Chorwacja Online..........odkryj Chorwację na forum obecnych i przyszłych Cromaniaków

Szlak Gringo - Relacja Telefonem Pisana

Słowenia, Czarnogóra, Albania, a nawet Grecja, Włochy, Hiszpania, a może Floryda, albo ... Słowacja?
[Nie ma tutaj miejsca na reklamy. Molim, ovdje nije mjesto za reklame. Please do not advertise.]
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 18.12.2017 23:36

Dzień 39

8.11.17, Aguas Calientes, Cusco
Nie spieszy mi się, bo do autobusu mam sporo czasu, więc leżę w łóżku i oglądam kabarety na YouTube. Przerywa mi obsługa, bo okazuje się, że wymeldowanie jest o 9 8O .
Zwalniam łóżko i robię bułki z awokado, pomidorem oraz bananem. Żałuję, że nie mam spodni na zmianę, bo moje jeansy są mocno przepocone :( . Pomału ruszam wzdłuż torów do elektrowni wodnej.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Dochodzę do miejsca gdzie wysiadłem z busiku, ściągam buty, podwijam nogawki i ucinam sobie drobną drzemkę na ławeczce. Budzę się z pogryzioną łydką :x :!: .
Podjeżdżają busiki, ale żaden nie ma mnie na liście :o . Jest też polskie małżeństwo, któremu robiłem zdjęcie :) . Razem szukamy transportu. Okazuje się, że zgubiłem bilet na całą wycieczkę :? .
Na szczęście, po jakimś czasie w innym miejscu, odnajduję wreszcie pojazd który ma mnie zabrać do Cusco :mrgreen: .

Obrazek

Docieram do hostelu przed 22 z nadzieją, że jeszcze będzie woda. Udało się :D , ale został tylko prywatny pokój za 20 soli :roll: . Trudno, biorę :? .
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 19.12.2017 10:35

Dzień 40

9.11.17, Cusco
Rano idę do bankomatu i na śniadanie. Tym razem udaje się pobrać pieniądze :) . Kupuję popularny i tani baton z amarantusa.
Zbieram rzeczy do prania i wymeldowuję się. Akurat dociera do hostelu pranie, więc korzystam z okazji i idę z kurierem oddać swoje rzeczy do wyprania za 3,5 soli/kg.
Kieruję się do muzeum Machu Picchu, które nieco mnie rozczarowuje :? . Część eksponatów ma angielskie i hiszpańskie podpisy. Część tylko hiszpańskie, a niektóre tylko angielskie :roll: .
Głodny zmierzam w stronę znanego mi baru. Po drodze zaglądam jeszcze do taniego muzeum przyrodniczego. Tu już jest ciekawiej :) .
Jem na obiad olbrzymią porcję lomo saltado z barem sałatkowym za 10 soli i przechadzam się po straganach na placu San Pedro. Kupuję kolorowe spodnie i nosidełko na wodę za 20 soli :mrgreen: .
Kiedy wybieram awokado jakaś pani ostrzega :!: , że dwie kobiety, które właśnie mnie minęły są kieszonkowcami i były zainteresowane moim plecakiem :evil: .
Wracam do hostelu i po drodze widzę panią, która nagrywa film z komentarzem w naszym języku :) . Mówię dzień dobry :oczko_usmiech: i kawałek dalej znowu wydaje mi się, że słyszę Polaków 8O .
Witam się i para młodych ludzi wybucha śmiechem :lol: . Okazuje się, że właśnie kolega relacjonował efekty porannego posiedzenia w toalecie. Ponieważ jeszcze nie byli w Machu Picchu, pokazuję im gdzie kupiłem wycieczkę w dobrej cenie i daję parę wskazówek. Na przykład, że gorące źródła są otwarte do 20 i można z nich skorzystać zaraz po dotarciu do Aguas Calientes :idea: .
Idziemy i okazuje się, że są w tym samym hostelu. Magda i Wojtek poznali się w tamtym roku podczas podróży gdzieś w Azji i od tego czasu razem przemierzają świat 8) .

Obrazek

W hostelu trafiamy na gitarową imprezę :D .Cusco hostel guitar party

Obrazek

Aż żal ruszać dalej. Robię kanapki z awokado, odbieram pranie, żegnam się i idę na dworzec. Kupuję za 80 soli bilet, który najpierw był za 95 soli. Bardzo luksusowy autobus leito z kateringiem wyrusza w stronę Limy. Na pokładzie dostaję dobry posiłek, to chyba to :?:

Obrazek

kubek coli i kocyk. Proszę miłą stewardesę o angielskie napisy do filmu i nawet się udaje wreszcie zrozumieć jakiś film.
Niestety facet za mną przeraźliwie chrapie :evil: . Stukam w okno, ruszam oparciem fotela, ale nic nie pomaga :!: . Nigdy nie słyszałem, aby ktoś aż tak bardzo chrapał :twisted: . Zakładam słuchawki i odpływam przy dźwiękach Nuages - Dreams 8) .
Andzia*
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4327
Dołączył(a): 23.05.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Andzia* » 19.12.2017 14:41

Przeczytałam od początku na jednym wdechu :wink:
Super wyprawa, piękne miejsca, wiele przygód i niespodzianek.
Czekam niecierpliwie na cd
I zazdroszczę takiej wyprawy :?
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 20.12.2017 10:50

Cieszę się, że się podoba :D . Jeszcze trochę przygód i pięknych miejsc będzie 8) . Przy okazji pozdrawiam tych którzy tam są (Ameryka Południowa i Środkowa) lub się wybierają :papa: .
Wg czasu teraźniejszego (niestety nie udało się robić relacji na bieżąco :( ) nasz pdróżnik ma przed sobą jeszcze trzy długie loty, podróż pociągiem i ... już się nie mogę doczekać jak w wigilijne popołudnie przywitamy się na dworcu w Berlinie :D .
pzdr. :wink:
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 20.12.2017 10:52

Dzień 41

10.11.17, Lima
Nie pomyślałem, że aż tyle czasu zajmie przejazd do Limy 8O .
Na miejsce docieram pod wieczór i idę pieszo do zarezerwowanego przez Booking.com Gran Hotel za 20 soli. Jak zwykle w Boliwii i Peru zostaję otoczony przez taksówkarzy. Na ulicach też co chwilę na mnie trąbią :? .
Nic dziwnego, skoro taki tłok na jezdni 8O :wink:

Obrazek

Zostawiam rzeczy w hotelu, po czym biegnę na antycucho :) . Posilony wracam do pokoju i planuję co robić jutro :roll: .
Na ulicy słychać coraz większą wrzawę :?: . Okazuje się, że to w oczekiwaniu na mecz z Nową Zelandią :!: . Wychodzę zatem na spacer. Docieram na rynek i widzę koncert salsy na scenie :D . Kupuję piwo i niedługo potem zaczyna się mecz dający Peru szansę zakwalifikowania się na Mistrzostwa Świata.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Wokół ludzie ubrani na biało-czerwono :mrgreen: , a wedle polskiego czasu jest już Dzień Niepodległości :!: .

11 listopada Lima, Peru

Obok mnie stoi młody peruwiańczyk z piwem i będący w dobrym humorze :D . Po chwili zostaliśmy kumplami :oczko_usmiech: i w przerwie poszliśmy na piwo i przekąski do pubu za które płaci Erick. Drugą połowę obejrzeliśmy już tam, bo Erick nie jest zbyt wysoki i nie widział dobrze telebimu na rynku.
Mecz zakończył się remisem, ale i tak kibice maszerowali w pochodzie wznosząc okrzyki na cześć Peru :o . Przez jakiś czas idziemy z Erickiem razem z innymi kibicami, aż wreszcie stwierdzam, że pora spać i wracam do pokoju. Na pamiątkę dostałem czerwony kapelusz kibica 8) .

Obrazek

Niestety pod prysznicem tylko zimna woda :( .
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 23.12.2017 20:52

Marcin już w Madrycie :D . Próbuje się dostosować do zmiany czasu, ale średnio mu to wychodzi :wink: , bo prawie całą tę noc zamierza spędzić bawiąc się w jakimś klubie :oczko_usmiech: . Ciekawe tylko jaka tam będzie atmosfera po dzisiejszym Gran Derbi :roll:.
Wszystkim Cromaniakom życzę Wesołych Świąt :smo: :papa: .
Andzia*
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4327
Dołączył(a): 23.05.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Andzia* » 28.12.2017 11:47

Był szczęśliwy powrót ????
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 29.12.2017 23:04

Na szczęście tak :D . W czasie przywitania na dworcu w Berlinie odwróciłem się i zacisnąłem zęby, żeby się nie pobeczeć. Udało się :boss: .
Jest czas świąteczno-noworoczny :D .
Cromaniakom i wszystkim czytającym, życzymy w Nowym Roku spełnienia marzeń i najwspanialszych podróży :papa: .

Obrazek
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 29.12.2017 23:05

Dzień 42

11.11.17, Lima

Obrazek

Jakoś wstałem po pełnej wrażeń nocy :wink: .
Zanim byłem gotowy do wyjścia było po 10, a na 11 jest free walking tour w innej części miasta :!: . Pytam na recepcji jak dojechać :roll: i idę na metro, którym okazuje się być autobus jadący wydzielonym pasem 8O . Aby kupić bilet trzeba mieć specjalną kartę, albo tak jak ja :idea: kupować przejazdy od mieszkańców :oczko_usmiech: .
Docieram na miejsce zbiórki o 11.15 i okazuje się, że grupa właśnie poszła :? . Zatem straciłem darmowe piwo oferowane na początek wycieczki :( . Trudno i tak to dla mnie za wcześnie, a do tego jestem bez śniadania. Biegnę we wskazanym kierunku za ludźmi z grupy i ich doganiam :) . Przewodnik zbiera pieniądze na autobus dla nas i chce odliczoną kwotę. Aby rozmienić pieniądze kupuję w kiosku baton amarantusowy, który zjadam na śniadanie. Wracamy na przystanek z którego wyruszyłem… 8O :twisted:
Idziemy na rynek, gdzie wczoraj była impreza. Fiesta trwa nadal 8O :wink:

Obrazek

Pod budynkiem rządu zmiana warty .

Obrazek

Obrazek

Potem oglądamy budynek telegrafistów i piękne barokowe kościoły. Odwiedzamy księgarnię w której widzimy Don Kichota wydanego po hiszpańsku i w quechua w ramach jednej książki oraz słyszymy o lokalnych specjałach jak ceviche rodzaj sałatki z owocami morza.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Idziemy pod teatr w którym często są darmowe przedstawienia i do muzeum sztuki.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

W drodze na plac San Martin

Obrazek

mijamy spalony zabytek :o :!: .

Obrazek

Przewodnik tłumaczy, że całe centrum jest chronione ze względu na listę UNESCO i gdy ktoś chce sprzedać jakąś działkę, to przypadkowo :idea: wybucha w budynku pożar :evil: .
Na placu Świętego Marcina :wink:

Obrazek

wchodzimy na dach budynku zobaczyć panoramę.

Obrazek

Widzimy też galerię politycznych karykatur wraz z prezydentem Pedro Pablo Kuczynskim :wink: .
Tak, to ten w środku :mrgreen:

Obrazek

Po tym idziemy na kieliszek lokalnego specyfiku, gdzie kończy się wycieczka.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Przy okazji słyszę o muzeum ze złotem Inków 8O :idea: .
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 03.01.2018 12:14

Dzień 42

11.11.17, Lima
Ruszam na stację zobaczyć tablicę z Ernestem Malinowskim, ale po drodze zatrzymuję się w muzeum czekolady :idea: .
Mają tu pyszne likiery czekoladowe i czekoladową herbatę do degustacji :P .
Na miejscu można kupić likiery, czekoladę oraz akcesoria takie jak ... czekoladowe prezerwatywy :o .
Ja skusiłem się na wyśmienitą czekoladę do picia na zimno bez mleka :) .

Obrazek

Obrazek

Ziarna kakaowca

Obrazek

Na dworcu będącym akualnie instytutem literatury,

Obrazek

znajduję tablicę z podobizną naszego rodaka, który zaprojektował kolej transandyjską.

Obrazek

Na ówczesne czasy to był cud techniki :!: . Przy okazji spotykam Polaków :D .
Niestety pociąg pasażerski jeździ tylko raz na miesiąc, a szkoda :( , bo trasa podobno jest bardzo malownicza 8) .
Postanawiam wybrać się na wybrzeże i po drodze jeszcze raz wstępuję do muzeum czekolady. Tym razem na rewelacyjne, bardzo aromatyczne lody z likierem czekoladowym. W końcu to moje imieniny, więc można poszaleć :oczko_usmiech: .
Łącznie wydałem tu prawie 20 soli, czyli chyba tyle, co na jedzenie w ciągu ostatnich trzech dni :o .
Mógł jeszcze bardziej zaszaleć :lol: i kupić taką koszulkę na pamiątkę :wink:

Obrazek

Wsiadam w metrobus i jadę w okolice wybrzeża. To mój pierwszy kontakt z Pacyfikiem. Lima rozciąga się aż nad ocean i kończy się wysokim urwiskiem.
Lima to duże miasto :!: o powierzchni 804 km2, zamieszkane przez 8,23 mln ludzi. Dla porównania Wrocław ma 0,63 mln mieszkańców na powierzchni 293 km2

Obrazek

Idę wzdłuż skarpy szukając ładnej plaży. Trasa wiedzie przez atrakcyjne parki. Jakieś dziewczyny (też atrakcyjne :oczko_usmiech: ) robią zdjęcia i chcą jedno ze mną 8) .

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Widzę piękny zachód słońca i gdy wreszcie znajduję zejście na plażę :) , jest już ciemno :? .
Niezrażony ściągam buty i moczę stopy w Pacyfiku :oczko_usmiech: .
Po chwili ruszam w kierunku muzeum Larco. Jestem zmuszony wziąć taksówkę za 12 soli :o , bo nic innego nie jeździ w okolicy :( .
Przewodnik na free walking tour mówił, że muzeum jest darmowe i że są bramki jak na lotnisku. Nic z tego, więc może to jest inne muzeum :roll: , za które płacę 30 soli :!: .
Całkiem ciekawe, szczególnie wystawa erotycznej twórczości Inków 8) .

Obrazek

Pismo węzełkowe.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Łapię colectivo w stronę centrum i mam nadzieję, że uda się znaleźć jeszcze dzisiaj autobus do Trujillo. Biorę plecak z hotelu, wcinam antycuchio :P i pytam o transport na dworzec autobusowy. Uprzejma pani :smo: zatrzymuje dla mnie odpowiednie colectivo i dojeżdżam gdzie trzeba. Niestety zamknięte, ale zaraz obok jest drugi przewoźnik. Udało się i ruszam w dalszą drogę :) .
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 04.01.2018 22:40

Dzień 43

12.11.17, Trujillo
Dotarłem do Trujillo i trochę czasu zajęło mi znalezienie noclegu w atrakcyjnej cenie. Wreszcie się udało dostać prywatny pokój za 20 soli. Odpoczywam i robię pranie.
Niestety okazuje się, że w Limie została moja ładowarka do telefonu :( . Tam też było sporo ulicznych sprzedawców z ładowarkami. Mam nadzieję, że i tu takich znajdę :idea: .
Ruszam zwiedzać. Jadę autobusem w pobliże ruin Chan chan (największe miasto epoki prekolumbijskiej). Na bocznej drodze prowadzącej do zabytków wita mnie taksówkarz i proponuje usługi. Gdy odmawiam straszy mnie :evil: , że to bardzo daleko :roll: .
Niezrażony idę dalej i w połowie drogi bierze mnie, za darmo :) , na pokład kierowca turystycznego autobusu. Kupuję bilet za 10 soli ze wstępem także do piramid i muzeum. Zwiedzam kompleks Chan chan z ciekawymi wzorami na ścianach.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Gdy wychodzę rzuca się na mnie watacha łysych psów 8O :evil: .
Cofam się pod ścianę, aby nie dać się otoczyć i próbuję zachować spokój :twisted: .
Samiec alfa zaciekle ujada, prezentując przy okazji komplet ostrych kłów. Zamieram w bezruchu i patrzę w ziemię, aby okazać uległość oraz nie prowokować do ataku :idea: .
Na chwilę pomaga, psy się wycofują, ale kiedy tylko chcę odejść wszystko zaczyna się od nowa :twisted: . Wreszcie właściciele reagują i wołają swoje pupilki :oczko_usmiech: .
Niestety znów gdy się ruszam psy wznawiają atak i tym razem jestem zmuszony do powstrzymania szarży przywódcy przez pchnięcie nogą :( . Wtedy właściciel zjawia się przy mnie i odgania zwierzęta, które zostają zamknięte w jednym z pomieszczeń. Szczęśliwie udało mi się uniknąć pogryzienia :) . Pewnie te psy nawet nie były szczepione, z obawy przed autyzmem :roll: .
Ponieważ reszta atrakcji (ja dziękuję za takie atrakcje :wink: ) jest już zamknięta, to ruszam autobusem na plażę do pobliskiego Huanchaco. Widzę tam sporo straganów, dużo knajp oferujących ceviche i nawet jeden bar na plaży z imprezowiczami :wink: .

Obrazek

Obrazek

Szukam po straganach i sklepikach ładowarki do telefonu, ale niestety nie znajduję :? . Ponoć w Trujillo jest dostępna.
Zamawiam za 15 soli zestaw ceviche jako przystawka + ryba w panierce + cola. Przy płatności okazuje się, że nie mam zbyt wiele gotówki, a jeszcze potrzebuję wróć do Trujillo. Na szczęście można płacić kartą :) .
Obejrzałem zachód słońca

Obrazek

oraz trzcinowe łodzie

Obrazek

i złapałem autobus z powrotem do Trujillo.
Wysiadłem przy dużym centrum handlowym i poszedłem szukać ładowarki, uprzednio zjadłszy na deser antycuchio :P .
Po dłuższych poszukiwaniach wreszcie kupuję najtańszą ładowarkę za 20 soli. W drodze powrotnej pytam o przejazd do Ekwadoru i dowiaduję się, że jutro wieczorem za 30 soli mogę jechać na granicę do Aguas Verde. Wracam do hotelu naładować telefon. Po drodze mijam koncert z salsą na żywo.
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 06.01.2018 20:11

Dzień 44

13.11.17, Trujillo
Wymeldowuję się i idę do bankomatu. Co prawda jadę do Ekwadoru, ale później planuję wrócić do Peru i dotrzeć Amazonką do Iquitos :idea: :) .
Dlatego wybieram 400 soli, dzięki czemu nie będę płacił za często prowizji :wink: . Idę od razu do banku wymienić setki na dwudziestki. Po zakończeniu operacji pytam napotkaną policjantkę 8) , jak trafić do piramidy Arcoiris (Tęcza) :?: .
Ta zatrzymuje kolejne busiki pytając, czy jadą w odpowiednim kierunku :wink: . Trwa to dłuższą chwilę, ale wreszcie się udaje :) .
Piramida Smoka jest cała w ciekawych płaskorzeźbach przedstawiających ogniste istoty, którym zawdzięcza swoją nazwę.
Nazywana jest Piramidą Smoka lub Tęczy, z powodu zdobień, smoków pod tęczą.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Następnie łapię autobus i kieruję do nieco oddalonej Huaca Esmeralda. Kolejnym autobusem podjeżdżam pod muzeum. Jest jeszcze 30 minut do oficjalnej pory zamknięcia, ale okazuje się, że już nieczynne :? . Trudno, nie mam już czasu aby jutro tu wrócić. Nie zobaczyłem także Piramidy Księżyca :( .

Obrazek

Nie pozostaje mi nic innego, jak złapać autobus do Huanchaco i posiedzieć na plaży.

Obrazek

Przy okazji zamawiam tym razem większą porcję ceviche za 18 soli :oczko_usmiech: . Liczyłem, że może będą w niej także kalmary, ale się przeliczyłem. Podejrzewam, że chciał te kalmary, bo parę razy jedliśmy w Chorwacji "lignje na żaru", które tam nam bardzo smakowały 8) . Mimo to była bardzo dobra :) .

Obrazek

Obrazek

Wracam do Trujillo i robię po drodze zakupy na Galapagos. Kupuję nóż stołowy, dwie duże paczki makaronu, dużą paczkę soczewicy i dwa sosy pomidorowe. Odbieram plecak i udaję się na dworzec. Ponieważ jest to tani i mały, lokalny przewoźnik, to budzę zainteresowanie wśród innych oczekujących (Ooo :!: Gringo :mrgreen: ).
Parę osób próbuje nawiązać rozmowę. Papież Polak znów się świetnie sprawdza w roli ambasadora :) . Po dłuższym czasie wreszcie nadjeżdża autobus do Aguas Verde (będzie dramatycznie :( ).
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 15.01.2018 12:51

Dzień 45

14.11.17, Aguas Verde, Guayaquil
Droga była znacznie dłuższa, niż myślałem :o . Autobus zatrzymał się w Tumbes. Cześć osób wysiada, wszedł jakiś facet i mówi do mnie, że trzeba podbić paszport :roll: .
Zdziwiony wstaję, ale jakaś dziewczyna wraz z pilotem zatrzymują mnie :) i mówią, że w Aguas Verdes mam urząd imigracyjny.
Facet nie rezygnuje zbyt łatwo :evil: , ale wreszcie pilot go wyprasza :twisted: . Dziewczyna mówi, że chciał mnie okraść 8O :!: .
Docieramy po jakimś czasie do Aguas Verdes. Owa pasażerka bierze mototaxi i mówi, abym z nią pojechał. Przez moment się zastanawiam i wsiadam do tego trójkołowca. Miało być 10 soli za całość, ale kierowca chce tyle od osoby. Jedziemy jakoś inaczej, niż chce kobieta i zaczyna krzyczeć na kierowcę :o . Chwilę potem zatrzymują nas policjanci 8) . Każą wysiąść i chcą przeszukać moje rzeczy pod kątem narkotyków :!: .
Zastanawiam się, czy jeden cukierek z koki, który mi jeszcze został, może stanowić problem, bo w Ekwadorze są nielegalne. Mundurowi na czapkach mają flagę Peru, więc jestem spokojny :mrgreen: .
Duży plecak ląduje w samochodzie i zaczynają grzebać dowcipkując przy tym sporo :lol: . Nagle jeden z nich zaczyna mi otwierać mały plecak, który mam na ramieniu :evil: . Wypada polar i portfel :twisted: .
Funkcjonariusz pomaga mi schować rzeczy (no proszę jaki uczynny :nice: ), a drugi policjant bierze ów bagaż i kontynuuje przeszukanie w samochodzie :x . Wreszcie koniec :!: .
Moje taxi za które już zapłaciłem odjechało :twisted: . Jacyś ludzie nie chcą mnie przepuścić przez mostek i żądają 10 soli :twisted: :twisted: .
Idę zatem na około i docieram na targ. Chcę kupić banany, a w portfelu tylko strzępek po banknocie 8O :!: .
Zastanawiam się gdzie, kto i kiedy mnie okradł :?: . Wychodzi na to, że policjant, który otworzył mały plecak :!: :evil: :evil: :evil:
Zdenerwowany nie wiem, co robić dalej :?: . Jako, że mam jutro lot, to najpierw znajduję transport :idea: . Pytam, czy zatrzymują się w urzędzie imigracyjnym, ale nie. Trafiam na posterunek policji w Ekwadorze. Pytam się, jak dotrzeć do urzędu imigracyjnego i mówię, że chcę zgłosić kradzież :? .
Zależy mi na potwierdzeniu dla ubezpieczalni. Słyszę, że posterunek jest też koło biura imigracyjnego, do którego mogę dotrzeć taksówką, albo autobusem. Wybieram autobus. Wypłacam trochę dolarów i czekam. Po dłuższym czasie wreszcie nadjeżdża właściwy pojazd. Na granicy dostaję pieczątki, ale z moim problemem odsyłają mnie z powrotem do miasta. Niestety nie ma podobno tam już autobusu w drugą stronę, więc idę pieszo w skwarze chyba godzinę :( .
Docieram na posterunek ekwadorski, ale odsyłają mnie do Peru :twisted: .

Obrazek

Waham się, ale postanawiam tam iść 8O . No, nie wiem :roll: . Ja bym chyba odpuścił :? .
Na wejściu mówię policjantce, że mnie okradła policja :mrgreen: i akurat zauważam jednego z członków patrolu 8O .
Wskakuję na niego i mówię, że on mnie przeszukiwał. To chyba dowódca. Mówi, że zaraz to wyjaśnimy i zaprasza do biura :nice: .
Przypominam sobie :roll: w tym momencie historię śmierci na wrocławskim komisariacie sprzed paru miesięcy i jeszcze bardziej się niepokoję :( .
Wchodzę i mówię, że mam ubezpieczenie i potrzebuję mieć potwierdzenie zgłoszenia kradzieży. Dodaję też, że byłem na policji w Ekwadorze :idea: , aby wiedzieli, że jest jakiś ślad wskazujący na nich :oczko_usmiech: . Wtedy ów funkcjonariusz mówi, że on nie chce żadnych problemów i oddadzą mi pieniądze :la: . Parę razy pyta o kwotę, trochę próbuje się targować i cały czas sprawdza, czy nie nagrywam telefonem zdarzenia.

O :!: coś się udało pstryknąć :wink:

Obrazek

Parę razy wychodzi i wraca, wreszcie woła mnie za winkiel, gdzie stoi reszta patrolu. Zabierają mi telefon :nice: ... abym nie nagrywał i wręczają część pieniędzy :) .
Stwierdzam, że to jeszcze nie wszystko ... Oj :!: czy nie przeciągasz struny :?:
i dostaję resztę oraz telefon :boss: .
Wychodzę i oddalam się jak najszybciej :oczko_usmiech: .

Obrazek

Filmik nagrany przed i po wizycie na posterunku policji.

https://www.youtube.com/watch?v=1sWte642WMY

Kupuję bilet do Guayaquil za 7 usd i odjeżdżam :D .
Późnym wieczorem docieram na terminal. Łapię darmowe wifi i sprawdzam noclegi. Znajduję najtańszy dostępny hostel blisko centrum za 6 usd i wychodzę. Okazuje się, że autobusy do centrum już nie kursują. Szukam jakiegoś colectivo, ale nic z tego :( .
Ostatecznie biorę taksówkę za 3,5 usd i docieram na miejsce. Dość długo muszę się dobijać :? , ale wreszcie ktoś mi otwiera. To był ciężki dzień... :twisted:
Andzia*
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 4327
Dołączył(a): 23.05.2014

Nieprzeczytany postnapisał(a) Andzia* » 22.01.2018 14:33

Poczytane , pooglądane ....
tiwa
Cromaniak
Avatar użytkownika
Posty: 966
Dołączył(a): 23.12.2013

Nieprzeczytany postnapisał(a) tiwa » 05.02.2018 11:01

Dzień 46

15.11.17, Guayaquil, Galapagos - Santa Cruz
Rano okazuje się, że jak to często bywa na Booking :( , cena nie zawiera podatku, więc muszę zapłacić nieco więcej niż 6 usd. Dowiaduję się, jak trafić na lotnisko komunikacją miejską, zjadam banany (o kurczę, znowu banany :x ) na śniadanie i opuszczam miejsce, w którym spędziłem ostatnią noc. Niedaleko znajduję sklepik i zaopatruję się w galon wody, który zamierzam nadać w bagażu rejestrowanym obok produktów spożywczych z Peru.
Proszę kogoś o zakup biletu, bo tu też są bilety w formie specjalnej karty i po drodze parę razy dopytuję, czy to aby nie tu muszę wysiąść :roll: .
Docieram na lotnisko i idę nadać bagaż. Gdy stoję w kolejce, okazuje się, że lot jest godzinę opóźniony :? . Aby odlecieć na Galapagos trzeba kupić kartę turysty za 20 usd 8O :!: i prześwietlić bagaż. Dopiero po tym można go nadać :evil: . Wycofuję się z kolejki i idę przejść przez te procedury :twisted: .
Gdy mam już to za sobą, siadam wygodnie w strefie gastronomicznej i zamawiam coś do jedzenia (tylko nie banany, bo już czytać o nich nie mogę :oczko_usmiech: ). Ceny jak na lotnisko nawet całkiem znośne, bo za kurczakowy zestaw (brawo :!: , dobry wybór :mrgreen:) z amerykańskiej sieciówki zawierający napój płacę 5 usd.

Obrazek

Łączę się z rodzicami, którzy mają niedługo lecieć do Egiptu i idę w pobliże bramki. Samolot wreszcie przylatuje i wchodzę na pokład. Po około dwóch godzinach lądujemy na Zaczarowanych Wyspach :hearts: .
Na lotnisku trzeba zapłacić 100 usd (znowu kasa :o , nie są to tanie wysepki :idea: :? ) za wstęp do parku narodowego, jaki stanowi cały archipelag i wypełnić deklarację, w której trzeba potwierdzić brak świeżych produktów roślinnych (Ooo :!: tzn, że bananów wwozić nie wolno :mrgreen: ).
Następnie pies dokładnie obwąchuje wszystkie bagaże i można udać się dalej :) .
Autobus linii lotniczych zabiera pasażerów do portu i promem za 1usd przepływam z Baltry na Santa Cruz.

Obrazek

Tamże płacę 2 usd za autobus na południe wyspy. Po drodze z okna widzę pierwsze żółwie :D . Są olbrzymie 8O :!: .
Dojeżdżam do Puerto Ayora i wysiadam w porcie. Na dzień dobry widzę średniej wielkości orlenia majestatycznie latającego pod powierzchnią wody :!: .
Chwilę później zaczepia mnie sprzedawca wycieczek i proponuje abym zajrzał do jego biura i sprawdził ofertę. Ceny kosmiczne - pakiety po kilkaset dolarów 8O . Pytam o nocleg i zaraz obok jest miejsce za 20 usd :) . Postanawiam jednak znaleźć coś tańszego :idea: .
Trafiam przy okazji do kolejnego biura oferującego wycieczki, gdzie atrakcyjna, dobrze zbudowana pani z Ekwadoru wyjaśnia mi jakie mają pakiety i co mogę podczas wypraw zobaczyć. Wydekoltowana kobieta stwierdza, że jak zdecyduję się na jej ofertę za 800 usd, to będę mógł zobaczyć boobies (czyli po angielsku głuptaki!). Boobies to po ang. też "cycusie" :P :oczko_usmiech: .
Dużo wysiłku kosztowało mnie wówczas zachowanie pokerowej twarzy, więc szybko dziękuję i wychodzę :lol: :lol: :lol: .
Udaje się znaleźć nocleg za 15 usd, ale chcę jeszcze rozejrzeć się za czymś w okolicach 12 usd. "Patrz Pan jaki chitrus" :wink: .
Po długich poszukiwaniach trafiam wreszcie do Hostal Suenos Silvestres, obiektu prowadzonego przez starsze małżeństwo, gdzie po targach mam 15 usd, ale bardzo ładny pokój i dużą, świetnie wyposażoną kuchnię :D .
Jest już po godz. 16 i pytam co można o tej porze jeszcze dzisiaj zobaczyć. Gospodyni poleca mi centrum Darwina i plażę Estacion, więc tam też się kieruję. Po drodze prawie potykam się o wielką jaszczurkę, która nic sobie z tego nie robi.

Obrazek

Obrazek

Mijam olbrzymie opuncje i ...

Obrazek

docieram do centrum rozrodczego żółwi nazwanego imieniem Charlesa Darwina, który zainspirowany tutejszą fauną i florą opracował teorię ewolucji. Oglądam zmumifikowanego Samotnego Georga, ostatniego żółwia słoniowego ze swojego podgatunku, który zmarł bezpotomnie w 2012 roku.

Obrazek

Mają tu sporo wielkich żółwi o których można się dużo dowiedzieć z tabliczek informacyjnych.

Obrazek

Następnie docieram na pobliską plażę Estacion. Nie jest to zachwycający widok - masa czarnych skał.

Obrazek

Za to dostrzegam na niebie nietypowy kształ i zastanawiam się, czy to latawiec, czy może ptak. Okazuje się, że to fregata :o . Dziwne te wyspy Galapagos :roll: , fregaty latają po niebie, a orlenie pod wodą :mrgreen: .

Obrazek

Idę spacerem w stronę portu i po drodze mijam stragan z rybami, gdzie pełno pelikanów liczy na ochłapy.

Obrazek

W porcie spotykam na trapie uchatkę, czyli kotika, czyli lwa morskiego - nie mylić z foką :!: . Foki nie mają małżowin usznych i tak można je odróżnić od mieszkańców Galapagos.

Obrazek

No, nie doprawdy jakieś przedziwne miejsce :la: , same jakieś jaszczury, kotiki itp. A gdzie kotki i pieski 8O :?: .

Wyglądam za barierkę i własnym oczom nie wierzę :o :!: . Z pomostu widać rekiny :!: . Spędzam jakiś czas na podziwianiu tych ryb i wracam do pokoju.

Obrazek

Gospodyni proponuje mi suchą bułkę, którą zjadam ze smakiem na kolację. Normalnie to bym się zdziwił, że "sucha" i "ze smakiem", ale na tych wyspach, to nie takie cuda się zdarzają :wink: .
Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Jak nie Chorwacja to ... ???



Szlak Gringo - Relacja Telefonem Pisana - strona 5
Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się
Chorwacja Online
[ reklama ]    [ kontakt ]

Serwis Cro.pl Chorwacja Online wykorzystuje cookies do prawidłowego działania, te pliki gromadzą na Twoim komputerze dane ułatwiające korzystanie z serwisu; więcej informacji w polityce prywatności.

Redakcja serwisu Cro.pl Chorwacja Online nie odpowiada za treści zamieszczone przez użytkowników. Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu. Forum wykorzystuje oprogramowanie M 2.0. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjny. Cro.pl nie reprezentuje interesów żadnego biura podróży, nie zajmuje się organizacją imprez turystycznych oraz nie odpowiada za treść zamieszczonych reklam.

chorwacja online - cro.pl 1999-2018