Modena zaliczona. Poruszanie się po mieście samochodem jest trochę utrudnione przez to że większość ulic w centrum jest jednokierunkowa, przypomina mi to trochę rumuński Braszów. Wyjeżdżam zupełnie na czuja i na szczęście okazuje się, że obraliśmy nie tylko właściwy kierunek, ale i właściwą drogę
Ale tylko na chwilę
W Bolonii widzieliśmy zatem tylko zaczątki przedmieść i skomplikowane skrzyżowania dróg i autostrad. Znów się nie zgubiliśmy co poczytuję sobie za duży sukces
W pierwotnym planie był przejazd przez góry bezpośrednio z Modeny do Lukki. Postanowiłem pojechać inaczej by po pierwsze zaglądnąć do Pistoi, po drugie nie tracić czasu na kręcenie po znacznie dłuższej górskiej drodze. Okazało się, że wybór był bardzo dobry bo widoków i tak byśmy nie mieli żadnych, a opuszczenie Pistoi byłoby poważnym błędem
Toskania przywitała nas ponuro... czyżbyśmy byli tu nieproszonymi gośćmi?
Ale skoro jest tak a nie inaczej, trzeba się z tym zmierzyć
Gdzieś tam, w tym rządku, stoi nasz pojazd
Pierwsze kroki skierowaliśmy pod renesansowy, założony już w 1277 r. Ospedale del Ceppo, dawny szpital i sierociniec. Budynek znany jest głównie z XIV wiecznych terakotowych płaskorzeźb na fasadzie.
Zaglądnęliśmy do środka... trudno opisać moje zdumienie, gdy się okazało, że szpital działa w tym miejscu do dziś


.png)


.png)
.png)
