Wypada dokończyć relację, a to były ostatnie dni i u mnie "depresja przedwyjazdowa" zaczynała dawać znać
28.07.2010To już końcówka zdjęć z moimi przemiłymi gadzinami

, wychodzi więc na to, że zrobiłam ich zbyt mało i koniecznie trzeba do nich wrócić

.
Kto wie, może już w przyszłym roku (choć plany były takie, że do Orebića pojedziemy znowu, jak będzie gotowy most na Peljesac, ale chyba nie będziemy tyle czekać

)


Dzień jak co dzień, najpierw plaża, a później wycieczka po okolicy

.
Na początek pojechaliśmy do Kuny Peljeskiej.
Już wcześniej, przejeżdżając tamtędy, widzieliśmy bardzo ładny kościół i drogowskaz do klasztoru, więc musieliśmy wrócić

.
Piękne schody prowadzące do kościoła w Kunie


Potem spacerkiem przeszliśmy na drugą stronę drogi do Klasztoru Franciszkanów.
Po drodze spotkaliśmy calkiem spore i bardzo sympatyczne stadko osiołków




Tuż obok osiołków jest bardzo ładny Klasztor Franciszkanów (niestety zamknięty

)



Następnie skierowaliśmy naszego smarcika w kierunku plaży Divna

.
Po drodze, w miejscowości Gornja Vrućica, jest koścólek, więc nie mogliśmy się nie zatrzymać

.




Następny przystanek to już Divna.
Hm ... jak by to napisać ...
Plaża całkiem fajna, ale żebym zaraz miała na nią jeździć około 20 kilomertów, to już nie.
Choć wiem, że baaardzo wiele osób tak robi.
Ale jak już chyba pisałam, my nie jesteśmy zwolennikami jazdy na plaże samochodem.
Ale zatoczka bardzo ładna, a na wyspę, która jest bardzo blisko też fajnie byłoby popłynąć

.



I to tyle z mojej strony o Divnej.
Mnie nie zadiviła

, ale tyle się o niej naczytałam, że musiałam zobaczyć na własne oczy

.
Jedziemy dalej ( choć Zuzia już dosyć mocno protestuje

), kierunek Duba Pelješka

.





Mieliśmy jeszcze jechać do Trpanj, żeby zobaczyć międzi innymi

nowy prom, ale mąż widział z Duby, że właśnie popłynął do Ploce, więc sobie odpuściliśmy.
Wróciliśmy do Orebića i Zuzia z mężem znowu oddali się hazardowi

.
Chodzili do tego automatu codziennie

, wydawali "ciężkie" pieniądze

i nic

.
Pomstowali bardzo, że ten automat to straszny oszust

Ale tak się zawzięli, aż w końcu
WYGRALI

cdn
