Obiecałem jeszcze kilka wycieczek po Chorwacji z poprzednich lat.
Zacznę od miejsca, które zajmuje szczególne miejsce w moim sercu i pamięci. Piękna jest cała Chorwacja, takie miejsca jak Dubrownik, Trogir, Plitvickie jezera czy Krka zapadają na długo w pamięci. Jak pisałem w relacji powyżej, bardzo spodobała mi się Rogoźnica, ale dla mnie tym szczególnym miejscem jest Korcula. Będąc w 2009 i 2010 w Orebicu kilkakrotnie płynęliśmy taksówką wodną na Korculę, aby usiąść w kafejce na murach z widokiem na Jadran, przy kawie i Karlovacku. W tych chwilach i w tym miejscu czułem się po prostu wspaniale, chłonąc pełną piersią czar Chorwacji. W książce Szklarskiego "Tomek w krainie kangurów" autor opisuje, że w Australii jest tajemnicza wróżka, która snuje srebrną nić i jak kogoś nią oplecie, to musi tam ciągle wracać.
Myślę, że na Korculi jest podobna wróżka, która mnie omotała i coś mnie ciągnie do tego miasta. Jak można nie kochać tego pięknego miasta:














jego uroczych,wąskich uliczek:





Nawet koty się tu dobrze bawią:

Jeżdżąc co roku z Polski do Chorwacji musimy mieć duszę podróżniczą, a podobno z Korculi pochodzi jeden z największych podróżników w historii, czyli Marco Polo. Według miejscowych tutaj mieścił się jego dom:

Nasze ulubione knajpki przy murach:

A wracając z Korculi do Orebica mieliśmy takie widoki:



****************
Podczas jednego z wypadów wybraliśmy się na wyspę samochodem, aby zwiedzić resztę wyspy, nie tylko samo miasto.
Punktem docelowym było miasto Vela Luka leżące na drugim końcu wyspy. Z początku droga wiodła dość blisko brzegu, więc mieliśmy takie obrazki:



Potem główna droga prowadzi przez środek wyspy omijając inne miasteczka i prowadzi do Vela Luki.
W pobliżu leży jaskinia Vela Szpilja, miejsce archeologiczne z okresu neolitu. Znaleziono tam ślady ciągłej obecności ludzi poprzez kolejne epoki, aż do okresu kolonizacji greckiej. Postanowiliśmy więc obejrzeć sobie to miejsce. Droga prowadzi wąziutką asfaltową dróżka, stokiem wzniesienia:

Podczas wjazdu ( a jechaliśmy w 5 osób w jednym samochodzie) dość mocno zagrzał się silnik, ale byliśmy szczęśliwi, że nikogo nie spotkaliśmy na naszej drodze, bo mijanki były dość rzadko. Za nami tylko po kilku minutach przyjechał jeszcze tylko samochód z Austrii. Za chwilę okazało się, dlaczego tak było, otóż jaskinia była zamknięta. Nie pamiętam teraz, czy dlatego, że była to niedziela, czy też, akurat tego szczególnego dnia.
Mogliśmy tylko zrobić zdjęcia przez zamkniętą bramę:

Za to widoki z góry na Vela Lukę, były wspaniałe:



Zjechaliśmy więc z powrotem na dół, nadal ciesząc się z pustej drogi.
Samo miasteczko jest również bardzo ładne, więc postanowiliśmy je zwiedzić. Zatrzymaliśmy się na parkingu z pobliżu malutkiej stacji benzynowej. W tym czasie na stację podjechał klient, zatankował i poszedł zapłacić do kantorku. Właściciel stacji musiał być chyba fanem czystości, bo miał tak czystą szybę w drzwiach, że wychodzący klient nie zauważył, zamkniętych drzwi i przeszedł przez szybę.
Było sporo huku i zamieszania, ale na szczęście, nie było tragedii.
Spacerując po miasteczku mogliśmy podziwiać takie widoki:







a ponieważ nadszedł czas obiadu, więc i taki:

Drogę powrotną chciałem trochę urozmaicić, lecz na propozycję jazdy inną drogą, panie, mając w pamięci drogę do jaskini, chórem zaprotestowały. Na ich nieszczęście mając kierownicę w ręce, miałem przewagę i w pewnym momencie kierownica "jakoś tak sama" się skręciła, kierując samochód w nadmorską drogę.
Droga okazała się bardzo dobra, a widoki wspaniałe:




Podziwiając widoki dotarliśmy do przystani:

a wracając do Orebica mogliśmy podziwiać taki widok:

Dla mnie Korcula zawsze pozostanie miejscem, gdzie chciałbym jeszcze wrócić, a na pamiątkę widokówka ze zdjęć Korculi:

W następnej części Mostar... .