Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Czarnogóra i troszkę Albanii

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
erde
Croentuzjasta
Posty: 219
Dołączył(a): 01.06.2013
Czarnogóra i troszkę Albanii

Nieprzeczytany postnapisał(a) erde » 13.01.2014 15:16

Nasz pierwszy raz, czyli pierwszy wyjazd na Bałkany, to niezbyt odległy rok 2009 i pobyt w Neum, w miejscu styku Bośni i Hercegowiny z Adriatykiem. W tym Neum przez które większość śmiga tranzytem do Dubrownika zatrzymując się, co najwyżej, na tanie tankowanie. W tym Neum wreszcie, w którym nie ma ani jednego zabytku i widok na otwarte morze przesłania potężny półwysep Peljesac. Przyznaję, że wybór miejsca na urlop był rzeczywiście nietypowy, ale okazał się, pod każdym względem, udany. Neum miało być spokojną wrześniową tanią bazą wypadową do zwiedzania i taką też było. Zainteresowanych odsyłam na stronę: bosnia-i-hercegowina-2009-neum-doskonala-baza-wypadowa-t41582.html.
Tu Neum dotyka Adriatyku.jpg
Tu Neum dotyka Adriatyku
I w Neum są piękne zachody słońca.jpg
I w Neum są piękne zachody słońca
5.jpg

Szukając nowych wyzwań z opcją „ Jak nie Chorwacja, to ….” następny wyjazd zaplanowaliśmy znów nietypowo, bo do Czarnogóry, najmłodszego państwa Europy. Tak naprawdę, to myśleliśmy o Albanii, ale jakoś nie mieliśmy odwagi. Wizyty na starych bazarach w Sarajewie i w Mostarze odsłoniły nam skrawek innej ciekawej kultury, nie do końca rozumianej przez swoją odmienność i chyba niesłusznie oskarżanej o wszystko co najgorsze. Najbliżej wschodnich klimatów w byłej Jugosławii był Ulcinj, zwany przez wielu czarnogórską Albanią. Rzeczywiście w tym rejonie dominują muzułmanie, głównie Albańczycy, a z Ulcinja już tylko krok do nieodkrytego jeszcze państwa tysięcy bunkrów, czyli najprawdziwszej Albanii. Mieliśmy w planach jednodniową wycieczkę do nieodległej Szkodry, by na własne oczy zobaczyć, choć przez chwilę, ten tajemniczej kawałeczek Europy. Mieliśmy wiele obaw, ale ciekawość wzięła górę. Wiele słyszeliśmy o albańskiej mafii, o wszechobecnych śmieciach i paskudnych dziurawych drogach, o brawurze, braku umiejętności i nieodpowiedzialności albańskich kierowców. Postanowiliśmy, że w Ulcinju poznamy trochę tego specyficznego folkloru, nie do końca jednak wierząc we wszystkie niepochlebne opowieści. Zawsze bierzemy poprawkę na komentarze tych co to marząc o Hiltonie w jakiś dziwny sposób trafiają do slumsów zamiast na Lazurowe Wybrzeże.
Plaża w samym Ulcinju jest bardzo mała i uznaliśmy, że pomimo września może być mocno oblężona. Założyliśmy, że ma być tanio, cicho, gdzieś na uboczu, z dogodnym dojazdem do piaszczystej wygodnej plaży, najlepiej z zacienionym przy niej parkingiem, z leżakami i parasolami i wreszcie z knajpką z zadaszonym nadmorskim tarasem. Wymagania niezbyt skromne, ale od czego są marzenia. Poszperaliśmy na forum i znaleźliśmy wymarzone miejsce dla naszej emeryckiej ekipy. Wybraliśmy Doni Stoj leżący przy drodze łączącej Ulcinj z osadą Św. Mikołaj nad graniczną rzeką Bajaną. Z góry założyliśmy dojazdy do plaży samochodem, więc ponad kilometrowa odległość naszego lokum od plaży nie miała być problemem. Zresztą byli i tacy dzielni piechurzy, którzy deklarowali, że z przyjemnością będą pokonywali ten dystans na piechotę, tak dla zdrowotności. Życie zweryfikowało te postanowienia i ani razu nikt od nas na piechotę tam się nie udał. Do Ulcinja było też daleko, bo aż 12 km. Miało to tę zaletę, że tylko raz dotarła tu jakaś niewielka wycieczka. Po porannych kąpielach i ewentualnym plażowaniu (ja bym wolał zadaszony taras, szum morza i lekturę przy kawusi) resztę czasu mieliśmy spędzić na zwiedzaniu i jazdach po krętych górskich drogach Czarnogóry. Zakupy miały być robione w jakimś pobliskim sklepiku i przy okazji powrotów na kwaterę lub podczas wieczornych wypadów do najbliższej cywilizacji, czyli do Ulcinja. Klamka zapadła. Znalazłem kwaterę, wpłaciłem zaliczkę i ze spokojem, bo miałem na to aż pół roku, mogłem się zabrać do przygotowania szczegółów naszej eskapady.
Ostatnio edytowano 14.01.2014 21:31 przez erde, łącznie edytowano 1 raz
Franz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 45270
Dołączył(a): 24.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) Franz » 13.01.2014 15:21

Chętnie się przyjrzę.

Pozdrawiam,
Wojtek
KarKoz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 736
Dołączył(a): 26.06.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) KarKoz » 13.01.2014 15:30

Czarnogóra, Albania... bardzo mi się podobają te rejony, zasiadam do oglądania :wink:
heca7
Cromaniak
Posty: 622
Dołączył(a): 03.01.2010

Nieprzeczytany postnapisał(a) heca7 » 13.01.2014 23:20

Jak Albania to ja oczywiście się dosiadam :wink:
jogi125
Odkrywca
Posty: 107
Dołączył(a): 25.02.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) jogi125 » 14.01.2014 15:44

którą plaże na Wielkiej Plaży najbardziej polubiliście i dlaczego..jakie są knajpki nad rzeką Bojaną..co dobrego można zjeść
piotrf
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 14630
Dołączył(a): 26.07.2009

Nieprzeczytany postnapisał(a) piotrf » 14.01.2014 20:01

Obydwa te kraje bardzo mnie interesują 8)


Pozdrawiam
Piotr
erde
Croentuzjasta
Posty: 219
Dołączył(a): 01.06.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) erde » 15.01.2014 04:23

Jogi125 –proszę o troszkę cierpliwości. Odpowiem jak dojdziemy do Ulcinja i Bajany. Przy okazji przepraszam wszystkich zainteresowanych wakacjami All inclusive, off-road’em, wysokogórskimi wędrówkami lub ekstremalnym nurkowaniem. Tu tego nie znajdziecie, bo to relacja grupy młodzieży, tyle tylko, że z uniwersytetu trzeciego wieku.
Mikulov.jpg
Witamy - Kierowca i dysponentka wozu. W dali widać zamek w Mikulovie.
W Mikulovie warto zrobić sobie postój, bo jest to bardzo ładne miasteczko. Szczególnie polecane tym co to od morza do morza. Zatrzymaliśmy się tam w zeszłym roku. Oto kilka zdjęć z Mikulova.
Zdjęcie0062.jpg
Ryneczek w Mikulovie
Zdjęcie0060.jpg
Zdjęcie0056.jpg
Zdjęcie0055.jpg
Zdjęcie0053.jpg
Na zamku w Mikulovie

Ale do rzeczy. Mapy Google podpowiadały dwie możliwie trasy. Pierwsza miała prowadzić tradycyjną drogą przez Chorwację, czyli przez Czechy (Kraliki, Brno), Austrię (Wiedeń, Graz), Słowenię (Maribor), Chorwację (Zagrzeb, Zadar, Split) Bośnię i Hercegowinę (Neum), znów Chorwację (Dubrownik), Czarnogórę (Kotor, Bar, Ulcinj). Razem do przejechania 1650 km i ok. 19 godzin jazdy. Drga propozycja, to ten sam początek, a następnie Słowacja (Bratysława), Węgry (Budapeszt), Chorwacja (Osijek), Bośnia i Hercegowina (Zenica, Sarajewo, Foca), Czarnogóra (Niksic, Podgorica, Ulcinj). Droga krótsza o 100 km i teoretycznie też 19 godzin jazdy. Pierwszym wariantem jechaliśmy do Neum, więc droga była nam już znana, wygodna ale mało ciekawa i płatna. Drugi wariant postanowiliśmy zostawić sobie na ewentualny wyjazd do Albanii. Teraz postanowiliśmy pojechać jeszcze inaczej, a mianowicie wariantem łączącym obie propozycje.
Nadszedł wreszcie wyczekiwany wrzesień 2010 roku. Wyjechaliśmy z Leszna jak zwykle, czyli o 9-tej, znów wczesnym emeryckim świtem. Do przejechania mieliśmy ok. 1600 km i ponad 22 godziny podróżowania, z dwoma niezarezerwowanymi postojami. Pierwszy etap to 700 km z wyliczonym czasem jazdy ok. 9 godzin Nasza trasa to znany początek do Grazu przez Kłodzko. Kraliki, Svitavy, Brno i Wiedeń.
Mapka 1 etap.jpg
Nasza trasa z Leszna do Graz'u
Na nocleg wybraliśmy sprawdzony Oekotel w Kalsdorfie k. Grazu (dla zainteresowanych: wg nowego cennika ceny bez zmian, ale teraz tylko jedno dziecko, i to tylko do szóstego roku życia, goszczone jest tam za darmo. Może w sezonie znów wrócą do poprzedniej opcji, wg której dzieci do 12 lat śpią za friko. Tuż przed wyjazdem coś mnie tknęło i sprawdziłem dostępność pokoi w Kalsdorfie. Okazało się, że nie ma już możliwości rezerwacji noclegu, więc na szybko wybraliśmy przerobiony na hotel akademik Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Grazu. Cena podobna, więc nie było źle. Jazda z postojami i sporym korkiem za Brnem zajęła nam prawie 12 godzin. Kiepsko, bo inni, wg forum, śmigają tę trasę w siedem godzin. Recepcję hotelu zamykali o 22-giej, więc na szczęście zdążyliśmy.
erde
Croentuzjasta
Posty: 219
Dołączył(a): 01.06.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) erde » 15.01.2014 06:26

Rano, zaraz po śniadaniu, ruszyliśmy w dalszą drogę. Do przejechania mieliśmy znów ok. 700 km i wg kalkulatora ok. 9 godzin jazdy.
Mapka 2 etap.jpg
A teraz drugi etap, czyli trasa Graz - Klek
Kalsdorf jest zaraz przy autostradzie, a my musieliśmy się wpierw wygramolić z Grazu. Dotarliśmy do autostrady i pojechaliśmy w kierunku Zagrzebia, dla oszczędności omijając Malibor, czyli przez Mureck i Ptuj. Z Zagrzebia udaliśmy się nie na Karlovac lecz w kierunku Slavonskiego Brodu. Bez problemu dotarliśmy do granicy z Bośnią i Hercegowiną w Gradiszkach. Po króciutkim postoju i sprawdzeniu zielonej karty wjechaliśmy do nieodwiedzonej wcześniej części Bośni. Do Banja Luki dojechaliśmy starą drogą M16. W Banja Luce zaparkowaliśmy przy miejskim bazarze, nieopodal ruin średniowiecznej twierdzy Gornij Šeher. Na bazarze zaopatrzyliśmy się w świeże owoce, po czym udaliśmy się na spacer do ruin zamku. Widoki nijakie a ruiny to tylko zachowane mury zewnętrzne. Teren wewnątrz murów przeznaczony jest na miejscowe imprezy plenerowe. Były tam nawet pozostałości po takiej z nierozebraną do końca sceną. W sumie nic ciekawego, a szkoda, bo na XVI-wieczne meczety nie starczyło już czasu.
20100904184.jpg
Widok z ruin na miasto.
DSCF1017a.jpg
Widok w drugą stronę
20100904186.jpg
Nie ciekawy środek
20100904183.jpg
Takie mury wokół i nic więcej
Łącznie z posiłkiem zabrało nam troszkę czasu, więc postanowiliśmy udać się w dalsza drogę do Jajce. Niestety za Bania Luką czekało na nas to co dla mnie najciekawsze, czyli malownicza kręta wąska droga wzdłuż kanionów rzeki Vrbas. Tu pozwolę sobie na kilka słów o tej rzece, gdyż w czasie jazdy zatarasowały nam drogę wyciągane z wody pontony i pojazdy wiozące je w górę rzeki, nie mówiąc już o uradowanych uczestnikach spływu zajmujących całą szerokość drogi.
Vrbas to rafting. Właśnie ta rzeka uważana jest za jedną z najbardziej atrakcyjnych rzek w Europie. Posiada wiele kaskad i w wielu miejscach jest bardzo dzika. Przepływa przez dwa kaniony - kanion Tijesno i kanion Podmilacje. Długość rzeki Vrbas, który nadaje się do uprawiania sportów wodnych wynosi aż 31 km. Międzynarodowy stopień trudności to 3-4, ale w niektórych miejscach jest to zaledwie 1-2, dzięki czemu rzeka nadaje się też dla osób dopiero poszukujących przygód. Szybkość przepływu wody waha się zwykle w granicach 25 - 100 m3/h, ale potrafi też wynieść nawet i 500 m3/h. Dlatego też często organizowane są tu przeróżne zawody, łącznie z mistrzostwami Europy i Świata. Banja Luka jest jedynym miastem w Europie, które oferuje także nocne spływy pontonami. Warto, przed wyjazdem, sprawdzić czy nie ma w tym czasie jakiś poważnych międzynarodowych zawodów i czy droga będzie otwarta dla ruchu. W sezonie (czerwiec-wrzesień) zwykłe spływy są każdego dnia a poza sezonem przez cały rok w dni wolne od pracy. Tak, że prawie pewne będą drobne utrudnienia w ruchu.
Na spływ się nie załapaliśmy, bo nie było go w planach, więc pojechaliśmy dalej. Na znakach ograniczenie prędkości do 30-40 km/h i ciągłe linie informujące o nieskończonej ilości zakrętów. Zupełny brak poboczy ale nawierzchnia drogi nienaganna. Miejscowych kierowców się nie obawiałem, bo wbrew krytycznym opiniom, jeżdżą spokojnie i zupełnie poprawnie, choć ścinanie zakrętów lub przekraczanie ciągłej linii jest tutaj powszechne. Wg moich obserwacji, nie wynika to jednak z brawury lub nonszalancji, jak to często bywa w naszym kraju. Ten kto jeździ w górach doskonale wie o co chodzi. Na szczęście ruch był praktycznie zerowy, więc bez przeszkód mogliśmy sobie pozwolić na podziwianie kanionów. Na jedynym szerszym i prostym odcinku tej cudownej drogi, trafiliśmy na „stróżów prawa”. Było to gdzieś w okolicy mostu do Bocac, tuż za restauracją nad zalewem. Okazało się, że było troszkę za szybko. Panowie policjanci ocenili to na 40 Euro, oczywiście bez punktów karnych. Po zabraniu paszportu i dowodu rejestracyjnego (niby nie wolno, ale jednak - to dobra nauczka, by okazywać dowód osobisty, a nie chwalić się paszportem) zostałem poinformowany, że będzie trzeba jechać do Jajce, aby tam zapłacić mandat, najlepiej w banku lub w ostateczności na poczcie. Po tych odwiedzinach miałem wrócić z kwitkiem po dokumenty. W obie strony aż 70 km i to nie autostradą. Jazdę do Jajce mieliśmy oczywiście w planie ale powrotu już nie. Panowie dali się jednak przekonać do płatnego pouczenia i ruszyliśmy w dalszą drogę, bez konieczności powrotu na miejsce „przestępstwa”. W Jajce zobaczyliśmy (niestety tylko z samochodu) ciekawy 30-metrowy wodospad na rzece Pliva, dopływie Vrbas. Z tej drogi roztacza się też piękny widok na miasto z górującymi nad nim ruinami fortecy.
DSCF1019a.jpg
Ta twierdza robi lepsze wrażenie
DSCF1020a.jpg
Pamiątkowa fotka na tle ciekawej eleawacji
Połaziliśmy chwilę po mieście i ruszyliśmy w dalszą drogę, mając w planach pokazanie naszym towarzyszom podróży przepięknego Mostaru. Cała droga Banja Luka – Mostar jest ciekawa i godna polecenia, szczególnie dla tych którzy się nie śpieszą i lubią zakrętasy oraz fajne widoki. Do Mostaru dojechaliśmy dość późno, więc mieliśmy okazję zobaczyć miasto, tym razem, o zmroku.
MOSTAR BiH a.jpg
Najsłynniejszy most nocą
DSCF1030a.jpg
DSCF1034b.jpg
20100904214.jpg
Zdjęcia niestety nie wyszły najlepiej, a szkoda, bo widoki były bardzo ciekawe i zupełnie inne od poprzednich. Generalnie, w czasie tego urlopu, zdjęć nie zrobiliśmy zbyt wielu, przynajmniej nadających się na forum. Jeśli już to bardziej do domowego albumu. Uwzględniając zdjęcia naszych współtowarzyszy może uda się pokazać coś ciekawego, chociaż na forum pokazano już chyba wszystko.Po wieczornym spacerze w Mostarze ruszyliśmy do miejsca odpoczynku. Okazało się, że w Neum nasza Villa Plava jest też zajęta, ale obiecano nam, że jak nic nie znajdziemy, to gospodarze znajdą nam coś u konkurencji. Było już późno więc skorzystaliśmy z uprzejmości przyjaciół odpoczywających w Kleku, którzy tam właśnie załatwili nam domek.
KLEK 1A.jpg
Nasz domek
KLEK 2a.jpg
Za plecami góry
DSCF1039a.jpg
Ładna plaża
Spotkanie z wyrazami wdzięczności przeciągnęło się do północy, a rano, po śniadaniu i spacerku nad morzem, ruszyliśmy w dalszą drogę.
Mapka 3 etap.jpg
Teraz ostatni etap dojazdu.
Mieliśmy do pokonania już tylko 250 km, jednak z niską średnią prędkością, bo kalkulator prognozował pokonanie tego odcinka w czasie 4,5 godziny. Mieliśmy też bardziej ambitny plan zwiedzania, więc tym razem przejechaliśmy przez Neum tranzytem, czyli górą, nie zapominając o zatankowaniu samochodu pod korek tanim paliwem. Chcieliśmy pokazać naszym znajomym piękny Dubrownik. Nas ciągnęły tam także miłe wspomnienia cudownie pysznych lodów. Po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę w Tresteno, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia przy ogromnym platanie reklamującym miejscowe arboretum, odwiedzone przez nas rok wcześniej, przy okazji wyjazdu z Neum do Dubrownika.
TRSTENO 1a.jpg
To tylko jedna z gałązek
Platan.jpg
Platan w 2009
DSCF1041a.jpg
Platan rok później - chyba zmalał
erde
Croentuzjasta
Posty: 219
Dołączył(a): 01.06.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) erde » 15.01.2014 15:14

Dojechaliśmy do Dubrownika, a tam do, znanego nam z poprzedniego wyjazdu, parkingu. Parking znajduje się na wzniesieniu niedaleko głównej bramy. Spotkało nas niestety całkowite zaskoczenie. Zlikwidowano żywą obsługę parkingu i zamontowano bezduszne automaty. Próby rozmienienia pieniędzy spełzły na niczym, więc trzeba było szukać pomocy w najbliższej kafejce, która niestety była na samym dole podjazdu. Pieniędzy tam też nie chcieli rozmienić, więc zamówiłem małą kawę i przez chwilę rozkoszowałem się jej smakiem. Było mi troszkę przykro, że moja ekipa w tym samym czasie smaży się na parkingu.
DSCF1045a.jpg
Widok z parkingu na mury Starego Dubrownika
DSCF1046a.jpg
DSCF1049a.jpg
A za krzaczkiem wycieczkowiec, na szczęście daleko od skał
DSCF1048a.jpg
Widok na szczyt wzgórza Srd
Wykupiliśmy bilet parkingowy i poszliśmy za mury do Starego Dubrownika. Tam, zaopatrzywszy się w lody, rozpoczęliśmy wędrówkę starymi wąskimi uliczkami. Dotarliśmy oczywiście do portu i przez chwilę cieszyliśmy oczy i duszę przepiękną scenerią.
DSCF1051a.jpg
DSCF1052a.jpg
Z cyklu znane i nadal lubiane
DUBROWNIK 3a.jpg
Kończę, bo nie ma co się powtarzać. Trzeba to zobaczyć na własne oczy
Nasi towarzysze podróży byli tu pierwszy raz, więc tym bardziej byli zafascynowani miejscem. Aż nie chce się wierzyć, że w czasie ostatniej wojny i na to miejsce spadły bomby. Ponieważ mieliśmy w planach także zwiedzanie Kotoru, ponownie nie weszliśmy na mury. I tu ciekawostka. Od połowy lipca czynna już była kolej linowa na pobliskie wzgórze Srd. Startuje się ze Starego Miasta, a przejażdżka trwa około 4 minuty. Kolejka może jednorazowo zabrać 30 pasażerów, a koszt w obie strony to ok. 10 € od osoby (płatne tylko w Kunach - chyba 75 HRK). Na wzgórzu znajdują się dwa tarasy widokowe z których rozciąga się wspaniały widok na miasto i wyspę Lokrum. Następnym razem, mając nadzieję, że taki nam się jeszcze przytrafi, skorzystamy z tej atrakcji i wejdziemy wreszcie także na mury, bo wszyscy twierdzą, że warto. Na razie wybraliśmy tańszą wersję kolejki i zatrzymując się przy drodze z Dubrownika też podziwialiśmy piękną panoramę.
DSCF1053a.jpg
Widoki z lotu ptaka
DSCF1054a.jpg
DSCF1055a.jpg
DSCF1056a.jpg
Pa,pa Dubrownik - jedziemy do twojego konkurenta - kierunek Kotor
MarDomi
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1270
Dołączył(a): 21.09.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) MarDomi » 15.01.2014 22:01

Znajome miejsca oraz te co w naszych planach. Zapisuję się do czytelni :D
KarKoz
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 736
Dołączył(a): 26.06.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) KarKoz » 16.01.2014 00:24

Włączę sobie "subskrypcję" żeby mi wątek nie uciekł :wink:
erde
Croentuzjasta
Posty: 219
Dołączył(a): 01.06.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) erde » 17.01.2014 14:44

Jak już wspomniałem, wróciliśmy na parking, oczywiście znów dzierżąc w dłoniach super smaczne dubrownickie lody, i po przewietrzeniu czarnego piekarnika, ruszyliśmy w dalszą drogę. Zaraz za Dubrownikiem zatrzymaliśmy się na chwilę, co widać na powyższych zdjęciach, by jeszcze raz spojrzeć z lotu ptaka na to przeurocze miasto. Dojechaliśmy do granicy z Czarnogórą i stojąc w małej kolejce zostaliśmy zaczepieni przez człowieka z pulpitem sprzedającego winietki rocznej opłaty ekologicznej. Cena 10 €, innych nie ma. Gdzieś wyczytałem, że nas ta opłata nie dotyczy, ale chyba nie jest to prawdą. Tak przy okazji informacja dla tych którzy wybierają drogę przez Kosowo, tam taka opłata wynosi 30 €. Na granicy sprawdzają dokumenty, łącznie z dowodem rejestracyjnym i zieloną kartą. Nikt nie pyta o nic więcej. Mijamy Herceg Novi, który planujemy zwiedzić w drodze powrotnej. W Kamenari, rezygnujemy z promu (będziemy nim wracać) i wybieramy drogę wzdłuż wybrzeża. Jest tu też wiele ciekawych miejsc, a bezpośredni styk gór z wodą jest niesamowity. Jest też co zwiedzać. W Risan są np. ciekawe rzymskie mozaiki, jeśli się nie mylę to mają ok. 1800 lat. Jadąc drogą mamy okazję podziwiać Bokę Kotorską w jej pełnej krasie. Zatoka jest cudowna i jedyna. Dojeżdżamy do Kotoru i parkujemy samochód w pobliżu murów miejskich. Murów, które sekretnie kryją cały urok tego miejsca.
DSCF1082a.jpg
Tablica zachęcająca do aktywnego wypoczynku
DSCF1057.JPG
Gdzieś tam jest to co tu najpiękniejsze
DSCF1058a.jpg
DSCF1059.JPG
DSCF1060a.jpg
KOTOR 5a.jpg
20100905249a.jpg
20100905224.jpg
Tędy weszliśmy na Stare Miasto

Poszliśmy wzdłuż fosy do niewielkiej bramy i po jej minięciu przeżywaliśmy podobne chwile jak w Dubrowniku. Kotor jest mniejszy od Dubrownika, ale spokojniejszy i także urokliwy. A to otoczenie to prawdziwy cud natury. Większość naszych zdjęć znalazło się w domowym albumie, bo na forum jest tak wiele pięknych zdjęć z tego miejsca, że nie chcę się powtarzać. I coś jeszcze. Nie zmieniamy zdania o Kotorze, pomimo, że było to jedyne miejsce, gdzie kelner po obiedzie, uśmiechając się mile, usiłował sam sobie "zaokrąglić" rachunek za obiad o 12 €, zamiast o 2 € i nie wynikało to z niezrozumienia. Zresztą sąsiada z Rosji usiłował skasować jeszcze bardziej, licząc mu za obiad podwójną stawkę, ale już tak miło nie było. Mam nadzieję, że facet już tam nie pracuje, ale ostrożności nigdy nie za wiele.
Kotor C.jpg
Urokliwe uliczki i place, a nad nami góry
DSCF1074a.jpg
DSCF1070a.jpg
20100905227a.jpg
7326736a.jpg
Fajnie się zwiedza, ale tu też się mieszka
Ze starego Miasta wyszliśmy główną bramą i po ponownym nacieszeniu oczu widokiem zatoki poszliśmy do samochodu. Podobno tu też warto wejść na miejskie mury lub do twierdzy i z nich oglądać Kotor. Nie mieliśmy już czasu, i przy tej opcji pozostańmy, by tam się wdrapać. Poszperałem w Internecie, by zobaczyć co straciliśmy.
Sol-Wagon
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1722
Dołączył(a): 21.01.2012

Nieprzeczytany postnapisał(a) Sol-Wagon » 17.01.2014 18:56

erde napisał(a):Dojechaliśmy do Dubrownika, a tam do, znanego nam z poprzedniego wyjazdu, parkingu. Parking znajduje się na wzniesieniu niedaleko głównej bramy. Spotkało nas niestety całkowite zaskoczenie. Zlikwidowano żywą obsługę parkingu i zamontowano bezduszne automaty

macie może jakieś namiary na ten parking?
ulica albo pozycje PGS?
erde
Croentuzjasta
Posty: 219
Dołączył(a): 01.06.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) erde » 17.01.2014 21:20

Namiary na naszą parkingową patelnię: +42°38'26.88", +18°6'7.62"(42° 38.476', 18° 6.144'). Do parkingu prowadzi wąziutka kamienna ulica Don Frana Buliča. Chociaż na to nie wygląda, to jest to droga dwukierunkowa. Nią też trzeba wrócić. Przy tej ulicy jest szkoła American College of Management and Technology i we wrześniu są tam jakieś egzaminy, bo było pełno młodzieży a mijanki były zapchane skuterami. Nie było jednak problemu z wjazdem i zjazdem, a na parkingu były wolne miejsca. Nie wiem jak to wygląda w sezonie, ale mało kto wie o tym parkingu, więc powinno być miejsce. Schodzi się nią do ulicy Obrońców Dubrownika w okolice hotelu Hilton i już za chwilę jest się przy głównej bramie. Bliżej się już chyba nie da. Odwiedzając Dubrownik po drodze, jest to chyba najlepsza opcja.
erde
Croentuzjasta
Posty: 219
Dołączył(a): 01.06.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) erde » 18.01.2014 03:10

Opuszczamy z żalem jedyny w tej części Europy „fiord” i ruszamy do miejsca przeznaczenia. Umówieni byliśmy koło albańskiego katolickiego kościoła w Doli Štoj, bo domki w zasadzie nie mają numeracji, podobnie jak nie wszystkie uliczki nazw.
DSCF1229a.jpg
Chyba jedyny, w tej muzułmańskiej okolicy, nowy albański kościół katolicki.
DSCF1285a.jpg
Skromne wnętrze - Kościół czynny tylko w niedziele
Dodać trzeba, że umówieni byliśmy z Panią Profesor Kosanović, znaną na forum postacią. Po chwili znaleźliśmy się na, będącej pod jej opieką, kwaterze. Domek ciasno usytuowany na osiedlu domków letniskowych, z tarasu widok na góry i cień na tarasie. Cisza, cisza i jeszcze raz cisza. Całe piętro domku, łącznie z dużym tarasem, było nasze. Brak klimy zupełnie nie przeszkadzał. Samochód stał w cieniu domu na "strzeżonym" prywatnym parkingu.
Nasz domek 3a.jpg
Nasz domek na najbliższy czas
DOLNI STOJ WIDOK Z TARASU a.jpg
Na tarasie cień i widok na góry
Do Wielkiej Plaży, o niewyobrażalnej nad Adriatykiem długości 12 km, z ciemnym wulkanicznym piaskiem, mieliśmy ok. 1,5 km. Nad drogą dojazdową witał nas dumny napis Copacabana, bo tak nazwano tę część plaży.
Brama wjazdowa a.jpg
Zjazd do Plaży Copacabana
Copacabana Dojazd do plaży a.jpg
A za bramą asfalcik
Niestety lata świetności tego miejsca minęły wraz z Jugosławią.
Dojście na plażę a.jpg
Dojście do plaży
Na szczęście w największej, jedynej i jeszcze czynnej knajpce było czysto, podobnie jak na jej zapleczu.
20100909256.jpg
Czyż nie fajnie
Było to moje ulubione miejsce. Cień, szum fal i wiaterek od morza. Na stoliku kawka lub zimne piwko
Copacabana Albanka w stroju kąpielowyma.jpg
To są stroje kąpielowe
Copacabana a.jpg
Widok na knajpkę przy plaży
Copacabana Widoczek AA.jpg
A tam daleko to Ulcinj

Wrzesień to tu definitywny koniec sezonu. Do 10-go rozbierano prawie wszystko. Plaża Copacabana, w okolicy leżaków, była czyszczona z grubszych śmieci przez ajenta, ale o bronowaniu nie było mowy. Wszędzie pety. Praktycznie o tym czasie plaża w kierunku Bajany to już pustynia, na której zamiast wielbłądów można spotkać jedynie samotne krowy.
DOLNI STOK KROWA a.jpg
Często w nocy woda robiła porządek na plaży pozostawiając resztki trzcin. Życie towarzyskie tliło się jeszcze w okolicach Bojany i z drugiego końca plaży, czyli koło Portu Milena i tam zlokalizowanych hoteli. W Ulcinju trwał jeszcze pełen sezon. Każdego dnia nadal czyszczono i bronowano plażę.
ULCINJ 5 a.jpg
Na drugim planie Stare Miasto
ULCINJ 6 a.jpg
Mała Plaża w Ulcinju. Też tłoku nie ma
Ulcinij Plaża a.jpg
ULCINJ KK a.jpg
Ulcinj Mała plaża a.jpg
Słońce zaszło i traktorek pracuje
Ostatnio edytowano 20.01.2014 03:24 przez erde, łącznie edytowano 1 raz
Następna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



cron
Czarnogóra i troszkę Albanii
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
reklama
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2019