JPG


DJI_0375.JPG


Vonitsa po zmroku jest śliczna.

IMG_20250829_204740.jpg


IMG_20250830_001911.jpg

wiola2012
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3461
Dołączył(a): 26.07.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) wiola2012 » 11.06.2026 21:53

Kapitańska Baba napisał(a):Co mam Ci powiedzieć? Jakoś mnie nie zaskoczyłaś :lol: :lol: :lol: Olać działkę, Grecja wzywa!!! :hearts:
Wpadnijcie na jońską stronę w odwiedziny do nas :cmok:

Dziękuję bardzo, za zaproszenie. Zresztą nie pierwsze :D . Kochana jesteś :smo: .
Jońskie nie tym razem, za daleko na taki krótki urlop....chociaż kto wie :idea:
Kapitańska Baba
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 14071
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 14.06.2026 19:37

wiola2012 napisał(a):Dziękuję bardzo, za zaproszenie. Zresztą nie pierwsze :D . Kochana jesteś :smo: .
Jońskie nie tym razem, za daleko na taki krótki urlop....chociaż kto wie :idea:


Oj bo ja bym w końcu chciała Ciebie włóczykiju poznać tak na żywo a nie tylko forum i forum :lol:
piotrf
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 19959
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 14.06.2026 22:25

Pięknie tam mieliście , tak za dnia , jak i po zmroku :serduszka:
W tym roku z jońskich być może odwiedzimy Korfu jesienią , tak się wszystko "pokiełbasiło" , że już nawet Rumunia jest niepewna . Póki co ruszamy " w Polskę " , a rejs zabukowany na 26. 06 :oczko:


Pozdrawiam
Piotr
Kapitańska Baba
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 14071
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 15.06.2026 10:07

piotrf napisał(a):Pięknie tam mieliście , tak za dnia , jak i po zmroku :serduszka:
W tym roku z jońskich być może odwiedzimy Korfu jesienią , tak się wszystko "pokiełbasiło" , że już nawet Rumunia jest niepewna . Póki co ruszamy " w Polskę " , a rejs zabukowany na 26. 06 :oczko:


Pozdrawiam
Piotr


Piotrze - tego rejsu to Ci bardzo zazdroszczę! Bo Żuławy mnie naprawdę zauroczyły :hearts: :hearts: :hearts: A gdyby Was droga w Polskę wiodła przez moje okolice to zapraszam na posiłek regeneracyjny :cmok:
Gdybyś tak na to Korfu nie jesienią a latem...w tym roku to właśnie tam planujemy się kręcić. Już na majówkę byliśmy w Korfu i w wakacje planujemy eksplorować właśnie te okolice :tak:
Kapitańska Baba
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 14071
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 15.06.2026 10:27

Marina Kleopatra

Opuszczamy Vonitsę dość rano.

IMG_20250830_075634.jpg


IMG_20250830_075935.jpg


Przepływamy obok hodowli bardzo leniwie.

IMG_20250830_101835.jpg


Mamy sporo czasu więc korzystamy z zefirka który pomaleńku pcha nas do przodu.

I wtedy Ania wypatruje delfiny.

Są.

Tak jak nam mówiono.

Blisko hodowli w porze karmienia.

Najpierw dwa, potem kolejny.

No nareszcie mamy je dość blisko.

Warto było rano wstać żeby napotkać te piękne ssaki!!!

Pod Kleopatrą jesteśmy godzinę przed czasem.

Czekamy na kotwicy, w końcu wywołują nas przez radio i cumujemy w basenie przy slipie.

IMG_20250830_124525.jpg


IMG_20250830_124558.jpg


IMG_20250830_132459.jpg


IMG_20250830_133040.jpg


IMG_20250830_134442.jpg


Mamy czas wolny bo wyjęciem łodzi zajmuje się obsługa.

IMG_20250830_135325.jpg


Więc nastawiamy pranie, wędrujemy po marinie, zabieramy klucze od samochodu i przestawiamy go na nasze miejsce przy łodzi.

Potem szorujemy MaBe – żagle, pokłady, wszystkie materiałowe części myjemy z soli, suszymy.

Pakujemy to co jest do zabrania do domu – samochód będzie prawie pusty.

Na obiad jedziemy do Vonitsy – jemy szybko bo na niebie widać nadchodzące zło.

IMG_20250830_193437.jpg


Kilkusekundowe zakupy na drogę w sklepie i na bombach pędzimy do Kleopatry.

Już w szkwale zdejmujemy genuę ze sztagu – na szczęście zdążyła się wysuszyć po myciu.

Tak samo bimini i sprayhood.

Wszystko chowamy pod pokładem, zamykamy szczelnie okna i zaczyna się jazda.

IMG_20250831_142357.jpg


Takiej ulewy i takiej burzy jeszcze w Grecji nie widzieliśmy.

Lało calutką noc, tak samo błyskało.

Było wręcz widno.

Wczesnym rankiem, właściwie jeszcze po ciemku wstajemy, jemy śniadanie, dorzucamy ostatki rzeczy do auta, zamykamy MaBe i ruszamy w drogę powrotną do domu.

W marinie przy MaBe jest wręcz jezioro – spadło tyle deszczu, że nie był w stanie wsiąknąć w glebę.

dangol
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 13871
Dołączył(a): 29.06.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) dangol » 15.06.2026 20:41

Smutno, że ten przepiękny rejs dobiegł końca... Na szczęście wkrótce zapoczątkujecie kolejny sezon na greckich wodach, a ja (my) będę mogła Wam towarzyszyć we wspomnieniach, gdy już rozpoczniesz kolejną relację 8)
Kapitańska Baba
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 14071
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 17.06.2026 13:12

dangol napisał(a):Smutno, że ten przepiękny rejs dobiegł końca... Na szczęście wkrótce zapoczątkujecie kolejny sezon na greckich wodach, a ja (my) będę mogła Wam towarzyszyć we wspomnieniach, gdy już rozpoczniesz kolejną relację 8)

Danusiu - została mi podróż powrotna i na tym koniec.
Jesteśmy już po majówce na greckich wodach - ale chyba nie mam o czym pisać. Nie mam nawet zdjęć, dosłownie kilka i to z ludźmi. Przeżyliśmy mnóstwo niesamowitych momentów na tym majowym rejsie ale.....nie da się ich opisać bo to były po prostu sytuacje na pokładzie, jakieś słowa, gesty. To trochę tak jakby próbować opisać swoją codzienność aby było ciekawie dla innych - chyba się nie da albo ja nie potrafię.
Tym bardziej, że nie zwiedzamy jak większość tu na forum, my bardziej po prostu tam jesteśmy. Ostatnio nasz zaprzyjaźniony Kapitan - był pierwszy raz w życiu w zatoce pod miastem Korfu. Wyrzucił załogę na brzeg a sam wrócił na łódź, nawet na sekundę nie zajrzał do tego pięknego miasta. Bo - jak sam stwierdził - Jego miejsce to woda i pokład, nie brzeg.... Od dawna mamy tak samo - najlepiej czujemy się na wodzie. I tych emocji związanych z pobytem właśnie na wodzie nie potrafię oddać. Dla większości czytających to straszna nuda. Dla mnie - jedyny sposób na wypoczynek.
Mam też wrażenie że sporo osób które gdzieś kiedyś były aktywne od kiedy mamy MaBe - po prostu znikły. Dlaczego? Nie mam pojęcia, mogę się tylko trochę domyślać.
Woda to nasz świat. Łódź to nasz świat. Nasza wolność. Nasz dom. Może za jakiś czas wrócę, może jak zmienimy akwen to będzie dla Was coś ciekawego. Teraz - gdy kręcimy się po opisanym tu już Jońskim - chyba nie ma sensu. Bo dla czytelników - jestem ciągle w tym samym miejscu, nuda. Dla mnie - każda chwila jest inna i baaardzo emocjonująca.
Mam nadzieję, że chocby w Vasiliki gdzie pewnie znowu tego roku będę na dłużej poznam kogoś z forum, może ktoś rozpozna MaBe i się odezwie. Zapraszam! Zawsze mam na pokładzie kawę czy herbatę, wodę czy wodę z sokiem, jakieś wino, zimne :lol:
Dziękuję jeszcze raz za wszystko :hearts:
megidh
Koneser
Avatar użytkownika
Posty: 6264
Dołączył(a): 03.04.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) megidh » 17.06.2026 20:35

Kapitańska Baba napisał(a):Mam też wrażenie że sporo osób które gdzieś kiedyś były aktywne od kiedy mamy MaBe - po prostu znikły. Dlaczego? Nie mam pojęcia, mogę się tylko trochę domyślać. Woda to nasz świat. Łódź to nasz świat. Nasza wolność. Nasz dom.
Nie wiem, jakie są Twoje domysły, ale ja lubię relacje z Waszych podróży i często tu zaglądam, natomiast coraz trudniej jest je komentować, bo faktycznie życie na wodzie jest dla laików mało interesujące.

Kapitańska Baba napisał(a):Może za jakiś czas wrócę, może jak zmienimy akwen to będzie dla Was coś ciekawego.
Dzięki za relację i czekam na kolejny akwen.
Adax
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 223
Dołączył(a): 20.06.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Adax » 17.06.2026 23:04

Kapitańska Baba napisał(a):Vonitsa – ląd
...A potem Kapitan gra na gitarze a ja śpiewam.

Rankiem słyszymy dużo dobrych ciepłych słów i podziękowanie za koncert.

To bardzo miłe.

Lubię śpiewać.

Od kilku lat to mój zawód ale wiele wiele lat temu śpiewanie stało się moją pasją...

To na koniec i ja się przyznam, że śledzę ten watek najbardziej pozytywnie zakręconej dziewczyny na forum. :verryhappy: Język żeglarski to dla mnie trudna języka, więc jeszcze nie wszystko kumam, ale uzupełniam słownik. Dajesz wszystkim dużo pozytywnej energii -dziękuję. Śpiewasz tylko w Vontisie? Bo pisałaś w innym wątku, że byliście również w Vasilikach, ale chyba rozminęliśmy się, bo nie słyszałem w porcie koncertowania... :D :proszedzieki:
Kapitańska Baba
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 14071
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 18.06.2026 08:34

Do ostatnich komentarzy odniosę się po południu, teraz na szybko tylko zakończenie bo muszę biec do pracy :rotfl:
Kapitańska Baba
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 14071
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 18.06.2026 08:38

Droga powrotna.

Wracamy dokładnie tą samą drogą którą przyjechaliśmy do Prevezy.

Grecja pokonana bardzo sprawnie.

Macedonia również.

W Macedonii zjeżdżamy z autostrady na jakiś obiad.

Jest dość wczesna pora, większość knajp w miasteczku jeszcze pozamykana ale idąc za zapachem odnajdujemy coś otwartego.

Menu napisane cyrylicą – przeczytamy ale i tak nie rozumiemy.

Dobrze, że jeden z kelnerów cokolwiek mówi po angielsku.

Proponuje nam specjalność dnia – prosiak pieczony na rożnie z ziemniakami i sałatką.

Do tego soki dla dziewczyn, dla nas kawa, butelka wody.

Jedzenie jest genialne.

Jest go dużo ale nie chcemy zostawiać ani okruszka – jest po prostu zbyt smaczne żeby choć odrobina się zmarnowała.

Dojadamy do końca i prosimy o rachunek.

Kelner spojrzał na nasze talerze i stwierdził, że za zostawienie pustki na stole należy nam się nagroda – talerz arbuza i baklawy na koszt firmy.

O matko, umrę z przejedzenia!!!!

Ale teraz już nie wypada zostawić czegokolwiek, zjadamy i ledwie wstajemy zza stołu.

Rachunek za naszą czwórkę – 25 euro.

Na serbskiej autostradzie miałam ciekawy przypadek.

Generalnie cały czas, we wszystkich krajach nie natknęłam się na agresję na drodze.

Większość jechała wręcz poniżej dozwolonej prędkości, spokojnie, bez nerwowości.

Gdzieś w połowie Serbii wyprzedzałam kolumnę ciężarówek.

Z prędkością między 120 a 130 km/h.

Szybciej z boksem absolutnie nie chciałam jechać.

I przy tym wyprzedzaniu nagle z tyłu wpadło za mnie auto.

Tak blisko, że nie miałam możliwości nawet zobaczyć rejestracji.

Kierowca mrugał światłami, widać było furię.

Niech leci góra jak tak się spieszy, nie będę wjeżdżać między ciężarówki żeby mu ustąpić drogę, zresztą jedziemy prawie z dopuszczalną maksymalną prędkością a ciężarówki wiadomo – koło 90 km/h.

Skończyłam wyprzedzać peleton, zjechałam na prawy pas.

Wariat z tyłu mnie wyprzedził coś jeszcze gestykulując z wściekłością.

Wtedy miałam już szansę zobaczyć rejestrację – rodak z województwa pomorskiego.

Pierwsza myśl jaką miałam – no tak, to musiał być jeden z tych smutnych Polaków co to na urlopie zmieniają się w uśmiechniętych Europejczyków – czytałam o nich jakiś czas temu tu na forum.

Uśmiech aż promieniował z tego auta.

Dalsza część drogi już była bez piratów.

Nocleg mieliśmy jeszcze w Serbii ale bardzo blisko granicy z Węgrami.

Gdyby nie nawigacja chyba byśmy tam nie dojechali.

Ostatnie kilkaset metrów to była droga w zupełnej ciemności polną ścieżką przez pole kukurydzy!

Weszliśmy na podwórko i szok.

Gdzie my jesteśmy?

Gospodarze pokazują nam nasze pokoje – mamy dwa pokoje, każdy z własną łazienką.

Rzucamy swoje rzeczy i idziemy do jadalni.

Zamawiamy coś do picia i siedzimy z Gospodarzami (Węgrzy mieszkający w Serbii) dość długo na pogaduchach.

A klimat naszej restauracji – genialny!!!

20250831_214405.jpg


20250831_214417.jpg


Jedyny ból tego miejsca – woda.

Niestety bardzo mocno śmierdzi siarkowodorem.

Umycie twarzy, zębów - zerowa przyjemność.

Rano budzą nas koguty i gęsi.

Idziemy na śniadanie, potem obchodzimy całą miejscówkę.

Między nogami biegają nam króliki.

W tym domu spaliśmy:

20250901_065706.jpg


20250901_065716.jpg


20250901_065736.jpg


20250901_070445.jpg


20250901_071916.jpg


20250901_072000.jpg


Oglądamy jeszcze jeden stary dom z wyposażeniem wewnątrz i czas na nas.

Na granicy stoimy ze 40 minut (boczne przejście) po czym już bez przeszkód przed dziewiętnastą meldujemy się w domu.

Za nami piękny czas, przepłynięte prawie tysiąc mil, ogrom nowych miejsc, nowych znajomości.

Najdłuższy jak dotąd urlop w życiu.

Dziękuję najwytrwalszym za obecność i cóż – do zobaczenia gdzieś kiedyś w tej naszej Grecji! :hearts:

majkik75
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3020
Dołączył(a): 25.10.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) majkik75 » 18.06.2026 09:17

Bardzo dziękuję za kolejną super relację :proszedzieki: :verryhappy:
I do przeczytania w kolejnej, już czekam :proszedzieki: :papa:
Kapitańska Baba
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 14071
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 18.06.2026 15:25

"megidh"]Nie wiem, jakie są Twoje domysły, ale ja lubię relacje z Waszych podróży i często tu zaglądam, natomiast coraz trudniej jest je komentować, bo faktycznie życie na wodzie jest dla laików mało interesujące.


Małgosiu - Ty zawsze wyszukałaś w mojej pisaninie coś co Cię zaciekawiło za co jestem niezmiernie wdzięczna :cmok:
Dziękuję, że całe lata Twojej obecności :hearts:

Dzięki za relację i czekam na kolejny akwen.


Wierzę że się kiedyś pojawi, myślę że najszybciej trafimy do Italii - to blisko i mamy tam Kogoś do odwiedzenia :oczko:
Kapitańska Baba
Weteran
Avatar użytkownika
Posty: 14071
Dołączył(a): 16.12.2016

Nieprzeczytany postnapisał(a) Kapitańska Baba » 18.06.2026 15:35

Adax napisał(a): To na koniec i ja się przyznam, że śledzę ten watek najbardziej pozytywnie zakręconej dziewczyny na forum. :verryhappy: Język żeglarski to dla mnie trudna języka, więc jeszcze nie wszystko kumam, ale uzupełniam słownik. Dajesz wszystkim dużo pozytywnej energii -dziękuję. Śpiewasz tylko w Vontisie? Bo pisałaś w innym wątku, że byliście również w Vasilikach, ale chyba rozminęliśmy się, bo nie słyszałem w porcie koncertowania... :D :proszedzieki:


Jak to mówią - lepiej późno niż wcale :oczko: Witaj na pokładzie :proszedzieki:
I dzięki za to "najbardziej pozytywnie zakręconej dziewczyny na forum", to bardzo miłe, naprawdę :oops:

Pewnie, że śpiewałam w Vasiliki, prawie każdego wieczoru jak tam byłam :niepowiem: Ale to w ubiegłym roku.
Teraz, w majówkę byliśmy tam tylko jeden wieczór i nie było czasu na gitarę. Najpierw musiałam pospotykać się z miejscowymi znajomymi, dzielnie przyjąć rzucanie we mnie pomarańczami przez Janę - zaprzyjaźnioną Rosjankę mieszkającą na stałe w Vasiliki (to była Jej spontaniczna reakcja gdy usłyszała ile czasu mam zamiar być na urlopie :mg: ). A potem był wieczór pod hasłem krewetek. Załoga smażyła i smażyła i smażyła a one się nie kończyły. A potem nikt z nas nie mógł się ruszyć z przejedzenia :rotfl: :rotfl: :rotfl:
Ale prawdopodobnie wrócę do Vasiliki końcem lipca na dłużej i gitara razem ze mną więc..... :lol:
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Grecja - Ελλάδα


  • Podobne tematy
    Ostatni post

cron
Gdy spełniamy swoje marzenia – lato 2025 - strona 28
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Platforma cro.pl© Chorwacja online™ wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja platformy cro.pl© Chorwacja online™ nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl© nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

Copyright: cro.pl© 1999-2026 Wszystkie prawa zastrzeżone