Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

"Raport z oblężonego miasta" - relacja z Cro.

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
volumen
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2224
Dołączył(a): 21.05.2004
"Raport z oblężonego miasta" - relacja z Cro.

Nieprzeczytany postnapisał(a) volumen » 10.08.2005 11:00

Piekło zaczęło się 8 sierpnia ok. godziny 17.05. Wtedy przekroczyliśmy granicę w Zwardoniu... Ale zanim to nastąpiło, 2 tygodnie byłem w raju ;)

Ale od początku... Wyjazd 23 lipca rankiem. Trasa przez Cieszyn, następnie Słowacja, Węgry (dłuższy postój nad Balatonem) i Chorwacja, a konkretnie Zuljana na Peljasacu.
Humory dopisują bardziej niż pogoda, ale nie jest tragicznie, więc cały czas do przodu. Dość szybko docieramy do Bratysławy. Mijamy granicę i jemy wczesny obiad w Bosarkany na Węgrzech. Następnie jazda w kierunku Balatonu... i to jest największe nieporozumienie, jakie udało się nam popełnić. Katastrofa. Ruch jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu, na każde auto przypada średnio 3 policjantów... Kiedy udaje nam się znaleść kawałek Balatonu bez zbytniego tłoku (zaledwie 3 osoby na metr kwadratowy) staramy się odpocząć. Planowaliśmy 3-4 godziny, po godzinie ruszamy do Chorwacji.

Sprawnie przekraczamy granicę w Letenye, kupujemy kuny (za złotówki - 0,61 zł za kunę) i... zagłębiamy się w powoli nadchodzące mroki nocy. Monotonię jazdy urozmaicają jedynie szybkie tankowania gazu. Czuję zmęczenie, coraz częściej spoglądam w kierunku Heya (napój energetyczny). Jeszcze kilometr... 100 metrów. Wypijam. Simlock chwilowo usunięty, czekam chwilę na aktywację. W tym czasie usuwam z twarzy zaschnięte muszki - ech, te meksykańskie klimy...
Ok. 23.00 Heya padło. Ja też. Zatrzymuję się na parkingu za sv. Jure. 2 godziny drzemki. Ok. 1.00 Kolejny Heya i dalsza jazda. Gonimy burzę. Nie udało mi się jej dopaść, natomiast mnie dopadła senność. Znowu. W Igraniach. Tym razem niespełna godzinka snu. Dalsza jazda to już przyjemność, bo Zuljana coraz bliżej. Docieramy na miejsce ok. 8.00.

Spotykamy się z Józkiem (JoeF), postanawiamy rozbić się na kampie Sunce. Rozbijamy się przy samej siatce, mamy więc wspaniały widok na zatokę, a wieczorami słyszymy szum fal. Miejsce jest zacienione, głównie dzięki naszym pawilonom, ale i migdałowiec dzielnie dotrzymuje im kroku.
OK. południa, kiedy wszystko jest rozłożone, przywiązane, przybite, a my dobici zmęczeniem zaczynamy błogie wakacje ;)

Generalnie pogoda jest fantastyczna - przez 10 dni upały dochodzące do 40 stopni w cieniu. Ostatnie 3 dni przynoszą załamanie: zaczyna wiać dość silna bora, w nocy lubi popadać.
W Zuljanie, jest ponoć 13 plaż. Największa, miejska, choć całkiem ładna została przez nas zdyskfalifikowana z powodu smrodu. Woda śmierdziała kanalizacją. Dlatego chodziliśmy, a Józek, to nawet pływał pontonem na inne plaże. Bardziej kameralne.

Sama Żuljana, choć niezwykle urocza, powoli zaczyna tracić swój klimat, a to za sprawą coraz większej ilości turystów. Jak zauważali stali bywalcy, w tym roku było ich wyjątkowo dużo. Stąd też wziął się Herbertowski tytuł mojej relacji.

By zupełnie nie zgnuśnieć co jakiś czas ruszaliśmy na wycieczki. Pierwsza, to Orebić i Korcula. O ile Orebić nie zrobił na mnie wrażenia (taka chorwacka Łeba), to Korcula bardzo się spodobała. Przyjemnie było szwędać się bez celu wąskimi uliczkami, wypić piwko czy kawę w jednej z licznych kafejek, czy zakosztować owoców na targu.

Kolejny wyjazd, to Dubrownik. Wyjechaliśmy ok. 6 rano. Na początek wzgórze Srd. Od razu mocne kontrasty: prześlicze panoramy miasta, a za plecami ruiny stacji kolejki linowej: pomnika ludzkiej głupoty i barbarzyństwa.
Zjeżdżamy w dół, by zaparkować gdzieś w pobliżu Starego Miasta. Upał zaczyna już mocno dawać się we znaki. Powoli zwiedzamy miasto, by ostatecznie dotrzeć do portu. Decydujemy się na rejs stateczkiem wokół miasta i wyspy Lokrum. Atrakcją rejsu jest szklane dno statku. Trwa godzinę, koszt: 10 euro od osoby. Dziecko (5 lat) gratis.
Po rejsie idziemy na obiad, a następnie ostatkiem sił kończymy zwiedzać miasto. Ok. 15 wracamy do Zuljany, po drodze tankując gaz.

Ostatnia, duża wycieczka, to Mostar. 20 km po przekroczeniu granicy BiH zaczyna się ulewa. W Mostarze ulewa przechodzi w lekki deszczyk, ale jest za to chłodno. Przydały się kurtki, przezornie zapakowane do bagażnika.
Mostar... Najpiękniesze wśród tragicznych, najradośniejsze pośród przygnębiających... I tyle. Na więcej nie pozwala mi pokora wobec tego miejsca.

Poza tym zaliczyliśmy parę widokowych tras na Peljesacu i krótki wypad do Neum, głównie w celach handlowych (wino, benzyna, trochę muzyki).

Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Tak i nadszedł czas powrotu. Pierwotne plany jazdy przez BiH upadły, postanowiliśmy wracać autostradą. Do tunelu pod sv. Jure było luźno i słonecznie - temp. ok. 24 - 26 stopni. Przed sv. Jure gwałtownie się ochłodziło (tylko 9 stopni), zaczęło mocno wiać i padać, a na dodatek ugrzęźliśmy w 8-kilometrowym korku. Koleny, tym razem niewielki korek przed Malą Kapelą i większy na bramkach w Zagrzebiu. Cały czas zimno i pada. Aż do granicy z Węgrami.
W Letenye znajdujemy nocleg (w centrum miasta, hotel w klimatach "późniego Gierka"). Jeszcze ciepła kolacja w pobliskiej restauracji i... padamy w objęcia Morfeusza.

Rano, choć słonecznie, chłodno i wieje silny wiatr. Towarzyszy on nam całą powrotną drogę. Tradycyjnie zatrzymujemy się na obiad w Bosarkany, ale kolacja już w domku.
Ot i cała historia piekła i raju ;)
archie
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 160
Dołączył(a): 19.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) archie » 10.08.2005 11:23

Witaj Volumen,

dzięki za przepiękny opis, ale gdybys jeszcze mógł dorzucić trochę aktualnych cen to byłbym bardzo wdzięczny.

Pozdrav
Artur
M.Smith
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1029
Dołączył(a): 11.06.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) M.Smith » 10.08.2005 11:32

eee za mało dramatyczna ta opowieść :wink: :lol:
Joker_28
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 549
Dołączył(a): 22.07.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Joker_28 » 10.08.2005 11:42

Witaj Volumen, dzięki za relację :)

A ja w zeszłym roku wieszczyłem :evil: że jak wszyscy się będą Żuljaną zachwycać to druga Makarska nam powstanie 8O

Obym był wieszczem fałszywym :) :) :)

Pozdrav !
volumen
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2224
Dołączył(a): 21.05.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) volumen » 10.08.2005 11:43

archie napisał(a):Witaj Volumen,

dzięki za przepiękny opis, ale gdybys jeszcze mógł dorzucić trochę aktualnych cen to byłbym bardzo wdzięczny.

Pozdrav
Artur

Mówisz, masz 8)
Cennik kamp Sunce:
osoba dorosła - 22 kuny
dziecko - 11 kun (jak małe, to gratis)
namiot - 11 kun
auto - 8 kun
lodówka - 17 kun
prąd - 17 kun
od podanych cen można wytargować upust

Owoce i warzywa:
pomidory - 3,5 - 5 kun
ziemniaki - 3 - 5 kun
brzoskwinie - 10 kun
arbuz - 2,50 - 3 kuny
winogrona - 15 kun

Inne ceny:
chleb - 5 - 6 kun (w Neum i w Mostarze ok. 2 kuny)
wino domowe - 15 - 25 kun za litr
wono Plavac - 20 kun za litr (w Neum 10% taniej)
rakija, travarica - 40 kun za litr
woda mineralna - 4 - 6 kun (buletka 1,5 litra)
woda mineralna (butla 5 litrów) - 6,50 - 15 kun
lody - 4-5 kun kuglica
prom na Korcule - 12 kun dorosły, 7 dziecko
płyty CD z muzyką (w Neum) - 10 kun
nagrane płyty DVD (w Neum) - 40 kun
pizza (średnica pół metra) w Mostarze - 12 marek=ok. 46 kun
kawa w Mostarze - 3 marki=ok. 11 kun
benzyna bezołowiowa 95 - 7,91 kuny (w Neum 1,83 marki=6,90 kuny)
gaz - 3,05 kuny, na Węgrzech 149 forintów, na Słowacji średnio 18,50 koron

To tyle, co pamiętam na szybko. Gdyby interesowało Cie coś jeszcze konkretnego, to pytaj.

W Neum można płacić w kunach, w Mostarze nie.
mama_Kapiszonka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2042
Dołączył(a): 30.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) mama_Kapiszonka » 10.08.2005 12:04

Znasz Cro znacznie lepiej ode mnie, więc pewnie Twoje uczucia wobec tegorocznych wrażeń wakacyjnych nie zmienią się tak jak moje.
Ja zauważyłam u siebie "syndrom Wenecji" (tak zaczęła się moja pasja)- im dalej od powrotu z Cro tym bardzie mi się ona podoba. Pewnie w przyszłym roku zaczniemy się mocno zastanawiać, czy aby na 100% jesteśmy zdecydowani poświęcić się dla nadbałtyckich plaż ;-)

Mimo wszystko uważam, że wróciliście z raju. I na bank tam nie raz jeszcze pojedziecie.
Pzdr
Aneta

PS. Udało Ci się spotkać z ewą.z? Ciekawe czy kupiła bilety na dzisiejszy koncert...
volumen
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2224
Dołączył(a): 21.05.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) volumen » 10.08.2005 12:11

mama_Kapiszonka napisał(a):Znasz Cro znacznie lepiej ode mnie, więc pewnie Twoje uczucia wobec tegorocznych wrażeń wakacyjnych nie zmienią się tak jak moje.
Ja zauważyłam u siebie "syndrom Wenecji" (tak zaczęła się moja pasja)- im dalej od powrotu z Cro tym bardzie mi się ona podoba. Pewnie w przyszłym roku zaczniemy się mocno zastanawiać, czy aby na 100% jesteśmy zdecydowani poświęcić się dla nadbałtyckich plaż ;-)

Mimo wszystko uważam, że wróciliście z raju. I na bank tam nie raz jeszcze pojedziecie.
Pzdr
Aneta

PS. Udało Ci się spotkać z ewą.z? Ciekawe czy kupiła bilety na dzisiejszy koncert...

Przesada, wcale nie znam lepiej, to mój drugi wyjazd. Porównując ubiegłoroczny pobyt w Sukosanie i tegoroczny w Zuljanie stwierdzam, że tak naprawdę to dopiero w tym roku byłem w Chorwacji. Choć rok temu sporo zwiedziłem (Kornati, Krka, Zadar, Biograd), to "klimat" Chorwacji poczułem dopiero na Peljesacu.
Ja przez długie lata miałem "syndrom Izraela", choć byłem tam tylko raz, przez miesiąc, kraj ten zapadł mi głęboko w sercu. Ubiegłoroczne wakacje w Cro mocną nadwątliły tę miłość, tegoroczne... cóż, został sentymet do Izraela i marzenia powrotu. Ale serce już należy do Chorwacji.

Z Ewą nie udało mi się spotkać, rozminęliśmy się gdzieś w drodze. Może za rok... A na pewno na jesiennym zlocie :D
Danka
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 719
Dołączył(a): 16.05.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Danka » 10.08.2005 12:46

Robert SUPER opis , jak wiesz te rejony najbardziej mnie interesują .

Jak znajdziesz chwilkę to wrzuć na meila trochę zdjęć .
darek1
zbanowany
Posty: 9346
Dołączył(a): 27.06.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) darek1 » 10.08.2005 12:51

Muszę powiedzieć, że opis dokonany przez Volumena jest bardzo rzeczywisty. Wyczuwa się chronologię podróży i pobytu. Ceny podane na forum są aktualne i niewiele odbiegają od cen w innych miejscach. Podróż jest długa i męcząca. Widoki przepiękne. Upał towarzyszy w podróży cały czas. Nasuwa się jedynie refleksja, dlaczego tak daleko, upalnie w Dubrowniku zwłaszcza na murach starego miasta i dlaczego tak drogo. Pozdrawiam
volumen
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2224
Dołączył(a): 21.05.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) volumen » 10.08.2005 15:44

Danka napisał(a):Robert SUPER opis , jak wiesz te rejony najbardziej mnie interesują .

Jak znajdziesz chwilkę to wrzuć na meila trochę zdjęć .

Danusiu, podaję linki do galerii. Na początek
Mostar
Dolina Neretwy, Ston i Kuna
Korcula

Jutro Dubrownik i Zuljana.
Pozdravki ;)
Ostatnio edytowano 10.08.2005 16:34 przez volumen, łącznie edytowano 1 raz
archie
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 160
Dołączył(a): 19.06.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) archie » 10.08.2005 15:48

Dzięki wielkie cennik.

volumen napisał(a):
archie napisał(a):
W Neum można płacić w kunach, w Mostarze nie.


A czy za paliwko (diesel) w Neum zapłacę kartą :?: :?: :?:

Pozdrav
Artur
volumen
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2224
Dołączył(a): 21.05.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) volumen » 10.08.2005 15:52

archie napisał(a):Dzięki wielkie cennik.

volumen napisał(a):
archie napisał(a):
W Neum można płacić w kunach, w Mostarze nie.


A czy za paliwko (diesel) w Neum zapłacę kartą :?: :?: :?:

Pozdrav
Artur

Tak, zapłacisz bez problemu, choć, co ciekawe, olej napędowy jest droższy od benzyny. Bezołowiowa 95 kosztuje 1,83 marki, a ON 1,87 marki.
Maciej
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 2463
Dołączył(a): 20.03.2002

Nieprzeczytany postnapisał(a) Maciej » 10.08.2005 16:24

Witam z powrotem w gorszym świecie :wink: , fajny opis a zdjecia jeszcze lepsze, deszczowy Mostar robi jeszcze większe wrażenie. W słońcu jak zawsze miałem okazję to miasto oglądać, ruiny nie wyglądaja tak przerażająco...
pozdraV :)
a to ja
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4755
Dołączył(a): 18.07.2003

Nieprzeczytany postnapisał(a) a to ja » 10.08.2005 16:30

Fajnie, że wróciłeś i napisałeś o swoim wyjeździe.
Ale ... ja tam jeszcze jestem "głodna" :wink: :wink: :wink:
I bynajmniej nie o lodówkę mi chodzi :lol:
Pozdrawiam
Bogdan 63
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 142
Dołączył(a): 11.05.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) Bogdan 63 » 10.08.2005 18:23

Plaża w żulianie smierdziała też w zeszłym roku , ale nad zatoka vucine jest super tam niema żadnych domów , a mając sprzęt do pływania otwierają się szersze horyzonty , wystarczy dmuchany kajak.
Ja ruszam juro Żuliana -Vucine
pozdrawiam :papa:
Następna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



"Raport z oblężonego miasta" - relacja z Cro.
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2017