napisał(a) jan_s1 » 27.02.2009 18:32
Chyba nikt nie ma wątpliwości, że komunizm był systemem zbrodniczym - choćby dlatego, że ma na sumieniu więcej ofiar, niż hitlerowski narodowy socjalizm, ale nie tylko. A czy formacja, która ten system tworzyła i utrzymywała przy pomocy siły może nie być organizacją zbrodniczą? Całe nieszczęście w tym, że komunistom udało się wyślizgać i nie doczekali tego, na co zasłużyli - drugiej Norymbergi. Manipulacje okrągłostołowe w wykonaniu jego głównego konstruktora, niejakiego Kiszczaka (człowieka honoru, jak chcą niektórzy) spowodowały, że różne czerwone elementy mogły poczuć się bezpiecznie. Przepraszam za ten oczywisty wstęp, ale w świetle niektórych wypowiedzi wydał mi się on potrzebny.
Wysokie emerytury dla funkcjonariuszy aparatu ucisku nie mają nic wspólnego ze sprawiedliwością. Ale likwidacja ich (emerytur, nie funkcjonariuszy niestety) może spowodować powstanie niebezpiecznej zasady - jeśli rząd, lub parlament (państwo) może odebrać emerytury jednym, to będzie mogło i innym - jak będzie trzeba, to powód zawsze się znajdzie. Jak gość ukradnie pieniądze, albo nawet kogoś zabije, to wymierza mu się stosowną karę, a nie zabiera emeryturę. Mija już 20 lat, zbrodnia była (ktoś w końcu ukradł narodowi wolność, że nie wspomnę o innych paskudnych uczynkach), a kary jak nie było, tak nie ma. I chyba nie będzie, bo do tego, żeby dokonała się sprawiedliwość, potrzebny jest odpowiedni klimat i wola polityczna. I takie pozorowane ruchy, jak tworzenie ustawy, na mocy której esbecy mogą stracić emerytury, a która pewnie nie przeciśnie się przez Trybunał Konstytucyjny przypomina zwykłe mydlenie oczu. Jan.