Tuż przed odjazdem…wspieram duchowo nasze autko, które czeka ciężka stosunkowo droga do cywilizacji

.


Tak, rzeczywiście nie było łatwo. Już wcześniej postanowiliśmy, właściwie ja postanowiłem, że pojedziemy nie tą samą drogą którą tutaj dotarliśmy, pod górę do asfaltu okrążającego masyw Ochi, a wzdłuż wybrzeża, do zatoki w której leży Karystos. Nie będziemy podjeżdżać stromo pod górę, ale za to czeka nas dłuższa jazda, bo potem chcemy pojechać nieco w głąb masywu, w okolice wioski Platanistos. Tak w ogóle to, hmmm

, rozważaliśmy również wyprawę jeszcze bardziej w głąb masywu

, dojechać można bowiem szutrowymi traktami aż prawie na sam najwyższy jego szczyt (ok.1200 m. n.p.m.), jednak porzuciliśmy ten pomysł…stracilibyśmy bowiem masę czasu, pewnie i pół dnia telepiąc się w upale po wybojach

, po zeszłorocznych i nie tylko doświadczeniach na Astipalei wiemy jak to może być uciążliwe i męczące. A przecież i teraz mamy przed sobą ładny kawałek takiej drogi.
Ok, jedziemy więc. Nie ma co ukrywać, nie było lekko

, ten zakątek Eubei naprawdę jest nie tak łatwo dostępny. Najgorszy był początkowy odcinek – podjazd i zjazd do kolejnej zatoczki (nota bene też całkiem niczego sobie, ale fotek brak bo skupialiśmy się na jeździe), potem było lepiej ale tylko trochę. Jedno jedyne zdjęcie mamy z tej jazdy, oryginalnego domu w kształcie baszty

, na którym widać też, że latarnia morska wznosi się nie na półwyspie Eubei a na oddzielnej wyspie.

Jakoś dojechaliśmy. Pierwszym budynkiem, a właściwie kompleksem budynków w cywilizowanym świecie

jest opuszczony i zrujnowany hotel. Zastanawialiśmy się dlaczego popadł w ruinę, czy z powodu zbytniego odosobnienia które przeszkadzało gościom, czy może z powodu tych silnych wiatrów, które ich odstraszały. A może w ogóle nie został dokończony?

. Niemniej, miejsce fajne, tuż obok bowiem znajduje się pierwsza (albo też ostatnia, zależy z której strony patrzeć) plaża w zatoce Karystos.


Są tu już zabudowania, nawet jakaś tawerna, jest asfalt. Można sobie przyjechać i korzystać.
Po drugiej stronie plaży na skałce wznosi się oryginalny pomnik

.

Widać betonowy klocek hotelu.

Jedziemy powoli wzdłuż zatoki. Tak jak przypuszczałem, to naprawdę fajna okolica z atrakcyjnymi plażami.


A potem odbijamy pod górę…tyle że to już w następnym odcinku

.
c.d.n.