Odcinek 5: Trochę wietrznie.Wczoraj i dziś trochę wiało.
Wczoraj bardziej niż dziś.
Ten bardziej wietrzny, wczorajszy dzień spędziliśmy w zatoczce oddalonej około 5km od campu.
Podczas plażowania w pewnym momencie trochę bardziej bujnęło łódką i moje okulary, które zostawiłam na burcie wpadły do wody. Lamentom nie było końca, bo bardzo je lubię i już oczami wyobraźni widziałam siebie w Cresie, chodzącą od budy do budy, w poszukiwaniu nowej pary, która na pewno nie byłaby taka fajna.
Na szczęście na wyposażeniu przez przypadek

mamy małą butlę do nurkowania i automat... no i oczywiście zdolnego nurka, który takie okulary z wody wyławia.

Czas mija nam na opalaniu i pływaniu. Jest też czas na nasz tradycyjny posiłek na pokładzie.
Każdego ranka trzeba iść do piekarni i kupić ciastko z serem/wiśnią/jabłkiem, jakie akurat zostanie, bo w kolejce ustawiamy się jako jedni z ostatnich.

Jeszcze trochę niebieskiego.
Dzisiejsze prognozy wskazywały na lepszą pogodę niż była w rzeczywistości, ale i tak udało nam się zrobić bardzo fajną wycieczkę.
Startujemy.
Od campu płyniemy w prawo, za cypel i później w kierunku na Mali Losinj.
Szukamy jakiejś zatoczki, ale jak już trafimy taką osłoniętą od wiatru i fal, to jest już zajęta. Wyznajemy zasadę, że zatoczek jest na tyle dużo, że nie pakujemy się komuś na plecy jak już sobie spokojnie wypoczywa.
Nawet się nie obejrzeliśmy i byliśmy przy wejściu do portu w Mali Losinj.
Już nie było co kombinować, plażowanie zaplanowaliśmy na Punta Kriza.
Jeszcze pod kolejnym obrotowym mostem na drugą stronę.
Znaleźliśmy to, co chcieliśmy. Fajna, osłonięta zatoczka. I tylko my.
W drodze powrotnej trafiamy na otwarcie mostu w Osorze.
Nasza dzisiejsza trasa to 56km.
Jutro prognozy pokazują zero wiatru i w planach wypad na Istrię, zobaczymy czy się uda.

P.s. Dzisiejsza temperatura wody: na powierzchni 27 stopni, 3m niżej 25 stopni, ale ta zatoczka była wyraźnie cieplejsza niż poprzednie.