Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Wracając do domu przez Krajinę i Bośnię - 2009

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007
Wracając do domu przez Krajinę i Bośnię - 2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 21.01.2010 00:14

W 2009 roku mogliśmy być w Chorwacji tylko tydzień. Szkoda było więc każdego dnia .
Tak powstał pomysł, by dzień powrotu do domu był dniem poznawania Krajiny i przylegającego do niej skrawka Bośni. Autostradę zamieniliśmy na boczne drogi.

Jeździmy do Chorwacji po odpoczynek dla zmęczonych całoroczną pracą psychiki i ciała. Zachwycamy się Jadranem, słońcem , winem , rakiją, owocami morza i tworzymy z miejsc naszych wakacji własny raj na ziemi.
Ale znamy przecież historię tego kraju, dawną i współczesną. Zdjęcia gen. Ante Gotoviny w wielu miasteczkach zmuszają do zastanowienia. Podziwiać czy potępić operację "Oluja" ? Można odrzucić ten "drugi" obraz Chorwacji i zostać w raju.
Ale można też zejść na ziemię ...


Oglądanie podziurawionych kulami ścian domów jest dwuznaczne -wywołuje we mnie zawstydzające zaciekawienie i jednocześnie smutną powagę. Ślady wojny sprzed kilkunastu lat są widoczne w Krajinie nadal. A wszystko to w pięknej scenerii przyrody - gór, krasowych rzek, ogromnej przestrzeni błękitu nieba i zieleni - lasów i łąk.


Losy Krajiny zapoczątkowało powstanie tzw. Pogranicza Wojskowego

Obrazek


Wspólne zamieszkiwanie tych ziem przez Chorwatów i Serbów zakończyło się tragicznie.
Jak wiadomo, proklamowanie w 1991 roku Republiki Serbskiej Krajiny skutkowało po 4 latach 72 godzinną operacją wojskową "Oluja" - Serbowie w popłochu opuszczali swoje domy, kilkaset osób poniosło śmierć, do dziś większość Serbów nie powróciła( ok. 200 000 ).
W Europie Środkowej było i jest wiele takich "krain" - Bukowina, Łemkowszczyzna, Podole , Lwów czy Wileńszczyzna . Wszystkie one skończyły tak samo - wybuchem nienawiści i przemocy. Ale jakby na przekór tragediom i śmierci - po latach ludzie wracają do swoich domów, pielęgnują tradycje, walczą o własny język, prawo do historii i prawo do mieszkania na swojej ojcowiźnie.
Jak potoczy się dalsza historia Krajiny i innych "krajin" ?
Czy zabliźnią się rany ?
Czyja tak naprawdę jest ta ziemia ? Czy musi być tylko jednego narodu ?
Co trzeba zrobić by móc żyć w dobrosąsiedzkiej zgodzie ?
Czy to tylko retoryczne pytania ...



Pomiędzy Tribunjem a Sisakiem jest ok. 300 km . Kilkanaście godzin niespiesznej jazdy samochodem.
W tle - muzyka bałkańska - Miroslav Skoro, Thompson, Alen Islamovic, Dino Merlin .
Z połączenia dźwięków, widoków, śladów historii tych ziem powstał taki pejzaż.



Wyruszamy z Tribunja czerwcowym sobotnim rankiem, miasteczko jeszcze śpi, choć dziś zaczyna się tu letni sezon i przy marinie robotnicy w pośpiechu sadzą ostatnie kwiaty i malują świeże pasy na jezdni. Specyficznie pachnie ten rodzaj białej farby, rozpoznam go z zamkniętymi oczami. Odwracam szybko głowę, by po raz ostatni spojrzeć na miniaturowe stare miasto i widzę jeszcze raz wielkie zdjęcie domagającego się prawdy gen. Ante Gotoviny.

Obrazek



Daleko je kuca moja śpiewa do nas Miroslav Skoro. Święta prawda. Trzeba jechać.


Kilkanaście kilometrów od wybrzeża kończy się Dalmacja i wjeżdżamy do Krajiny.
Tak przedstawiały granice Serbskiej Republiki Krajiny jej władze.

Obrazek

Nie wnikam w to, czy ta granica przebiegała zgodnie czy niezgodnie z prawdą historyczną. Czuję bardziej niż wiem, że tu już inna ziemia, inny świat - za sprawą krajobrazu, w którym coraz bardziej zaczyna dominować poczucie pustkowia , wyludnienia. W oddali sinieją góry. Jeszcze kilka razy widzę w lusterku Jadran, ale i on w końcu znika.
Przed nami pierwszy cel naszej podróży - Bribir i Burnum .
Zbitek słowny obu nazw wywołuje uśmiech , jakoś tak kojarzą się z barum-barum, a może burumburum .
A sprawa jest poważna, bo Bribir to ciekawostka geologiczno-archeologiczna a Burnum - historyczno- archeologiczna.
Bribirskiej Glavicy - nie znaleźliśmy. Nie wjechaliśmy na szczyt płaskiego, wystającego 150 metrów powyżej otoczenia wzniesienia , a sięgającego 300 m npm - bo przejeżdżając przez 3 kolejne wioski nie spotkaliśmy nikogo, kogo można by spytać o drogę, a drogowskazy na bocznych drogach chyba nie są potrzebne - bo komu miałyby być. Widzieliśmy to miejsce z daleka; zasiedlone już w paleolicie, z odkrytymi u jej podnóża osadami z epoki Nowego Stone Age i z prawie wymarłymi wioskami pierwszej dekady XXI wieku.
W pogodny dzień ma się z Bribirskiej Glavicy roztaczać wspaniały widok na wyspy archipelagu szybenickiego, wyspę Vis (!) , a w pozostałe strony świata na leżące u podnóża polja z wąwozem rzeki Krk , obramowane niezliczonymi pasmami górskimi, w tym masywem Dinary.
Wszystko to widziały oczy wyobraźni i to musiało wystarczyć. Lekko zdeprymowani niepowodzeniem zaraz na początku włóczęgi, przystanęliśmy na małe co nieco i pocieszaliśmy się widokiem prawie jak z Birbiru. Co robi prawie, wiedzą wszyscy.

Obrazek


Ze znalezieniem Burnum nie było problemu - leży przy głównej drodze.

Obrazek

Chociaż; gdybym nie wiedział, gdzie oczekiwać tej kolejnej atrakcji, przejechałbym obok niej i nie zorientowałbym się, że właśnie minąłem resztki wojskowego obozu 4-tego i 11-tego legionu rzymskiej armii. Legiony stacjonowały w tym miejscu kontrolując przejście przez rzekę Krk, prawdopodobnie strzegły także akweduktu. Obóz został zniszczony w 639 r. w trakcie wojny pomiędzy Awarami i Słowianami.
Jakie było nasze zdziwienie, gdy zobaczyliśmy obok ruin kilka samochodów z włoskimi tablicami - okazało się, że to studenci z Wydziału Archeologii Uniwersytetu w Bolonii odbywają tu praktyki wakacyjne i miejsce zostanie w ciągu kilku lat bardziej wyeksponowane. Może nawet pojawi się tablica informacyjna ?

Obrazek


Obrazek


Obrazek



Miroslav Skoro ustąpił miejsca Marko Perkovic'owi - przed nami zaczęła wznosić się potężna sylwetka Vrhu Dinare , a po naszej prawej stronie wynurzała się zza Velikiej Prominy - Svijala , po której mały Marko chodził ze swoim didom ...
Moj dida i ja , prijaljela dva !
Tu dorastał, tu kształtował się jego światopogląd i wrażliwość. Tu walczył ...
Trzymałem kilka razy w ręku kbkAK , parę razy strzelałem z niego do tarczy - ale nigdy nie miałem świadomości, że muszę strzelać do człowieka ...
Nie ma większej różnicy, co trzyma się w ręku, kałasznikowa czy thompsona. Ale to, do czego się strzela, już ma i jeżeli celem jest człowiek, musi odcisnąć się na ludzkiej psychice.
Podobnie jak fakt, że jest się jednocześnie celującym i - celem . Muzyka MPT porywa mnie, teksty potrafią wzruszyć - i wywołać konsternację. Tu, w tej części Chorwacji , nie mogło być innego muzycznego dopełnienia pejzażu.

Przed nami skrzyżowanie dróg. Chciałoby się skręcić w prawo i zanurzyć w Kninsko polje , i dalej, i dalej - ale to przecież powrót do domu. Od tego momentu już nieodmiennie - kierunek na północ .

Asfalt krajowej chorwackiej jedynki jest doskonały. Anica- kninska kralnjica nie przypuszczała pewnie, że będzie można tak szybko się poruszać i przemieszczać z miejsca na miejsce. Ale nagle za zakrętem ostre hamowanie - dostojny van na holenderskich tablicach prowadzony przez dostojnych emerytów skutecznie blokuje drogę i to dokładnie na podjeździe. Nic nie dzieje się przypadkiem, zmęczeni jazdą za kamperem przystajemy w pierwszej zatoczce a tam naszym oczom ukazuje się widok iście toskański !

Obrazek

Zaskoczeniem jest też tablica informacyjna - jesteśmy na drugim, południowym krańcu Velebitu !


Obrazek


To tu znajduje się sławna z raftingu rzeka Zrmanja, jedna z wielu krasowych rzek Bałkanów. Ae nasza droga będzie podążać wzdłuż nurtu innej pięknej rzeki.
Musimy tylko do niej dojechać.

C.d.n...
szczepciu
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 245
Dołączył(a): 02.10.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) szczepciu » 21.01.2010 00:32

No, ciekawie się zapowiada. Tym bardziej, że w tle przewija się historia, a historię to ja bardzo lubię, chociaż bardziej mnie interesuje ta pierwszo- i drugowojenna. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.
new1984
Croentuzjasta
Posty: 247
Dołączył(a): 18.09.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) new1984 » 21.01.2010 08:11

Koniecznie!
zapisuję się do czytelni.
nie ma lepszego połączenia, niż naoczna relacja połączona z rysem historycznym!.
Vjetar
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45312
Dołączył(a): 04.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Vjetar » 21.01.2010 08:18

Chapeau bas za tekst ( o tej porze...).
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 21.01.2010 09:10

plavac napisał(a):
Oglądanie podziurawionych kulami ścian domów jest dwuznaczne -wywołuje we mnie zawstydzające zaciekawienie i jednocześnie smutną powagę.


To samo uczucie towarzyszy mi od pierwszego wyjazdu do Chorwacji w 2002 roku. Wtedy nad Adriatyk jechaliśmy starą drogą przez Gracac, natomiast powrotną drogę wybraliśmy przez Bośnię, doliną Neretvy i Vrbasu.
Gdzieś w Republice Serbskiej była blokada drogi, wozy sił pokojowych i policja zablokowały przejazd i kierowały na objazd przez jakąś wioskę. To tam zobaczyliśmy mały tylko fragment "powojennego" życia zwykłych ludzi. W nieswoich domach, nieremontowanych, czasem do połowy spalonych, ostrzelanych, obdartych.

Także i w ubiegłym, 2009 roku włócząc się po Velebicie, smutną refleksję wywoływały tablice w terenie i czerwone linie zakreślone na mapie, które ostrzegały o ewentualnych minach.
Podchodziłem pod Sv. Brdo ścieżką górską przez Vlaskograd. Dokładnie tamtędy ponad dziesięć lat temu, przechodziły na drugą stronę Velebitu oddziały armii Chorwackiej podczas akcji Oluja. Umundurowani, objuczeni, gęsiego... znalazłem gdzieś w sieci zdjęcie, rozpoznałem od razu to miejsce...

Oczywiście co roku spotykam miejsca i ślady byłej wojny. Trochę się tym interesuję. Trochę czytałem. Chętnie zobaczył bym na żywo więcej. Grbavica, Tuzla, Srebrenica... tylko czy są to miejsca dla turystów? Z boxem na dachu, cyfrówką w ręce?

Nie twierdzę, że historia przeszkadza mi, czy też nie pozwala na beztroski odpoczynek nad Adriatykiem. W końcu po to tam jedziemy. W końcu to nie mnie bezpośrednio dotyczyła ta wojna. Jednak przychodzą takie wieczory, że siedząc na balkonie czy tarasie, zamiast wsłuchiwać się w beztroskie dźwięki okolicznych kawiarenek, zaczynam zadawać mnóstwo pytań bez odpowiedzi.

Przejeżdżając przez Mali Alan, po drugiej stronie przełęczy można spotkać kilka tablic poświęconych chłopakom, którzy zginęli tutaj podczas walk. Zatrzymujeny się przy jednej... Mój rocznik. Patrzę na datę śmierci i zastanawiam się, co ja mogłem wtedy robić... albo inaczej... czego on już w życiu nie zrobi?

Dzięki za temat. Nie jest łatwy. Moje odczucia są bardzo zbliżone do Twoich, jednak nie potrafię tego oddać w żaden sposób.
Pozdrawiam
Interseal M.
Rysio
Administrator
Avatar użytkownika
Posty: 12913
Dołączył(a): 23.07.2002

Nieprzeczytany postnapisał(a) Rysio » 21.01.2010 09:29

Moja przygoda z Chorwacją rozpoczęła się w 1997 roku. Pierwsze wrażenia również nie były imponujące. Jedno jednak muszę przyznać - ludzie w Chorwacji zmienili się i to bardzo, co niestety w tym przypadku nie jest zjawiskiem pozytywnym. Jadąc wówczas przez przedmieścia Zagrzebia czy Karlovac częściej spotykało się samochody należące do SFORu niż prywatne i czasem miałem wrażenie że wjechałem na teren objęty wojną. Budynki, drogi, infrastruktura wewnątrz kraju praktycznie nie istniały za to ludzie stanowili siłę tego kraju. Dziś ... no cóż :?
Tymona
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2140
Dołączył(a): 18.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Tymona » 21.01.2010 10:03

Interseal napisał(a):
plavac napisał(a):
Oglądanie podziurawionych kulami ścian domów jest dwuznaczne -wywołuje we mnie zawstydzające zaciekawienie i jednocześnie smutną powagę.
To samo uczucie towarzyszy mi od pierwszego wyjazdu do Chorwacji w 2002 roku.
I ja podpisuję się pod tym baaardzo trafnym zdaniem...

A tak poza tym - Plavacu, czytanie Twoich tekstów to czysta przyjemność :D

pozdrawiam
:D
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 21.01.2010 10:32

Witam Wszystkich ciepło w ten mroźny poranek :) Bardzo mi miło, że jesteście. Trochę muszę uprzedzić Szczepcia , new1984 i innych oczekujących na dużo treści historycznej, że mogą się rozczarować. Starałem się nie przeładować relacji z podróży zbyt długimi wywodami - przecież tyle już na ten temat napisano, właśnie dlatego ten odnośnik na pocżątku. Bardzo się cieszę , Interseal i Rysio, - o tym właśnie myślałem, żeby relacja rozbudowała się o Nasze odczucia. Wtedy to co subiektywne stanie się obiektywniejsze.
Tymono, Yac Yamaho - dziękuję :oops: :)
krakusowa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6234
Dołączył(a): 08.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakusowa » 21.01.2010 12:04

plavac napisał(a):Witam Wszystkich ciepło w ten mroźny poranek :) Bardzo mi miło, że jesteście.


jesteśmy, jesteśmy :D i czekamy na cd 8O
Buber
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3450
Dołączył(a): 11.08.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Buber » 21.01.2010 12:24

Bardzo się cieszę, że "nadajesz" Plavacu. Mile wspominam Twoje teksty o Montenegro.
Zdjęcia nie są potrzebne. Można spokojnie zamknąć oczy, znaleźć jakiegoś "ochotnika" do poczytania, a wyobraźnia zrobi resztę :) .

Postać Generała wywołuje skrajne emocje. Wszyscy Chorwaci, których spotkałem uważają go za bohatera i obrońcę ich rodzin.
Z Serbami nie rozmawiałem ... Bośniacy też mają swoje zdanie ... - zwłaszcza Ci z Mostaru.

Do Chorwacji jedziemy po wypoczynek. Ale rzeczywiście wystarczy kilka kilometrów od morza i już widzimy, czasem zupełnie świeże, ślady bolesnej historii.
Cieszę się, że o tym piszesz i czekam niecierpliwie na C.D.
wojan
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 5524
Dołączył(a): 17.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) wojan » 21.01.2010 16:39

Piotrusiu - wyartykułowałeś to co nam cromaniakom gra w duszy w sposób iście mistrzowski :D Ale wcale się temu nie dziwię, bo wszystko co do tej pory tu napisałeś to miód na nasze skołatane (czasami) cromanaiackie serca :D
Pozdravki :papa:
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 21.01.2010 20:37

Też się dosiadam, życząc by ten trudny temat nie skończył się prawie jak zwykle...czyli awanturą :wink: :lol:
Pozdrav
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 21.01.2010 21:23

Witajcie, Cromaniacy :) Fiolku, Buberze, Wojanie drogi - jakie to miłe to cromaniackie kołatanie serca :wink:
Mam nadzieję, że to tylko emocje, żadne tam stenokardie ...
pozdrawiam ciepło :)
P.S. Slapolu - obiecuję :wink:
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 21.01.2010 21:29

plavac napisał(a):...P.S. Slapolu - obiecuję :wink:


Przecież wiesz, że nie o Twoje awanturnicze ciągoty mi chodziło.. :wink: :lol:
zoohha
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1191
Dołączył(a): 07.12.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) zoohha » 21.01.2010 21:52

Dobry wieczór
Czytając Twój tekst Piotrze stwiedziliśmy, że masz dar. Tak niezwykle i różnorako wyrażasz swoje emocje. Jest struna i głos u "Vrhu Dinare" (prawie ) jest też i pióro...

ZoOle z ziowym acz cieplutkim pozdrowieniem
PS.
I wcale CI nie "kadzimy" :D
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Wracając do domu przez Krajinę i Bośnię - 2009
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018