Pewnie wcale bym jej nie pisała … Jednak wrodzone poczucie obowiązku i niechęć do robienia z gęby cholewy przeważyły … Obiecałam takiej jednej (co lubi ser i boi się kota), więc się wywiązuję …
Wakacje 2014 miały wyglądać zupełnie inaczej … Miała być Hiszpania … Tossa de Mar … Obiecana synowi wycieczka do Barcelony …
Kwaterka była już wybrana i „prawie” zarezerwowana … Prawie ….
Nie przedłużając stwierdziliśmy, że jednak za drogo i za daleko …
Tak więc gdzieś w kwietniu przeprosiłam się z Chorwacją i rozpoczęłam, z góry skazane na niepowodzenie, poszukiwanie kwaterki na południu Chorwacji. Z góry skazane na niepowodzenie bo ja wybredna jestem okrutnie i jak coś mi nie pasuje to się nie naginam i nie mówię …”No dobra … może być” …
Moje „skromne”
Koniec końców postanowiłam, że w tym roku będzie to wyjazd stacjonalny, czyli niemalże bez wycieczek i padło na Ciovo . W planach były tylko wieczorne wypady na winko do Trogiru …
Jak się później okazało wybór tej wyspy był baaardzo praktycznym rozwiązaniem, bo …
Tuż przed wyjazdem moja druga połowa zdecydowała się (w końcu
Sama z synem nie pojadę
Nikt takiego poświęcenia na szczęście ode mnie nie wymagał wiedząc, że mojego rozżalenia i braku naładowania akumulatorów na jesień i zimę nic by nie zrekompensowało …
Stanęło na tym, że mąż nas zawiezie, wróci samolotem (błogosławieństwo bliskiego sąsiedztwa lotniska w Splicie, a raczej w Kasteli) i potem przyleci żebyśmy razem mogli wrócić …
Ktoś by pomyślał „Ło matko, samolotem …toż to koszty nie z tej ziemi !!!” . Pewnie tak … Na szczęście z racji wykonywanej pracy mąż mój ma wylatane jakieś pierdyliony free miles, (które dzięki mojej awersji do samolotów co roku przepadają) więc pojawiła się możliwość sensownego ich wykorzystania …
Udało mi się znaleźć satysfakcjonującą, a więc spełniającą wszystkie powyższe wymagania kwaterkę na samym końcu Mavarsticy w całkiem przystępnej cenie ...
Jedziemy ?


.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
..png)
.png)
.