Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ...

Nasze relacje z wyjazdów do Chorwacji. Chcesz poczytać, jak inni spędzili urlop w Chorwacji? Zaglądnij tutaj!
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
MartaP
Autostopowicz
Posty: 2
Dołączył(a): 12.11.2007
Winszuje takiej rodzinki

Nieprzeczytany postnapisał(a) MartaP » 13.11.2007 08:34

"Nam zajęło to 35 dni, Wam zajmie trochę więcej, bo pisanie idzie mi wolniej niż jazda samochodem , ale mam nadzieję, że dzięki temu lepiej wczujecie się (Wy i inni śledzący ten wątek ) w klimat naszej wyprawy ... a że nie dla wszystkich może to być 'ich klimat' i odłączą się od naszej wirtualnej wyprawy-relacji, to jak to mówią Francuzi c'est la vie ... "

PAP, czytam opisy z Waszej podrozy pelna podziwu - nie tylko dla okolic, przez ktore przejezdzaliscie i sily ich mieszkancow, ktorzy potrafili jakos podniesc sie po przezytym piekle, ale i dla Twojej rodzinki: dla Ciebie i Malzonki za zmysl organizacyjny i krzepe na zorganizowanie i zrealizowanie takiej wyprawy, ale dla Mlodziezy za spokoj...
Naszym najwiekszym "wyczynem" do tej pory byla podroz do Francji / Hiszpanii Portugalii - 5000 km w 3 tygodnie - ale bez dzieci, wiec bez porownania!
Na razie nie wyobrazam sobie takiej wyprawy z 17-miesieczna Alinka - jej limit jazdy samochodem to 2-3 godz. a potem przerwa conajmniej 2 godzinna na "pobrykanie". Chyba inny temperament?
Rozniez pojscie spac przed 22 malo realne (zwlaszcza, jesli dzien spedzony na "nicnierobieniu" w samochodzie).
No ale moze za rok, dwa...

Pozdrawiam serdecznie i czekam na dalszy ciag

Marta
witki
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1231
Dołączył(a): 27.06.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) witki » 13.11.2007 08:52

PAP napisał(a):Dawkuję Wam tak, jak doznawaliśmy tego my ... czyli dzień po dniu :) ...


oj długo każesz nam już czekać.....
zmrol
Croentuzjasta
Avatar użytkownika
Posty: 473
Dołączył(a): 08.05.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) zmrol » 13.11.2007 15:25

Przeczytałam i czekam na ciąg dalszy
Jakub123
Autostopowicz
Posty: 2
Dołączył(a): 16.10.2006
proszę o jeszcze

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jakub123 » 13.11.2007 20:48

PAP z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki.
Czyta się świetnie ...może powinieneś to wydawać.
Ja bym kupił .


pozdrawiam serdecznie
Jakub
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 14.11.2007 03:19

Witam Jakubie,

Dzięki za słowa uznania :) Ja proponuję poczekajmy do końca relacji. Jeżeli dalej będziesz tak uważał, że należałoby to wydawać, to się zastanowię :)

Póki co poniżej wklejam kolejny odcinek :D

Miłej lektury WSZYSTKIM ...

Pozdrawiam,

PAP
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 14.11.2007 04:03

Dzień 5

19/09/2007 środa

odległość: 40 km

trasa: Sarajevo i okolice

Obrazek


Z oceną pogody jest jak z oceną ilości wolnej przestrzeni w tym kawale o kozach. Po dość ładnej, ciepłej i słonecznej wtorkowej pogodzie, pochmurny i chłodny środowy poranek powinien spotkać się z naszą silną dezaprobatą. Jednak w kontekście opadów deszczu jakie występowały za oknem w nocy i nad ranem, widząc tylko chmury, czuliśmy ulgę i względne zadowolenie, gdyż dzień ten mieliśmy spędzić głównie 'na nogach' i 'na zewnątrz' ...

Po spożyciu śniadania w towarzystwie głównie przybyszów zza oceanu, zapakowaliśmy wózek, Jaśka do wózka, Lenkę ustawiliśmy obok wózka i ruszyliśmy 'w miasto'. Już sam początek wzmógł wytwarzanie się adrenaliny, ponieważ aby dojść do głównego skweru Bascarsiji, trzeba było pokonać około 200 m chodnika składającego się z betonowych platform tworzących coś na kształt dużych schodów. Każdy, kto choć raz obsługiwał załadowany wózek dziecięcy wie, jaka to frajda szarpać się z w/w sprzętem po takiej drodze z przeszkodami. Wobec powyższego panie poruszające się na nogach postanowiły pokonać ów chodnik zgodnie z założeniami budowniczych, zaś panowie, hołdując prawom fizyki, zdecydowali się pokonać omawiany odcinek po równi pochyłej, co oznaczało wybranie objazdu prowadzącego środkiem ulicy pomiędzy zaparkowanymi, po prawo, a śmigającymi z górki, po lewo, samochodami :D ...

Wspomniany powyżej główny skwer dzielnicy Bascarsija, stanowiący główny symbol miasta w większości folderów i przewodników turystycznych, faktycznie ma swój klimat. Nie jest może przesadnie wielki, ale bliskie sąsiedztwo meczetu, licznych brukowanych uliczek wypełnionych tematycznie podzielonymi sklepikami i kramami, oraz centralnie umieszczonej fontanny, wszystko to daje intensywne poczucie orientu. Pisało już o tym wielu forumowiczów, ale ja zbierając informacje przed wyprawą zetknąłem się jeszcze z opinią Turka, który twierdził, iż to miejsce ma bardziej autentyczny turecki klimat niż większość miejsc w Turcji. Cóż, nam też się spodobało, acz zapewne przy lepszej pogodzie wyglądałoby jeszcze bardziej okazale :)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Nasyciwszy się aurą tego miejsca, odbijającą od skweru ulicą Saraci, ruszyliśmy dalej w kierunku bardziej współczesnej części miasta. Idąc głównym deptakiem Sarajeva, ulicą Ferhadija, mijaliśmy banki, markowe sklepy, meczet, synagogę, katedrę katolicką, a nad wszystkim dominował widok pokrytych chmurami gór. Mijali nas mieszkańcy miasta zajęci swoimi codziennymi sprawami. Kobiety w zakresie ubioru dzieliły się zasadniczo na dwie grupy, te 'zakryte' oraz te 'odkryte', przy czym, i to spostrzeżenie mej Małżonki, te 'odkryte' były bardzo gustownie i elegancko odziane, a w obydwu grupach przeważały w znacznej większości sylwetki smukłe. Na domach, z małymi wyjątkami, nie dawało się odnaleźć śladów zniszczeń. Aż trudno było sobie wyobrazić, że lekko ponad 10 lat temu miasto to było miejscem prawie cztero letniego oblężenia, gdzie zginęło ponad 11 000 ludzi. A wszystko to w imię chorych idei ...

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Jasiek w pozie 'na Małysza' oraz znudzona życiem Lenka :D


W jednym z banków wymieniliśmy garść EUR na lokalną walutę, czyli Marki, po czym skierowaliśmy się ku rzece noszącej wdzięczną nazwę Miljacka, aby wzdłuż jej brzegu powrócić do Bascarsiji. Tu zniszczenia i zaniechania konserwatorskie okazały się być bardziej widoczne, lecz mnogość prowadzonych prac remontowych pozwala przypuszczać, iż obraz tej części miasta będzie ulegał stałej i szybkiej poprawie :). Na nas szczególne wrażenie zrobił budynek poczty głównej gdzie trafiliśmy 'za potrzebą' nabycia znaczków na pocztówki. Pięknie odrestaurowany pokazywał jeszcze inna twarz Sarajeva. Most łaciński, na którym w 1914 roku zastrzelony został Franciszek Ferdynand, nie powalił nas swym widokiem, ale przypomniał o jeszcze jednym ważnym wydarzeniu z dziejów miasta. Zniszczony pożarem oraz serbskim ostrzałem gmach Biblioteki Narodowej, wciąż czekający na swój czas, w którym spłonęło około 2 milionów książek, w sporej części stanowiących dziedzictwo kulturowe i narodowe Bośni i Bośniaków, to smutny ale autentyczny świadek bezwzględności oraz barbarzyństwa serbskiego oblężenia ...

Obrazek
Renowacja w trakcie ...

Obrazek
Stare i nowe ...

Obrazek
Renowacja w trakcie ...

Obrazek
Rzekę Miljacka ...

Obrazek
Most łaciński ...

Obrazek
Sarajevski tramwaj z Biblioteką Narodową w tle ...

Obrazek
Kangurzyca Lenka i reszta Ekipy :D

Obrazek
Biblioteka Narodowa

Obrazek
Biblioteka Narodowa


Ten etap zwiedzania kończymy powrotem do pokoju, celem dokarmienia głodnej młodzieży oraz zezwolenia jej na kilka chwil igraszek. Po zrealizowania w/w założeń, odpalamy samochód i ruszamy w dalsze zakątki Sarajeva. Jadąc ze wschodu na zachód, w poprzek całego miasta, kierujemy się na dzielnicę Ilidza znajdującą się w pobliżu lotniska. Długi i szeroki bulwar, pełen samochodów i otoczony współczesnymi blokami mieszkalnymi oraz innymi gmachami z czasów Jugosławii to też jedno z bardziej znanych miejsc w Sarajevie. Tyle że ta sława jest zdecydowanie ponura, bo wiąże się oblężeniem miasta, kiedy to 'rezydujący' na wzgórzach otaczających dookoła miasto serbscy snajperzy bez skrępowania traktowali to miejsce jako dużą strzelnicę, a poruszających się po nim ludzi, jako żywe cele. Wiele osób tu zginęło, gdyż nie sposób było to miejsce ominąć chcąc przedostać się jednego końca miasta na drugi. Stąd przydomek tej ulicy ... aleja snajperów :( . Swoiste tutejsze ikony, czyli hotel Holiday Inn, w którym mieszkali podczas wojny zagraniczni dziennikarze, czy dwa wieżowce, które były w całości wypalone i zdewastowane ostrzałem, dziś już są całkowicie odnowione i nie noszą żadnych śladów zniszczeń. Jednak na większości bloków mieszkalnych, spod kolorowych reklam dalej wystają zniszczone elewacje.

W Ilidzy kierujemy się wzdłuż pasa startowego do wyjątkowego miejsca, gdzie rodzina Kolar prowadzi w swoim domu prywatne muzeum tunelu, który został wybudowany w ciągu 4 miesięcy na początku 1993 roku, a przebiegając w poprzek pod pasem startowym lotniska i mając 800 m długości, aż do końca 1995 roku stanowił jedyne okno na świat dla otoczonego przez Serbów miasta. Lotnisko pozostające w rękach ONZ było jedynym miejscem na obwodzie 'pierścienia' zaciśniętego wokół miasta, poprzez które istniał kontakt Sarajeva z terenami pozostającymi w rękach bośniackich. Pokonywanie tej przestrzeni drogą 'na powierzchniową' było jednak szalenie trudne i niebezpieczne, ponieważ na potencjalnych śmiałków czyhała z jednej strony bezduszna skostniała ONZ-owska biurokracja odsyłające każdego z powrotem i niepozwalająca na przekroczenie pasa lotniska, z drugiej zaś ostrzał serbskich snajperów. Stąd też zrodził się pomysł budowy tunelu pod pasem startowym, który pozwalałby na sprawniejszy i bezpieczniejszy transport 'z' i 'do' miasta. Początkowo, po zakończeniu budowy, tunel służył do ruchu pieszego ludności cywilnej i wojska, z czasem zainstalowano w nim zaś tory służące do poruszania się w nim małych ręcznie pchanych wagoników, w których transportowano rannych, żywność, amunicję czy inne materiały budowlane, aż wreszcie poprowadzono w nim linię telefoniczną, kabel energetyczny pozwalający na przesyłanie 12 megawatów prądu, oraz rurociąg służący do transportu paliwa. Głównym problemem, obok serbskiego ostrzału obydwu wejść, była zalewająca go zwłaszcza wiosną woda, którą bez przerwy trzeba było wypompowywać, a mimo to kilka razy tunel został całkowicie zalany na kilka dni. Jak podają źródła, tunel ocalił życie około 300 000 ludzi.

To co dziś można zobaczyć to zbiór wszelakich pamiątek z tamtego okresu, zdjęcia ukazujące okupowane Sarajewo, oraz zachowany kilkudziesięciometrowy fragment autentycznego tunelu. Wszystko to robi niesamowite wrażenie oraz ukazuje ludzką zaradność i pomysłowość. Rozmowa z jednym z właścicieli / kustoszy uzmysławia dodatkowo osamotnienie narodu bośniackiego w tym konflikcie. Na moje pytanie czy i jak ONZ chroniło ich przed serbską agresją, pada odpowiedź, że gdyby ONZ ich chroniło, nie musieliby budować tunelu. Smutne, ale prawdziwe :( . Szczerze polecam odwiedzenie tego miejsca wszystkim, którzy interesują się historią i którzy będą potrafili w trakcie wakacyjnej beztroski i relaksu zdobyć się na chwilę zadumy i refleksji. Dojazd jest bardzo prosty, więc nawet Ci przejeżdżający przez Sarajewo tylko tranzytem nie będą mieli problemu tu dotrzeć :) . Poniżej mapka.

Obrazek
Mapka dojazdu ...

Obrazek
Mapa oblężonego Sarajeva ...

Obrazek
Dom rodziny Kolar ... a obok niego wejście do tunelu ...

Obrazek
Widok na dom z drugiej strony ...

Obrazek
Zachowany fragment tunelu ...

Obrazek
Tabliczka na sąsiednim domu ...


Wpisujemy się do księgi gości, kupujemy płytę DVD z unikalnymi materiałami z tamtego czasu, i kierujemy się z powrotem do centrum. Szukamy czegoś do zjedzenia. W zamyśle ma to być McD, w którym jest ulubione danie wakacyjne Lenki, czyli ... frytki. Takiego przybytku nie udaje nam się jednak znaleźć, zadawalamy się więc lokalną 'hamburgerownią'. I tu duże pozytywne zaskoczenie. Zakupione kurczakoburgery są pyszne i smakiem przewyższają te z McD. Do tego smaczna sałatka i ... frytki. Posileni ruszamy dalej ...

Kolejnym celem, jaki obieramy są znajdujące się w północnej części miasta obiekty olimpijskie, czyli stadion Kosevo z przyległościami. Jako że jest jakaś 16:00 - 17:00, więc ludziska wylegają powoli z pracy, co powoduje, że ruch na ulicach nasila się i przejazd staje się bardziej powolny. Trochę błądzimy chcąc pojechać na skróty, dzięki czemu zapuszczamy się w dzielnicę domków jednorodzinnych położonych na wzgórzach z pięknym widokiem na miasto.

Obrazek


Wreszcie docieramy w okolice stadionu, mijając ogromny teren ambasady USA i pierwsze, co rzuca nam się w oczy to ... ogromny cmentarz, który 'wspina' się na okalające go wzgórze. Podobnie jak w Vukovarze, cmentarz ten istniał już przed wojną, a w jej trakcie znacznie zwiększył ilość swoich 'lokatorów' :(

Obrazek


Stadion i pobliska hala sportowa przypominają o latach świetności miasta w socjalistycznej Jugosławii. Patrząc na jego płytę oraz pobliski cmentarz, który powstał w trakcie wojny w jego bezpośrednim sąsiedztwie, przypominam sobie reportaż, który widziałem dawno temu w telewizji, obrazujący jak w szczytowym momencie oblężenia miasta, z braku innych opcji i z obawy o życie tych jeszcze żyjących, zmarłych chowano na płycie stadionu ...

Obrazek
Stadion ... w oddali po lewo nowy cmentarz ...

Obrazek
Nowy cmentarz ... w oddali hala sportowa ...


W słabnącym korku kierujemy się do naszego pokoju, celem ponownego dokarmienia młodzieży oraz cieplejszego ubrania się. Samochód pozostawiamy na nocny spoczynek i z wózkiem ponownie ruszamy 'na miasto'. Szybko mijamy główny skwer Bascarsiji, pokonujemy rzekę Miljacką, udając się na ulicę Franjevicką. Naszym celem jest ... browar :D :!: I to nie taki w butelce czy puszce, ale taki, który te cudeńka produkuje :D , a zowie się Sarajevska Pivara. Zabytkowy budynek podziwiamy z zewnątrz, podglądamy ich logistykę widoczną za sprawą ładowanych na rampach samochodów, zaglądamy na chwilkę (sekund kilka) do bardzo ładnej pubo-restauracji, powstałej bardzo niedawno, ale skutecznie wzorowanej na starych piwnicach piwnych, i na koniec w przy fabrycznym sklepie nabywamy 'mokry prowiant' do zabrania do domu jako pamiątka :D , który trafia gdzie? ... no oczywiście do Jaśkowego wózka :D ... jak tu się potem dziwić, że Lenka wypytuje się z zaciekawieniem z czego robi się piwo ...

Obrazek
Dzieło Sarajevskich mistrzów :D


Powracamy do Bascarsiji i nasze kroki kierujemy do jednej z czołowych 'świątyń' cevapcici, czyli do małej kameralnej restauracji Cevabdzinica Hodzic 2. Zamawiamy na próbę jedną porcję cevapcici zachęceni opisami innych i ... kolejne bardzo miłe zaskoczenie. To, co jemy nie jest dobre, jest zwyczajnie pyszne. Nie jestem smakoszem i generalnie, jeżeli coś nie ucieka z talerza, potrafię to zjeść i nie grymaszę, ale te cevapcici z delikatnego nie tłustego mięsa, z posiekaną cebulką, podane z czymś co wyglądało jak duża bułka, to był po prostu 'raj w gębie' :) . Do pełni szczęścia brakowało tylko schłodzonego piwka, ale że tuż za oknem znajdował się meczet, o piwku mogłem co najwyżej pomarzyć :( , tudzież zaplanować sobie jego konsumpcję we własnym zakresie po powrocie do pokoju :D . Szczerze polecam tą restaurację, gdyż cevapcici, które tu zjedliśmy śmiało można określić jako najlepsze na całej naszej trasie :lol: :!:

Obrazek
To TRZEBA odwiedzić :!:


Mając jeszcze pyszny smak w buziach wracamy powolnie do pokoju. Po drodze spędzamy jeszcze chwil kilka na zrobieniu paru nocnych zdjęć. O ile mnie czas mija na dostrajaniu statywu i aparatu oraz wyczekiwaniu właściwego momentu, żeby nikt nie przechodził w tle, o tyle młodzież głośno chichocze za sprawą Lenki biegającej wokół Jasia siedzącego w wózku i bawiącej się z nim w 'a kuku'.

Obrazek
Biblioteka Narodowa

Obrazek
Meczet

Obrazek
Meczet i fontanna

Obrazek
Fontanna z bliska

Obrazek
Meczet i fontanna z bardzo bliska


Dotarcie do pokoju oznacza kąpiele młodzieży, degustację dzieła lokalnych mistrzów piwowarstwa, zapiski w dzienniku wyprawy oraz zlegnięcie na spoczynek. Wszak kolejny dzień też wróży liczne atrakcje, czyli Mostar, Blagaj, Pocitelj, wodospad Kravica, Medugorje. Jak czas pokaże, będzie też wątek jak z Coben'a wyjęty 8O :!: ... ale nie wyprzedzajmy biegu wydarzeń :) ... o tym będzie w kolejnym odcinku ...

Aby obejrzeć pokaz slajdów z pełnowymiarowymi zdjęciami z tego odcinka, kliknij TU :D ...

C.D.N.
Ostatnio edytowano 11.02.2009 02:23 przez PAP, łącznie edytowano 2 razy
Użytkownik usunięty

Nieprzeczytany postnapisał(a) Użytkownik usunięty » 14.11.2007 09:19

PAP - powiem krótko - super :wink:. Twoja relacja w odcinkach (przerwy między odcinkami tak długie, że już mi to na mobbing zakrawa :lol: ) jest o tyle ciekawa, że opisujesz w niej miejsca, które zazwyczaj jadąc nad Jadran mijamy w pośpiechu. Mijamy i nie wiedząc co tracimy - odpuszczamy sobie :cry: Ale myślę, że dzieki Twoim wielu cennym wskazówkom będzie można to nadrobić w przyszłości :wink:
Dzieki za ciąg dalszy i.....pisz dalej :lol:
Pozdrav :papa:
janusz.w.
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1628
Dołączył(a): 21.07.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) janusz.w. » 14.11.2007 09:40

Nie będę oryginalny... :wink: REWELACYJNA relacja :!:
pozdr
P.S.
Przerwy między kolejnymi odcinkami wcale nie są za długie :lol:
krakusowa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 6133
Dołączył(a): 08.11.2005

Nieprzeczytany postnapisał(a) krakusowa » 14.11.2007 14:03

janusz.w. napisał(a):Nie będę oryginalny... :wink: REWELACYJNA relacja :!:
pozdr
:lol:


super
:D :D :D

zawsze marzyłam o zobaczeniu Sarajewa, ale nigdy nie było po drodze :cry:
W przyszłym roku już Krakusowi nie odpuszczę :devil:
tym bardziej, że mieszka tam znajomy mojego teścia - Alija
pozdrawiam
plavac
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4888
Dołączył(a): 11.02.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) plavac » 14.11.2007 20:35

Skąd wiedziałeś o tym tunelu ? Niesamowita historia. Jakbym czytał o Powstaniu Warszawskim ...
Jakub123
Autostopowicz
Posty: 2
Dołączył(a): 16.10.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Jakub123 » 14.11.2007 21:09

PAP - super !!!!!!!!!!!!

Oj będą wycieczki - śladami PAP'y ;)



pozdrawiam serdecznie
Kuba
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 14.11.2007 23:55

Witam Wszystkich,

Zacznę od komunikatu :) ... właśnie dokleiłem do istniejących dni relacji mapki pokazujące trasę przejechaną danego dnia ... nie są może super jakości, ale mam nadzieję, że pozwolą Wam lepiej wyobrazić sobie dany odcinek :) ... do kolejnych dni relacji mapki tyż będą doklejane ...

Teraz a propos waszych komentarzy, odniosę się do nich hurtem :) :

Tak, też uważam że 'w drodze' do HR jest całe mnóstwo miejsc, które warto zobaczyć, i mam wrażenie, że zbyt wielu je pomija w pośpiechu mknąć nad morze. A szkoda, bo to ciekawe miejsca. Sarajevo to jedno z takich miejsc. My już wiemy, że chcielibyśmy tam pojechać jeszcze raz i może nawet na dłużej, bo jeden dzień to i tak było zbyt mało, aby w pełni poczuć klimat tego miasta oraz odwiedzić wszystkie jego zakamarki. Mam więc nadzieję, że moje opisy Was do ich odwiedzenia zainspirują :)

Skąd wiedza o tunelu? Ano o jego istnieniu dowiedziałem się zbierając info do planowania wyprawy i było to chyba na VirtualTourist.com, a szczegółów dowiedziałem się na miejscu oraz wyczytałem z książeczki, którą nabyłem w muzeum :) ... ot cały sekret mej wiedzy :D

Co do wypraw śladami PAP'y ... do tej pory poznaliście jedynie 5 dni, a zostało jeszcze całe 30 :) :!: ... będzie więc z czego czerpać inspiracje :D

Pozdrawiam,

PAP
Janusz Bajcer
Moderator
Avatar użytkownika
Posty: 93441
Dołączył(a): 10.09.2004

Nieprzeczytany postnapisał(a) Janusz Bajcer » 14.11.2007 23:57

plavac napisał(a):Skąd wiedziałeś o tym tunelu ? Niesamowita historia. Jakbym czytał o Powstaniu Warszawskim ...


Zadziałała PAP-owska logistyka :wink: :wink: :lol: oraz google :?:

Ps. Ja też w swoich relacjach do własnych opisów wygrzebałem i dodałem mnóstwo informacji z zasobów sieci.
(jak to się mówi - szukajcie a znajdziecie). :papa:
Leszek Skupin
Cromaniak
Posty: 14062
Dołączył(a): 23.09.2006

Nieprzeczytany postnapisał(a) Leszek Skupin » 15.11.2007 09:21

PAP'o ale dajecie czadu :!:, no ale 35 dni wakacji to bardzo dużo. A Sarajevo :?: Też chciałbym kiedyś zobaczyć, ale obawiam się, że będzie to niemożliwe. Ładny kawał Bałkanów zjechaliście ... ale to już chyba pisałem :oops: 8O :D

Pozdrav :papa:
PAP
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 1090
Dołączył(a): 21.08.2007

Nieprzeczytany postnapisał(a) PAP » 15.11.2007 09:46

Leszek S pisze:
A Sarajevo ? Też chciałbym kiedyś zobaczyć, ale obawiam się, że będzie to niemożliwe.


Witam Leszku,

Czy możesz rozwinać tą myśl, bo nie jestem pewien czy dobrze rozumiem :wink: :)

Pozdrawiam,

PAP
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Nasze Relacje z podróży



BAŁKANY 2007 i 2008 ... czyli wyprawy z Jasiem i Lenką ... - strona ...
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018