Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Z piekła do nieba, czyli Pelješac i Korčula 2021

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
majeczka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3769
Dołączył(a): 04.09.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) majeczka » 28.08.2021 20:46

Bardzo się cieszę, że dotarliście do Zavalaticy.

To właśnie tutaj zaczęła się nasza przygoda z Korculą.
Poznaliśmy tam wspaniałych ludzi, przyjaciół, których gościliśmy też u nas w Polsce, a w tym roku dwukrotnie odwiedzili nas Pelješacu.

Miło powspominać...

:smo:
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13534
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 28.08.2021 21:53

Wasza kolacja u Katariny to była uczta dla zmysłów 8) Jadłam oczami przez monitor ;)

corrina napisał(a):Codziennie wychodząc na plażę nie mogę się nadziwić, jak to możliwe, że tu naprawdę nikogo nie ma :?: :roll: 8)

Gdybyśmy wiedzieli, że tam tak pusto, przypłynęlibyśmy do Was kajakiem z Pelješca :P Trzeba by tylko wybrać w miarę bezwietrzny dzień (zdarzyły się takie) i dalibyśmy radę :)

corrina napisał(a):Przysiadamy na kilka minut w przyjemnie zacienionym parku, w którym rosną przede wszystkim drzewa laurowe. Przyznam, że nie miałam pojęcia, że małe krzaczki, które kupuje się u nas w doniczkach, wyrastają do tak wielkich drzew. :roll: :oops:

No tak, my się o tym przekonaliśmy na campingu Lovor na Mljecie. Mieszkaliśmy pod drzewkami laurowymi, chociaż były mniejsze niż te w Blato:

Obrazek

Liście laurowe walały się wszędzie pod stopami ;)

corrina napisał(a):Ale Blato najlepiej zobaczyć z góry. W tym celu trzeba wjechać drogą w kierunku Prizby i stanąć w dowolnym miejscu, które nam się spodoba. A jest naprawdę pięknie. :hearts: :coool:

To prawda, Blato jest przepięknie położone. Często tamtędy przejeżdżaliśmy w drodze do (lub z) Priżby, w której mieszkaliśmy:

Obrazek

Tylko wtedy zazwyczaj mieliśmy pogodę taką, jak na zdjęciu :?
Sądzę, że nie polubiłam się z Korczulą właśnie z powodu niesprzyjającej aury. Często padało (słynne lato 2014 :roll:) i było chłodno, a my akurat uwielbiamy upały 8) Do tego zimna woda na campingu, pod prysznicem... Wróciłam z tamtych wakacji bardzo zmarznięta :? I były to też nasze ostatnie wakacje campingowe ;) :?
pomorzanka zachodnia
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1116
Dołączył(a): 18.08.2017

Nieprzeczytany postnapisał(a) pomorzanka zachodnia » 28.08.2021 22:19

Ojej, faktycznie fajnych mieliście tych gospodarzy. Na zdjęciach to widać że dobrze się trzymają. :D
A jeszcze chciałam napisać taką herezję: ponieważ żaden że mnie smakosz win, najbardziej upodobałam sobie to najtańsze chyba wino białe które można kupić w każdym Konzumie. Ono właśnie jest z Blato :wink:
Resized_Resized_20180908_102035.jpeg
Koenig
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 830
Dołączył(a): 03.07.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) Koenig » 02.09.2021 14:00

Nie jestem ekspertem od Chorwacji, ale z moich obserwacji wynika, że najfajniejsi są najstarsi gospodarze. Mieszkałem kiedyś u podobnej pary, przefajni ludzie. Gospodarz posunął się nawet do umycia mi auta pod moją nieobecność :D
Nigdy nie trafiłem na złych gospodarzy, ale często jest tak, że nie chcą się narzucać (w dobrej wierze) i trzymają dystans. Szanuję to, ale jeśli tylko jest okazja to staram się pogadać z nimi.
piekara114
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13316
Dołączył(a): 30.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) piekara114 » 02.09.2021 14:40

corrina napisał(a):Przy okazji robimy w tym miejscu uzupełnienie zapasu liści laurowych, przez co nasz zapas rośnie teraz do rozmiarów na jakieś 3 najbliższe lata :oczko_usmiech: :lol: :lool:
Ja mam jeszcze zapas z półwyspu :mrgreen: Ale kolejne z Hvaru czy Meteorów już zostały zużyte...

corrina napisał(a):Przysiadamy na kilka minut w przyjemnie zacienionym parku, w którym rosną przede wszystkim drzewa laurowe. Przyznam, że nie miałam pojęcia, że małe krzaczki, które kupuje się u nas w doniczkach, wyrastają do tak wielkich drzew
8O Przecież w Jelsie drzewa laurowe w parku były bardzo duże. Nie widziałaś ich...



Dawno u Ciebie nic nie pisałam, a miałam skomentować Półwysep.... Z tego co widzę, to ogromnie się cieszę, że swego czasu Żuliany na pobyt nie wybrałam, totalnie nie spełniłaby naszych oczekiwań (chociażby jako miejsce na wieczorne spacery).... Plaże za Orebiciem - to były jedne z fajniejszych dla nas miejsc do plażowania w Chorwacji - małe zatoczki, fajnie pod wodą i super widok.....

maslinka napisał(a):Sądzę, że nie polubiłam się z Korczulą właśnie z powodu niesprzyjającej aury. Często padało (słynne lato 2014 :roll:) i było chłodno, a my akurat uwielbiamy upały 8) :?
Oj tak, my w lipcu tego sławnego roku byliśmy w Orebicu.... Ale na szczęście tylko pierwszy, drugi i ostatni dzień średni, a poranne chmury szybko odpływały....

Co do Korculi - widziałam tylko miasto i to krótko.... ale chyba bliżej mi do nieodwiedzonego jeszcze Bracia....
stpman
Croentuzjasta
Posty: 217
Dołączył(a): 27.07.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) stpman » 02.09.2021 22:05

Koenig napisał(a):Nie jestem ekspertem od Chorwacji, ale z moich obserwacji wynika, że najfajniejsi są najstarsi gospodarze. Mieszkałem kiedyś u podobnej pary, przefajni ludzie. Gospodarz posunął się nawet do umycia mi auta pod moją nieobecność :D
Nigdy nie trafiłem na złych gospodarzy, ale często jest tak, że nie chcą się narzucać (w dobrej wierze) i trzymają dystans. Szanuję to, ale jeśli tylko jest okazja to staram się pogadać z nimi.


Coś w tym jest :) Mamy takich gospodarzy w Orebiczu, Apartman znaleziony przypadkiem "w ciemno", trafiliśmy na sympatycznych starsze małżeństwo, aktualnie jesteśmy u nich już 3 raz i w sumie to czujemy się jak u swoich dziadków na wakacjach :)

Jedynym problemem jest bariera językowa ;)
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 725
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 04.09.2021 13:21

majeczka napisał(a):Bardzo się cieszę, że dotarliście do Zavalaticy.

To właśnie tutaj zaczęła się nasza przygoda z Korculą.

I my się cieszymy, bo bardzo tam przyjemnie, chociaż zdecydowanie za mało czasu mieliśmy na bardziej dogłębną eksplorację :| Ale mam nadzieję, że następnym razem nadrobimy, szczególnie, że na pewno musimy też nadrobić Smokvicę i Čarę po drodze :wink:

majeczka napisał(a):Poznaliśmy tam wspaniałych ludzi, przyjaciół, których gościliśmy też u nas w Polsce, a w tym roku dwukrotnie odwiedzili nas Pelješacu.
Miło powspominać...

Dla mnie wspomnienia z jakiegoś miejsca, to właśnie (być może przede wszystkim) ludzie. Widoki zawsze można odświeżyć w pamięci, przeglądając zdjęcia, ale całości zawsze dopełniają relacje z ludźmi. Tego właśnie brakowało nam na Pelje, ale zyskaliśmy to szczęśliwie na Korčuli :oops:

maslinka napisał(a):Wasza kolacja u Katariny to była uczta dla zmysłów 8) Jadłam oczami przez monitor ;)

Fakt :!: Ja sama robię się głodna za każdym razem, kiedy przeglądam te zdjęcia. :mrgreen:

maslinka napisał(a):
corrina napisał(a):Codziennie wychodząc na plażę nie mogę się nadziwić, jak to możliwe, że tu naprawdę nikogo nie ma :?: :roll: 8)

Gdybyśmy wiedzieli, że tam tak pusto, przypłynęlibyśmy do Was kajakiem z Pelješca :P Trzeba by tylko wybrać w miarę bezwietrzny dzień (zdarzyły się takie) i dalibyśmy radę :)

Przypuszczam, że spokojnie byście dali radę, skoro na Šcedro śmigaliście 8) :mrgreen: My generalnie codziennie widzieliśmy przybyszów z półwyspu - fakt, to byli ludzie na deskach :oczko_usmiech: Niesamowite swoją drogą, jak szybko, dzięki wiatrowi, można się było dostać z jednej strony na drugą 8O


maslinka napisał(a):No tak, my się o tym przekonaliśmy na campingu Lovor na Mljecie. Mieszkaliśmy pod drzewkami laurowymi, chociaż były mniejsze niż te w Blato:
Liście laurowe walały się wszędzie pod stopami ;)

To musiał być bardzo pachnący camping :mrgreen: Taka miejscówka pod laurami bardzo by mi pasowała :smo:

maslinka napisał(a):Sądzę, że nie polubiłam się z Korczulą właśnie z powodu niesprzyjającej aury. Często padało (słynne lato 2014 :roll:) i było chłodno, a my akurat uwielbiamy upały 8) Do tego zimna woda na campingu, pod prysznicem... Wróciłam z tamtych wakacji bardzo zmarznięta :? I były to też nasze ostatnie wakacje campingowe ;) :?

No na pewno warunki pogodowe, podobnie jak relacje międzyludzkie, mają wielki wpływ na to, jak odbieramy dane miejsce. Z pewnością ja też nie byłabym zadowolona, ani z Korczulą bym się nie polubiła w takich okolicznościach pogodowych :smo:

pomorzanka zachodnia napisał(a):Ojej, faktycznie fajnych mieliście tych gospodarzy. Na zdjęciach to widać że dobrze się trzymają. :D

Cudowni ludzie, naprawdę, tęsknię za nimi jak za własnymi dziadkami, których nie mam od dawien dawna.... :coool: :oops:

pomorzanka zachodnia napisał(a): A jeszcze chciałam napisać taką herezję: ponieważ żaden że mnie smakosz win, najbardziej upodobałam sobie to najtańsze chyba wino białe które można kupić w każdym Konzumie. Ono właśnie jest z Blato :wink:

Ze mnie też żaden koneser :lol: Nam wino po prostu musi smakować, więc oczywiście nie raz kupowaliśmy też baaaardzo tanie wina w Konzumie czy Tommy'm. :oczko_usmiech: Tego z Blato akurat nie widziałam chyba nigdy, ale może nie zwróciłam uwagi :smo: Na tym wyjeździe kupowałam wina w bardzo różnej cenie, i po 40-50 kun za 0,75 l plavca czy rukataca w Potomje, 2 Dingače po stówie, ale też 3 litrową graševinę w plastikowej niczym od oleju butelce za niecałe 40 kun :lol: :mrgreen:

Koenig napisał(a):Nie jestem ekspertem od Chorwacji, ale z moich obserwacji wynika, że najfajniejsi są najstarsi gospodarze.

Coś w tym na pewno jest. Dla mnie, tak jak pisałam w relacji, kontakty ze starszymi ludźmi są niezwykle cenne i mam wielką nadzieję, że najbliższy rok obejdzie się z naszymi gospodarzami jak najłagodniej, bo bardzo, ale to bardzo tęsknię to tych rozmów z nimi, wspólnej kawy i rakiji.. :oops:

Koenig napisał(a):ale często jest tak, że nie chcą się narzucać (w dobrej wierze) i trzymają dystans. Szanuję to, ale jeśli tylko jest okazja to staram się pogadać z nimi.

A widzisz, może i w tym też coś jest, nigdy nie spojrzałam na nasze relacje (lub raczej ich brak) z gospodarzami z Pelješca z takiej perspektywy. Temat do przemyślenia na pewno :smo:

piekara114 napisał(a):
corrina napisał(a):Przysiadamy na kilka minut w przyjemnie zacienionym parku, w którym rosną przede wszystkim drzewa laurowe. Przyznam, że nie miałam pojęcia, że małe krzaczki, które kupuje się u nas w doniczkach, wyrastają do tak wielkich drzew
8O Przecież w Jelsie drzewa laurowe w parku były bardzo duże. Nie widziałaś ich...

No zabij mnie, ale nie :!: 8O :oops: :roll: Zupełnie nie zwróciłam na nie uwagi, chociaż tyle razy przechodziłam przez park. Oczywiście drzewa widziałam, tylko nie wpadłam na to, że to wawrzyn! :| W ogóle byłam zła opuszczając Hvar, bo jakoś nigdy nie udało nam się zrobić zapasów. Mijaliśmy wielokrotnie , schodząc do mariny, kilka malutkich krzaków, ale one ewidentnie do kogoś należały, więc nie chcieliśmy robić obciachu. :oczko_usmiech: Za 1 razem, kiedy byliśmy w Humacu, było tam kilka krzaków i wtedy chyba poczyniliśmy jakiś malutki zapas. Podjechaliśmy tam ponownie w drodze na prom wracając z drugiego pobytu w Jelsie i lipa - nie było nigdzie tych krzaków, albo nam się coś pomerdało i nie mogliśmy ich odnaleźć :x A na Pelje i Korculi nagle wszędzie istne zatrzęsienie wawrzynu, więc teraz jestem już w pełni szczęśliwa :mrgreen:

piekara114 napisał(a):Dawno u Ciebie nic nie pisałam, a miałam skomentować Półwysep.... Z tego co widzę, to ogromnie się cieszę, że swego czasu Żuliany na pobyt nie wybrałam, totalnie nie spełniłaby naszych oczekiwań (chociażby jako miejsce na wieczorne spacery).... Plaże za Orebiciem - to były jedne z fajniejszych dla nas miejsc do plażowania w Chorwacji - małe zatoczki, fajnie pod wodą i super widok.....

My niestety okolic Orebica nie eksplorowaliśmy zupełnie pod kątem zatoczek, a pewnie szkoda. Žuljana była dla nas niewypałem, ale nic już nie zmienimy w tej materii. Czasem takie wpadki też są potrzebne, żeby bardziej doceniać kolejne miejsca :smo:

piekara114 napisał(a):Co do Korculi - widziałam tylko miasto i to krótko.... ale chyba bliżej mi do nieodwiedzonego jeszcze Bracia....

U mnie z kolei Brač musi poczekać na jakąś nieokreśloną przyszłość... U mnie Korcula chyba zrównała się z Hvarem, nie jestem w stanie określić, która wyspa jest dla mnie aktualnie numerem 1 :oops: :mrgreen:
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 725
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 04.09.2021 13:23

stpman napisał(a):
Koenig napisał(a):Nie jestem ekspertem od Chorwacji, ale z moich obserwacji wynika, że najfajniejsi są najstarsi gospodarze. Mieszkałem kiedyś u podobnej pary, przefajni ludzie. Gospodarz posunął się nawet do umycia mi auta pod moją nieobecność :D
Nigdy nie trafiłem na złych gospodarzy, ale często jest tak, że nie chcą się narzucać (w dobrej wierze) i trzymają dystans. Szanuję to, ale jeśli tylko jest okazja to staram się pogadać z nimi.


Coś w tym jest :) Mamy takich gospodarzy w Orebiczu, Apartman znaleziony przypadkiem "w ciemno", trafiliśmy na sympatycznych starsze małżeństwo, aktualnie jesteśmy u nich już 3 raz i w sumie to czujemy się jak u swoich dziadków na wakacjach :)

Jedynym problemem jest bariera językowa ;)

Nie ma żadnej bariery :!: :mrgreen: My też zupełnie nie znamy chorwackiego, a jednak, tak jak pisałam, rozumiałam ok. 40% tego, co się do mnie mówi. W ostateczności z pomocą przychodził tłumacz googla. Biorąc pod uwagę, skąd pochodzili pierwotnie Chorwaci, Polak z Chorwatem po prostu musi się dogadać :oczko_usmiech:
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 725
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 04.09.2021 14:38

20.07.2021 – dzień 17: Ostatnia poranna Korčula, Vaja, Samograd, Kneza

To będzie długi odcinek w kilku częściach, bo zdjęć tego dnia wyszło nieco za dużo :oczko_usmiech:

Ostatni pełny dzień na Korčuli wita nas pięknym wschodem słońca 8)

01.jpg

Godzinę później wybieramy się na ostatnią kawę do Korčuli i na ostatnie zakupy (głównie już spożywczo-prezentowe). Po drodze zatrzymujemy się na chwilę na naszym ulubionym widoczku, który o poranku nie jest wprawdzie tak spektakularny, jak po południu, ale i tak piękny :hearts:

02.jpg

Korčula o 7:00 jest naprawdę cudowna, taka pusta, taka cicha, taka spokojna...

04.jpg

05.jpg

Mijamy chyba największy figowiec, jaki w życiu widziałam - biorąc pod uwagę, że do tej pory roślinę znałam wyłącznie z okazu, jaki posiadam w domu (aktualnie zaledwie 1,2 metra).

03.jpg

Przed kawą odwiedzamy na chwilę targ warzywny, gdzie po raz ostatni kupujemy kilka obłędnych pomidorów od pana z taką oto informacją dla kupujących :oczko_usmiech:

07.jpg

06.jpg

Spontanicznie kupujemy też malutkie bakłażanki (na zdjęciu może nie wyglądają na małe), idealne do faszerowania i duszenia, decyduję się też na małą doniczkę z rozmarynem. Hodowla odnóżek z hvarskich krzaków 2 lata temu skończyła się fiaskiem. :|

08.jpg

09.jpg

22.jpg

Bakłażanków oczywiście, z braku czasu, nie udało nam się już zrobić na Korčuli - pojechały z nami do Polski :lol:

Kelner w kawiarni już nas kojarzy i szkoda, że to już ostatni raz możemy wtapiać się w tą poranna Korčulańską codzienność.

Nasza znajoma stała ekipa już siedzi przy porannym espresso albo… przy pierwszej tego dnia bevandzie! :lol: :oczko_usmiech:

13.jpg

Panowie z kolejnych zdjęć to stali bywalcy kawiarni. Co śmieszne, wszyscy świetnie się znają, jednak zawsze siadają osobno, lub w małych grupkach, zawsze przy tych samych stolikach :mrgreen: Ci dwaj najczęściej są dość poważni, taksują każdego wzrokiem mrucząc coś pod nosem:

10.jpg

Ten z okularami codziennie opowiada jakieś kawały, ubaw ma po pachy. Warto pamiętać, że ludzie, którzy się śmieją, żyją dłużej :oczko_usmiech:

11.jpg

Ale najbardziej lubię tą trójkę - zagorzałe kółko dyskusyjne od pierwszych promieni słońca każdego dnia :mrgreen:

14.jpg

Wygląda na to, że chociaż w kawiarniach można oczywiście kupić jakieś ciastka, wśród lokalnych mieszkańców powszechny jest zwyczaj zakupu rogalika lub ciastka w piekarni, a następnie konsumpcja w kawiarni przy kawie. Tak w każdym razie codziennie czynił pan w okularach. Ale zaobserwowaliśmy to także w innych miejscach.

Po 8:00 zbieramy się na górę do Tommy'ego. Ostatni raz idziemy naszymi ulubionymi schodkami.

15.jpg

17.jpg

Mijamy wejście do ogrodu barokowego a kawałeczek dalej okazały krzak kapara, (kaparów? :roll: )

16.jpg

18.jpg

Kapary przepięknie kwitną :

19.jpg

20.jpg

Wszystkie mijane po drodze podczas lipcowych wakacji figi powodują mocne ukłucie mojego serca... :cry: Dwa tygodnie, mówił Petar, za dwa tygodnie będą gotowe do jedzenia... :evil:

21.jpg

Po szybkich zakupach wracamy do domu i na dole spotykamy Petara, który pyta, kiedy Natalka przyjdzie do kur po nowe jajka na śniadanie. No to idzie od razu :wink:

23.jpg

24.jpg

Po śniadaniu patrzę z sypialni na nasz rajski widok i nie wiem, czy zostać u nas na plaży, czy jechać w końcu gdziekolwiek indziej :?: :roll: Ostatecznie decydujemy się na Vaję 8) W końcu jest raptem 10 km od nas. :hut: Droga wzdłuż linii brzegowej bardzo przyjemna.

25.jpg

26.jpg

27.jpg

28.jpg

Mieć taką chałupinkę przy wodzie....

29.jpg

Zbliżamy się do Račišće.

30.jpg

31.jpg

Na Vaję można dojechać "obwodnicą" Račišće, zwracam uwagę na niewielki kierunkowskaz na Vaję i Samograd, ale jedziemy tak, jak nas prowadzi nawigacja, czyli przez miasteczko. Bardzo przyjemne moim zdaniem i na pewno następnym razem zajedziemy tu na dłuższą chwilę. Za Račišće droga nagle się zwęża i biegnie delikatnie w górę.

32.jpg

33.jpg

34.jpg

35.jpg

Z parkowaniem bardzo słabo, ale nie dziwne, skoro rodacy celowo stają tak, żeby zająć 2 miejsca, albo motor zajmuje miejsce, na które weszłoby 1,5 auta. :twisted:

63.jpg

Pierwszy rzut oka zapowiada obiecujące widoki :D

36.jpg

Dojście na plażę nie jest specjalnie wymagające, zajmuje kilka minut i kończy się schodkami. Nawet małe dzieci bez problemu powinny dać radę, ale wózkami raczej nie polecam. :roll:

39.jpg

41.jpg

36-1.jpg

Powolutku wyłania się zachwalana przez wiele osób plaża. 8) Na razie nic nie wskazuje na dzikie tłumy...

37.jpg

Nie zrażając się prawdopodobnie jednak sporą ilością plażowiczów, schodzimy na dół i niestety faktycznie ciasno. :roll:

40.jpg

43.jpg
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 13534
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 04.09.2021 15:01

corrina napisał(a):
Kelner w kawiarni już nas kojarzy i szkoda, że to już ostatni raz możemy wtapiać się w tą poranna Korčulańską codzienność.

Panowie z kolejnych zdjęć to stali bywalcy kawiarni. Co śmieszne, wszyscy świetnie się znają, jednak zawsze siadają osobno, lub w małych grupkach, zawsze przy tych samych stolikach :mrgreen:

To jest w Chorwacji piękne :D
Niestety, omija nas ten poranny rytuał, bo po pierwsze - dość długo śpimy ;), a po drugie - w ogóle nie pijemy kawy 8O

Natomiast mieliśmy w tym roku na Šipanie ulubioną ławeczkę w cieniu, na której kilka razy siedzieliśmy przed południem, np. w oczekiwaniu na statek, który zabierał nas na pobliską wyspę czy do Dubrovnika. Była tam ta sama ekipa starszych panów czytających książki lub gazety :) Wyciągaliśmy swoje książki i wtapialiśmy się w tło :mrgreen: Za trzecim razem panowie już nas poznawali :D

Świeże jajka na śniadanie - świetna sprawa!

A Vaja jest chyba moją ulubioną plażą na Korčuli :D
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 725
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 05.09.2021 11:22

Plaża rzeczywiście piękna, ale nie z tą ilością ludzi... Gdzie by tu się zadekować... :?: :roll:

44.jpg

Na lewo już ciasno, zostaje pełne słońce, a parasola tym razem nie wzięliśmy :?

46.jpg

45.jpg

Na prawo tylko taki wąski skrawek plaży z dużymi kamieniami, też częściowo już zajęty :roll:

47.jpg

Ostatecznie lądujemy w cieniu pod skarpą, tuż obok budki z lodami i piwem (pasuje tu jak pięść do oka... :roll: ). Miejscówka słaba, ale najlepsza z dostępnych.

Natychmiast lecimy do wody, a woda tutaj cudowna! Cieplutka a życie podwodne bardzo ciekawe, szczególnie w okolicach skał po lewej stronie. Znów pełne zachwytu pływamy we trzy a pod nami dobrych kilkanaście metrów w dół.

Po pierwszej kąpieli idę tradycyjnie na rozeznanie terenu. Wdrapuję się na skałki po prawej stronie zatoki. Na plaży coraz ciaśniej... :|

47-1.jpg

Ale im dalej od epicentrum, tym przyjemniej a widoki coraz lepsze :mrgreen: 8)

49.jpg

50.jpg

51.jpg

55.jpg

56.jpg

Stateczek, który z góry ze skarpy, kiedy schodziliśmy na dół, wyglądał jak z pocztówki, w rzeczywistości przywiózł tu dodatkową grupę plażowiczów :x
Oraz głośną muzykę :evil:

52.jpg

54.jpg

Na zoomie podglądam cudne zestawienie końcówki Pelješca, Hvaru i Biokova. :coool:

55-1.jpg

A jak dobrze wytężyć wzrok, widać nawet Šćedro :mrgreen: Kiedy plażowaliśmy w Zavali, widać było z kolei ten kawałeczek Korčuli, na którym aktualnie przebywamy :mrgreen:

55-2.jpg

I na plaży i w wodzie robi się niestety coraz ciaśniej...

53.jpg

58.jpg

Z lewej strony udaje mi się zrobić chyba ostatnie zdjęcie bez ludzi. Wskakujemy znów na dłużej do wody.

57.jpg

Susząc się po kąpieli wypatrujemy pierwszą na tym wyjeździe jaszczurkę. Aż dziwne, bo na Hvarze spotykaliśmy po kilkanaście dziennie. :roll:

59.jpg

Przy skarpie na plaży rośnie wielki krzak z takimi pięknymi kwiatkami.

60.jpg

Jakimś cudem wytrzymujemy tu aż 2 godziny i chyba jednak wrócimy do siebie. Chociaż, może, skoro już tu jesteśmy, zajrzyjmy jeszcze na ten Samograd? :?: :roll: 8)

Wracamy na górę, tu już zdecydowanie dla nas za ciasno i za gorąco.

61.jpg

62.jpg

Samograd to praktycznie następna zatoka na lewo, więc dojazd do niej zajmuje kilka minut a widoki po drodze pierwsza klasa :hut:

64.jpg

65.jpg

Po zaparkowaniu auta na ostatnim wolnym miejscu, idziemy leśną ścieżką, a potem przez niewielki gaj oliwny w kierunku plaży.

66.jpg

67.jpg

I już po kilku minutach mamy to :!: :mrgreen: Zdecydowanie lepiej :!: :oczko_usmiech:

68-1.jpg

68-3.jpg

69.jpg

71.jpg

72.jpg

88.jpg

Chociaż ludzi wcale nie jest mało, dzięki temu, że plaża jest dłuższa, nie wydaje się to aż tak uciążliwe.

70.jpg

Woda cieplutka a sama plaża bardzo przyjemna. Tu również, koło skałek po prawej stronie, życie podwodne jest godne podglądania.

Również z Samogradu pięknie widać Hvar :hearts:

74.jpg

76.jpg

77.jpg

Ta plaża jest naprawdę piękna, zdecydowanie bardziej nam się tu podoba, niż na Vaji, szczególnie, że po południu robi się już prawie pusto.

90.jpg

Patrzę na górę po prawej stronie i jakoś tak nasuwa mi się skojarzenie z ukochanym Pokrivenikiem :roll: :oczko_usmiech:

81.jpg

79.jpg

80.jpg

Po południu zaczyna trochę wiać i pojawiają się fale, które zaczynają mocno przeszkadzać w pływaniu przy skałkach.

82.jpg

86.jpg

Leniwie spędzamy prawie 3 godziny i niestety z każdą minutą zaczyna do nas docierać, że to już, że to nasze pożegnanie z Korculą... :cry:

84.jpg

85.jpg

Im dłużej gapię się na ten turkus, na skały Samogradu, malutki cypelek końcówki Pelješaca, Hvar a za nim masywne góry Biokova, tym smutniej mi się robi, bo to najgorszy moment całych wakacji. :cry:

78.jpg

Ale nie możemy siedzieć tu w nieskończoność. Obiecaliśmy dziewczynom pizzę w Korčuli wieczorem, no i czeka nas ponowne pakowanie a jutro początek powrotu. :?

Ostatni rzut oka na tą piękną plażę i zarządzamy odwrot. :|

89.jpg
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 725
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 05.09.2021 11:59

Powrót przez oliwny gaj zajmuje chwilę dłużej, bo po drodze kilka razy stajemy na zbiór jeżyn, skoro nie ma fig, niech będą jeżyny... :oczko_usmiech:

00.jpg

Spacer w takich okolicznościach przyrody jest bardzo przyjemny, a wiatr dociera nawet tutaj, więc nie jest ekstremalnie gorąco.

91.jpg

92.jpg

94.jpg

95.jpg

95-1.jpg

96.jpg

Niektóre drzewka wyglądają na całkiem stare, choć oczywiście nie tak stare, jak ta, która stała koło naszego lokum w Žuljanie.

95-2.jpg

Winogrona, podobnie jak figi, potrzebują jeszcze czasu...

97.jpg

93.jpg

Jaszczurek nie ma, ale są za to liczne motyle. Kilka razy udało nam się spotkać pazia królowej, ale nie tym razem :smo:

98.jpg

99.jpg

Ostatecznie stwierdzamy, że może zjemy coś po drodze w Knezie, bo jesteśmy wszyscy głodni. Wydaje mi się, że widziałam po drodze jakąś pizzerię, zaraz to sprawdzimy.

Wracamy troszkę inną drogą (chyba właśnie tą "obwodnicą", na którą znak widziałam z dołu), już nie przez Račišće, a samo miasteczko podziwiamy tylko z góry.

100.jpg

101.jpg

102-1.jpg

103.jpg

104.jpg

105.jpg

106.jpg

Bardzo przyjemnie wygląda to Račišće. Następnym razem trzeba będzie tu też wpadać na kawę, czy lody. W tym roku monopol miała Korčula :mrgreen:

Wjeżdżamy do Knezy i pierwszy lokal, jaki widzimy, to Bistro Dalmatino. Zaglądam do karty i raczej nie dla nas – głównie ryby, na dodatek bardzo drogo. Widoczek natomiast przyjemny.

107.jpg

Kolejny przystanek kilkaset metrów dalej to Bistro Fortuna. I tu zostajemy. Mają pizzę i dużo innych pysznych rzeczy.

108.jpg

108-1.jpg

109.jpg

Konoba okazuje się być strzałem w 10, duży wybór pizzy i nie tylko, wszystko w bardzo przystępnych cenach i z pięknym widokiem.

110.jpg

110-1.jpg

110-3.jpg

Na początek jednak coś na ochłodę :smo:

111.jpg

Dziewczyny wkrótce dostają swoją pizzę.

112.jpg

113.jpg

113-1.jpg

Moim hitem jest crni rižot ze sporą ilością ośmiornicy. Tylko tej grillowanej nie udało się w końcu nigdzie zjeść, może za rok.

115.jpg

A M. zamówił čevapy.

114.jpg

Na koniec jeszcze super aromatyczne espresso.

116.jpg

Jesteśmy najedzeni pod korek, kilka kawałków pizzy zabieramy na wynos, a rachunek o 200 kun niższy, niż wczoraj w Albercie. I jeszcze rukola w gratisie, gdzie w Warszawie zwykle kasują za dodatki po 4 zł. Można?

117.jpg

Jest 18:00 ale dziewczynom mało wody! :mrgreen: Na tym wyjeździe nie było w zasadzie nigdzie okazji do skoków. Pora to nadrobić, wystarczy tylko przejść przez ulicę.

127.jpg

128.jpg

129.jpg

W czasie, kiedy dziewczyny skaczą pod okiem taty, ja idę na krótki rekonesans po najbliższej okolicy. Przyjemnie tu całkiem, chociaż na nocleg mimo wszystko bym się raczej nie zdecydowała. Nie bardzo podobają mi się te plaże, bo w zasadzie to głównie betonowe przystanie dla łódek. Ale to tylko takie spostrzeżenia po 5 minutach spaceru, być może są lepsze miejsca. Sprawdzimy następnym razem.

118.jpg

119.jpg

120.jpg

121.jpg

122.jpg

123.jpg

124.jpg

125.jpg

125-1.jpg

126.jpg

Po pół godzinie skoków zbieramy się w końcu do domu, bo zaczyna się robić naprawdę późno. Przez kilka następnych minut, podczas jazdy, dochodzimy do wniosku, że powinniśmy zaprosić jeszcze Petara i Marię na jakąś małą kolację pożegnalną. No bo to przecież niemożliwe tak po prostu powiedzieć im rano „do widzenia”, pomachać i pojechać. :cry:

Szybki rekonesans lodówki – szału ni mo, ale coś się skleci. Mamy ziemniaki (Petar jest wielkim fanem frytek), mamy pyszne rano kupione pomidory no i paprykę, którą kupiliśmy parę dni temu, a Petar upiekł ją dziś dla nas i poinstruował, jak ją przyrządzić. Wino też się znalazło i trochę szynki i sera. Teraz tylko wszystko przygotować i iść po gości.

Taka taktyka okazuje się nieco kiepskim pomysłem, bo kiedy idę na górę, słyszę, że ktoś u nich siedzi, z kimś rozmawiają w ogorodzie. No cóż, nie możemy mieć pretensji, przecież nie zapraszaliśmy ich na żadną kolację, a jak widać, niespodzianki nie zawsze działają, jak trzeba. :roll:

Mała konsternacja, bo już po 21:00 , co robić :?: Szybko wysyłam wiadomość do Any, że chcieliśmy zaprosić rodziców na małą pożegnalną kolację, ale oni chyba mają gościa. Ana obiecuje zadzwonić do nich i po chwili odpisuje, że niebawem do nas przyjdą. Uff! :mrgreen:

130.jpg

Są całkowicie zaskoczeni, że na tarasie czekamy z kolacją. Petar jest jednak zawsze przygotowany, pojawia się z zimnym winem w ręku. Oj, szybko to my się dziś nie spakujemy! :lol: Ale są rzeczy ważne i ważniejsze, a ta kolacja jest jedną z nich.
Kolacja u Petara i Marii to był dla nas wielki zaszczyt, a dziś u nas wieczór z nimi to ogromna przyjemność. Znów gadamy i śmiejemy się ze wszystkiego, chociaż smutek związany z naszym wyjazdem napawa chyba i ich.

Kiedy już wszyscy podjedli, Maria szepcze coś do ucha Petarowi, a on posłusznie opuszcza nas na kilka minut. Niebawem wraca z jakimś małym pakunkiem w folii aluminiowej. Okazje się, że to lody dla Marty i Natalii. :hearts: Podejrzewam, że wcześniej kupili je specjalnie dla nich, bo wnuki mieszkają w Splicie i nie bywają tu zbyt często. Potem na górę idzie jeszcze Maria i wręcza nam pudełeczko ze zrobionymi przez siebie migdałami w cukrze. Wzrusz. :cry:

W końcu czas się pożegnać, bo dochodzi 23:00. Gonimy dziewczyny pod prysznic i trzeba połknąć tą żabę – rozpoczynamy najgorszą czynność tych wakacji, czyli ostateczne pakowanie. :| Na szczęście idzie nam dość sprawnie i na rano zostaje dosłownie kilka rzeczy, plus ogarnięcie apartmanu.
Ural
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2969
Dołączył(a): 13.03.2015

Nieprzeczytany postnapisał(a) Ural » 05.09.2021 14:49

Sympatycznie spędziliście czas na na Korczuli. Przyjemnie się czyta relację i ogląda.
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 725
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 05.09.2021 19:25

Ural napisał(a):Sympatycznie spędziliście czas na na Korczuli. Przyjemnie się czyta relację i ogląda.

Cieszę się, że nie zanudziłam lekturą przy tak słabej aktywności na miejscu :wink: :lol:

maslinka napisał(a):Niestety, omija nas ten poranny rytuał, bo po pierwsze - dość długo śpimy ;), a po drugie - w ogóle nie pijemy kawy 8O

Przynajmniej zdrowsze serducha macie :wink:

maslinka napisał(a):Natomiast mieliśmy w tym roku na Šipanie ulubioną ławeczkę w cieniu, na której kilka razy siedzieliśmy przed południem, np. w oczekiwaniu na statek, który zabierał nas na pobliską wyspę czy do Dubrovnika. Była tam ta sama ekipa starszych panów czytających książki lub gazety :) Wyciągaliśmy swoje książki i wtapialiśmy się w tło :mrgreen: Za trzecim razem panowie już nas poznawali :D

No to też na pewno fajna wakacyjna rutyna a wzruszające jest niezmiennie to, że w Cro wciąż są ludzie, którzy czytają gazety. Ja bym się chętnie wtapiała w takie gazetowo-książkowe towarzystwo :mrgreen:

maslinka napisał(a):Świeże jajka na śniadanie - świetna sprawa!

To prawda ! Te z ostatniego podbierania pojechały z nami pod Zagrzeb (bo już byliśmy po śniadaniu, jak Maria zawołała Natalkę do kurnika) i były w sam raz na ostatnie śniadanie w Cro :wink:

maslinka napisał(a):A Vaja jest chyba moją ulubioną plażą na Korčuli :D

No moją jednak nie, tzn bardzo mi się wizualnie podobała, ale jednak Samograd wygrał. Aczkolwiek mój ranking ma tak mało pozycji na Korculi, że na razie nie pokuszę się o żadne zestawienia, mam nadzieję, za rok to nadrobić :papa:
corrina
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 725
Dołączył(a): 09.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) corrina » 05.09.2021 20:10

21.07.2021 – dzień 18: Korčula-Orebić- Donje Psarjevo


Nie da się tego wyprzeć, to ostatni dzień w Raju, jakim okazało się dla nas to miejsce. Wstajemy o 6:00, akurat na wschód słońca zza zboczy Sv. Ilji.

01.jpg

Kończymy pakowanie, ogarniamy się i idziemy na górę, bo na 8:00 Maria zarządziła, że pijemo kavu. Teraz już naprawdę smutno, ale taka kolej rzeczy... :cry: Na pocieszenie Petar wręcza M. butelkę swojej nieśplikowej rakiji. Maria mówi, że jak Natalka wstanie, to ma przyjść po ostatnie jajka na śniadanie.

No to jesteśmy prawie gotowi, ale nie mogę się zebrać, żeby tak po prostu stąd wyjść. Jeszcze jedna kawka, teraz już naprawdę ostatnia.

02.jpg

Przed 10:00 jesteśmy gotowi z bagażami i wszystkim. Ostatni rzut oka na ten wielki błękit i pożegnanie z naszym tarasem…

03.jpg

04.jpg

05.jpg

06.jpg

07.jpg

Kilkanaście minut później, bez zbędnych ceregieli (bo będzie płacz), żegnamy się z naszymi najlepszymi pod słońcem gospodarzami i ruszamy na prom.

08.jpg

Trochę późny ten start (10:30), no ale trudno... Mamy na dziś ok 660 km. Większość autostradą, może nie będzie tak źle. Jednak do czasu samego przejazdu trzeba dodać oczywiście prom (tu mamy szczęście bo wjeżdżamy praktycznie od razu na prom, który akurat stoi w porcie, aut bardzo mało), ewentualny obsuw w BiH (na szczęście zero obsuwu, płynny przejazd), ale także trochę ponad godzinę w Orebiću, zakupy owocowe przy ujściu Neretwy i nieplanowany dłuższy przystanek na stacji, gdzie dziewczyny jedzą obiad.

Tak jak zapowiadali, po kilku dniach ochłodzenia dziś od rana znów pełna lampa. To nam się zdarza chyba regularnie przy powrotach... :x Zanim wjedziemy na prom, podjeżdżamy jeszcze na chwilę do bankomatu w Korčuli, znów mamy za mało gotówki, a jak się okazuje, jednak w Cro wciąż w wielu miejscach rządzi żywy pieniądz.

09.jpg

Ostatnie - naprawdę ostatnie chwile w miasteczku, które bardzo nas urzekło od pierwszego dnia.

10.jpg

11.jpg

Kilka minut później wjeżdżamy na prawie pusty prom, z którego zjeżdżamy w Orebiću 20 minut później.

12.jpg

Te ujęcia już oczywiście były, ale nie zaszkodzi jeszcze kilka, choćby z minimalnie innej perspektywy :oczko_usmiech:

14.jpg

14-1.jpg

14-2.jpg

Wystarczy tylko odwrócić głowę albo przejść na drugą stronę promu, a tu już wita nas franciszkański samostan.

15.jpg

16.jpg

I już przed nami Orebić...

16-1.jpg

17.jpg

18.jpg

19.jpg

20.jpg

Jest od rana tak gorąco, że natychmiast wskoczyłabym do wody i jeszcze trochę popływała, ale w planie mamy jeszcze kawkę. Nie można mieć wszystkiego... :roll:

20-1.jpg

21.jpg

22.jpg

23.jpg

25.jpg

Ponieważ razem z nami na promie jest raptem kilka samochodów, zjeżdżamy błyskawicznie.

27.jpg

Po chwili parkujemy na parkingu tuż koło portu. Mam jakiś problem z parkometrem, który (podobnie jak w Trpanju) nie chce zaakceptować płatności (tu kartą) ale po kilku próbach w końcu się udaje. O 11:25 dajemy sobie max. godzinę na ten przystanek. Pierwsze kroki kierujemy oczywiście do Croccantino.

28.jpg

28-1.jpg

29.jpg

30.jpg

Potem jeszcze jakieś ostatnie pamiątkowe zakupy, przystanek w Tommy'm (butelkomat) i finalnie przed 13:00 żegnamy się z tymi bajkowymi widokami... :cry:

31.jpg
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Z piekła do nieba, czyli Pelješac i Korčula 2021 - strona 9
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2022