Rok 2011 miał być rokiem bez Chorwacji i Jadranu, ale ponieważ ten rok był ogólnie do niczego, trzeba było zrobić coś, aby był w nim jaśniejszy punkt. Tym czymś mogła być tylko Chorwacja, więc zapadła decyzja - jednak jedziemy.
Ze względu na ograniczony budżet padła decyzja, że wracamy na "starą" wyspę czyli na Ciovo.
Ponieważ poprzednio byliśmy w Slatine, a chcieliśmy być bliżej Trogiru, więc zdecydowaliśmy się na Gornij Okrug. Krótkie poszukiwania i znalazłem kwaterę z widokiem na morze, dość blisko plaży, choć do Trogiru niewiele bliżej niż ze Slatine. Kwatera zaklepana, czas do wyjazdu bardzo się wlecze, ale coraz bliżej 3 lipca.
Tegoroczny wyjazd jest na swój sposób wyjątkowy, po raz pierwszy jedziemy sami, bez dzieci i znajomych, tylko we dwoje.
Wreszcie nadchodzi sobota 2 lipca pierwszy dzień urlopu i czas przygotowań do wyjazdu.
Niedziela 4.00, 3 lipca, wreszcie Thalia zapakowana, my usadowieni w fotelach z "bananami" na twarzy, ruszamy na kolejny podbój Chorwacji.
Jak wiele osób pisze na forum, dla mnie też w tym momencie zaczyna się urlop zwłaszcza, że uwielbiam jeździć samochodem w dłuższych trasach.
Ale czas w drogę, jedziemy naszą stałą trasą na Cieszyn, Brno, Mikulow, pogoda dość dobra na jazdę, chłodno, czasem pokropi, ale kilometry wartko uciekają do tyłu.
Około jedenastej dojeżdżamy do Mikulova, tu zgodnie z naszą kilkuletnią tradycją zatrzymujemy się się na obiad w miłej restauracji z widokiem na zamek w Mikulovie.

Po obiadku i krótkim wypoczynku, tankujemy gaz i jedziemy dalej na Wiedeń, który jak zwykle, gdy jedziemy w niedzielę, mijamy bez żadnych problemów i dalej autostradami na południe. Mijamy bez zatrzymywania "sławny" 105 kilometr ze stację LPG( następne tankowanie przewiduję dopiero w Ptuju) i jedziemy do zjazdu nr 226 i dalej na Mureck.
Przejeżdżamy wąski mostek na granicy austriacko-słoweńskiej w Mureck i jesteśmy w Słowenii. Dalej Lenart i Ptuj, gdzie zatrzymujemy się na stacji benzynowej, tankujemy LPG i zatrzymujemy się na zapleczu na parkingu w miłej kafejce na kawkę i krótki odpoczynek.
W poprzednich latach zatrzymywaliśmy się zawsze na nocleg w trasie właśnie w Ptuju na kwaterze. W tym roku byliśmy w samochodzie tylko w dwójkę, więc postanowiliśmy jechać dalej, aż do zmroku i zatrzymać się w trasie na parkingu w Chorwacji. Naszym celem jest dojechać jak najbliżej Zadaru, aby następnego dnia zwiedzić go po drodze na kwaterę. Byliśmy w nim w 2005 roku, ale wtedy jeszcze nie było morskich organów, a tyle naczytaliśmy się o nich na forum, że chcieliśmy je zobaczyć.
Ale czas jechać dalej. Po krótkiej jeździe mijamy granicę z Cro, jeszcze tylko wymiana trochę złotówek na kuny na drobne wydatki i wjeżdżamy na wspaniałe chorwackie autostrady.
Połykamy kolejne kilometry robiąc czasem krótką przerwę, mijamy tunel Mala Kapela i dalej na południe. Zbliża się wieczór i pora szukać miejsca na wieczorny spoczynek. Znajdujemy stację z dużym parkingiem, barem i toaletami.

A więc kolacyjka, przygotowanie do noclegu i podziwianie zachodu słońca:

Laku noć.
cdn...

.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
.png)
i ponieważ widownia się zapełnia zapraszam na dalszy ciąg.









































