Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

HVAR po raz drugi, CRO po raz dziewiąty.

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
RODZYN
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 125
Dołączył(a): 13.06.2010
HVAR po raz drugi, CRO po raz dziewiąty.

Nieprzeczytany postnapisał(a) RODZYN » 29.08.2010 18:14

Witam wszystkich forumowiczów.
Tak jak wcześniej obiecałem piszę relację z naszego tegorocznego wyjazdu do Chorwacji.
Nie udało się pisać bezpośrednio z campingu - powód był prozaiczny - brak czasu. Dostęp do internetu mieliśmy bez ograniczeń i to bezpłatnie (o tym w części o campie Holiday w Jelsie), ale nasz każdy dzień wypełniony był plażowaniem, zwiedzaniem i innymi przyjemnościami, a kiedy po kolacji zapadał zmrok, moje powieki także się zapadały...


W tym roku powróciliśmy na wyspę Hvar, do miejscowości Jelsa na camp Holiday. Byliśmy w tym miejscu w 2006 roku (relacja HVAR Z 1,5 ROCZNYM DZIECKIEM).
Były to nasze najdłuższe wakacje od wielu lat. Wyjechaliśmy z Poznania w środę 4 sierpnia w południe, a wróciliśmy w niedzielę 22 sierpnia nad ranem.

Obrazek

Po raz pierwszy nocowaliśmy w drodze do Chorwacji. Nasz wybór padł na znajomą chatkę w Kotlinie Kłodzkiej jakieś 0,5 h jazdy od przejścia granicznego w Boboszowie. Wieczorem 5 sierpnia wyruszyliśmy w 2 samochody (my w Fordzie Fusion a Grześki w Renault Grand Scenic) w kierunku Czech.

Obrazek

Pod Brnem spotkaliśmy się z naszymi znajomymi ze Śląska i od tego miejsca podróżowaliśmy w 3 samochody. Jak zawsze łączność utrzymywaliśmy dzięki krótkofalówkom. Czechy minęły spokojnie - Mohelnice, Olomouc, Brno, Hustopece i przejście graniczne w Mikulovie. Pogoda była cały czas pochmurna, ale co najważniejsze nie padało. Według prognoz miało ulewnie padać pod Grazem, ale prognoza trochę się myknęła i na nowej obwodnicy Wiednia zaczęło kropić, a w Wiedniu napotkaliśmy już prawdziwe oberwanie chmury. Wycieraczki nie nadążały zbierać wody, a podróż autostradą z prędkością ok. 60 km/h jest dość męcząca. Praktycznie po dojeździe do Grazu wiedzieliśmy, że nie zdążymy na przedpołudniowy prom na Hvar. Jak zwykle objazd autostrady w Słoweni (Mureck, Lenart, Ptuj) i dalej do granicy SLO/HR. Dalej autostradą na Split. Po drodze śniadanko - pogoda pochmurna. Wiedzieliśmy jednak (trochę z doświadczenia a trochę z prognozy pogody), że o pogodę na Hvarze nie mamy się co obawiać.

Obrazek
Obrazek

W podróży, po obudzeniu się naszej córeczki, bardzo pomagało zagłówkowe DVD oraz słuchawki.

Obrazek

Spokojnie dojechaliśmy do przystani promowej w Splicie (pierwszy raz jechałem z GPS-em a nie z prawdziwą mapą i nawet nie zabłądziliśmy - chociaż moja fotograficzna pamięć pomagała podczas całej drogi z PL do CRO).

Obrazek

Za przejazd autostradą w CRO (zarówno pod Zagrzebiem w Lucko jak i pod Splitem) płaciliśmy kartą co zajęło nam ok. 1 minuty (dojazd, zapłata, wyjazd z bramek)

Obrazek

Przy wjeździe do Splitu minęliśmy twierdzę Klis.

Obrazek
Obrazek

Dzięki pomocy pracowników z Jadroliniji ustawiliśmy się w kolejce na prom. Większość ekipy poszła na pierwsze lody i zakupy w pobliżu portu. Niestety nie było tyle czasu aby odwiedzić Pałac Dioklecjana i jego sklepowe podziemia. Mieliśmy nadzieję popłynąć promem PETAR HEKTOROVIĆ (tym płynęliśmy w 2006 roku), ale okazało się, że na nas czekał promTIN UJEVIĆ. Jest on trochę mniejszy od Petara Hektorovića ale nie mieliśmy najmniejszych obaw co do tego, że się na niego zmieścimy.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Za bilety zapłaciliśmy kartą dokładnie taką kwotę, jaka była na to zaplanowana wg. danych sprawdzonych przed wyjazdem z Polski (www.jadrolinija.hr). Po wjeździe na prom ulokowaliśmy się na bocznym pokładzie i trochę drzemiąc a trochę podziwiając mijane stateczki i wyspy dopłynęliśmy do Stariego Gradu na wyspie Hvar.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Rejs trwał dokładnie 2 godziny i przypłynęliśmy wg. rozkładu o 16.30. Po kilku minutach byliśmy już na naszej ukochanej wyspie. Następne 20 minut zajął nam dojazd do camp Holiday w Jelsie. Tak jak w 2006 roku nie było najmniejszego problemu ze znalezieniem wolnych miejsc i to prawie dokładnie w tym samym miejscu co 4 lata wcześniej. Ze względu na duże gabaryty namiotów rodzinnych (naszego i Grześków) rozbiliśmy się na 2 sąsiadujących tarasach (my wyżej, a Grzeski poniżej). Trzeci namiot stanął na tym samym tarasie co nasz i był od nas oddzielony naszym namiotem kuchenno-rekreacyjnym).

Jest teraz dobry czas na przedstawienie naszej ekipy:
- GRZEŚKI - nasi przyjaciele z Poznania, z którymi podróżujemy po Chorwacji i Polsce od 2005 roku w składzie 2 dorosłych + 2 dorastających chłopaków + moja chrześniaczka 9 miesięczna Zuzia zwana ZU
- MŁODZI - 2 dorosłych ze Śląska - powiązani rodzinnie z Grześkami - po raz pierwszy w Chorwacji
- MY - 2 dorosłych + nasza 5,5 letnia Basia i siostra mojej żony (pierwszy raz w CRO).

Rozbicie naszego obozowiska poszło nam bardzo szybko i wieczorem zaliczyliśmy pierwszy spacer do Jelsy. Zaczęliśmy od zakupów w Konzumie i Studenacu oraz na targu warzywnym. Nauczeni doświadczeniem wzięliśmy z Polski minimalną ilość jedzenie (trochę wędlin i serów) a resztę postanowiliśmy kupować na miejscu. Oczywiście zakupiliśmy na targu pierwszą butelkę Prośka. Została skonsumowana podczas pierwszego wieczoru.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Od dnia następnego rozpoczęliśmy już pełnoprawne chorwackie wakacje - o tym w następnych odcinkach naszej relacji.

Pozdrav
Ostatnio edytowano 30.08.2010 06:50 przez RODZYN, łącznie edytowano 1 raz
Akasza
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 114
Dołączył(a): 05.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Akasza » 29.08.2010 18:45

To ja pierwsza zasiadam do czytelni :) Za 2 dni wyjeżdżamy na Hvar - mam nadzieje że zdążę trochę jeszcze poczytać przed wyjazdem więc pisz!!! :)
majeczka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 3546
Dołączył(a): 04.09.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) majeczka » 29.08.2010 18:58

Ja niestety co nieco odmiennie, raczej dobrze znam już Hvar, albowiem byłam tam 5 - 6 krotnie. Nigdy jednak na campingu, dlatego tym chętniej posłucham. :papa:
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14350
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 29.08.2010 19:17

Też bardzo chętnie z Wami pooglądam Hvar :D
marko350
Cromaniak
Posty: 1323
Dołączył(a): 14.10.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) marko350 » 29.08.2010 19:30

Siadam i czekam na cdn.
baton
Odkrywca
Avatar użytkownika
Posty: 113
Dołączył(a): 19.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) baton » 29.08.2010 20:25

Fajne zdjęcia, proszę o więcej... :D
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 29.08.2010 20:39

Czekam.
Jelsa jest jednym z wariantów na wyjazd za tydzień.
Jedna uwaga-to chyba niezbyt zdrowe "chwalenie" się kartą płatniczą z czytelnym numerem. :wink:
RODZYN
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 125
Dołączył(a): 13.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) RODZYN » 30.08.2010 06:51

Witam wszystkich czytelników.
HEPIK - dzięki za uwagę na temat karty - zdjęcie usunięte.

Pozdrav
RODZYN
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 125
Dołączył(a): 13.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) RODZYN » 31.08.2010 19:36

A teraz część druga naszej relacji.
Nie będę opisywać dzień po dniu naszych wakacji tylko w poszczególnych częściach będę przedstawiał nasze wycieczki: wjazd na najwyższą górę Hvaru - Sv.Nikola, zatoka Torac, zatoka Lucisce oraz zdjęcia z miejscowości, które odwiedzaliśmy po kilka razy: Jelsa, Stari Grad, Hvar, Vrboska.
Będą także zdjęcia nocne, zdjęcia zwierzaków które napotykaliśmy na naszej wycieczkowej drodze a na koniec coś z Austrii - wiedeński Prater.

Teraz będzie trochę o Jelsie.
Bardzo lubimy to miasteczko - dlatego po 4 latach wróciliśmy do tej miejscowości. Nie jest ani duże, ani małe. Jest w Jelsie wszystko co nam potrzeba: kilka lodziarni (wspaniałe lody i ogromne desery), konoby (polecam NONO), markeciki, targ warzywni, plac zabaw, stacja benzyznowa oraz jak to w każdej chorwackiej miejscowości turystycznej - kramiki zwane potocznie "pierdołkami".

Z naszego campingu Holiday do centrum Jelsy dochodzimy zawsze piechotą - zajmuje to ok. 15-20 minut w zależności od tempa marszu.

Najpierw kilka zdjęć Jelsy "z lotu ptaka" a tak naprawdę z drogi do Vrboskiej, która wiedzie wzgórzem.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Droga z campingu jest dość malownicza, najpierw mijamy naszą zatoczkę gdzie plażujemy z widokiem na Brac i Biokovo, fajny murek z płotkiem z patyków, następnie przechodzimy obok campingu Mina i hotelu Hvar. Za hotelem zaczyna się zatoczka portowa a po prawej stronie pierwsze restauracje.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po minięciu restauracji dochodzimy do miejskiej plaży (nic ciekawego), a następnie wchodzimy na nadbrzeże - knajpki, sklepiki, lodziarnie, bankomat i powoli dochodzimy do porciku i głownego placu Jelsy.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Teraz chwila przerwy na kolację, a potem ciąg dalszy o Jelsie.

Pozdrav
Ostatnio edytowano 05.09.2010 20:18 przez RODZYN, łącznie edytowano 1 raz
maslinka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 10845
Dołączył(a): 02.08.2008

Nieprzeczytany postnapisał(a) maslinka » 31.08.2010 20:33

Jak o Jelsie, to ja bardzo chętnie poczytam i pooglądam, bo uwielbiam to miasteczko :D
Dzięki Tobie będę mogła pospacerować jego wąskimi uliczkami :hearts: Przynajmniej wirtualnie...

Nie żałuj zdjęć :D

A teraz smacznego :wink: :D
RODZYN
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 125
Dołączył(a): 13.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) RODZYN » 31.08.2010 20:58

Już po kolacji więc zasiadam do do kończenia odcinka o Jelsie.

Wystarczy zejść z głównego szklaku turystycznego (czytaj nadbrzeże) by zagłębić się w kilka bardzo ciekawych dalmackich uliczek.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Krętymi uliczkami wracamy do placu głównego Jelsy - duże nagromadzenie kafejek i lodziarni. Wspominając nasz pobyt w Jelsie 4 lata temu odnieśliśmy wrażenie, że teraz jest trochę tłoczniej, choć i tak o wiele spokojniej niż na naszych ostatnich chorwackich wakacjach w Pakostane.

Obrazek
Obrazek

Na koniec opowieści o Jelsie - deser, a właściwie zdjęcia deserów z jednej z lodziarni nadbrzeżnych.

Obrazek

W następnym odcinku naszej relacji - wjazd na Sv.Nikola.

Pozdrav
RODZYN
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 125
Dołączył(a): 13.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) RODZYN » 31.08.2010 21:04

Witaj MASLINKA.
Dzięki za smacznego. Tak czekałem kiedy się odezwiesz...
To przecież dzięki Twoim relacjom podróżowaliśmy w tym roku szutrowymi hvarskimi drogami. Nie udało nam się oczywiście dojechać wszędzie tam gdzie chcieliśmy... Odkrywanie mniej znanych zatoczek jeżdżąc w 3 samochody i mając na pokładzie 2 małych dzieci jest trochę trudniejsze niż jazda FABIAKIEM w 2 osoby, ale i tak jesteśmy bardzo zadowoleni z nowo odwiedzonych miejsc na Hvarze.

Pozdrav
RODZYN
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 125
Dołączył(a): 13.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) RODZYN » 02.09.2010 21:48

A teraz zgodnie z zapowiedzią będzie opowieść a właściwie fotorelacja z wycieczki na najwyższy szczyt Hvaru czyli Sv. Nikola - wysokość 626 m n.p.m.

Pomysł wjazdu na Sv. Nikola zrodził się po przeczytaniu relacji Maslinki. Dzięki jej opisowi i wskazówkom forumowej hvarskiej rezydentki Kasi,trafiliśmy na drogę szutrową bez pudła.
Kasia podkreślała - bardzo słusznie - aby po minięciu tunelu Dubovica pojechać aż do Zarace (ok. 2 - 2,5 km) i dopiero tam zawrócić w stronę Stariego Gradu. Zaraz za tunelem jest to niemożliwe ze względu na linię ciągłą, a po jej zakończeniu na liczne zakręty. Powiem krótko - nie ma co ryzykować - lepiej "nadłożyć" trochę drogi, ale dojechać w całości.

Obrazek
Obrazek

Droga po nawrocie w Zarace.

Obrazek

Niestety nie ma żadnej tabliczki z informacją o drodze na Sv. Nikola. Dzięki wskazówkom Maslinki i Kasi wiedzieliśmy, że musimy znaleźć charakterystyczną tablicę z napisem KOLUMBIĆ.

Obrazek
Obrazek

Jak widać na zdjęciach zjazd w szutrową drogę nie jest zbyt szeroki. Szuter zaczyna się od pierwszych metrów. Początek jest dość płaski, ale za kilkaset metrów zaczyna się prawdziwy podjazd. W newraligicznych miejscach (stromizny i ostrzejsze zakręty) zamiast szutru jest wylany beton. I tu uwaga - należy dobrze wybierać wjazd na te kawałki betonu ze względu na dość dziurawe połączenia. My jechaliśmy pierwsi ale samochody jadące za nami znikały czasami w tumanach kurzu. Kurz wymusił zwiększenie odstępów między samochodami.
W tym miejscu chciałbym podkreślić, że kierowcą naszego samochodu zwanego popularnie FUSIĄ była moja małżonka, której jazda tą drogą sprawiła wiele radości.
Zastanawialiśmy się co zrobimy jak z góry będzie zjeżdżać jakiś inny pojazd - jednak co kilkaset metrów są tzw. mijanki - i to nas uspokoiło. Mimo naszych obaw nie spotkaliśmy żadnego samochodu nie licząc 1 zaparkowanego po drodze. Droga od zjazdu na szuter aż do szczytu to kilka kilometrów, a jej pokonanie zajmuje jakieś 15-20 minut. Po drodze są chyba 2 skrzyżowania z innymi szutrowymi drogami ale jeżeli wie się gdzie powinien być szczyt i że droga musi cały czas się wspinać to zabłądzić jest trudno.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Większość drogi to serpentyny. Oczywiście zdjęcia mocno spłaszczają teren.

Obrazek
Obrazek

Pierwszy widok na szczyt. Do końca wjazdu zostało jeszcze jakieś 3-4 minuty.

Obrazek
Obrazek

Po pokonaniu ostatniego odcinka - ze względu na stromość jest on betonowy - dojechaliśmy na "parking". Celowo piszę słowo parking w cudzysłowie, bowiem tak naprawdę jest to trochę bardziej płaskie miejsce gdzie może się zmieścić ok. 6-7 samochodów. "Parking" był już jednak w części zajęty. Stały 4 terenówki na chorwackich numerach. Zorientowaliśmy się, że są to samochody firmy organizującej wjazdy dla turystów na Sv. Nikola. Nie wiedząc czemu, kierowcy terenówek byli trochę zdziwieni naszym widokiem - 3 zwykłe osobówki na polskich blachach... Problemem był jednak brak wolnego miejsca dla naszego trzeciego samochodu. Po krótkiej rozmowie z Chorwatami upchnęliśmy wszystkie nasze samochody na tym skrawku prawie płaskiego terenu. Po chwilo okazało się, że terenówki będą zjeżdżać i musieliśmy szybko zrobić kilka manewrów aby się odblokować.
RADA: jeżeli z daleka zobaczycie, że na "parkingu" jest już zaparkowanych kilka samochodów, lepiej zostawcie wasze pojazdy przed początkiem betonowego wjazdu. Jest tam sporo wolnego miejsca. Do końca drogi pozostaje wtedy ok.200-300 metrów. Można także zaparkować jeszcze wcześniej przy konobie Kolumbić. Ten ostatni wjazd jest tak naprawdę - oczywiście tylko moim zdaniem - jedynym niebezpiecznym fragmentem wjazdu na Sv. Nikola. Jest najbardziej stromy, a do tego po prawej stronie jest już przepaść wiodąca do miejscowości Sv.Nedelija - jakieś 600 metrów w dół.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po opuszczeniu parkingu przez terenówki mogliśmy już w całkowitym spokoju delektować się widokami. A są one obłędne. Już po kilku minutach wiedzieliśmy, że wjazd na Sv. Nikola to był bardzo dobry pomysł. A czekały nas jeszcze widoki po dotarciu na sam szczyt. Z parkingu po bardzo prowizorycznej ścieżce, a właściwie kamieniach trochę wydeptanych wchodzi się jakieś 50 metrów do tzw. budki strażaków. Następnie jest skała z napisem Sv. Nikola, kilkumetrowy krzyż, a dalej po następnych kilkudziesięciu metrach kapliczka.
Zdjęcia z pieszej części wycieczki na Sv. Nikola w następnej części relacji.
Teraz jeszcze kilka zdjęć widoczków z okolicy "parkingu".

Obrazek
Obrazek

Pozdrav
patryy
Odkrywca
Posty: 76
Dołączył(a): 17.06.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) patryy » 02.09.2010 22:58

fajna relacja :D pisz dalej
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 03.09.2010 11:35

Fotorelacja z wjazdu na Mikołaja perfekcyjna.
W przyszłym tygodniu bede mógł wjechać z opaską na oczach.
Małżonce tez niestety będę musiał założyć ;)
Trochę dla mnie za późno relację rozpocząłeś ,najpierw poznam organoleptycznie,potem doczytam a jeszcze później swoje dołożę,choć Hvar juz opisany i obfotografowany do imentu ;)
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



cron
HVAR po raz drugi, CRO po raz dziewiąty.
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018