napisał(a) velo_12 » 09.07.2008 08:00
Nieprzejednanym patriotą okazał się 23-letni mieszkaniec Bytomia, który w czasie spotkania zabił 51-letniego znajomego. Denat, gdy jeszcze żył, śmiał w trakcie relacji z meczu drwić z umiejętności polskich piłkarzy, a ponadto przy stanie 2:0 dla Niemców ściągnął z okna biało-czerwoną flagę. Dostał kilkanaście ciosów nożem.
Z kolei w Tczewie jeden z mieszkańców tego miasta, patrząc, jak Lukas Podolski strzela Polsce pierwszą bramkę, chwycił za ostre narzędzie i podciął sobie żyły. Rannego kibica zabrało do szpitala pogotowie, ale pacjent po pewnym czasie uciekł. W drodze powrotnej stracił przytomność. Chyba na swoje szczęście, bo nie zobaczył, jak Podolski strzela Polakom drugą bramkę.
Także w Tczewie zrozpaczony kibic po przegranym meczu skakał po dachu własnego auta! W mieście wyleciały z okien dwa telewizory.
Bijatyką kilkudziesięciu kibiców zakończyło się oglądanie spotkania na rynku w Kościerzynie. Jeden z kibiców okazywał radość po zwycięstwie Niemców. Cudem uniknął linczu. Demonstracyjnie spalono niemiecką flagę.
Jeśli chodzi zaś o flagę polską, to próba jej wywieszenia w oknie o mało nie skończyła się śmiercią dla 24-letniego kibica z Bielska-Białej. Mężczyzna poślizgnął się i wypadł z balkonu na I piętrze. Na szczęście był pijany, nic więc mu się nie stało.
Próbę inwazji na Niemcy podjęto w Słubicach. Po przegranym meczu grupa około 200 kibiców zebrała się na moście i ruszyła na Frankfurt dysząc żądzą zemsty i wykrzykując patriotyczno-wulgarne hasła. Zostali zawróceni przez policję.
Siedmiu policjantów pobitych, trzy osoby zatrzymane - to bilans bitwy, jaką po meczu Niemcy-Polska policja stoczyła z chuliganami w tzw. miasteczku kibica w parku Kasprowicza w Szczecinie.