Normalnie..................denerwujecie mnie!
Po chwilowym wzruszeniu (czego dowodem jest jedno ze zdjęć

) przyszedł czas na "rozładunek".Filip po prezentacji swojej posiadłości,bardzo aktywnie chciał w nim uczestniczyć ,ale jakoś nie miałem sumienia mu na to pozwolić.
Zajął się więc obserwacją naszych działań,ale wraz z upływem czasu robił coraz większe oczy!
W końcu nie wytrzymał i pyta po co nam tyle wody mineralnej
U nich ( Chorwatów) przecież jest.
Więc próbuję tłumaczyć,że to dla syna,bo tylko taka pije,innej nie chce i takie tam......

A poza tym (mówię) Wy macie............niedobrą!
Oj,to se narobiłem!
Jak nie dobra

Dobra.
Ja dalej swoje- nie dobra!
Ależ wtedy Filip nabrał wigoru.Poleciał gdzieś i nagle widzę jak niesie mi wodę............"Jana"!
Nalał do szklanki żebym spróbował.....
Mówię (najgrzeczniej jak potrafię

),że ta woda nadaje się jedynie do spryskiwaczy w samochodzie,ale ponieważ nie miałem bladego pojęcia jak jest "spryskiwacz" po chorwacku i tak z tego nic nie zrozumiał.
Wypiłem dla świętego spokoju,mówiąc,że jest pyszna, na co Filip z rozbrajającym uśmiechem:" no widisz"
Ręce mi opadły,ale byłem przeszczęśliwy ,że temat cudownej wody (prawie jak z Lichenia

) już się skończył.
