napisał(a) anakin » 31.03.2011 07:50
Pora kończyć ubiegłoroczny pobyt w Rażanj.
Na koniec zostawiliśmy to co było najbliżej nas ,czyli kapliczkę na cypelku.
Podobno
a long...long time..... morze wyrzuciło w tym miejscu rozbitków,a oni (bądź członkowie ich rodziny) ufundowali ją w podziękowaniu za to wydarzenie.
Podobno.
Wszystkim planującym kiedyś odwiedzić to miejsce zalecam dwie rzeczy.
Przede wszystkim odpowiednie obuwie.Do miejsca tego nie prowadzi bowiem żadna droga ,czy nawet ścieżka. Droga kończy się jakieś 300 m od celu,a potem trzeba się tłuc po kamieniach ,więc jeżeli panie chciałby się tam wybrać np. na obcasie

-odradzam.
Druga rzecz to należy wyjść odpowiednio wcześnie ,coby zdążyć wrócić przed zachodem słońca.Dlaczego? Ano o tym już było powyżej.
W końcu jednak się udaje


Ostatnio edytowano 10.04.2017 00:56 przez
anakin, łącznie edytowano 4 razy