Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Mali Losinj

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
themoon
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 304
Dołączył(a): 13.06.2008
Mali Losinj

Nieprzeczytany postnapisał(a) themoon » 24.06.2011 00:55

Pomysł na wyjazd do Chorwacji padł bez zapowiedzi-dowiedziałem się, że mogę iść na urlop. To dokąd jedziemy? Trzeba poszukać-i tak trafiłem na to wspaniałe forum. Zebranie informacji i decyzja to był tydzień czasu. Dzięki zaangażowaniu forumowiczów, którym jestem niezmiernie wdzięczny, wszystko udało się jak należy. Wyjazd-początek lipca, w ciemno. Kierunek-Mali Losinj.
No to jedziemy-po pracy wrzuciliśmy do samochodu bagaże, zapasy żywnościowe wg rad forumowiczów, mapy, trasy wydrukowane z netu, informacje, jak ominąć "hytrą cestę" w Słoweni i... na przód przygodo. Godzina 15.00 start. Podróż spokojnie, granice, winiety. Dodatkowo mandat przed przejściem polsko-czeskim za niezastosowanie się do znaku "STOP" przed przejazdem kolejowym tak zarośniętym, że nie było go w ogóle widać. Przed granicą czesko-austriacką tankuję gaz, bo w Austrii nie będę miał ochoty szukać. Niestety pan po zatankowaniu informuje mnie, że kart nie przyjmują. To może euro? A tak, oczywiście. Wg ich przelicznika zapłaciłem 1Euro/litr LPG. Cóż, życie. Autostrada w Austrii to wielka burza, Austriak wymuszający bezpieczeństwo na zwężeniu, zachwyt nad punktami postojowymi i kawa po 5 Euro. Słowenia i próba objechania w środku nocy autostrady. Nawigacja padła, ciemno, żona lekko niepewna, ale jadę. Oczywiście po raz kolejny dzięki radom forumowiczów docieram do granicy słoweńsko-chorwackiej. Strażnik tylko spojrzał na paszporty i machnął rękę. W tym samym czasie "trzepali" trzy niemieckie auta na poboczu. To tu-już jesteśmy, to Chorwacja, kraj o którym tyle czytaliśmy, tyle osób było nim zachwyconych, i nam też dane było stanąć pod masztem, na którym powiewała bjelo-cervena polja. Ale ciemno jeszcze, nic nie wiedać. Kiedy zaczęło się rozjaśniać nie mogliśmy wyjść z podziwu. Nie tylko nad pięknem przyrody, ale również nad rozwojem tego kraju. Wspaniałe autostrady, tunele przez góry-"U nas w Polsce sto lat by zajęło wykonanie takiego tunelu". Wjeżdżamy na most na Krk-widok zapiera dech w piersiach. Dojeżdżamy do miejsca, gdzie wjedziemy na prom. Wysiadamy-godzina 9.00. "Popatrz na tą wodę, popatrz na jak tu pięknie"-dwoje dorosłych ludzi cieszy się jak dziecko z cukierka. Kupujemy kawę i studiujemy rozmówki polsko-chorwackie. W końcu przypływa prom, a my dostajemy się na wyspę Cres. Nie śpię od 30 godzin. Wąskie i kręte drogi, mała sprzeczka, chwila nie odzywania się do siebie i tylko przytomna reakcja żony ratuje nas przed zjazdem w 50 metrową przepaść. Zasnąłem za kierownicą. Na szczęście nic się nie stało. Dojeżdżamy do Mali Losinj. Jedziemy do dzielnicy, którą sobie upatrzyliśmy wcześniej i zaczynamy poszukiwania kwatery.
consett0805
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1489
Dołączył(a): 18.11.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) consett0805 » 24.06.2011 01:08

No i? Dalej Dalej!!!
themoon
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 304
Dołączył(a): 13.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) themoon » 24.06.2011 01:16

Tabliczek "Apartman", "Sobe" niewiele. Po godzinie szukania stwierdzamy, że jedziemy do pośrednika. Bardzo miła i ładna pani, jak to Chorwatki, mówi, że owszem, ma dla nas coś, czego szukamy, ale od jutra. Dobra, bierzemy, a co dzisiaj? Mówi, że postara się coś załatwić. I dzwoni. Po paru minutach przychodzi starsza kobieta i nas zabiera. Prowadzi do pokoju w samym porcie, z widokiem na ścianę domu obok, ale z łazienką. Czysto, schludnie. Dziś nie potrzebujemy nic więcej. Czuję, że jestem już dość bardzo nieświeży po bieganiu w pełnym słońcu, wsiadaniu i wysiadaniu z auta, a tu trzeba jeszcze z auta wszystko do pokoju przynieść-bo przecież na pewno ukradną-tym bardziej, że część rzeczy leży na tylnym siedzeniu. Droga z najbliższego parkingu wiedzie wąskim i stromymi schodami. W końcu cały bagaż ląduje w pokoju, a zapas z lodówki samochodowej w lodówce naszej gospodyni. Muszę się wykąpać! Ola, żona moja, stwierdza, że idzie do sklepu na dół po coś do zjedzenia na szybko. Ok. Wykąpany zalegam na łóżku, marzę tylko o tym, żeby pójść spać. O nie, nie dane mi to. Wraca Ola:
-"A Ty co, jeszcze nie przebrany?"
-W co? Za kogo?
-W kąpielówki, przecież na plażę idziemy!
-Chyba żartujesz?
-Nie, przebieraj się szybko.
No i nie było wyjścia. Zwlekłem się z łóżka i poszliśmy. W drodze pyta się mnie ile kuna kosztuje? Kupiła dwie ciabatty, coś tam jeszcze i 50kn ją skasowali. Może faktycznie ta żywność taka droga tu jest. Ale spoko, mamy swoje zapasy. Później się okazało, że po prostu ktoś się musiał pomylić i tyle. Docieramy na plażę. Pierwsze wejście do wody, i ten niesamowicie słony smak wody, aż gorzki. Jezu, jak to możliwe, żeby woda była tak słona! I jak to możliwe, żeby woda w morzu była tak ciepła?! Coś niesamowitego! Całe zmęczenie jak ręką odjął. W drodze powrotnej wstępujemy jeszcze na kuglice. Kolejne zaskoczenie. Wzięliśmy po trzy gałki. To był błąd. U nich jedna gałka jest wielkości trzech naszych. Ale smak niesamowity, a jeszcze bardziej niesamowity sposób nakładania-żonglując. Jest około godziny 20.00. Idziemy spać. Pełno wrażeń. Cały czas rozmawiamy o tym, co widzieliśmy w ciągu tych kilku godzin. Podziw, zaskoczenie, fascynacja. Zrozumiałem, o co chodziło innym forumowiczom, kiedy pisali o swoich wakacjach w Chorwacji.
Ola stwierdza, że chyba sobie nie pośpimy. Pod naszym pokojem była konoba, w której zasiadło włoskie towarzystwo spożywając spore ilości wina. Ale odpłynęliśmy jak niemowlęta.
themoon
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 304
Dołączył(a): 13.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) themoon » 24.06.2011 01:55

Budzimy się.
-Ale miałem piękny sen. Że w Chorwacji byliśmy.
-Ja też. A jaka tam woda. I palmy Były.
-Były, ale to mój sen, Ty sobie znajdź swój.
Nie, my tu jesteśmy! Jesteśmy częścią naszego snu! Szybka toaleta i trzeba się przenieść na właściwą kwaterę. No i bagaże do samochodu, ale teraz jest pod górę. Po wniesieniu wszystkiego mam dość. Oczywiście nie było potrzeby noszenia. Ale typowe myślenie Polaka musi być ukarane. Tam nie kradną! Na polach kempingowych przy toaletach widzieliśmy półki, na których leżały aparaty fotograficzne, laptopy, komórki, itp podłączone do ładowania. Nikt tego nie ruszał. Docieramy pod wskazany adres i co się okazuje? Byliśmy tam poprzedniego dnia pytać o kwaterę. Niestety gospodarz chciał o 10Euro więcej niż przez biuro. Kiedy nas zobaczył lekko był zbity z tropu. Oczywiście nabraliśmy do niego dystansu. Zaczął się tłumaczyć. Jasne, każdy chce zarobić i rozumiem to, ale dystans pozostał. Parkujemy auto i idziemy na plażę, bo pokój jeszcze nie jest posprzątany po poprzednich gościach. Do plaży mamy kawał drogi. Trzeba wyjść ze ślepej uliczki, przekroczyć drogę, wejść w las, ścieżką z kilkoma schodkami przejść w dół i dopiero jesteśmy. Chyba ze trzy minuty wolnym krokiem. Nieduża żwirowa plaża, piniowy las, prysznice i... leżaki, zabawki dziecięce, materace, jakby część ludzi zniknęła i zostały tylko ich rzeczy. Później się okazało, że nawet w nocy leży to wszystko schludnie poukładane. Po prostu ludzie nie noszą codziennie całego ekwipunku tylko zostawiają na noc. Idziemy dalej ścieżką i znajdujemy naturalne zagłębienie w skałach, około150 metrów od plaży głównej. I drzewo dające cień. Tak, tu będziemy przychodzić. To jest to! Cisza, spokój. Do wody trzeba wchodzić dość ostrożnie, z czasem jednak wiemy gdzie jest jakie zejście. Jeżowce są, sporo. Ale nic z tych rzeczy nam nie przeszkadza. Wiedzieliśmy jak jest i się zdecydowaliśmy. A jest pięknie, pachnie las, szumi lekko może, słońce praży. Wracamy na kwaterę rozpakować się. Marko i Ana, bo tak mają na imię nasi gospodarze czekają na nas na tarasie. Oczywiście po kieliszeczku, dość sporym zresztą, częstuje nas gospodarz. No to ja jak to u nas, siup!, i po sprawie. Jakaś słodka wódka. Patrzę na Marko, on na mnie, zrobił duże oczy, po czym pociągnął łyczek ze swojego kieliszka, tak ok. 1/3, i nalał znowu, przy czym mówiąc do mnie "Malo, malo".
Nasz apartman okazuje się być dość przestronnym mieszkankiem na parterze domku. Łazienka, w niej pralka, sypialnia, jadalnia z aneksem kuchennym, taras z oknami wychodzącymi na wschód. Dzięki temu prannej kawy na tarasie spożyć się nie za bardzo da, bo słońce wciska się pod markizę, ale za to od południa mamy już przyjemny cień. Dzięki temu w pomieszczeniach nie ma gorąca. Kolejne zaskoczenie-wyposażenie. Jest wszystko! Od łyżeczki do papierowych ręczników. Po prostu nie można więcej. Piękne miejsce, cicha uliczka, przyjemny taras, na którym będziemy spędzać niektóre wieczory, noce, gdy spać się nie chce, słuchając cykad. Wspaniale kwitnące drzewa. Sielanka. Na dziś dziękuję. Jeżeli ktoś będzie miał jakieś pytania o Mali Losinj chętnie służę pomocą.
darek1
zbanowany
Posty: 9346
Dołączył(a): 27.06.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) darek1 » 24.06.2011 07:30

Ciekawa relacja, ciekawa. Proszę o jeszcze.
Ania W
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1991
Dołączył(a): 29.03.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) Ania W » 24.06.2011 08:21

Witaj themoon fajnie się czyta Twoje/Wasze wspomnienia.
Oczywiście zapisuję się do czytelni. :-)
Może okrasisz relację fotkami? Miło by było popatrzeć na tereny których nie znam. :)

Serdecznie Cię pozdrawiam kolego z Głogowa . :lol:

PS. Jutro startujemy do Cro i dokończę czytanie po powrocie. :papa:
tomtot
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 151
Dołączył(a): 27.03.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) tomtot » 24.06.2011 08:50

fakt. Fotki by nie zaszkodziły.
krutom
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2700
Dołączył(a): 16.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) krutom » 24.06.2011 09:07

Fajnie

Lubię jak ludzie opisują swoje pierwsze wrażenia z pobytu w Cro.

Pisz dalej, tylko od czasu do czasu zrób (Enter), będzie sie łatwiej czytało :D
Nie daj długo czekać na następny odcinek.

Pozdrawiam
brokers7
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 303
Dołączył(a): 24.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) brokers7 » 24.06.2011 12:27

Ile taka kwatera ??
themoon
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 304
Dołączył(a): 13.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) themoon » 24.06.2011 12:33

Ciesze się, że zainteresowałem kilka osób. Fotki będą, ale niestety w ograniczonej ilości ponieważ w niewyjaśnionych okolicznościach znaczna część zniknęła. Jeżeli zainteresował Was temat, a ktoś miałby chęć udzielić kilku porad w temacie kolejnego wyjazdu to zapraszam pod ten link: http://cro.pl/forum/viewtopic.php?t=32975
themoon
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 304
Dołączył(a): 13.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) themoon » 24.06.2011 13:04

Nasz gospodarz Marko i ja:
Obrazek
themoon
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 304
Dołączył(a): 13.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) themoon » 24.06.2011 13:06

brokers7 35euro w 2008 roku
brokers7
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 303
Dołączył(a): 24.02.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) brokers7 » 24.06.2011 13:09

themoon napisał(a):brokers7 35euro w 2008 roku


Dziękuję
themoon
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 304
Dołączył(a): 13.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) themoon » 24.06.2011 13:20

Po rozpakowaniu oczywiście nad morze. Sprawdziliśmy zakupiony jeszcze w Polsce wysokiej klasy sprzęt podglądacza dna morskiego, czyt. tani zestaw płetwy, maska i rurka z Decathlonu. Rewelacja! Jeżeli ktoś jeszcze tego nie nabył gorąco polecam. Niesamowite co widać pod wodą. Można tak spędzić masę czasu pozwalając się unosić wodzie. A i czasem jakaś rusałka naturystka prowokująco podpłynie w pobliże. Gorzej jak będzie to 70-letni niemiecki zapalony nudysta. A tacy niestety się zdarzają nie patrząc na to czy to komuś przeszkadza, czy nie. Nie mam nic przeciwko nagości, ale czasem jest to co najmniej niesmaczne. Ale wracając do tematu na zdjęciu zagłębienie w skałach, o którym pisałem wcześniej. Poniżej mojej żony raczej płaska płyta, na której można było się wygodnie położyć.
Obrazek
themoon
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 304
Dołączył(a): 13.06.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) themoon » 24.06.2011 13:32

Dni spędzaliśmy raczej podobnie, ale jakoś nie nudziło nam się to. Plażowanie, wycieczki po wyspie, spacerek do niesamowicie urokliwego portu, wypad na fishpicnic. Ale po kolei:
PORT
Podobno dla cumujących najdroższy w Chorwacji. Jachty nieskromne, w życiu bym nie przypuszczał jaki to łódki ludzie sobie potrafią sprawić do prywatnych celów. Całe życie towarzyskie tętniło w porcie i najbliższych uliczkach. Restauracje z niesamowitym jedzeniem. I maraska na zakończenie posiłku. Dla niewtajemniczonych nalewka z wiśni z gatunku maraskino. W niektórych konobach, restauracjach czy jakbyśmy tego nie nazwali podawana po posiłku w ramach napiwku dla klienta :D
Kilka fotek z rynku. Jedna z restauracji:
Obrazek
Chwila oddechu w rynku:
Obrazek
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018