Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ...

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 25.11.2007 05:50

Dzień 8

22/09/2007 sobota

odległość: 30 km

trasa: Rakovica - NP Plitvice - Rakovica

Ranek znów wita nas pięknym słońcem :!: :D , acz temperatura jest dość rześka. W oddali słychać koguta, a od strony sufitu dochodzą dźwięki pakujących się do wyjazdu Czechów, którzy przybyli późnym wieczorem i zakwaterowali piętro wyżej. Poranne 'czynności' śniadaniowe mijają sprawnie, Lenka penetruje podwórko, na którym odnajduje huśtawkę, oraz 'molestuje' trochę psa, który dzielnie to znosi :D . Koło godziny 9:00 następuje wyjazd.

Jazda do parkingu obok parkowego wejścia numer 1 trwa dość krótko, gdyż mamy jedynie 15 kilometrów do pokonania, a droga jest prawie pusta. Na parkingu pełnym samochodów z licznych zakątków Europy znajdujemy zacienione miejsce. Pakujemy Jaśkowy wózek tym wszystkim, co będzie nam potrzebne podczas tych kilku godzin w parku. A potrzebne będą różnorakie artykuły żywieniowe dla młodzieży, coś do picia dla nich i dla nas, termos ze wrzątkiem do mleka dla Jasia i do naszych zalewajek, statyw do aparatu, oraz coś cieplejszego do ubrania i przeciw deszczowego na wypadek pogorszenia pogody. Słowem, zbiera się tego całkiem sporo, wszystko mieści się do i na wózku, ale ... odbija się to na wadze rzeczonego. Dla zainteresowanych dodam, że jak widać na zdjęciach, zdecydowaliśmy się zabrać na wyprawę 'normalny' wózek a nie 'spacerówkę', bo ta druga dobrze się sprawdza na wypadach do centrum handlowego czy na osiedlowy plac zabaw, ale na dłuższe marsze, a zwłaszcza na nierówne nawierzchnie, nie jest to sprzęt godny polecenia, gdyż ani 'kierowca' ani 'pasażer' nie mogą wtedy liczyć na komfort :( ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Opuszczając parking natrafiamy na pierwsze schody, dosłownie i w przenośni. Jako że wejście do parku znajduje się po drugiej stronie ruchliwej drogi, nad jej biegiem poprowadzona jest kładka dla pieszych, na którą to zaś prowadzą SCHODY, a schody to jest wróg numer jeden każdego użytkownika wózka, zwłaszcza tak obciążonego jak nasz. Decydujemy się więc pokonać szosę 'drogą lądową', co czyniąc łamiemy widocznie oznakowany zakaz :( . Po drugiej stronie docieramy do dużej mapy parku, po analizie której utwierdzamy się co do wyboru trasy 'C' jako naszej dzisiejszej marszruty. W kasie nabywamy dwa jednodniowe 'dorosłe' bilety i wkraczamy uroczyście na teren parku :D.

Obrazek
kliknij na to zdjęcie aby zobaczyć je w pełnej rozdzielczości :)

Obrazek


Pokonujemy jakieś 100 - 200 metrów i dochodzimy do pierwszego punktu widokowego na Veliki Slap, czyli Duży Wodospad.

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Po nacieszeniu oczu tym wyjątkowym widokiem, ruszamy betonową ścieżką w dół zbocza. Dróżka prowadzi zakosami, a prawie na każdym zakręcie jest miejsce widokowe. Jazda wózkiem nie stwarza tu najmniejszych problemów, może z wyjątkiem konieczności hamowania sprzętu przed rozwinięciem zbyt wysokiej prędkości :lol: . Po drodze mijamy grupki turystów, wśród których dominują Hiszpanie i Polacy. Rodacy wyposażeni w aparaty niczym legendarni Japończycy, fotografują się wzajemnie na tle wodospadu, dzięki czemu daje się słyszeć naszą piękną mowę ojczystą wypowiadaną w zwrotach typu: 'Zdzisiu, k...wa, przecież całą rękę mi u...doliłeś'. Hiszpanie nawiązując do naszej ścieżki tyż coś tam rzucają między sobą o 'curvas', ale to wbrew pozorom ma się znaczeniowo nijak do tego, co wymieniony wyżej przykładowy Zdzisiu słyszy po przecinku :D. Docieramy wreszcie do poziomu Dolnych Jezior, a droga zaczyna prowadzić po drewnianych kładkach. Spacerówka z małymi kółkami i bez zawieszenia 'poległby' tu natychmiast, nasz wózek zaś dzielnie sobie radzi, ku radości naszej i Jasia 8) :D .

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Skręcamy w prawo celem podejścia bliżej pod Veliki Slap. Zagęszczenie zwiedzających wzrasta, a mowa ojczysta dalej dobiega nas ze wszelkich stron, co sprawia, że gdyby nie ten wodospad na horyzoncie, można by pomyśleć, że jesteśmy nad Morskim Okiem 8O :D . Ku mojej 'wielkiej radości' okazuje się, że ostatnie kilkadziesiąt metrów drewnianej kładki wiedzie schodami w dół :evil: . Trza więc będzie nieść. Ponieważ jednak, co widać na zdjęciu powyżej, wózek swą szerokością zajmuje prawie połowę kładki, a ja niosąc go trzymam go z boku, to gdy do tego doliczyć jeszcze moją szerokość, w praktyce okazuje się, że możemy mijać się jedynie z pojedynczymi osobami, gdyż przy dwóch robi się na tyle ciasno, że istnieje ryzyko że ktoś kogoś zepchnie do wody. Musimy więc trochę poczekać aby największy tłum 'przepłynął' koło nas, zanim rozpocznę zejście. Czeka na mnie jednak niemiła niespodzianka :( . Wraz z uniesieniem wózka stwierdzam, iż waży on więcej niż się spodziewałem, co w bilansie zapowiada upojną dalszą trasę :o :? ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek


U podnóży wodospadu spędzamy chwil kilka, czas jednak ruszać dalej. Wdrapujemy się na schody i drewnianą kładką ruszamy dalej w kierunku jeziora Kozjak. Z czasem, po pokonaniu kolejnych schodów, szlak 'schodzi na ląd' i prowadzi brzegiem jeziorek po gruntowej ścieżce. Jej jakość jest w pełni wystarczająca do tego, aby ją przejechać naszym wózkiem bez odbicia Jaśkowi nerek i wątroby. Dla odmiany mijani po drodze 'spacerówkarze' niosą swoje sprzęty oraz pociechy na rękach. Jedynie na jednym podejściu droga staje się na tyle kamienista, że zostajemy dodatkowo zachęceni do tego, aby Jasia nakłonić do spaceru na własnych nogach. Po drodze mijamy piękne jeziorka oraz mniejsze i większe wodospady, którymi woda płynąca z jeziora Kozjak wędruje w dół, tworząc zespół Dolnych Jezior.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na przystani stateczków kursujących wzdłuż jeziora Kozjak czeka spora grupka ludzi, lecz załadunek na trzy jednostki przebiega bardzo sprawnie, skutkiem czego na pokład dostajemy się praktycznie bez czekania :) . Czas rejsu to około 10 - 15 minut, wykorzystujemy go więc na napojenie i nakarmienie młodzieży :D .

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na drugim brzegu okazuje się, że czekają na nas kolejne długie schody, które będą wiodły nas ku Górnym Jeziorom, zasilającym jezioro Kozjak. Przepuszczamy więc innych i po pustych schodach zaczynamy naszą mozolną wspinaczkę. Przy wadze naszego wózka nie sposób pokonać schody na jeden raz, robimy więc przerwy. W pewnym momencie schody stają się 'głębsze' czyli przekształcają się w 'platformy' po około 1 metr długości, co pozwala na zastosowanie techniki 'wahadła', czyli przemiennego obciążania tylnej i przedniej osi, połączonego z jednoczesnym unoszeniem osi odciążonej 8) :idea: :D . Początkowo widoki są lekko bagienne, jednak szybko obok kładki zaczynają pojawiać się wszelakiej maści wodospady. Z czasem dogania nas kolejna grupa przetransportowana stateczkiem przez jezioro Kozjak, robi się więc tłoczno i ciasno na kładce. Na jednym z postojów Jasiek wykonuje gwałtowny ruch ręką, a trzymany samochodzik wyślizguje mu się z dłoni i lecąc torem balistycznym wpada ostatecznie do wody 8O :( . Robi się mały rwetes, bo najpierw Lenka, a potem Jaś wpadają w płacz. Woda w tym miejscy ma na oko 4 metry głębokości, co skutecznie niweczy moje próby 'wydobywcze'. Idziemy więc dalej, a młodzież z czasem studzi swoje emocje. Dogania nas kolejna grupka 'wyładowana' ze stateczków, a ja w wolnych chwilach z zainteresowaniem przyglądam się ludziom. Dalej rodacy stanowią pokaźną część parkowej populacji, ale moją uwagę w szczególności przyciągają niewiasty w przedziale wiekowym 15 - 30 lat, które opalone 'na Leppera' są ewidentnie 'oderwane granatem' od plaży przez swoich ojców lub partnerów. Wbrew temu co czytelnik może sobie teraz myśleć, powodem mojego zainteresowania nie jest ich uroda, lecz ... ich skwaszone miny. Patrząc na nie widać ogromne znużenie i zniesmaczeni faktem, że tak piękny dzień, zamiast plackiem na plaży, zmuszone są spędzać chodząc wokół jakiś 'głupich' jezior :lol:

Obrazek
Jasiek jeszcze z samochodem ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Na szczęście widok tych pań i panienek nie trwa zbyt długo, gdyż w pewnym momencie trasa 'C' odbija w prawo i brzegiem jeziora zaczyna wspinać się ku górze. Dodatkowej radości dostarcza nam to, że Jasiek zmęczony natłokiem dotychczasowych wrażeń, zapada w wózku w sen. Wędrujemy więc spokojnie wyznaczonym szlakiem chłonąc widok jeziora widzianego z coraz większej wysokości. Mimo, że droga lekko terenowa, wózek spokojnie powozi uśpionego Jasia, dodatkowo bujając nim na boki. Z czasem ścieżka 'wchodzi' w teren zadrzewiony, a motywem przewodnim staje się płynący bokiem potok.

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Jasiek pokonany przez sen ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Po krótkiej przerwie na leśnej ławce, spożytkowanej na dokarmienie wszystkich członków wyprawy, docieramy do stacji ST4 stanowiącej kraniec naszej wędrówki. Zgodnie z rozkładem, po paru minutach na miejsce przybywa kolejka autobusowa, która odstawia nas z powrotem na drugi koniec parku do stacji ST1. Do parkingu mamy jeszcze całkiem spory kawałek do przejścia, ale dzięki temu po lewo rozciągają się piękne widoki 'z góry' na Dolne Jeziora i na trasę, którą przebyliśmy kilka godzin wcześniej. Dochodzimy wreszcie do platformy widokowej, z której podziwialiśmy widok na Veliki Slap zaraz po wejściu do parku. Widok niby ten sam, ale nie taki sam, za sprawą innego nasłonecznienia wodospadu i okolicy, co po raz kolejny potwierdza banalną prawdę, jak ważnym elementem w fotografii dobre światło jest :!: :D ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Sprawnie docieramy do samochodu, ponownie łamiąc zakaz przechodzenia przez jezdnię. Resztkami sił, czując wszystkie mięśnie wzdłuż kręgosłupa oraz na rękach, rozpakowuję wózek. Wyjeżdżając z parkingu kierujemy się jeszcze na parkowe hotele, aby przejeżdżając koło nich utwierdzić się, że ich standard nijak nie koreluje z cenami, za jakie można wynająć w nich pokój. Po szybkiej analizie tablic rejestracyjnych samochodów znajdujących się na parkingach hotelowych ewidentnym staje się, że 95% klienteli to turyści z Europy zachodniej, nie świadomi za pewne faktu, że za mniejsze pieniądze mogliby znaleźć w okolicznych wioskach coś o wiele przyjemniejszego niż te hotele pamiętające jeszcze czasy późnego Tito :D .

Przed dotarciem do naszej kwatery, zatrzymujemy się w przydrożnej knajpce, która z zewnątrz wygląda całkiem sympatycznie. Po wejściu do środka okazuje się, że aż tak sympatycznie nie jest, ale postanawiamy już tam pozostać. Dalsze wrażenia są jeszcze mniej pozytywne, bo po pierwsze pani kelnerka przynosi nam kartę przez 15 minut, mimo że trudno nas nie zauważyć, po drugie z toalety powiewa mało sympatyczny zapach, i po trzecie samo jedzenie, czyli nasz tradycyjny zestaw cevapcici i pljeskavica z frytkami, okazuje się mieć smak mocno 'bezpłciowy', zwłaszcza w kontekście tego, z czym spotykaliśmy się przez ostatnie dni w BiH. Nie zniechęca nas to zbytnio, wszak głód po spędzeniu większości dnia na świeżym powietrzu mamy wielki, a jedyną sankcją jest brak napiwka dla pani kelnerki.

Po drodze odwiedzamy jeszcze sklepik spożywczy gdzie nabywamy, między innymi, tak osławione we wszelakich opisach na cro.pl :papa: piwo Karlovacko :) , które zostaje spożyte przed snem celem uzupełnienia wypoconych kalorii :lol:

Obrazek


Zasypiamy pełni wrażeń i emocji związanych z Plitvickimi Jeziorami, ale również świadomi tego, że już następnego dnia ujrzymy po raz pierwszy w życiu Morze Adriatyckie, które będzie tworzyło tło dla wydarzeń przez kolejne kilkanaście dni :roll: 8O :D ...

Aby obejrzeć pokaz slajdów z pełnowymiarowymi zdjęciami z tego odcinka, kliknij TU :D ...

C.D.N.
Ostatnio edytowano 11.02.2009 23:48 przez PAP, łącznie edytowano 2 razy
Buber
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3434
Dołączył(a): 11.08.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Buber » 25.11.2007 07:58

PAP podziwiam - wózek i cierpliwe dzieci - moim chłopakom musiałem dać koło Kozjaka "popas" - około godziny i tak wg. młodszego było to za mało :D (a schodziliśmy z góry).
Nacje - gdy byłem we wrześniu na górnych jeziorach mieszanka, a na dolnych ... sympatyczni Rosjanie. Twój opis żeńskich "lepperów" to perełka :lol: - cóż, może kiedyś dojrzeją.
Z knajpami bywa różnie - w tzw. turystycznych miejscach trafiają się takie (nam identycznie trafiło sie dotąd tylko w Trogirze i w Dubrowniku), ale jak sam wiesz, najczęściej, na szczęście jest odwrotnie.
Wszystko co napisałeś czyta ta się świetnie - zwłaszcza przy porannej kawie.
:papa:
Ostatnio edytowano 25.11.2007 15:09 przez Buber, łącznie edytowano 2 razy
Leszek Skupin
Cromaniak
Posty: 14062
Dołączył(a): 23.09.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Leszek Skupin » 25.11.2007 08:46

PAP-o świetne, świetne, świetne... i opis i zdęcia jak zwykle :devil: :hearts: przypominają mi się miejsca którymi chodziliśmy no i podziwiam wytrwałość - my nie doszliśmy do Velikiego Slapu :( szliśmy od drugiej strony ;).
Miło sobie przypomnieć :hearts: :la:

Pozdrav :papa:

P.S. Jesuuuu, PAP'o kiedy Ty śpisz 8O ... poprzedni Twój post 23.58, a poranny 5.50 8O i to gotowy odcinek 8O
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 93293
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 25.11.2007 14:51

A ja poczytałem na poobiedni deser :wink: :lol: oraz przypomniałem sobie piekne widoki z Plitvickich Jezior które zwiedzałem juz dość dawno, bo było to w 1998 roku w czasie dugiej wyprawy do Chorwacji :lol:

Ps. Podziwiam i Rodziców i dzieci za tą wspólną wycieczkę, no ale młodość ma swoje prawa :wink: :lol:
Całe szczęście, że trafiliście na dobrą , bezdeszczową pogodę, bo gdyby padało, to zwiedzanie Plitvic z wózkiem i małymi dziećmi byłoby utrudnione. :papa:
Dromader
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 788
Dołączył(a): 27.03.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) Dromader » 25.11.2007 19:16

Noo.. Trzeba przyznać, że dawno takiej relacji nie czytałem. Naprawdę super :!: Sztuką jednak jest przelać odczucia na papier /klawiaturę :wink: /, a jak widać Tobie udaje się to wspaniale.
Pozdrawiam i czekam na dalsze "odcinki"
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 25.11.2007 22:15

Rację ma Janusz B. - młodość może wiele :)
Plitwice są piękne. I warte bólu kręgosłupa i okolicznych mięśni :)
Jest jeszcze jeden epizod oprócz w/w, który mamy wspólny - kogut w Rakowicy ! Też tam spaliśmy - ale podejrzewam, że ten, który Was budził to musi być już syn o ile nie wnuk tamtego :)
Pozdrawiam.
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 25.11.2007 23:18

Buber napisał(a): ... moim chłopakom musiałem dać koło Kozjaka "popas" - około godziny i tak wg. młodszego było to za mało (a schodziliśmy z góry).


Bubrze,

Bo może zamiast schodzić, to trzba było wchodzić tak jak my, to by się panowie bardziej zmęczyli :idea: :lol: :lol: :lol: ...

Buber napisał(a): Z knajpami bywa różnie - w tzw. turystycznych miejscach trafiają się takie (nam identycznie trafiło sie dotąd tylko w Trogirze i w Dubrowniku), ale jak sam wiesz, najczęściej, na szczęście jest odwrotnie.

No, tu akurat ze szczerym smutkiem muszę powiedzieć, że nam podczas tej wyprawy takich 'kiepskich' lokali w HR trafiło się całkiem sporo, zdecydowanie więcej niż we wszystkich innych krajach razem wziętych :!: , a wybieraliśmy tą samą 'techniką' w HR co w MNE czy AL ... będę oczywiście pisał o tym ze szczegółami w dalszych odcinkach, ale w tej kategorii to akurat nas HR MOCNO rozczarowała :( ... coś tak jak Ciebie ten twój tegoroczny hotel w Orebicu :lol: :lol: ... ale pewnikiem jest tak jak piszesz, że im bardziej turystyczne miejsce, tym takie ryzyko jest większe, bo towarzystwo jest zblazowane tym, że turyści i tak przyjdą :evil: :!: ...

Buber napisał(a): Wszystko co napisałeś czyta ta się świetnie ...

Cieszę się bardzo, że się podoba :!: :D

Pozdrawiam,

PAP
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 25.11.2007 23:30

Leszek Skupin napisał(a): PAP-o świetne, świetne, świetne... i opis i zdęcia jak zwykle

Leszku,

Dzięki, dzięki ... :D

Leszek Skupin napisał(a): my nie doszliśmy do Velikiego Slapu szliśmy od drugiej strony .

Oj, to duży BŁĄD, bo to moim zdaniem najbardziej spektakularny wodospad w całym parku :roll: :!: ... Ufam więc, że nadrobicie to niezwłocznie przy najbliższej wizycie w HR :lol: :lol: :lol:

Leszek Skupin napisał(a): ... PAP'o kiedy Ty śpisz ... poprzedni Twój post 23.58, a poranny 5.50 i to gotowy odcinek

Nooo ... jak to rzec ... w tym czasie odcinek rodził się właśnie ... samo pisanie to jedno, ale wybór zdjęć, wgranie ich na fotosika, a potem samo wklejanie tekstu i zdjęć na cro.pl, to pożera kupę czasu :( , ale czego się nie robi aby dać innym chwilę radości z lektury :D :D ... a po drugie na piśmie obiecywałem, że w sobotę wieczorem wkleję kolejny odcinek, to już nie miałem wyboru, musiałem działać aż do skutku :!: ... zasady zobowiązują, jak to PiSało na bilboardach :lol: :lol: :lol:

Pozdrawiam,

PAP
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 25.11.2007 23:37

Janusz Bajcer napisał(a): Całe szczęście, że trafiliście na dobrą , bezdeszczową pogodę, bo gdyby padało, to zwiedzanie Plitvic z wózkiem i małymi dziećmi byłoby utrudnione.


Januszu,

Oj tak, zdecydowanie :!: W deszczu lub nawet przy pochmurnej pogodzie nie miałoby to tego uroku światła przenikającego przez drzewa i tworzącego te smugi światła :D , że o śliskich drewnianych kładkach nie wspomnę. Dodam też, temperatura była wyborna, zwłaszcza do moich 'walk z wózkiem', gdyż przy upale bym tam bez dwóch zdań 'zszedł' :lol: :lol: :lol:

Pozdrawiam,

PAP
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 25.11.2007 23:41

Dromader napisał(a):Noo.. Trzeba przyznać, że dawno takiej relacji nie czytałem. Naprawdę super :!: Sztuką jednak jest przelać odczucia na papier /klawiaturę :wink: /, a jak widać Tobie udaje się to wspaniale.
Pozdrawiam i czekam na dalsze "odcinki"


Dromaderze,

Cieszę się, że się podobało :D ...

Staram się jak potrafię :D ...

Zapraszam do dalszego śledzenia wątku :D ...

Pozdrawiam,

PAP
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 25.11.2007 23:45

plavac napisał(a):
Jest jeszcze jeden epizod oprócz w/w, który mamy wspólny - kogut w Rakowicy ! Też tam spaliśmy - ale podejrzewam, że ten, który Was budził to musi być już syn o ile nie wnuk tamtego :)
Pozdrawiam.


plavac'u,

Bo rozumiem, że zakładasz, że z tego 'waszego' zrobili rosół tudzież inną potrawę chorwacką :lol: :lol: , czy też pokonała go starość :?: :D

Pozdrawiam,

PAP
MKB
Croentuzjasta
Posty: 186
Dołączył(a): 22.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) MKB » 26.11.2007 12:24

czytam z zapartym tchem. jako podwójna mama która w przyszłym roku wybiera sie w tamte regiony jestem szczególnie zainteresowana.
superniania by nas nie pochwaliła za włóczenie dzieciaczków... sama pewnie ogranicze się do leniuchowania w pobliżu adriatyku. sarajewo, neretwa, mostar... to juz widziałąm i nie sądze aby 4latkę (nie wspominając o 1-latce) to interesowało (w przeciwieństwie do pluskania sie w wodzie.
a ten opis żeńskich lepperów był nieco szowinistyczny... wszak lepper nie kobieta więc niech jego przywary pozostaną męskimi a strzaskane panienki przynajmniej daly sie oderwać od leżaków podczas gdy setki prawdziwych lepperów saczyło w tym czasie heinkena na przyhotelowych tarasach ani myśląc o odpaleniu mesiów i udaniu sie w kierunku plitvic
MKB
Croentuzjasta
Posty: 186
Dołączył(a): 22.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) MKB » 26.11.2007 12:27

:)
i jeszcze coś pisałeś ze żone przed ślubem przetestowałes pod katem wytrzymałości na tułaczkę...
:)
ale ja chyba przewrażliwiona feministka jestem
U-la
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2268
Dołączył(a): 10.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) U-la » 26.11.2007 12:41

Ależ się naooglądałam! Dzięki PAP! Moje Plitvice były w 2000 roku w październiku - w ulewnym deszczu. I choć też je cudownie wspominam (pół człowieka tam wtedy nie uświadczyłam), to dopiero na Twoich fotkach zobaczyłam jak tam było :lol: :lol: :lol:

Dlaczego ja te uwagi - o tym, że skoro się obiecało napisać, to się pisze, choćby dnie i noce zarywać - odbieram tak bardzo osobiście... hmm :lol:
:papa:
AnetaA
Cromaniak
Posty: 881
Dołączył(a): 10.08.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) AnetaA » 26.11.2007 12:53

No po takim opisie (bardzo pocieszające :D a dzieciaczki wyjątkowo grzeczne i wytrzymałe :D ) stwierdzam z całą pewnością,że i moje dzieci, a szczególnie jedno dorosło do Plitvic.Zaczynam planować przyszłoroczny wyjazd i uwzględniam jeziorka
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ... - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018